piątek, 3 maja 2013

Rozdział 3

*

Po­mimo te­go jak mnie zra­niłeś , ja na­dal mam do Ciebie og­romny sentyment... 

*

Cieszę się z tego kim jestem, co już osiągnąłem ale czasami chciałbym być normalnym człowiekiem który normalnie może wyjść na ulicę nie martwiąc się tym że za chwilę podbiegną do niego fanki prosząc o zdjęcie i autografy, a paparazzi będą mu robić zdjęcia przez cały czas. Przerasta mnie to już. Kiedy włączę telewizję- Lewandowski, radio- Lewandowski, internet- Lewandowski, gazety- Lewandowski. Jak człowiek może to znieść? Co ja mam wszystkim powiedzieć? Że nie odchodzę? Mówię, ale to nic nie daje. Oni piszą i mówią co chcą i nie obchodzi ich to co powiem. Czasami chciałbym uciec od tego wszystkiego i przez chwilę być sam. Tylko tak się nie da. Za kilka tygodni rusza kolejka i znów będą mnie rozliczać z każdego ruchu na boisku. Widzę i doceniam to że inni chcą mi pomóc, wesprzeć mnie ale ja tego nie chcę. Chcę się sam z tym wszystkim uporać. W dodatku nie tylko "afera transferowa" jest powodem mojego złego samopoczucia. Znowu bierze mnie na wspomnienia i wypominanie sobie błedu sprzed lat. Byłem takim idiotą. Miałem skarb przy sobie, a teraz nie mam nic. Jest Ania, ale ona nie jest Weroniką i nigdy nie będzie. Tak bardzo ją zraniłem i straciłem ale Wojtek mi to uświadomił. Mało brakowało a jego przyjaźń też bym stracił.



Wrzesień 2010
Minął ponad miesiąc i Weronika nękana przez Wojtka w związku z jego ciekawością i nadmierną troską wyjawiła mu prawdę dlaczego nie chce się widzieć z Robertem. Gdy młody piłkarz wysłuchał do końca swojej przyjaciółki nie mógł w to uwierzyć. Jak jego najlepszy przyjaciel mógł się tak zachować? Był tak wściekły jak nigdy. Młoda dziewczyna nigdy nie widziała swojego przyjaciela w takim stanie. Szczęsny wyjął z szafki dokumenty, zabrał ze sobą telefon i portfel, po czym wybiegł z mieszkania jak burza. Wsiadł do samochodu i pojechał na lotnisko a stamtąd pierwszym lepszym samolotem udał się do Dortmundu. Doskonale wiedział gdzie mieszka Robert gdyż już raz był u niego, jednak nieświadomy tego co się wcześniej wydarzyło pomiędzy Lewym a Weroniką. Robert mieszkał dość blisko stadionu oraz Kuby i Łukasza którzy właśnie w tym monecie byli u niego. Wparował do mieszkania bez pukania.
- Wojtek?! Co ty tutaj robisz?- zapytał zaskoczony wizytą kumpla, Lewy
- Ty gnoju! Jak mogłeś jej to zrobić?!
- O czym ty mówisz ?
- Ty doskonale wiesz! - odparł Wojtek i patrząc na nic nierozumiejącego przyjaciela postanowił odświeżyć mu pamięć- Przespałeś się z nią i nic nie mówiąc o przenosinach, zniknąłeś. Ty wiesz co ona poczuła? Stary ona się w tobie zakochała a ty ją tak potwornie zraniłeś. A ja głupi jeszcze ją namawiałem do spotkania się z tobą. Nie masz prawa się już NIGDY więcej do niej zbliżać! - wykrzyczał po czym z całej siły uderzył nowego piłkarza niemieckiego klubu. Spojrzał jeszcze na pozostałych kumpli z reprezentacji i bez słowa wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Robert oszołomiony całą sytuacją usiadł na kanapie, a Piszczek przyniósł mu lód. Bezradny chłopak siedział milcząc i nie reagował na zadawane pytania. Dotarło do niego co naprawdę zrobił. Zranił dziewczynę i nawet nie próbował się wytłumaczyć. W dodatku stracił przyjaciela. Najlepszego jakiego kiedykolwiek miał. 


Ile bym dał aby cofnąć czas i zostać z nią. Ale coś za coś. Wtedy moze nie byłbym tym kim jestem, ale miałabym cudowną dziewczynę. Tak bardzo chciałbym ją zobaczyć, od tamtej pory jej nie widziałem. Nawet na meczach reprezentacji robiła wszytsko aby się na mnie nie natknąć. Teraz pozostały mi tylko wspomnienia i nic więcej....

*


Cały czas się zastanawiam czy podjęłam słuszną decyzję zgadzając się na ten wyjazd. A co jeśli on jednak wróci szybciej niż my wyjedziemy? Nie chcę go widzieć, za  bardzo by mnie to bolało. Zranił mnie i ja o tym nie zapomnę. Nie jestem w stanie mu wybaczyć i traktować jak gdyby nigdy nic. Siedziałam na skraju swojego łózka wkładając do walizki najpotrzebniejsze rzeczy. Drzwi do mojego pokoju się uchyliły i moim oczom ukazała się postać uradowanego Wojtka. Z twarzy tego człowieka nigdy nie schodzi uśmiech. Zawsze się szczerzy jak głupi do sera. 
- Siadaj - powiedziałam robiąc miejsce obok siebie. Nie usiadł. Wręcz przeciwnie- rozłożył się na całym łózku mnąc dopiero co wyprasowane ubrania.
- Nie gniewasz się na mnie za ten wyjazd?
- Nie, czemu niby? Cieszę się na myśl o spotkaniu z Kubusiem, Piszczem, Ewką i Agatą. Stęskniłam się za nimi wszytskimi
- A za Lewym?
- Nie- powiedziałam krótko
- Widzę że nie ma szans abyście znów byli przyjaciółmi. Szkoda- odparł i wyszedł. Wstałam i podeszłam do biurka otwierając szufladkę w której trzymałam jedno zdjęcie. Jedno jedyne jakie pozostawiłam. Resztę z gniewu i złości zniszczyłam i wyrzuciłam. Wpatrywałam się w tą głupią fotografię jakby to sprawiło że on pojawi się obok mnie i będzie tak jak dawniej. Ale nie. Schowałam zdjęcie i usiadłam ponownie na swoim łózku. Dlaczego on mi to zrobił?- zadałam sobie pytanie na które nie znałam odpowiedzi.... 

*

Lot minął pomyślnie. Całą podróż przespałam. Gdy bylismy już na lotnisku Wojtek mnie obudził i nakazał się zbierać. Schowałam telefon do kieszeni, założyłam słuchawki na uszy i ruszyłam za przyjacielem. Nie obyło jest się bez pisków napalonych fanek. Stanełam obok kręcąc głową i śmiejąc sie pod nosem. Jemu sprawiało to satysfakcję a dla mnie było to kompletnym idiotyzmem. Człowiek jak człowiek, tyle że znany na swiecie. Chyba nie zrozumiem tego nigdy. Może dlatego że odkąd pamietam przyjaźnie się z piłkarzami. Po kilku minutach Wojtek przyszedł do mnie a ja spojrzałam na niego przewracając oczami, a ten zrobił minę " no co ? ". Nic nie mówiąc ruszyłam w kierunku parkingu na którym czekała nasza taksówka. Kierowca zapakował nasze walizki i ruszylismy do Kuby. Nie mogłam się doczekać spotkania z nimi wszytskimi. Ze względu na spore korki na mieści przejazd nam się przedłużył i bylismy na miejscu po upływie co najmniej 50 minut. Zabraliśmy swoje rzeczy z samochodu i udaliśmy się do drzwi. Nie zdążyłam nacisnąc na dzwonek a drzwi się oworzyły i z wielkim usmiechem na twarzy powitała nas Agata jednocześnie zapraszając do środka. Przywitałam się z przyjaciółmi i poznałam dwóch mężczyzn. Jeden z nich ten niższy to Mario Goetze, a drugi- blondyn o uroczym uśmiechu przedstawił się jako Marco Reus. Zrobił na mnie ogromne wrażenie choć sama nie wiem dlaczego. Chłopak jak każdy inny, ale miał w sobie coś co mnie w nim urzekło. Może ten zniewalający uśmiech, a może te błekitne oczy które idealnie pasowały do jego bladej karnacji skóry i blond włosów. Usiadłam na kanapie obok Wojtka i Łukasza. Kątem okiem spoglądałam na Reusa skupiając się na każdym jego geście. Chyba zauważył że mu sie przyglądam, gdyż spojrzeliśmy w tym samym momencie na siebie. Blondyn uniósł kąciki swoich ust tworząc delikatny uśmiech. Poczułam że oblewam się rumieńcami na policzkach. Chciałam coś z tym zrobić, więc postanowiłam ze na moment zaszyję się łazience aż dojde do siebie. Odeszłam od gości i widziałam jak nowo poznany mężczyzna odprowadza mnie wzrokiem. Starałam się nie pokazywać po sobie, ze zrobił na mnie jakiekolwiek wrażenie. Nie zdążyłam dojść do łazienki gdyż ze sklepu wrócił Kuba ze sporym prowiantem alkoholowym. Torby zostawił w przedpokoju i podbiegł by mnie wyściskać.
- Wera, ile to już czasu minęło, co ? Ależ się zmieniłaś!- mówił bacznie mi się przyglądając a ja czułam że coraz bardziej się rumienię. Gdy uwolniłam się z jego uścisku chciałam zapaść sie pod ziemię. W przejściu dzielącym salon od przedpokoju stał Robert Lewandowski. Ten jeden jedyny w swoim rodzaju. Ten który tak bardzo mnie zranił. Ten który właśnie miał byc w Egipcie a nie tu- w Dortmundzie. Patrzył w moją stronę rejestrując każdy mój ruch, jakikolwiek gest. Nie był sam. Obok niego stała wysoka młoda kobieta ubrana w czarną sukienkę z rozpuszczonymi włosami, które sięgały jej ramion. On sam ubrany był w luźną koszulkę z jakimś tam nadrukiem, dżinsy i trampki za kostkę. Dotarło do mnie że już od dość długiej chwili tak stoimy przyglądając się sobie. Odwróciłam wzrok i chciałam wyjść na zewnątrz i więcej tutaj nie wracać.
- Zaczekaj- powiedział subtelnym głosem łapiąc moją dłoń. Poczułam dreszcze, które towarzyszyły mi zawsze gdy był blisko mnie
- Nie dotykaj mnie!- odparłam stanowczo wyrywając swoją dłoń 
- Zmieniłaś się. Wypiękniałaś- mówił swobodnie nie zważając na to że obok stoi jego narzeczona
- Przestań pieprzyć!
- Porozmawiajmy, wiem ze cie zraniłem ale...
- Wiesz jak to boli? Jak cholera, więc nastepnym razem, gdy będziesz miał ochotę mnie zranić, to zapytaj czy ja mam ochotę cierpieć! Chociaż wiesz co, nie będzie następnego razu bo ja nie chcę cię znać!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i wybiegłam z domu. Chciałabym byc teraz w Londynie, móc położyć sie we własnym łózku nie wracać do przeszłości, do wspomnień sprzed lat...

***
i mamy trójeczkę ;) mam nadzieję że się spodoba ;)
przy okazji zapraszam na ostatni rozdział http://w-moim-swiecie-bvb.blogspot.com/2013/05/rozdzia-27.html

33 komentarze:

  1. Świetny rozdział ;) Czekam na następny ;)
    Zapraszam!
    http://dortmundzki-sen.blogspot.com/
    http://nie-ma-ciebie-i-mnie.blogspot.com/
    http://ona-i-on-na-zawsze-razem.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz ;D Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to! Wyczuwam akcję :>
    Genialny, boski rozdział jak zawsze!
    Czekam na kolejny <3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, to jest genialne po prostu <3
    Kocham to opowiadanie<3
    Czekam na nexta ;)
    Pozdrawiam ;**************

    OdpowiedzUsuń
  5. Te napięcie między nimi jest po prostu niesamowite! To, że ona go tak odrzuca, sprawia, że wszyscy chcemy zobaczyć ich razem, całujących się! Boże, jaki Ty masz talent! ♥ Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski rozdział tak jak i poprzednie masz talent jakbyś pisała książkę na pewno bym ją czytała. Kiedy następny ?? Bo chyba nie wytrzymam bez twojego bloga 1 minuty

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne! Ta nienawiść do Lewego połączona jednak z pewnym przyciąganiem, cudo!
    Świetne ! <3
    Powoli zaczynam myslec o swoim piłkarskim blogu .... ;d
    MÓJ MENTORZE :3

    weny życzę! :*

    http://ski-lovestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny <33 Już nie mogę doczekać się nastepnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej, normalnie miałam ciary jak to czytałam! Super. Naprawdę bardzo, bardzo fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. brak mi słów! rozdział genialny! a Robert jaki swobodny.... powiem,że mam szczerą nadzieję na jakiś romansik między Marco i Weroniką. nie wiem dlaczego po prostu to czuję,a Robert niech widzi co stracił! o! :D
    Pozdrawiam,buźka! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ciekawy rozdział. Twój styl pisania jest super! spotkanie Weroniki i Roberta nie było najlepsze! i nic dziwnego, że ona tak zareagowała. powinna go walnąć w twarz! Reus! na jego widok też bym się zarumieniła! czekam na kolejny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialne. Dodam Cię do czytanych...Mam nadzieję, że blog szybko się nie zakończy.. A i zapraszam do mnie..
    http://just-tonight-i-would-fight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. jeju jakie świetne :)
    zapraszam do mnie http://trulululululululu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawi mnie ogromnie jak dalej to wszystko się potoczy :D
    zapraszam do siebie http://livee-love-laaugh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieziemski blog! <3 O Reusik <3 Czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne! Super piszesz, masz ogromny talent!
    Co do bloga jest genialny! Kocham to <33
    Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się w następnych rozdziałach!
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. no to się porobiło...jestem strasznie ciekawa reakcji narzeczonej Roberta, bo jego zachowanie było co najmniej dziwne. Jestem ciekawa czy będzie coś więcej z Reusem, czy też nie.
    Czekam na kolejny :)
    http://robert-anna-story.blogspot.com/-zapraszam na nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały i najlepszy blog na świecie.
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3
    Zapraszam do mnie http://borusss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Fantastyczny rozdział <3
    Nie mogę doczekać się już kolejnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. O jacież pierdziele *-*
    Genialne <3 Fenomenalne wręcz ! <3
    Czekam na następny ';*

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny blog ! bardzo wciaga ! :D
    kied nastepny ?

    OdpowiedzUsuń
  22. wooow <333
    kocham to :D:D:D
    zapraszam:http://zyjemiloscia.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  23. cudooooooooooooooooo <<3 <3

    OdpowiedzUsuń
  24. zajebiste, cudowne nie mam liter do opisania tego pozdrawiam i zapraszam do mnie zaczęcam do komętowania http://everyonehastheirowndream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. genialne ! <3 Świetny blog ! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział . ~ Anonim BvB

    OdpowiedzUsuń
  26. Niesamowite, ale wkurzyło mnie to że ją tak zranił. Też mam takie przeczucie że będzie z Marco. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Pozdrawiam ;* zapraszam do siebie :http://na-przeciw-marzeniom.blogspot.com/. Zostaw ślad po sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czemu ja szybciej na to nie wpadłam sama się dziwię ;d
    Jest cudny jak pozostałe blogi , zaraz czytam od początku ;d
    A u mnie nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. świetne !!!!!!! Zapraszam na spóźnieny rozdział 3 na You make me wanna die
    just-tonight-i-would-fight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. cudooowny kocham to opowiadanie czekam na następny i zapraszam do mnie na 13 :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny rozdział;p Zapraszam do mnie mario-alicja-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Super rozdział :D Czekam na kolejny! :D
    Zapraszam do mnie :D
    http://szczesliwytraf.blogspot.com/2013/06/rozdzia-8.html

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy