środa, 22 maja 2013

Rozdział 11

 *

 Uwiel­biam ten obec­ny stan, gdy za­leży mi na To­bie..., gdy cze­kam na ko­lejną wiado­mość, gdy myślę o To­bie.. ` 

*

Budziłam się. Na skórze czułam czyjś oddech, przez co na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Otworzyłam oczy i ukazał mi się Marco. Uśmiechnięty jak zawsze od ucha do ucha bacznie mi się przyglądając. Pochylał się na de mną, przez co był bardzo blisko. To już dzisiaj ostatni dzień kiedy mogę z nim spędzić czas. Wiem że będę tęsknić. Z dnia na dzień mam coraz mniejszą ochotę by wracać do Londynu, ale tam jest mój " dom " , moi przyjaciele, szkoła. Tam żyję.
- Witaj piękna- usłyszałam cichy szept przystojnego blondyna. Przywitał się ze mną i ucałował w policzek, prawie że w usta. Było to miłe, nawet bardzo. Nie spodziewałam się że tak przyjemnie rozpocznę dzień w Dortmundzie. Zaśmiałam się cichutko i usiadłam na przeciw piłkarza. To było dość dziwne, ale nic nie mówiliśmy. Patrzyliśmy na siebie jakbyśmy się w ogóle nie znali, lecz chcieli poznać. Chłopak cały czas był uśmiechnięty, przez co uwydatniały się na jego twarzy dołeczki, przez co jeszcze bardziej mi się podobał. Przysunął się do mnie, ale nie znacznie. Nadal na mnie patrzył a swoją dłonią gładził mój policzek. Kosmyki niesfornych włosów założył za uszy a moją twarz ujął w dłonie i wtedy przybliżył się najbardziej jak tylko mógł. Był blisko i tego chciałam. Chciałam jego. Spojrzałam mu w oczy, które przyprawiały o zawrót głowy i usłyszałam jego głos. Właściwie szept, bo tylko szeptem dzisiaj mówił odkąd się tutaj pojawił.
- Weronika bo ja...- zaczął ale nie skończył. Do pokoju bez pukania wszedł Wojtek, który nieco był zaskoczony na widok Reusa tak wcześnie w moim pokoju. Pozycja w której byliśmy była dwuznaczna.
- Przepraszam, nie chciałem przeszkodzić- wydukał i wyszedł. Spojrzałam na Marco który nie był zadowolony z " wtargnięcia " bramkarza Arsenalu. Pocałowałam go w policzek na pocieszenie i udałam się do łazienki.



*

Puste mieszkanie. Tylko ja sam i nic więcej. Zwlokłem się z łóżka, trochę się ogarnąłem i postanowiłem że muszę ze sobą coś zrobić. Założyłem słuchawki i poszedłem pobiegać. Biegając po ulicach miasta jak na złość natykałem się wszędzie na szczęśliwie zakochane pary,. Chodzące trzymając się za ręce, całujące się na każdym kroku. Zmęczyłem się więc usiadłem na pobliskiej ławce. Zamiast naprawiać błędy, to popełniam kolejne. Zdaję sobie sprawę z tego że źle zrobiłem. Przecież tak naprawdę Reus nie jest niczemu winny. Właściwie powinienem mu podziękować za to co robi dla Weroniki. To nie jego wina że podoba się Werce. Jeszcze muszę pogadać z Anią, przeprosić ją za to co powiedziałem. Muszę jej wynagrodzić to że tak mało czasu jej poświęcam. Postanowiłem jeszcze pobiec do Kuby i z nim o wszytskim pogadać. Będzie jeszcze Wojtek tym lepiej. Właściwie to jest kolejny pretekst by spotkać piękną Polkę. Po kilkunastu minutach truchtania byłem na miejscu. Wszedłem do mieszkania gdzie wszyscy jedli śniadanie. No prawie wszyscy: Wojtek, Kuba i Agata. Zaprosili mnie do stołu więc nie odmówiłem. Nawiązała się przyjemna konwersacja, ale rozmowę przerwało wołanie Weroniki.
- Wychodzimy- zawołała i stanęła w progu drzwi do jadalni. Nie była zadowolona na mój widok. " Wychodzimy" ? Jacy " my " ? Odpowiedź uzyskałem dość szybko. Po chwili obok uradowanej dziewczyny stanął Marco Reus. Tak jak Weronice uśmiech nie schodził mu z twarzy. Jest 9.00 godzina więc co on tutaj robi? A co jeśli został na noc? Nie wierzę że oni mogliby coś razem. Nie! To niemożliwe. Poszła do przedpokoju aby ubrać buty a Marco pożegnał się z Kubą i Agatą oraz Wojtkiem. Gdy blondyn podawał rękę bramkarzowi ten podejrzliwie się uśmiechnął i zabrał go " na słówko " . Marco tylko przytakiwał i powrócił do wszystkich. Kierował się do drzwi, ale go zatrzymałem
- Stary, przepraszam, nie chciałem- mówiłem ale na nim nie robiło to żadnego wrażenia.
- Nic nie mów, ochłoń, przemyśl co robisz a dopiero wtedy pogadamy- powiedział i wyszedł. Wyszli razem. Patrzyłem jak znikają za zamykającymi się drzwiami i wróciłem do przyjaciół. Kuba i Agata oznajmili że jadą na zakupy, bo chcą przygotować pożegnalnego grilla dla Wojtka i Weroniki.
- To jeszcze nikt nie wie że ani ty ani Weronika nie wracacie do Londynu?- zapytałem kumpla z reprezentacji gdy ten sprzątał po porannym posiłku
- Nie, nie było okazji aby powiedzieć, wyjaśnić
- To sie lepiej pospiesz. A tak zmieniając temat. On tutaj nocował?
- Marco? Zwariowałeś już do końca? Przyszedł rano bo zabiera Werke za miasto. A teraz ty mi lepiej powiedz co ci wczoraj odbiło że go pobiłeś? Wiesz jak Weronika jest zła na ciebie?
- Wiem, ale to był moment. Jak powiedział że mogę jej tylko usługiwać to nie wytrzymałem a potem to juz pewnie sam wiesz co było
- Odpuść. To nie ma sensu. Ona będzie miała żal do ciebie do końca życia. Teraz jest szczęśliwa gdy ma Reusa przy sobie i nie niszcz tego. Nie chcę aby po moim wyjeździe została sama. Wiem że on zrobi WSZYSTKO aby zapewnić jej bezpieczeństwo. Ty już chyba nie możesz jej tego dać. To co było to przeszłość. Zapomnij o niej. Proszę cię o to- zakończył i wyszedł do łazienki. Może ma rację. Może powinienem odpuścić i zapomnieć. Zależy mi na niej, nie na nas. Chcę jej szczęścia ponad wszystko, a to szczęście moze dać jej tylko Marco Reus.



*

Jedziemy już ponad godzinę. Chwilami ze sobą rozmawiamy, ale większość czasu milczymy. Co jakiś czas spoglądamy na siebie, a gdy nasze spojrzenia się spotkają od razu odwracamy wzrok i uśmiechamy się sami do siebie. Nie przypominam sobie aby kiedyś jakikolwiek mężczyzna w moim życiu ( oczywiście poza Wojtusiem ) dawał mi tyle szczęścia. Gdy dzwoni do mnie- uśmiecham się, gdy dostaję sms'a od niego- uśmiecham się, gdy widzę go- uśmiecham się. Uśmiecham się na samą myśl o nim. To dziwne uczucie gdy jedna osoba staje się dla ciebie wszystkim. Po upływie co najmniej dwóch godzin dotarliśmy na miejsce. Właściwie zajechaliśmy na jakieś odludzie. Wysiadłam z samochodu aby się rozejrzeć. Marco powiedział że zaraz wraca i zniknął. Wrócił po chwili, złapał za dłoń i pociągnął za sobą. Bez protestowania i zbędnych pytań podążałam za nim. 
- Co to jest?- zapytałam patrząc na niego, gdy się zatrzymaliśmy
- Nie wiesz? To balon
- No wiem że to jest balon, ale co my tutaj robimy?-pytałam nadal nie rozumiejąc naszej obecności w tym miejscu
- Mówiłem ci że zrobimy coś szalonego. Zapraszam cię na lot balonem
- Żartujesz?
- Nie!- zaśmiał się i wziął na ręce niosąc do " kosza". Przynajmniej tak to wyglądało. Wsiadłam do środka a blondyn za mną. Miałam wrażenie że to głupi pomysł, ale Marco tak się postarał więc nie mogłam go urazić. 
Lecieliśmy nad miastem, nad łąkami podziwiając co jest pod nami. Blondyn delikatnie mnie obejmował w tali, a ja trzymał jego dłonie przyciagając do siebie. Czułam rytmiczne bicie jego serca. Przy nim czułam się inaczej. Nie tak jak zawsze. Blondyn objął mnie mocniej przybliżając się do mnie, odgarnął moje długie włosy, odsłaniając moją szyję, w którą mnie pocałował, jeden raz. Poczułam przyjemne dreszcze.
- Weronika?- zapytał opierając swoja głowę o moją
- Hmm?- wymamrotałam pod nosem ale nie patrzyłam na niego
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- O czym?
- O tym co powiedziałem wtedy w klubie. Przypomniałem sobie cały tamtejszy wieczór, wszystko. Nawet to że wyznałem ci miłość. 
- Byłeś pijany, nie wiedziałeś co mówisz
- Wiedziałem, doskonale wiedziałem. Nie kłamałem. Spójrz na mnie- odparł a ja odwróciłam się w jego kierunku patrząc w te jego urocze oczęta.- Weronika, kocham cię. Nie mogę już dłużej tego ukrywać, nie potrafię. Odkąd się tutaj pojawiłaś, straciłem dla ciebie głowę. Proszę powiedz, że mam jakiekolwiek szanse
- Marco, ja wyjeżdżam już jutro. My nie mamy przyszłości. Przykro mi.- słowa ledwo przechodziły mi przez gardło
- Nie wyjeżdżaj. Zostań w Dortmundzie. Ze mną. Dla mnie
- Nie mogę. Londyn to mój dom.- powiedziałam i odwróciłam się od niego opierając o poręcze, przyciagając do siebie blondyna. Mijały minuty a my milczeliśmy, ale do chwili
- Pojadę z tobą- pwoiedział a ja spojrzałam na niego bo zaskoczyły mnie jego słowa
- Jak to ?
- Proponują mi grę w Menchesterze City. To prawie drugi koniec kraju, ale bliżej niż z Dortmundu. Jestem dla ciebie skłonny zrobić wszystko. Wszystko aby mieć cię tylko przy sobie...




*
i jak Wam się podoba ? w końcu zaczyna się coś dziać. mogę zdradzić że relacja Weronika-Marco osiągnie punkt kulminacyjny, a w relacjach Weronika- Robert nastąpi mały przełom. więc zapraszam do czytania i śledzenia losów bohaterów :D
i jeszcze kilka spraw: pojawiły się zakładki, m.in. SPAM gdzie chciałabym abyście umieszczały tam swoje linki bo tak będzie lepiej mi się "połapać"  z tym wszystkim, oraz na profilu podałam swój nr gg gdy ktoś miał jakieś pytania odnośnie opowiadania bądź mojej osoby lub chciałby porozmawiać czy coś, zawsze postaram się pomóc. więc ode mnie to tyle, dziękuję za wszystko
Patrycja

ps. czytasz? zostaw komentarz, bo to bardzo motywuje ;) dziękuję <33



27 komentarzy:

  1. Świetny rozdział,ja jednak mam nadzieję że Weronika się opamięta i będzie z Lewym,chociaż do Marco nic nie mam,ale chciałabym aby Robert był z Werą,wiem że się powtarzam,wybacz.Czekam na kolejny rozdział i na przełom w stosunkach Robert-Weronika :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh ten Wojtuś kochany zawsze wie kiedy przerwać.
    Oni są tacy słodcy, że Masakra.
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wojtek! Czemu on im wszedł do tego pokoju, noo?! ;D
    Robert mnie denerwuje. Nie lubie go. I tyle.
    Co do Marco - mrrrrrr, tego to uwielbiam <3 Wera ma być z nim, czy tego chcesz czy nie :D
    Niech on się w końcu dowie, że zostaje w Dortmundzie! :OOOO
    Czekam na następny rozdział, zapraszam do siebie, i pozdrawiam ! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny!! Mam ochotę pobić Wojtka za to że wszedł w nie odpowiednim momencie. Ale fabuła jest zajebista, nie mogę się doczekać kolejnego rozdział ;) ;*
    Pozdrawiam ;************

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział! Postać Reusa jest taka słodka! Cudownie go wykreowałaś! Weronika ma wielkie szczęście, że go spotkała. Ciekawe, jak dziewczyna zareaguje na wieść, że zostaje w Dortmundzie. A swoją drogą to fajny pomysł z tym balonem. Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział ...rozdział jak zawsze cudowny ! Wręcz fantastyczny <3
    Postać Marco chwyta za serca i mówi ''och tak patrz jaki jestem kochany'' .
    To coś wspaniałego <3 Mam zaszczyt,że mogę to czytać i komentować. Dziękuje Ci.
    Czekam na następny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no wspaniały, naprawdę uwielbiam sposób w jaki piszesz. Zakochałam się w tym opowiadaniu. Cieszę się że między Weroniką a Marco zaczyna się coś dziać. Napewno skorzystam z numeru gg xd Czekam na następny. Pozdrawiam. Paulina <3

    OdpowiedzUsuń
  8. SOOO CUTEEEEEE !!!! LOve Marco.
    zapraszam na nowy rozdział do se mła ... jaka poliglotka za mne ahhh.
    just-tonight-i-would-fight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne!!! Nie można zna się oderwać i jeszcze jak napisałaś, co mniej więcej stanie się dalej..... czekam z niecierpliwością. Uwielbiam ten blog <3 pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  10. O ja Cię! Jest jak najbardziej Team Robert, ale ta scena w balonie? Mmm... Taka romantyczna! Jezu, niech Wojtek w końcu powie Weronice, że nigdzie nie wyjeżdżają, bo nie mogę patrzeć,a tak właściwie to czytać, jak ta dziewczyna postępuję, nie wiedząc zupełnie o tym, że zostaje Tu, w Dortmundzie. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny rozdział .Kocham tego bloga .czekam na kolejne cudo :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak słodko! Mam nadzieję że Wera bedzie z Marco! ;)
    Cudny rozdzial jak zawsze, uwielbiam to <3
    Czekam na kolejny i pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zawsze rozdział GENIALNY !!!!
    Ciekawi mnie z kim będzie Wera :)
    Z Marco a może z Lewym...
    Dodaj następny jak najprędzej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. super rozdzial czekam na następny i zapraszam do mnie na 11 rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Brak mi słów ..
    Genialny, cudowny, świetny to za mało <3
    Nie mogę doczekać się kolejnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział genialny :) No proszę Marco w końcu wyznał Werce miłość. Teraz nie mamy żadnych wątpliwości. Reus był trzeźwy. Tym bardziej zastanawiam się jak bohaterka zareaguje na wiadomość o pozostaniu w Dortmundzie. Czekam na nastepny. Muszę przyznać, że zaciekawiłaś mnie tym opisem pod rozdziałem. Pozdrawiam i życzę dużo wenki :*

    OdpowiedzUsuń
  17. genialny rozdział !
    czekam na moment kiedy Wojtek powie o wszystkim Weronice :D ciekawe jak zareaguje :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialny <3
    Zapraszam do mnie w wolnej chwili

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, genialny! <3 I te slodkie sceny z Marco.. Ale mimo wszystko..Mowcie co chcecie, ja jestem za para Weronika-Robert.. Tylko zeby ten glupek sie opamietal! Stara milosc nie rdzewieje, czy tak bedzie i tym razem? Jestem wielka fanka twojej tworczosci i uwazam, ze masz przeogromny talent, wiec niezaleznie od tego, jak to wszystko rozwniesz to i tak bede z Toba (nuce wlasnie ta piosenke :D) i z tym opowiadaniem! Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny pisz dalej :) Pozdrawiam Minia

    OdpowiedzUsuń
  21. Łohoho! Jestem chyba 22 :D Rozdział wspaniały! :) Czekam na kolejny! <3 Napisałabym coś więcej, ale nie lubię się powtarzać :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekam na następny !! Świetny jak zawsze :) :* Marcooooo ! ♥ ale ja i tak jestem za Robertem ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialny rozdział!
    Czekam na kolejny!
    zapraszam do mnie
    http://wwwkochamcieborussiodortmund.blogspot.com/
    http://dlaciebiejestem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny, a może Narco nie musi nigdzie jechać, ciekawe co powie jej Wojtek

    OdpowiedzUsuń
  25. Niesamowity jak zawsze <3 KOCHAM GO !!! Czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow, oryginalny masz pomysł na fabułę c:
    No i mega plus za głównych bohaterów <3

    OdpowiedzUsuń
  27. naadrobiłam i musze ci powiedzieć że jestem pod wrażeniuem jest mega serdecznie zapraszam do mnie na 8 na http://nienawidzackochamcie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy