*
Najgorsze jest wtedy gdy odtrącasz naprawdę fajnego faceta,
któremu na Tobie zależy tylko dlatego, że w głowie siedzi
Ci frajer, który Cię zranił.
*
Odwiózł mnie do domu, ale milczał. Nic nie mówił. Tak bardzo bym chciała aby coś powiedział, nie ważne co. To była chyba najgorsza rozmowa jaką przeprowadziliśmy. Nie chcę aby dla mnie rezygnował z marzeń, ze świetlanej przyszłości, która przed nim stoi. Najbardziej boli to, że go kocham... Znamy się tak krótko ale wiem że chcę z nim być, mimo wszystko, chcę mieć go przy sobie.
Wysiadłam z samochodu, blondyn stanął naprzeciw mnie, wpatrując się w czubki swoich tenisówek. Mam wrażenie że nie tak to sobie zaplanował, że chciał aby to był nasz początek, a nie koniec.
- Będę wracał- powiedział i przeniósł swój wzrok na mnie
- Nie...Jestem tu ostatni dzień. Proszę, zostań- wydusiłam jeszcze z siebie i spojrzałam prosząco na chłopaka. Chwilę na mnie patrzył, po czym objął swoim ramieniem i ruszyliśmy w kierunku ogrodu, gdzie odbywała się impreza pożegnalna. To samo grono znajomych co zawsze, no prawie to samo. Tym razem Robert był sam- bez narzeczonej. Przywitaliśmy się ze wszystkimi, a Wojtek gestykulując zapytał czy ja i Marco czasem nie jesteśmy juz parą. Pokiwałam przecząco, spuściłam głowę i usiadłam obok blondyna. Podciągnęłam nogi pod podbródek i przytuliłam się do niego. Nie wierzę że to ostatnia taka chwila, taki moment gdy jestem przy nim. Będzie brakowało mi jego uśmiechu, wspólnie spędzanego czasu, jego ciepła czy samego uroczego głosu. Siedząc przy nim czułam jak wszyscy nas obserwują, a zwłaszcza Robert. Miałam to gdzieś. Mogłoby ich tu wszystkich nawet nie być, wystarcza mi sam Marco.
- Zostaniesz?- zapytał szeptem piłkarz mocniej mnie przytulając i opuszkami palców gładził moją twarz.
- Nie mogę..- wycedziłam przez zaciśnięte usta
- Nie możesz, czy nie chcesz?- dopytywał ale ja sama nie mogłam znaleźć odpowiedzi na to pytanie- Chodź-odparł, złapał za dłoń i pociągnął za sobą. Zatrzymaliśmy się przy jego samochodzie. Spojrzał na mnie nic już nie mówiąc, o nic nie pytając. Uniósł mnie nieco nad ziemią, dzięki czemu mogłam usiąść na masce jego samochodu. Teraz nasze oczy były w równej linii, opieraliśmy się o własne czoła, stykając nosami. Czułam jak swoje dłonie przesuwa wzdłuż mojego ciała, zaczynając od ramion, poprzez talię i kończąc na udach. Było to tak bardzo przyjemne, że nie chciałam aby kończył.
- Kocham cię- powiedział szeptem nie szeptem, lekko ochrypniętym głosem i mnie pocałował. Czule, bardzo delikatnie, czekał na moją reakcję. Odwdzięczyłam się tym samym. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, odważniejszy. Nie zwracaliśmy uwagi na to że nie jesteśmy w sypialni lecz na dworze. Palcami przeczesywałam jego blond włosy, a on całował moją szyję, co dawało mi tyle przyjemności. Coraz bardziej go pragnęłam, a owe pragnienie przeradzało się z obu stron w coraz silniejsze pożądanie cielesne.
- Pojedź teraz ze mną. Proponuję ci upojną noc w moim towarzystwie- mówił nadal całując moje ciało. Przyznam że byłam bardzo chętna aby skorzystać z jego propozycji, ale miałam wrażenie że nie mogę tego zrobić. Pewna cząstka mnie zabraniała mi podjęcia takiej decyzji.
- Nie mogę, przepraszam- wyszeptałam oddając się przyjemnościom ze strony piłkarza
- Dlaczego? Chodzi o Roberta?
- Tak..- odsunął się. Przestał mnie całować, patrzył tylko na mnie ze złością, obrazą, sama nie wiem- To znaczy NIE, po prostu..
- Po prostu on nadal nie jest ci obojętny! Kochasz jego czy MNIE?!
- Marco...
- Tak myślałem- odparł i wsiadł do samochodu. Zeskoczyłam z maski starając się go zatrzymać, ale na marne szły moje próby. Uraziłam go. Nie potrafiłam powiedzieć mu że go kocham, a teraz jest już chyba za późno. Straciłam go. Straciłam nas...
*
przepraszam że raczę Was takim ścierwem, ale nie byłam w stanie wymyślić nic lepszego.
nie wierzę że to tak się skończyło, nie tak miało być, oni na to nie zasłużyli. w 89 min się rozpłakałam. oni dominowali, grali swoje, a tu jeden błąd, jeden jedyny- koniec.
może to nie jest fair zachowanie kibica, ale z meczu na mecz moja nienawiść do Bayernu rośnie.
ale dla mnie oni i tak wygrali, pokazali że są drużyną, tam nie liczą się pieniądze lecz miłość do piłki, są drużyną która jest jednością. kibicowałam im do końca bez względu na wszystko. brawa dla nich za walkę do końca. Roman pokazał klasę, wszyscy ją pokazali. w sercu na pewno jest żal, rozgoryczenie ale jest wdzięczność dla tego klubu za to czego dokonali. są młodą drużyną i dokonają jeszcze wielkich rzeczy. moje serce zawsze będzie biło dla BVB <3
ECHTE LIEBE BVB <33 FÜR IMMER <33
REAL LOVE BVB <33 FOREVER
DZIĘKUJEMY ZA WSZYSTKO <33
żal mi całej druzyny, ale jak patrzę na te zdjęcia, to chyba najbardziej Marco- tak się starał, tak mu zależało, chyba nie wierzył w to że taki będzie tego koniec...nikt w to nie wierzył...
- Zostaniesz?- zapytał szeptem piłkarz mocniej mnie przytulając i opuszkami palców gładził moją twarz.
- Nie mogę..- wycedziłam przez zaciśnięte usta
- Nie możesz, czy nie chcesz?- dopytywał ale ja sama nie mogłam znaleźć odpowiedzi na to pytanie- Chodź-odparł, złapał za dłoń i pociągnął za sobą. Zatrzymaliśmy się przy jego samochodzie. Spojrzał na mnie nic już nie mówiąc, o nic nie pytając. Uniósł mnie nieco nad ziemią, dzięki czemu mogłam usiąść na masce jego samochodu. Teraz nasze oczy były w równej linii, opieraliśmy się o własne czoła, stykając nosami. Czułam jak swoje dłonie przesuwa wzdłuż mojego ciała, zaczynając od ramion, poprzez talię i kończąc na udach. Było to tak bardzo przyjemne, że nie chciałam aby kończył.
- Kocham cię- powiedział szeptem nie szeptem, lekko ochrypniętym głosem i mnie pocałował. Czule, bardzo delikatnie, czekał na moją reakcję. Odwdzięczyłam się tym samym. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, odważniejszy. Nie zwracaliśmy uwagi na to że nie jesteśmy w sypialni lecz na dworze. Palcami przeczesywałam jego blond włosy, a on całował moją szyję, co dawało mi tyle przyjemności. Coraz bardziej go pragnęłam, a owe pragnienie przeradzało się z obu stron w coraz silniejsze pożądanie cielesne.
- Pojedź teraz ze mną. Proponuję ci upojną noc w moim towarzystwie- mówił nadal całując moje ciało. Przyznam że byłam bardzo chętna aby skorzystać z jego propozycji, ale miałam wrażenie że nie mogę tego zrobić. Pewna cząstka mnie zabraniała mi podjęcia takiej decyzji.
- Nie mogę, przepraszam- wyszeptałam oddając się przyjemnościom ze strony piłkarza
- Dlaczego? Chodzi o Roberta?
- Tak..- odsunął się. Przestał mnie całować, patrzył tylko na mnie ze złością, obrazą, sama nie wiem- To znaczy NIE, po prostu..
- Po prostu on nadal nie jest ci obojętny! Kochasz jego czy MNIE?!
- Marco...
- Tak myślałem- odparł i wsiadł do samochodu. Zeskoczyłam z maski starając się go zatrzymać, ale na marne szły moje próby. Uraziłam go. Nie potrafiłam powiedzieć mu że go kocham, a teraz jest już chyba za późno. Straciłam go. Straciłam nas...
*
Mijały kolejne minuty a odkąd Marco i Weronika zostawili nas samych, jeszcze nie wrócili. Gdy jeszcze przed chwilą tu byli, gdy się przytulali, moje serce z każdą kolejną sekundą rozpadało się na części. Taki widok sprawiał mi ból. Gdyby nie to co zrobiłem kilka lat temu, to ja byłbym na miejscu Niemca, byłbym z nią. Teraz mogę ją kochać na odległość.
Skończył się sok, więc postanowiłem wyręczyć Agatę i udałem się do kuchni. Wyjąłem karton z szafki i juz miałem wracać, ale coś mnie tknęło, aby wyjrzeć przez okno. Nie wiem czy to był dobry pomysł. Cholera ! Całują się. Ale nie tak zwyczajnie, tak namiętnie, tak jakby byli jedną częścią. Będąc z boku widzę jak siebie pragną, jak pożądają tej drugiej osoby. To nie jest tylko pożądanie seksualne, ale pożadanie tej drugiej osoby, jako człowieka. Jako bratniej duszy. Ich ciała są niczym dwie połówki jabłka które chcą się połączyć, chcą tworzyć spójną całość. Weronika jest niczym pamiętnik. Taki osobisty, do którego tylko ty masz dostęp, w którym zapisujesz wszystko co w twoim życiu jest ważne. Piszesz tyle ile jest w nim miejsca. Ale musisz pamiętać, że ten pamiętnik otwiera się tylko za pomocą klucza. Ja zostawiłem jeszcze tyle pustych stron, w których mógłbym tak wiele zapisać, ale zgubiłem ten klucz... Nawet nie zgubiłem, lecz z własnej głupoty w najprostszy sposób straciłem. Na własne życzenie. Pamiętnik się zakurzył, zalał łzami, zniszczył. Ale ktoś w końcu znalazł ten wyjątkowy klucz. Otworzył pamiętnik wymazał to co w nim było i zaczął pisać na nowo. Zaczął w nim tworzyć nową historię która zapewne będzie trwała wiecznie. Klucz znalazł Marco Reus. Nie zmarnował okazji. Wiedział co musi z nim zrobić.
- Co się dzieje Marco ?- usłyszał zatroskanego trenera, który dla niego był jak drugi ojciec
- Jestem idiotą
- Niech zgadnę: chodzi o tę piękną Polkę z którą cię tak często wszyscy widujemy?
- Tak, chodzi o nią. Pozwoliłem jej odejść. A właściwie to ja odszedłem
- Kochasz ją ?- zapytał patrząc na swojego piłkarza
- Tak, ponad wszystko. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nigdy nie byłem tak bardzo zakochany.
- Pamietaj o jednym Marco: nie możesz dać kobiecie na której Ci zależy tyle czasu, żeby zobaczyła w Tobie przyjaciela. Jeśli Ona zobaczy w Tobie przyjaciela, to nigdy nie będzie Twoja kobietą...
- A ja chyba pozwoliłem jej zobaczyć we mnie tylko przyjaciela, a nie kogoś więcej...
*
Reprezentant Niemiec krążył po całym mieście nie wiedząc co ze sobą zrobić. Miał do siebie pretensje że nie został, że nie wysłuchał tego co ona chce mu powiedzieć, tylko wsiadł do samochodu i odjechał, zostawiając ją samą. Postanowił udać się na SIP gdzie zazwyczaj podejmował decyzje dotyczące jego życia, zastanawiał się i po prostu tam znajdywał miejsce do przemyśleń. Zaparkował pod budynkiem. wszedł do środka, zabierając po drodze piłkę i udał się na murawę. Próbował coś potrenować ale nic mu nie wychodziło nawet strzały na pustą bramkę z "11". Nie mógł się w ogóle skoncentrować i z całej siły wykopał piłkę daleko w trybuny. Usiadł na murawie opierając głowę na kolanach i starał się coś wymyślić, bo czasu miał nie wiele. Nie wyobrażał sobie że jej nie będzie przy nim, że ją stracił. Postanowił sobie że za wszelką cenę ją przy sobie zatrzyma, jest gotów poświęcić nawet swoją karierę. Dla niego Weronika jest najważniejsza.- Co się dzieje Marco ?- usłyszał zatroskanego trenera, który dla niego był jak drugi ojciec
- Jestem idiotą
- Niech zgadnę: chodzi o tę piękną Polkę z którą cię tak często wszyscy widujemy?
- Tak, chodzi o nią. Pozwoliłem jej odejść. A właściwie to ja odszedłem
- Kochasz ją ?- zapytał patrząc na swojego piłkarza
- Tak, ponad wszystko. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nigdy nie byłem tak bardzo zakochany.
- Pamietaj o jednym Marco: nie możesz dać kobiecie na której Ci zależy tyle czasu, żeby zobaczyła w Tobie przyjaciela. Jeśli Ona zobaczy w Tobie przyjaciela, to nigdy nie będzie Twoja kobietą...
- A ja chyba pozwoliłem jej zobaczyć we mnie tylko przyjaciela, a nie kogoś więcej...
*
Nie szłam już do nich, tylko od razu gdy Marco odjechał ja pobiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko wtulając w poduszkę i płacząc histerycznie jak małe dziecko. Byłam wściekła nie na niego, że pojechał lecz na siebie, że wszystko zniszczyłam. Odrzuciłam jego miłość, tylko dlatego że ciągle w głowie siedzi mi Lewandowski. Po prostu boję się że znów mogę cierpieć, a obiecałam sobie że nie pozwolę aby ktoś mnie jeszcze kiedykolwiek zranił.
Płacząc nie usłyszałam jak do pokoju wszedł Wojtek, położył się obok i objął w pasie, przyciągając do siebie, starając się mnie uspokoić. Pomogło. Ochłonęłam i usiadłam na wielkim łóżku, ale nadal roniłam łzy pełne smutku i rozgoryczenia.
- Mała, co jest?- zapytał z troską podając pudełko chusteczek higienicznych
- Powiedział że mnie kocha
- Werka to jest powód do radości a nie do płaczu!- powiedział szeroko się uśmiechając
- Ale ty nic nie rozumiesz! On chce zrobić wszystko abym z nim była. Jest nawet gotowy przenieść się do Menchesteru City tylko po to by być bliżej mnie. Chce poświęcić swoją karierę dla mnie!
- Weruś bo cię kocha, to zrozumiałe, ale czy ty coś do niego czujesz
- Ja? Ja go kocham, po raz drugi się zakochałam i właśnie dlatego nie chcę z nim być
- Ej, o czym ty mówisz?
- O tym że go straciłam, odsunęłam go od siebie, bo boję się że będę znów cierpieć, tak jak wtedy
- Mała, posłuchaj mnie...Marco to nie Robert, mimo że on jest moim przyjacielem to jest kompletnym idiotą. Marco cię naprawdę kocha, ja to widzę i nic tego nie zmieni. Ty też go kochasz, więc razem możecie być szczęślwi
- Nie możemy, jutro wyjeżdzamy, zappomniałeś?
- Nadszedł chyba czas, nie wiem czy już nie za późno. Weronika nie wracamy do Londynu, ani ty ani ja
- COOO?!
- Nie denerwuj się, wysłuchaj mnie. Zmieniam klub, a ty zostajesz tutaj, w Dortmundzie, nie będziesz tutaj sama
- Jak mogłeś!- krzyknęłam najgłośniej jak mogłam i uderzyłam go w twarz. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, a ten złapał się za policzek. Wybiegłam z pokoju, a potem szybkim truchtem pobiegłam do Reusa. Teraz mam tylko jego. Windą wjechałam na ostatnie piętro, gdzie było mieszkanie reprezentanta Niemiec. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż mi otworzy...
- Weronika? Co ty tutaj...
- Chciałeś ze mną spędzić tę noc- więcej jestem. Chciałeś abym została w Dortmundzie- zostaję. Chciałeś abym była z tobą- jestem. Chciałeś wiedzieć kogo kocham- ciebie. A teraz tak nie patrz tylko mnie przytul, pocałuj i bądź już zawsze. Bez względu na wszystko...
*
przepraszam że raczę Was takim ścierwem, ale nie byłam w stanie wymyślić nic lepszego.
nie wierzę że to tak się skończyło, nie tak miało być, oni na to nie zasłużyli. w 89 min się rozpłakałam. oni dominowali, grali swoje, a tu jeden błąd, jeden jedyny- koniec.
może to nie jest fair zachowanie kibica, ale z meczu na mecz moja nienawiść do Bayernu rośnie.
ale dla mnie oni i tak wygrali, pokazali że są drużyną, tam nie liczą się pieniądze lecz miłość do piłki, są drużyną która jest jednością. kibicowałam im do końca bez względu na wszystko. brawa dla nich za walkę do końca. Roman pokazał klasę, wszyscy ją pokazali. w sercu na pewno jest żal, rozgoryczenie ale jest wdzięczność dla tego klubu za to czego dokonali. są młodą drużyną i dokonają jeszcze wielkich rzeczy. moje serce zawsze będzie biło dla BVB <3
ECHTE LIEBE BVB <33 FÜR IMMER <33
REAL LOVE BVB <33 FOREVER
DZIĘKUJEMY ZA WSZYSTKO <33
żal mi całej druzyny, ale jak patrzę na te zdjęcia, to chyba najbardziej Marco- tak się starał, tak mu zależało, chyba nie wierzył w to że taki będzie tego koniec...nikt w to nie wierzył...


Fajny :)
OdpowiedzUsuńSzkoda trochę, że nie porozmawia z Lewym ;/
Ale to, że jest z Marco to też jest spoko ;)
Co do meczu, to ach.. :( Oni powinni dostać to trofeum! Zasłużyli na nie,ale mim tego, że nie mają jego to my, jak kibice Borussi wiemy, że są najlepsi ;D
Dobrze powiedziane: Borussia Forever! ;**
Mam nadzieję, że za rok także trafią do finału, ale wtedy już pokonają swego rywala :)
Gratulacje też dla Bayernu.
Czekam na kolejny rozdział :)
Buziaki ;3
mimo przegranej i tak są najlepsi <3 to oni dominowali na boisku i dlatego tak bardzo szkoda, że przegrali... wierzę, że za rok to oni wygrają ! Echte Liebe <3333
OdpowiedzUsuńa co do rozdziału to według mnie najlepszy <3
i ja się cieszę, że Marco jest z Weroniką :D
Super rozdział!
OdpowiedzUsuńA co do meczu to na prawde szkoda,że przegrali, ale dla mnie to Oni są największymi zwycięzcami.
Zapraszam do mnie
http://wwwkochamcieborussiodortmund.blogspot.com/
http://dlaciebiejestem.blogspot.com/
Cudowny rozdział ! Wzruszyłam się i płaczę. Nie mogę doczekać się kolejnego <3
OdpowiedzUsuńA co to meczu, uważam tak samo jak Ty, do tej pory płaczę gdy przypomnę sobie końcówkę meczu. Mimo, że się nie udało dla mnie BVB i tak zwyciężyło <3 Jestem dumna, że kibicuję takiemu klubowi i, że piłkarze grający w nim dali wczoraj z siebie wszystko.
Pozdrawiam :*.
Cudowny! Wzruszyłam się <3
OdpowiedzUsuńŻadne ścierwo, nawet tak nie mów! Rozdział jest genialny, uwielbiam to <3
Czekam na kolejny!
Zapraszam do mnie http://bvbstory.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*
Genialny Rozdział.!<33
OdpowiedzUsuńMecz kurcze emocje na maksa do ostatniej sekundy wierzyłam że wygrają. Szkoda mi ich strasznie a jak pokazali jak Marco zaczął płakać to strasznie mi się go żal zrobiło.;(
Następnym razem im się uda.!:D
Cudowny rozdział <3
OdpowiedzUsuńA co do meczu to ryczałam jak głupia...i nawet skoro przegrali to dla mnie są najlepsi na świecie ! <3 Nie nazwę tego meczu porażką,ponieważ mecz był świetny. Mała porażka...helooł Katalończycy przegrali 7 : 0 w dwumeczu. Było dobrze. Jestem z nich taka dumna <3
Jak zobaczyłam jak Marco z Łukaszem i Robertem płaczą to zaczęłam tak wyć jak zbity pies...KOCHAM ICH <3
Boże cudo <33 Boski rozdział ;*
OdpowiedzUsuńA co do meczu to aż mi smutno, kiedy zobaczyłam łzy w oczach chłopaków to, mi się też jedna zakręciła , ale liczy się to , że walczyli, a bramka w 89 minucie , masakra :(
Mimo wszystko ja dalej jestem za naszymi chłopakami!!!:)
Zapraszam do mnie :)
http://ona-i-on-na-zawsze-razem.blogspot.com/
http://milosci-czas.blogspot.com/
http://nie-ma-ciebie-i-mnie.blogspot.com/
http://niemiecki-sen.blogspot.com/
Pozdrawiam ;*
Cudny rozdzial,pieknie piszesz.A co do meczu to ja tez to strasznie przezylam i jeszcze tym cala zyje,ale moj tata powiedzial mi :"gorsza drużyna wygrała a lepsza przegrala.Tak córeczko jest w piłce nożnej,a Borussia jeszcze nie raz stanie na sczycie i wtedy bedziemy wszyscy skakac z radosci"
OdpowiedzUsuńBoski rozdział ;*
OdpowiedzUsuńJeeeej, jest z Marco! Tak tak tak! <3
Co do meczu ... płakałam jak dziecko ;_;
Ale BvB na zawsze najlepsza!!
zapraszam na nowy u mnie :)
http://gelb-schwarz-liebe.blogspot.com/
Rozdzial swietny. Matko co przezylam na tym meczu. Bycie na trybunach i przezywanie to wraz z reszta kibecow bylo do niezniesienia. Byl placz, ale takze rozpacz. A nie mowie jak sie poplakalam, gdy chyba zaczal plakac Marco. To bylo okropne. Przegrali ale dla mnie wygrali. Jest jeden plus wreszcie zdobylam autografa Marco i do tego mam z nim zdjecie. ( musze je oprawic w ramke ). Ale tez widzialam Mario, ktory siedzial w tym samym sektorze co ja. Jego radosc po golu dla Borussen mega. Tylko szkoda, ze mogl zagrac. Ach, mowi sie trudno.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z Dortmundu twoja wielka fanka Andzelika.
Ps. Pewnie zastanawiacie dlaczego z Dortmundu prylecialam tu na spodkanie z fanami. Bylo wspaniale. I do tego moglam widziec Marco przez jakis czas. I do tego gdy prosilam o autograf zapytal sie jak mam na imie. Matko jego glos jest piekny i taki na zywo. I do tego poznal ze jestem polka. Wszystko przez to, ze powiedzialam ze mam na imie Andzelika. To chyba na tyle. Czekam na nastepny rozdzial.
Cudowny rozdział. Nie będę się rozpisywać na jego temat, bo wszyscy wiedzą, że jest genialny.
OdpowiedzUsuńBorussia powinna to wygrać. Nie wierzę, że to koniec. Koniec LM, koniec meczów, koniec emocji, koniec marzeń. Koniec i jednocześnie początek. Już niedługo to BVB będzie w finale. To my wygramy, to my będziemy się cieszyć. I mimo porażki ja wiem, że Borussia była lepsza. Była, jest i będzie. Na zawsze.
Musiałam wyrazić moje emocje. Najlepiej zrobiłam to chyba tutaj.
Ps. Jak patrzę na te zdjęcia i gify to mi się chce płakać. ;c
+ za rok finał jest nasz! ;)
Ten rozdział jest genialny .Ale i tak jestem dumna z Borussi, dali z siebie wszystko. Szkoda wszystkich chłopaków a najbardziej szkoda biednego Marco. Biedaczek. Na pewno wygrają za rok.Kocham tego bloga.czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńDUMNI PO ZWYCIĘSTWIE, WIERNI PO PORAŻCE !!
Świetny rozdział! Już myślałam, że Wera i Marco się nie pogodzą, ale na szczęście wszystko się naprawiło. Szkoda tylko, że Wojtek dostał w twarz. Mógł wcześniej powiedzieć swojej przyjaciółce, że zostają. Mam nadzieję, że dziewczyna mu wybaczy te małe oszustko. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńŚwietny, czekam na kolejny. BvB pokazało wczoraj klase, płakałam jak strzeli nam pierwszą bramkę, jak Ikay strzelił karnego, ale najbardziej na koniec kiedy Roben strzelił tą decydującą bramkę. Jednak dla mnie to i tak Borussia była jest i będzie najlepsza i nic ani nikt tego nie zmieni.
OdpowiedzUsuńNur der BVB <3
jak ty świetnie piszesz !!!!!Rozdział the best <3 Dodawaj kolejny !!
OdpowiedzUsuńMi też najbardziej szkoda Reusa..w 89 minucie położyłam się na ziemi i zaczęłam płakać..a potem nawet nie spojrzałam w telewizor. Bałam się spojrzeć na ich zapłakana twarze..:(
O JEJ KU , ALE SŁODKO! *.* JAK SIE CIESZE ZE WERONIKA JEST Z MARCO . NIE PISZ TAK NAWET ZE TO SCIERWO , CUDOWNY ROZDZIAL !! <3
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny .
A co do meczu Borussia pokazała klasę.
Zasłużyli zdecydowanie na zwycięstwo, ale niestety się nie udało.
Może nie zdobyli pucharu, ale i tak dla mnie są ZWYCIĘZCAMI <3
DUMNI PO ZWYCIĘSTWIE, WIERNI PO PORAŻCE <3
Nie pomyślałabym ,że Werka odrzuci Marco z powodu Lewego.Cieszę się,że przejrzała na oczy i poszła do niego.Świetne opowiadanie.Zapraszam do mnie:)
OdpowiedzUsuńKurcze, no trochę przesadziła i on także. Wiadomo że Marco to nie Lewy. Mogła mu chociaż dać szansę najpierw. Cieszę się że ją oświeciło, i poszła do Reusa. Mam nadzieję że im będzie dobrze razem. A co do meczu to dla mnie i tak wygrali tym że tam wogóle zagrali. Jestem z nich dumna całym sercem. Moje serce zawsze biło i będzie bić dla Bvb. Nikt tego nie zmieni. Ale zachowanie Bayernu mnie irytowało. Jak się im śmiali w twarz. Jak płakali nie dało się nie uronić łzy. Czekam na następny. Pozdrawiam. Paulina ;*
OdpowiedzUsuńPłakałam tak jak ty. Nie mogłam jak widziałam ich wszytskich ze łzami w oczach. Piszczu boze jego zapłakne oczy, Sahin no i Marco ,masakra myślałąm że umrę . Ale dokładnie pokazali klase,zajebiście zagrali jak nikt inny. Zawsze im będę i kibicować.A jeśli chodzi o rozdział to fantastyczny, djak takie rozdziały mogę czytać już zawsze!! są zajebiste do potęgi 3 :D:P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;***
Świetny rozdział! Mimo tego, że osobiście jestem Team Robert, to scenki z Marco strasznie przypadają mi do gustu i mogę je czytać kilka set razy dziennie! Po prostu idealny rozdział. Jestem teraz bardzo ciekawa gdzie będzie grał Wojtek. No w każdym razie! Zobaczymy :) Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńnajpiekniejszy rozdział na świecie! naprawde! tak naprawde chyba nigdy nie czytałam czegoś tak dobrego! jezu dziewczyno uwielbiam cie! co ja mam napisać? sama nie wiem, bo mnie zatkało,że zwykły człowieczek potrafi napisać coś takiego. moge ci tylko pogratulować talentu! serio! trzymaj sie kochana,buziaki:*
OdpowiedzUsuńAaa geniaaaaaaaaaaaaaaaaaalne !!! Aż mnie zatkało. Złość Marco. Już myślałam, że wszystko stracone, że już za późno... a tu mamy taką słodką końcówkę. Szkoda, że nie widzimy miny Marco po wyznaniu bohaterki :D Ach Liga Mistrzów. A było tak pięknie. Niestety w tym roku to Bayern był lepszy, ale przecież to nie koniec tego turnieju. Za rok kolejna edycja. Pozdrawiam i życzę wenki :*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTeż płakałam.Dali z siebie wszystko.Dla mnie i tak są najlepszym klubem na świecie.Dziękujemy za te wszytskie emocje na meczach.Dziękujemy :))
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. :))
Zapraszam do mnie jak już tam będziesz to proszę skomentuj.http://zawszerazemmarcodominika.blogspot.com/