*
Tak bardzo mi na Tobie zależy.. a kiedy mówisz, że Tobie też,
ja udaję, że nie było tematu.. a przecież tak tego pragnę..
*
Usłyszałam jak ktoś za wszelką cenę stara się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Marco. Udałam się prędko do łazienki by ponownie poprawić rozmazany makijaż. Gdy wyglądałam już w miarę przyzwoicie wróciłam na salę bankietową. Przy podłużnym stole siedzieli Łukasz z Ewą, Kuba z Agatą, Marco i on. Robert Lewandowski z Anną Stachurską. Usiadłam na swoim miejscu i unikałam kontaktu wzrokowego z napastnikiem Borussi Dortmund. Przywdziałam na twarz słodki usmieszek pokazując jak bardzo jestem szczęśliwa.
- Płakałaś?- zapytał Marco ujmując moją dłoń i mocno ją ściskając
- Nie, tylko rzęsa wpadła mi do oka- zaczęłam kręcić, ale blondyn już mnie doskonale znał i wiedział że kłamię
- Chodź, przejdziemy się do ogrodu- zaproponował wstając od stołu i pozostawiając naszych przyjaciół samych.Wychodząc na zewnątrz nie obyło się bez zdjęć. Nie mogłam do tego przywyknąć. Krępowało mnie bycie w takiej sytuacji. Marco szybko wyprowadził mnie ze zbiegowiska paparazzi i zaprowadził do cichego zakątka w oddali od bankietu i gości. Pod kilkudziesięcioletnim dębem stała mahoniowa ławka na której usiedliśmy. Przytuliłam sie do piłkarza.
- Kochanie co się stało? Dlaczego płakałaś ? Ktoś ci coś powiedział niemiłego ?- zasypywał mnie masą pytań
- Mówiłam ci że rzęsa wpadła mi do oka.
- Może i wpadła, ale ja wiem że nie przez to płakałaś. Mi mozesz powiedzieć o wszystkim. Rozmawiałaś z Robertem, prawda?- zapytał cichym głosem na co ja spojrzałam na niego. Z jego wyrazu twarzy nie dało sie nic wyczytać.
- Dlaczego tak myslisz ?
- Znam ten wyraz twarzy. Miałaś taki sam gdy się z nim pokłóciłaś u Błaszczykowskich. Wtedy gdy się po raz pierwszy spotkaliśmy.
- Tak. Rozmawiałam z nim, jesli to można nazwać rozmową. Przytul mnie- poprosiłam a on objął mnie swoim ramionami.
- Mam się spodziewać najgorszego ?- zapytał ponownie po chwili ciszy między nami
- Obawiać? Czego ?
- Tego że powiesz mi że między nami koniec, bo Robert jest dla ciebie...
- Nikim. Nigdy ci nie powiem że cię zostawiam. Wiesz dlaczego? Bo cię kocham najbardziej w świecie i jestem przy tobie szczęśliwa. Między mną a Robertem nigdy niczego nie było, nie ma i nie będzie. Po za tym on ma narzeczoną, a ja mam ciebie. I to ciebie kocham- powiedziałam i musnęłam jego usta, opierając swoje czoło o jego. Patrzyłam mu w oczy w których odbijały sie światła lamp.
- Tez cie kocham Weronika- wyszeptał i przytulił.
*
To dzisiaj miał się odbyć już ostatni trening Borussi Dortmund przed pierwszym meczem Bundesligi. Przeszukiwałam ogłoszenia z mieszkaniami bo przecież nie mogę wiecznie siedzieć Kubie i Agacie na głowie. Chociaż oni nie chcą słyszeć o mojej wyprowadzce. Ubrałam sie dość przewiewnie bo pogoda dzisiaj nas rozpieszczała. Ale to już apewne dni tak słonecznej pogody. Byłam umówiona z Marco na 14.00. Miałam czekać na niego przed stadionem, tak więc zrobiłam. Niestety się spóźniałam ze względu na opóźnioną taksówkę którą zamówiłam.
- Witaj kochanie- przywitał się bardzo radośnie i pocałował w policzek. Objał ramieniem i prowadził na stadion.
- A gdzie wszyscy?- zapytał widząc pustki wokół nas. Nie było żadnego piłkarza.
- Trening mamy o 15.00 ale postanowiłem przyjechać wcześniej razem z toba żeby pograć sobie w twoim towarzystwie. Oznajmił z chytrym uśmieszkiem i zaczął zdejmować swoje ubrania. Usiadłam na ławeczce i przyglądałam sie dobrze zbudowanemu piłkarzowi.
- Podobam ci się, nie?- zapytał śmiejąc sie głupkowato. Uklęknął przede mną w samych bokserkach i zaczął całować. Po kilku sekundach pozbył się mojej bluzki i całował każdą część mojego rozgrzanego ciała.- Zrobimy to tutaj?- zaproponował smiejąc się łobuzersko i nie przestając mnie całować. Było cudownie do momentu, gdy do szatni weszła sprzątaczka z wiadrem wody i mopem. Kobieta po sześćdziesiatce była nieco zaskoczona na taki widok. Marco w samych bokserkach, ja bez górnej cześci garderoby. Czegoś takiego raczej się nie spodziewała.Prychnęła pod nosem i wyszła z szatni. Oboje wybuchliśmy się śmiechem.
-Kocham cię- powiedział. Wstał, ubrał się i poszliśmy na murawę. Próbował mnie czegoś nauczyć, ale nic mi nie wychodziło. Bardziej się wygłupiałam niż kopałam futbolówkę. Uwielbiałam patrzyć na blondyna , który jest tak bardzo szczęśliwy z tego że jest piłkarzem. Jest w tym naprawdę dobry. On nie gra bo musi, czy dla pieniędzy, ale on to kocha. Potrafi się poświęcić dla dobra drużyny, walczy do końca. Ile to razy w poprzednim sezonie on dawał silę zespołowi? Jeden mecz w którym w ostatnich minutach strzelił dwa gole dając Borussi remiz, albo pamiętny mecz z Malagą? Bramka strzelona w 90. minucie dała wiarę piłkarzom i kibicom. Jest wspaniałym mężczyzną, i jest moim mężczyzną
- O czym tak myslisz?- z rozmyślań wyrwał mnie głos zdyszanego zawodnika który przysiadł się do mnie i wpatrywał się we mnie z wielką ciekawością.- Czyżby o mnie ?
- Myslę tylko o tobie. Tak wiele zmieniłeś w moim życiu. Poznanie ciebie było najwspanialszą rzeczą jaka mnie ostatnio spotkała.
- Gdy cię po raz pierwszy spotkałem wiedziałem że kiedyś będziemy razem i jesteśmy. Mam nadzieję ze już na zawsze- odparł i znowu zaczął mnie całować. Nikt nie jest w stanie zrozumieć jak bardzo go kocham za to że jest przy mnie, ze mnie kocha. Leżeliśmy na murawie gdy właśnie zaczęli schodzić sie piłkarze niemieckiej drużyny
- Marco, koniec tych amorów. Już mi tu cwiczyć!- zawołał trener żółto-czarnych
- Jakich amorów, trenerze. Przecież ja ćwiczę!- odparł z usmieszkiem na twarzy i zaczął robić pompki. Za każdym opadaniem na mnie żadał buziaka co mi tez sprawiało przyjemność.
- Każda motywacja dobra- zaśmiał się mężczyzna, i zaczął coś mówić do pozostałych podopiecznych. Lewandowski zerkał na nas kątem oka. Po kilku radach wszyscy piłkarze wzięli sie do roboty. Przyglądając się zespołowi widziałam że czegoś im brakuje. Nawet nie czegoś a kogoś. Mario Goetze. Najbardziej chyba Marco cierpiał z braku jego obecności. Już nie będzie Goetzeus, tych ich wygłupów na boisku, wspólnych wypadów. Chciałabym aby między z nimi się poukładało. Jutrzejszy dzień będzie dla Marco chyba piekłem. To już jutro pierwszy dzień nowego sezonu Bundesligi w którym Wielki Bayern Monachium pod wodzą Pepa Guardioli podejmie finalistę Ligi Mistrzów- Borussię Dortmund. Poprzedni sezon należał do monachijskiego klubu. Choć to bolesne wspomnienia to Bayern zabrał Borussi wszystko. Zabrał im Mario Goetzego, zgarnął Puchar LM, Puchar Niemiec, został Mistrzem Niemiec. Ale ten sezon na pewno bedzie należał do BVB. Wszyscy w nich wierzymy.
- O czym tak myslisz?- z rozmyślań wyrwał mnie głos zdyszanego zawodnika który przysiadł się do mnie i wpatrywał się we mnie z wielką ciekawością.- Czyżby o mnie ?
- Myslę tylko o tobie. Tak wiele zmieniłeś w moim życiu. Poznanie ciebie było najwspanialszą rzeczą jaka mnie ostatnio spotkała.
- Gdy cię po raz pierwszy spotkałem wiedziałem że kiedyś będziemy razem i jesteśmy. Mam nadzieję ze już na zawsze- odparł i znowu zaczął mnie całować. Nikt nie jest w stanie zrozumieć jak bardzo go kocham za to że jest przy mnie, ze mnie kocha. Leżeliśmy na murawie gdy właśnie zaczęli schodzić sie piłkarze niemieckiej drużyny
- Marco, koniec tych amorów. Już mi tu cwiczyć!- zawołał trener żółto-czarnych
- Jakich amorów, trenerze. Przecież ja ćwiczę!- odparł z usmieszkiem na twarzy i zaczął robić pompki. Za każdym opadaniem na mnie żadał buziaka co mi tez sprawiało przyjemność.
- Każda motywacja dobra- zaśmiał się mężczyzna, i zaczął coś mówić do pozostałych podopiecznych. Lewandowski zerkał na nas kątem oka. Po kilku radach wszyscy piłkarze wzięli sie do roboty. Przyglądając się zespołowi widziałam że czegoś im brakuje. Nawet nie czegoś a kogoś. Mario Goetze. Najbardziej chyba Marco cierpiał z braku jego obecności. Już nie będzie Goetzeus, tych ich wygłupów na boisku, wspólnych wypadów. Chciałabym aby między z nimi się poukładało. Jutrzejszy dzień będzie dla Marco chyba piekłem. To już jutro pierwszy dzień nowego sezonu Bundesligi w którym Wielki Bayern Monachium pod wodzą Pepa Guardioli podejmie finalistę Ligi Mistrzów- Borussię Dortmund. Poprzedni sezon należał do monachijskiego klubu. Choć to bolesne wspomnienia to Bayern zabrał Borussi wszystko. Zabrał im Mario Goetzego, zgarnął Puchar LM, Puchar Niemiec, został Mistrzem Niemiec. Ale ten sezon na pewno bedzie należał do BVB. Wszyscy w nich wierzymy.
*
Klopp dał nam dzisiaj wycisk, nie ma co. Byłem zmęczony jakbym przebiegł co najmniej maraton. Reus urządził sobie z naszym trenerem małą pogawędkę na koniec, więc ja postanowiłem wykorzystać jego chwilową nieobecność i znaleźć Weronikę by z nią porozmawiać. Siedziała na ławce przed Signal Iduna Park czekając na swojego chłopaka. Powolnym krokiem podszedłem i usiadłem obok. Gdy mnie tylko zobaczyła poderwała się aby nie przebywać w moim towarzystwie, ale próbowałem zatrzymać ją, chwytając jej drobną dłoń
- Zaczekaj, proszę...- wydukałem, a ona niczym z przymusu została.
- Wiem, że dla ciebie jestem już nikim. Popełniłem największy błąd w moim zyciu i nigdy sobie tego nie wybaczę. Tyle chciałbym ci powiedzieć, ale nie wiem od czego zacząć. Może od tego ze załuję. Zraniłem cię i to bardzo. Nie wiem co mną wtedy kierowało. Może marzenia? Stałem przed taką szansą, musiałem wybierać: albo kariera albo ty. Byłem młody, nie byłem pewien co do swoich uczuć. Nasza wspólna noc była czymś wspaniałym tylko ja tego nie uszanowałem. Zachowałem się jak nie powiem kto. Żałuję. Żyję nadzieją że kiedyś mi wybaczysz- milczała. Wpatrywała się w czarny ekran swojego telefonu, którym nerwowo się bawiła.- Zależy ci jeszcze choć trochę na mnie?- zapytałem ale odpowiedziała mi cisza. - Zależy ci na mnie?- powtórzyłem pytanie. Spojrzała na mnie swymi ogromnymi oczami do których napłynęły łzy.
- Mogłabym powiedzieć że zależy mi na tobie, ale co to zmieni? Tak czy tak ty odejdziesz, znów zostawisz mnie samą, a ja nie będę mogła sobie wybaczyć że znów ci zaufałam, a ty ponownie mnie zranisz i porzucisz.
- Może warto spróbować, doroślismy się.
- Wracasz i prosisz o drugą szansę. Co ja mogę ci powiedzieć? Aby między nami coś było musiałabym zobaczyć w tobie tego, którego tak bardzo pokochałam. Musiałabym dowiedzieć się, dlaczego odszedłeś, dlaczego
pozwoliłeś żebym tak bardzo przez Ciebie cierpiała i przede
wszystkim… czy naprawdę mnie kochasz i naprawdę Ci zależy, bo drugi
raz takiego bólu po prostu bym nie przeżyła…
- Kocham cię Weronika, pozwól mi...
- Nie Robert, to nie ma sensu. Nie pozwolę abys znowu mnie zranił. Jestem z Marco, jestem z nim szczęśliwa. Ty jesteś największą pomyłką mojego życia. To sie nigdy nie zmieni. Zapomnijmy o tym co było. Każde z nas ma swoje życie. Ty jesteś zaręczony z Anią, ja jestem z Marco. Nie zmieniajmy tego...- wypowiedziała na koniec i pobiegła do Marco, ktory wyszedł za stadionu. Przytulił ją do siebie i pocałował, a ja siedziałem na tej ławce. Sam...
*
no i znowu ten Lewy...mogę zdradzić że sporo namiesza ale nie tylko on...więc spodziewajcie się zwrotów akcji...dziękuję za każde nominacje do Liebster Award ale muszę też jednocześnie przeprosić gdyż nie mam czasu by odpowiadać na pytania i nominować innych. zajmę się tym w wolnym czasie. przepraszam też że nie komentuję ale postaram się wszystko nadrobić. dziękuję za wszystko co dla mnie robicie, za wszystkie komentarze, odsłony.
dajecie mi siłę, wsparcie...
Swietny rpzdzial,czekam na kolejny :-)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny, cieszę się że Werka jest z Marco
OdpowiedzUsuńJaki ten Marco jest romantyczny! Fajnie, że Werka nie daje się omotać Robertowi ;)
OdpowiedzUsuńI mam nadzieję, że Marco i Mario będą jednak dalej mieli dobre relacje.
A ta scena w szatni... co, jakby zamiast sprzątaczki wszedł trener? ;>
Nie no! Rozdział zajebisty jak zawsze <3
Czekam na kolejny!
Pozdrawiam ciepło ;*
Powiem ci szczerze,że Marco jest moim ulubionym piłkarzem..ale jak wyobrażam sobie w głowie tą sytuację i te emocje które im towarzyszą to mam ochotę podbiec w myślach do Roberta i go uściskac i powiedzieć,że wszystko się ułoży. Tak mi go żal i mimo tego błędu,który popełnił kibicuje jemu i Weronice :)) No to koniec moich wywodów i świetny rozdział zerkam codziennie czy nie ma nowej notki :D hehe Pozdrawiam i całuje Marta : *
OdpowiedzUsuńRaaany jacy oni są słodcy <3 Cieszę się, że Weronika jest z Marco i szczerze jakoś nie wyobrażam jej sobie z Robertem. Ale zobaczymy jak będzie ;d
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Uwielbiam Twoje opowiadanie, jest jak cudowna książka wybitnej pisarki :*
Rozdział oczywiście fantastyczny.
Pozdrawiam :*
Kocham ich po prostu i czuję że będzie jeszcze ciekawie.!;D
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.;/
Ciekawe co zmajstruje Lewy.?!;)
,,Kobieta po sześćdziesiatce była nieco zaskoczona na taki widok. Marco w samych bokserkach, ja bez górnej cześci garderoby. Czegoś takiego raczej się nie spodziewała.Prychnęła pod nosem i wyszła z szatni. Oboje wybuchliśmy się śmiechem. ''
OdpowiedzUsuńHAHAHHAHAHAHAHAHAH :D
Kocham Twoje wszystkie blogi! <3
Powtórzę to po raz kolejny MASZ TALENT ! :3
Czekam na następny
Pozdrawiam :*
Super!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział *-*
Ojej Marco i Weronika są słodcy ! <3
Uwielbiam to!
Czekam na następny ;*
Rozdział świetny :) Ach ten Robert. Widzę, że tak łatwo nie odpuści i nadal będzie walczył o Werkę. Zobaczymy czy dziewczyna kiedyś mu ulegnie. Ale muszę przyznać szkoda mi tutaj Ani. Dziewczyna jest najwyraźniej piątym kołem u wozu. Gdy Weronika olewa Roberta, ten wraca w objęcia narzeczonej. Scena w szatni po prostu epicka :) Wyobrażam sobie tą zdezorientowaną sprzątaczkę :D Pozdrawiam i życzę wenki. Ściskam mocno ;***
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ^^ ;3
OdpowiedzUsuńczekam na następny ;D
pozdrawiam :3
Uwielbiam Twoje opowiadanie, jest nieziemskie :)
OdpowiedzUsuńAh ten Robert zawsze musi sie wtrącić :(
Czekam na następny rozdział :)
fajnie że Weronika kocha Reusa, a on ją ale mogłaby też być z Lewym ;)))
OdpowiedzUsuńbardzo ale to bardzo mi się podobał rozdział ;)
pozdrawiam ;*
Genialny rozdział <3
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnego :)
PS. Nominowałam cię do Liebster Awards :)
Pytania u mnie w poście "Liebster Award"
Rozdział jest świetny .Czekałam na niego.Ale się w końcu doczekałam:P Czekam na kolejne dzieło :**
OdpowiedzUsuńRobert nie powinien oszukiwać Anki. Jak kocha Werę to niech zerwie z Anią. Marco i Weronika to wspaniała parka :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!
Ciekawi mnie kto jeszcze namiesza w tej historii.Marco powinien przemówić Robertowi do rozumu,że Wera jest z nim.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny:)
Mam przeogromną nadzieje, że wydarzy się coś więcej w relacji z Robertem. Szkoda mi go trochę, ale z drugiej strony to taki cholerny dupek, że zostawił Weronikę . W każdym razie nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, bo Twoje opowiadanie tak niesamowicie wciąga, że pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy! :) Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy do mnie :)
UsuńNominuję Cię do Liebster Award ! ;*
OdpowiedzUsuńWięcej szczegółów u mnie w zakładce ,,Liebster Award".
Jeśli nie chcesz brać udziału w tej zabawie po prostu zignoruj moją wiadomość.
to opowiadanie to cud! jest tak genialne, że nie da się tego opisać. :)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział :D
Rozdział jak zwykle super!
OdpowiedzUsuńna serio świetny rozdział! aż miło się czyta o Weronice i Marco! widać, że oboje są w sobie na serio zakochani. Lewy powinien odpuścić! choć tyle mógłby zrobić dla niej! czekam na kolejny! poza tym nastrojowe piosenki! pasują do opowiadania :D
OdpowiedzUsuńbłagam o kolejny rozdział, twoje opowiadania uzależniają i ciągle chce się ich czytać :)
OdpowiedzUsuńExtraaa!! Kurdę lubie takie opowiadanie pełne emocji, no i co z tego że Lewy miesza to dobrze :P, coś czuję że zakończenie nas wszystkich zaskoczy ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;****
nie no genialny ;)
OdpowiedzUsuńbaardzo mi się podoba xD
także, do następnego <3