wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 21

 *
  Cza­sem przeszłość pow­ra­ca w nieo­cze­kiwa­nym momencie... 

*


* dwa tygodnie później *

Ponownie jesteśmy razem. Słowami nie da się opisać jak bardzo jestem szczęśliwa u boku Marco. Na sam jego widok na mojej twarzy maluje się szczery uśmiech, serce bije sto razy szybciej i chce kochać. Nigdy bym nie pomyślała że ten uroczy blondyn tak odmieni moje życie. Przynajmniej z nim wszystko jest wyjaśnione. Nie mam tak łatwo z Wojtkiem. Odkąd wyjechałam z Włoch nie miałam z nim żadnego kontaktu. Za każdym razem gdy pojawiam się na czacie bądź Skypie on znika.Może mnie unika ? Nie wiem. Nie będę się narzucać. Widocznie to koniec, nasz koniec. A co z Robertem ? To jest jeszcze bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać. Dziwne uczucie gdy chcesz kochać i kochasz, ale w głębi twojego serca nadal jest nienawiść za błąd z przeszłości. I nie potrafię go wymazać. Wybaczyłam, ale nie zapomniałam. Zostawił Ankę dla mnie, ale ja jestem z Marco. To wszystko jest takie skomplikowane.
Kolejny poranek spędzam u Marco. To mój drugi dom. Blondyn namawiał mnie abym się wprowadziła ale ja postanowiłam się tak nie spieszyć. Jest dobrze tak jak jest. Spotykamy się, kochamy, więc przeprowadzka zniszczyłaby pewną romantyczność naszego związku. Siedziałam w salonie w jego koszuli przeglądając strony internetowe z kierunkami studiów. Czas nieubłaganie leci, został mi niespełna tydzień a jeszcze nie zrobiłam nic w związku z tym. Nie mam pojęcia co chcę studiować. Taki mętlik.
- Skarbie, kochanie, dlaczego już nie śpisz?- zapytał mnie blondyn siadając obok i przyciągając mnie do siebie. Pocałował mnie w policzek i oparł się o oparcie kanapy.
- Szukam szkoły- odparłam, kładąc głowę na jego ramieniu
- Szkoły ?- zapytał, niezbyt świadomy mojej odpowiedzi
- Idę na studia, prawda ? A nie mam pojęcia co chcę robić.
- Coś się wymyśli, pomogę ci. Jedziesz ze mną na trening ?
- Pewnie- oznajmiłam radośnie i pobiegłam do łazienki. Widziałam jak Marco odprowadza mnie wzrokiem, co delikatnie mnie speszyło. Lubiłam jak czasami tak na mnie patrzył, z pewnym pożądaniem, ciekawością.
Po kilku minutach oboje byliśmy już gotowi. Postanowiliśmy że posiłek zjemy na mieście, i tak też zrobiliśmy. O około godziny dziesiątej  byliśmy na stadionie. Marco pobiegł do szatni aby się przebrać, bo był już spóźniony a trener nie znosi spóźnień. Zawsze dostaje się karę za każde, minimalne nawet przybycie po czasie. Pożegnałam go czułym pocałunkiem i udałam się na trybuny by podziwiać go w akcji.
Trening trwał a ja siedziałam i się przyglądałam. Ktoś usiadł obok mnie. Odwróciłam się i ujrzałam trenera Borussi Dortmund. Uśmiechnął się w moją stronę i skierował ponownie wzrok w stronę zawodników. Uczyniłam to samo.
- Weroniko nie zdążyłem ci jeszcze podziękować za to że tak nam pomogłaś w pierwszym meczu- odparł po chwili ciszy panującej między nami.
- Podziękować? Za co ? Ja nic nie zrobiłam- zaskoczyła mnie jego wypowiedź
- Oj Weroniczko, Weroniczko- posłał w moją stronę serdeczny uśmiech- Gdyby nie ty pewnie przegralibyśmy ten mecz. Dałaś chłopakom wiarę, naprawdę.- zamilkł na chwilę- I dlatego mam do ciebie propozycję. Co byś powiedziała aby stać się klubowym psychologiem?- moje oczy mało nie wypadły. Patrzyłam na mężczyznę nawet nie mrugając.
- Ja psychologiem ? Ja nie mam żadnych kwalifikacji, nie jestem jeszcze nawet na studiach. Nie nadaję się.
- Weroniko, tu nie chodzi o to czy masz papierek czy nie. Chodzi o to aby ktoś miał wpływ na drużynę, taki jaki ty masz. Oni potrzebują wsparcia i otuchy po ostatnim sezonie. I dostają to od ciebie. Zgódź się
- Nie wiem, musiałabym porozmawiać z Marco, czy nie będzie miał nic przeciwko
- Nie będzie, to jego pomysł.
- Co ?! Przepraszam, nie chciałam aby Marco panu narzucił taką propozycje.
- Ale to jest świetny pomysł, ona ma rację. Potrzebujemy ciebie. Rozmawiałem z kim trzeba. Wystarczy jedno twoje słowo, więc ??- spojrzałam w stronę chłopaków. Marco spoglądał w moją stronę.
- Zgadzam się- odparłam śmiejąc się. Klopp podał mi rękę i poprosił bym poszła za nim. Na końcu długiego korytarza były drzwi. Nacisnął klamkę i wprowadził mnie do przytulnego pomieszczenia o jasnych barwach i ogromnym oknie.
- To jest twoje stanowisko pracy, rozgość się- oznajmił i wyszedł zostawiając mnie samą. Usiadłam na fotelu i rozglądałam się wokół siebie. Zastanawiałam sie czy dobrze postąpiłam podejmując się tej pracy. Może to znak ? Chyba tak.


*


Dzisiejszy dzień był taki dziwny. Nie wiem w jakim znaczeniu, ale pragnąłem aby się już skończył. Znowu gdy ją ujrzałem, chciałem podbiec aby ją przytulić, pocałować, ale to nie realne. Starałem się zlekceważyć jej obecność i skupić się na treningu. Biegałem po murawie w towarzystwie Reusa. W jego zachowaniu ponownie nastąpiła zmiana. Odkąd wrócili do siebie znowu jest taki jak wcześniej. Jestem jego przyjacielem i powinienem cieszyć się z jego szczęścia, ale nie potrafię. Staram się ale to za mało.
- Reus! Trener cię woła!- oznajmił nam Kuba. Marco spojrzał w stronę trenera który gestykulował i przywoływał prędko do siebie. Pozostałem w towarzystwie Błaszczykowskiego.
- Jak tam leci ?- zapytał a ja wzruszyłem tylko ramionami- Rozmawiałeś z Weroniką ?
- Rozmawiałem i co to dało ? Nic. Ona jest z nim, a mi pozostaje kochać ją na odległość. Stary ja już tak dłużej nie mogę!- usiadłem na murawie ze zmęczenia po biegu
- Lewy, ale nie możesz się narzucać. Skoro powiedziała nie, to nie. 
- Wiem, ale to trudne. Cholernie trudne.
- Musisz dać radę, nie masz wyjścia. A tak po za tym, nie wiesz co u Szczęsnego, bo się coś ostatnio nie odzywa.
- Ej, nie wiem. Jak dzwonię to nawet łaskawie nie odbierze. Jak ostatnio zapytałem Werkę o niego to naskoczyła na mnie, mówiąc że ona nie jestem wszechwiedząca. Krótko mówiąc coś jest na rzeczy
- No ale co ?- dociekał Jakub
- Nie wiem, trzeba się dowiedzieć. Może Reus coś wie, trzeba go podpytać.


*


Przeglądałam dokumenty które leżały na biurku. Moja nowa umowa, przypisy, takie tam. Byłam zadowolona  z tego że tak się to potoczyło. Mam pracę, będę zarabiać, a  w dodatku wiem na jakie chcę już iść studia. Teraz trzeba się tylko wybrać na uczelnię, złożyć papiery i po sprawie.
Poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach, które kierowały się ku górze. Na szyi składał mi pocałunki.
- Marco, co ty tutaj robisz ?- zapytałam odchylając głowę i udostępniając mu miejsce do całowania
- Potrzebuje specjalnej porady psychologa,  tak twierdzi trener- oznajmił i błądził dłońmi po moim ciele. Odwrócił mnie w swoją stronę i zajął się moimi ustami. Nie pozwalał mi wymówić ani słowa.
- Kocham cię, jak wariat- odparł i spojrzał w oczy, opierając się o moje czoło
- Też cię kocham- oznajmiłam i tym razem ja go pocałowałam. Widocznie dla niego pocałunki to było za mało, więc dobrał się do mojej bluzki. Jednym pociągnięciem zdjął ją ze mnie. Wszystko co leżało na drewnianym biurku,  zepchnął na podłogę, robiąc nam na nim miejsce. W międzyczasie zdjął swoje spodenki, przybliżył się i nadal całował. Oplotłam go nogami i czekałam co będzie dalej.
- Reus, co ty robisz ?- zapytałam gdy ten zaczął rozpinać moje spodnie
- A jak ci się wydaje ?- zapytał- Chcę się z tobą kochać, tu i teraz !
- A jak ktoś wejdzie ?
- Zakochanym wolno wszystko. A po za tym ja wymagam specjalnej terapii, pani psycholog- zaśmiał się i ponownie zaczął mnie całować. Ale tak bardziej natarczywie, odważnie.
- Nie wiedziałam że masz takie fantazje - zaśmiałam się
- Jeszcze wiele o mnie nie wiesz.- całowaliśmy się, powoli zmierzając do celu. Ale nie dane nam było przeżyć przygodę na biurku, bo ktoś wparował bez pukania do pokoju.
- Lewy, do jasnej cholery! Nikt nie nauczył cie pukać ?!- warknął blondyn
- Przepraszam, przyniosłem ci Weronika tylko dokumenty od trenera bo mnie prosił- odparł zdezorientowany tym co zastał. Marco się odsunął, ubrał, po czym pocałował w policzek i wyszedł, wściekły na Lewego jak nigdy dotąd.
- Weronika, nie chciałem wam przeszkodzić, nie wiedziałem że wy tutaj.- zaczął się tłumaczyć
- Nie szkodzi, ale następnym razem zapukaj zanim wejdziesz, dobrze ?
- Tak, pewnie.- stanął w drzwiach i odwrócił się jeszcze w moją stronę- Weronika ?
- Tak ?
- Czy jest szansa abyśmy kiedyś byli razem ?- zapytał i czekał na moją odwiedź. Odwróciłam wzrok w stronę okna
- Nie. A teraz wyjdź- poprosiłam mało przyjacielsko, bardziej złowrogo. Nie patrząc już w jego stronę, usłyszałam dźwięk zatrzaskujących się drzwi pokoju.


*

Wyszedłem ze stadionu po treningu, nie czekając na znajomych z którymi się umówiłem na obiad. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do mojej ulubionej restauracji. Usiadłem przy stoliku, czekając na kelnera. Przyszedł prędko, więc założyłem zamówienie i czekałem. Przez cały czas patrzyłem w jeden punkt. W stronę drzwi. Chciałem aby przez nie przeszło rozwiązanie moich wszystkich problemów związanych z Weroniką i Reusem. I tak się też stało. Do restauracji weszła wysoka, szczupła szatynka. Ubrana w średniej długości zwiewną sukienkę, o ciemnej karnacji skóry. Była sama. Zauwazyła mnie. Wstałem i podszedłem w jej kierunku aby się przywitać.
- Robert, jak ja się za tobą stęskniłam - oznajmiła całując mnie w policzek
- Ja za tobą też, co ty tutaj robisz ?
- Jak to co, Lewusku ? Wróciłam, Dortmund to mój dom. Poza tym zostawiłam to niewyjaśnione sprawy
- Cieszę się że wróciłaś. Jesteś moim światełkiem w tunelu- oznajmiłem- Chodź, porozmawiamy- poprowadziłem dziewczynę w stronę stolika przy którym wcześniej usiadłem. Pomogłem zdjąć jej płaszcz, jak na dżentelmena przystało, odsunąłem krzesło na którym usiadłam. Uśmiechnąłem się w jej stronę, a ona uczyniła to samo. - Ona jest w stanie wszystko zmienić- pomyślałem...


*

więc o to jest rozdział 21, ale ten czas leci. na początek jestem bardzo Wam wdzięczna za te wszystkie odsłony, których jest prawie 35 tys., za te wszystkie obserwowania oraz za każdy komentarz. za te ciepłe słowa do mnie. dziękuję.
miałam dodać wczoraj ale jakoś nie miałam czasu w związku z moim świętem, a po za tym musiałam wprowadzić małe poprawki. nie wiem jak wyszło, mam nadzieję że dobrze.  znowu będę mieszać jak to ja, więc kolorowo nie bedzie, mimo że tak mogło się zapowiadać.
chcę Was też zaprosić na mój nowy blog poświęcony w głównej mierze osobie Roberta Lewandowskiego Wkrótce będziemy razem..., więc serdecznie zapraszam. bardzo zależy mi na tym blogu więc mam nadzieję ze będziecie mnie wspierały. liczę na Was, kochane.
zapraszam też na wznowione opowiadanie gdzie pojawił się kolejny rozdział You'll always be in my life i na Keine Rose ohne Dornen 
na tych blogach też liczę na Wasze liczne komentarze, tak jak tutaj. bardzo ich potrzebuję. wystarczy jedno słowo, więc proszę o to. dziękuję <33

25 komentarzy:

  1. Swietny rozdzial.A ta scena Reusa i Wery boska po prostu haha xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie długie rozdziały w Twoim wykonaniu <3
    Jak fajnie, że została klubowym psychologiem!
    A Marco jaki słodki <3 Nie no, uwielbiam to!
    Boski rozdział jak zawsze ;*
    Czekam na kolejny!
    Pozdrawiam i zapraszam na moje blogi ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaaa Cięę!! Scena w gabinecie najlepsza <3333!!
    Uwielbiam :*<333
    Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :):*
    Pozdrawiam ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. Biedny Robuś. Akurat w tym momencie musiał wejść do gabinetu Weroniki. Ciekawa jestem kto to jest ta brunetka. Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, długi rozdział! Werka psychologiem. No, no :D I tym samym wyjaśniła się sprawa studiów. Marco w tym parcie był przesłodki. Scena w gabinecie rewrlacyjna :D Tylko szkoda Roberta, że wparował tam w takim momencie. Hmm zastanawiam się kim jest ta tajemnicza brunetka, z którą umówił się Lewy. Pozdrawiam i czekam na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział :) Czekam na następny :d
    Ciekawa jest kim jest ta brunetka ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłość Weroniki i Reusa kwitnie, a ja nadal mam nadzieje, że Werka będzie jednak z Robertem . <3

    OdpowiedzUsuń
  8. co tu dużo mówic. Rozdział świetny i pozdrawiam już się nie mogę następnego doczekać : *

    OdpowiedzUsuń
  9. kim jest ta kobieta ??bardzo ciekawy rozdział
    czekam z niecierpliwością na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Biurowa scena, zawsze spoko ;D
    Szkoda mi Lewandosia.. ;(
    Tajemnicza brunetka.. Chyba się domyślam, ale dam ci pole do popisu ;>
    Czekam na następny! :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale Marco ma fantazję ..
    Ciekawe kim jest ta brunetka.
    Świetny rozdział <3
    Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny *.*
    Hahha, ale ten Lewy wparował ;D
    Szkoda, że Wera mówi, że nie bd już z Lewym ;/
    Bardzo mnie zaintrygowałaś tą szatynką.. Co ona planuje z Robertem? ;)
    Nie mogę się doczekać nexta ;3
    Zapraszam również do mnie :)
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny rozdział.
    hahah...Marco jaki on niewyżyty
    czekam na kolejny rozdział :* <3

    OdpowiedzUsuń
  14. - Marco, co ty tutaj robisz ?- zapytałam odchylając głowę i udostępniając mu miejsce do całowania
    - Potrzebuje specjalnej porady psychologa, tak twierdzi trener- oznajmił. hahahhahahaha :D
    Rozdział jak zawsze mega ! Nie masz za co dziękować, bo Twoje blogi , aż chce się czytać i ciągle wyczekuje na następne rozdziały.
    POZDRAWIAM <3

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny ♥
    - Marco, co ty tutaj robisz ?- zapytałam odchylając głowę i udostępniając mu miejsce do całowania
    - Potrzebuje specjalnej porady psychologa, tak twierdzi trener- oznajmił.
    ja pierdole xD chyba zgadzam się z tym, że potrzebuje psychologa ;)
    czekam na kolejny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział! Z resztą jak zawsze!
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny rozdział zapraszam do mnie
    http://bo-to-jest.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja do znudzenia bedę pisac "świety rozdział" bo tak jest
    Weroinka i Marco <3<3<3
    Ciekawe co tam ze Szczęsnym ?
    Czekam na następny rozdział
    Jeśli znajdziesz czas bardzo proszę odwiedź mojego blgoa, bede wdzięczna :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurde, a miałam taką wielką nadzieje, że może jednak między Weroniką a Lewym coś zajdzie, ale chyba już nie. Lubię parę Marco-Weronika, ale mimo wszystko kocham Roberta :)! Jestem ciekawa co to za szatynka. A jak Lewy wparował do gabinetu to po prostu leżałam ze śmiechu! Buziaki kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. nie było mnie trochę ale nadrobiłam zaległości.;p Rozdział jak zwykle super:p czekam na nexta;p zapraszam do mnie na nowy;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Werka ma chyba najlepszą prace ever! przyznam szczerze,że uwielbiam parke Marco-Weronika i pomimo,że uwielbiam lewego to zaczyna lekko grać mi na nerwach,ze tak strasznie sie łudzi. myslę,że powinien sie w koncu pogodzic z tym,ze Weronika kocha Marco i po prostu sie z nia zaprzyjaznic.Wiem,ze to nie jest latwe,ale skoro ja kocha powinien chciec jej szczescia. przedewszystkim gratuluję talentu! rzadko spotyka sie osoby,które potrafią tak pięknie wszystko przelać 'na papier'. gratuluję i pozdrawiam!: *

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz śliczny wygląd bloga! Marco i Weronika są ładną parą, ale Robert i Weronika są pisani sobie, moim zdaniem. Odwiedzę Cię w nocy i 'zabiorę' trochę talentu, więc strzeż się! ;)
    Pozdrawiam, Gosia <3
    http://marcoreusstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Na serio bardzo ciekawy rozdział. Teraz jest mi troszkę szkoda Roberta. Biedaczek! Na szczęście spotkał jakąś dziewczynę, która może wyleczy go z miłości do Wery. Może to być trudne. Reus jest taki słodki! Na serio widać, że jest mocno w niej zakochany. A jeśli chodzi o Szczęsnego, to zaczynam się o niego martwić. Zachowuje się na serio dziwnie! Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  24. no i stało się, już jestem prawie na bieżąco ;)
    szkoda mi Roberta,bo i chce żeby raczej to on był z Weroniką.
    martwię się o Szczęsnego i myślę, że Weronika nie powinna od tak tego zostawić tylko spróbować zawalczyć o tą przyjaźń...
    rozdział cudowny, jak zwykle ;)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy