wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 15

*

  Tak bar­dzo mi na To­bie za­leży.. a kiedy mówisz, że To­bie też, ja udaję, że nie było te­matu.. a prze­cież tak te­go pragnę.. 

*

Siedziałam nadal w ciasnym pomieszczeniu wypłakując swoje smutki. Znowu to zrobił. Nadal mnie rani.  I zno­wu poz­wo­lił dziś moim oczom wpat­ry­wać się w blask jego oczu. Zno­wu poz­wo­lił, by mo­je ciało trzęsło się na jego wi­dok, niczym ga­laret­ka. Zno­wu poz­wo­lił, by ser­ce biło, niczym młot. Zno­wu udo­wod­nił mi, jak bar­dzo mi na nim zależy. A może tak naprawdę mi już nie zależy ? Może to tylko głupi sentyment do tego bądź co bądź przeżyliśmy. Byliśmy przyjaciółmi, i to bardzo dobrymi. Może to moja wina że miedzy nami jest teraz tak jak jest. Gdybym się nie zakochała nie było by tematu. Nie bolało by mnie to co zrobił. 
Usłyszałam jak ktoś za wszelką cenę stara się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Marco. Udałam się prędko do łazienki by ponownie poprawić rozmazany makijaż. Gdy wyglądałam już w miarę przyzwoicie wróciłam na salę bankietową. Przy podłużnym stole siedzieli Łukasz z Ewą, Kuba z Agatą, Marco i on. Robert Lewandowski z Anną Stachurską. Usiadłam na swoim miejscu i unikałam kontaktu wzrokowego z napastnikiem Borussi Dortmund. Przywdziałam na twarz słodki usmieszek pokazując jak bardzo jestem szczęśliwa.
- Płakałaś?- zapytał Marco ujmując moją dłoń i mocno ją ściskając
- Nie, tylko rzęsa wpadła mi do oka- zaczęłam kręcić, ale blondyn już mnie doskonale znał i wiedział że kłamię
- Chodź, przejdziemy się do ogrodu- zaproponował wstając od stołu i pozostawiając naszych przyjaciół samych.Wychodząc na zewnątrz nie obyło się bez zdjęć. Nie mogłam do tego przywyknąć. Krępowało mnie bycie w takiej sytuacji. Marco szybko wyprowadził mnie ze zbiegowiska paparazzi i zaprowadził do cichego zakątka w oddali od bankietu i gości. Pod kilkudziesięcioletnim dębem stała mahoniowa ławka na której usiedliśmy. Przytuliłam sie do piłkarza.
- Kochanie co się stało? Dlaczego płakałaś ? Ktoś ci coś powiedział niemiłego ?- zasypywał mnie masą pytań
- Mówiłam ci że rzęsa wpadła mi do oka.
- Może i wpadła, ale ja wiem że nie przez to płakałaś. Mi mozesz powiedzieć o wszystkim. Rozmawiałaś z Robertem, prawda?- zapytał cichym głosem na co ja spojrzałam na niego. Z jego wyrazu twarzy nie dało sie nic wyczytać.
- Dlaczego tak myslisz ?
- Znam ten wyraz twarzy. Miałaś taki sam gdy się z nim pokłóciłaś u Błaszczykowskich. Wtedy gdy się po raz pierwszy spotkaliśmy.
- Tak. Rozmawiałam z nim, jesli to można nazwać rozmową. Przytul mnie- poprosiłam a on objął mnie swoim ramionami.
- Mam się spodziewać najgorszego ?- zapytał ponownie po chwili ciszy między nami
- Obawiać?  Czego ?
- Tego że powiesz mi że między nami koniec, bo Robert jest dla ciebie...
- Nikim. Nigdy ci nie powiem że cię zostawiam. Wiesz dlaczego? Bo cię kocham najbardziej w świecie i jestem przy tobie szczęśliwa. Między mną a Robertem nigdy niczego nie było, nie ma i nie będzie. Po za tym on ma narzeczoną, a ja mam ciebie. I to ciebie kocham- powiedziałam i musnęłam jego usta, opierając swoje czoło o jego. Patrzyłam mu w oczy w których odbijały sie światła lamp.
- Tez cie kocham Weronika- wyszeptał i przytulił.  



*

To dzisiaj miał się odbyć już ostatni trening Borussi Dortmund przed pierwszym meczem Bundesligi. Przeszukiwałam ogłoszenia z mieszkaniami bo przecież nie mogę wiecznie siedzieć Kubie i Agacie na głowie. Chociaż oni nie chcą słyszeć o mojej wyprowadzce. Ubrałam sie dość przewiewnie bo pogoda dzisiaj nas rozpieszczała. Ale to już apewne dni tak słonecznej pogody. Byłam umówiona z Marco na 14.00. Miałam czekać na niego przed stadionem, tak więc zrobiłam. Niestety się spóźniałam ze względu na opóźnioną taksówkę którą zamówiłam.
- Witaj kochanie- przywitał się bardzo radośnie i pocałował w policzek. Objał ramieniem i prowadził na stadion. 
- A gdzie wszyscy?- zapytał widząc pustki wokół nas. Nie było żadnego piłkarza.
- Trening mamy o 15.00 ale postanowiłem przyjechać wcześniej razem z toba żeby pograć sobie w twoim towarzystwie. Oznajmił z chytrym uśmieszkiem i zaczął zdejmować swoje ubrania. Usiadłam na ławeczce i przyglądałam sie dobrze zbudowanemu piłkarzowi.
- Podobam ci się, nie?- zapytał śmiejąc sie głupkowato. Uklęknął przede mną w samych bokserkach i zaczął całować. Po kilku sekundach pozbył się mojej bluzki i całował każdą część mojego rozgrzanego ciała.- Zrobimy to tutaj?- zaproponował smiejąc się łobuzersko i nie przestając mnie całować. Było cudownie do momentu, gdy do szatni weszła sprzątaczka z wiadrem wody i mopem. Kobieta po sześćdziesiatce była nieco zaskoczona na taki widok. Marco w samych bokserkach, ja bez górnej cześci garderoby. Czegoś takiego raczej się nie spodziewała.Prychnęła pod nosem i wyszła z szatni. Oboje wybuchliśmy się śmiechem.
-Kocham cię- powiedział. Wstał, ubrał się i poszliśmy na murawę. Próbował mnie czegoś nauczyć, ale nic mi nie wychodziło. Bardziej się wygłupiałam niż kopałam futbolówkę. Uwielbiałam patrzyć na blondyna , który jest tak bardzo szczęśliwy z tego że jest piłkarzem. Jest w tym naprawdę dobry. On nie gra bo musi, czy dla pieniędzy, ale on to kocha. Potrafi się poświęcić dla dobra drużyny, walczy do końca. Ile to razy w poprzednim sezonie on dawał silę zespołowi? Jeden mecz w którym w ostatnich minutach strzelił dwa gole dając Borussi remiz, albo pamiętny mecz z Malagą? Bramka strzelona w 90. minucie dała wiarę piłkarzom i kibicom. Jest wspaniałym mężczyzną, i jest moim mężczyzną
- O czym tak myslisz?- z rozmyślań wyrwał mnie głos zdyszanego zawodnika który przysiadł się do mnie i wpatrywał się we mnie z wielką ciekawością.- Czyżby o mnie ?
- Myslę tylko o tobie. Tak wiele zmieniłeś w moim życiu. Poznanie ciebie było najwspanialszą rzeczą jaka mnie ostatnio spotkała.
- Gdy cię po raz pierwszy spotkałem wiedziałem że kiedyś będziemy razem i jesteśmy. Mam nadzieję ze już na zawsze- odparł i znowu zaczął mnie całować. Nikt nie jest w stanie zrozumieć jak bardzo go kocham za to że jest przy mnie, ze mnie kocha. Leżeliśmy na murawie gdy właśnie zaczęli schodzić sie piłkarze niemieckiej drużyny
- Marco, koniec tych amorów. Już mi tu cwiczyć!- zawołał trener żółto-czarnych
- Jakich amorów, trenerze. Przecież ja ćwiczę!- odparł z usmieszkiem na twarzy i zaczął robić pompki. Za każdym opadaniem na mnie żadał buziaka co mi tez sprawiało przyjemność.
- Każda motywacja dobra- zaśmiał się mężczyzna, i zaczął coś mówić do pozostałych podopiecznych. Lewandowski zerkał na nas kątem oka. Po kilku radach wszyscy piłkarze wzięli sie do roboty. Przyglądając się zespołowi widziałam że czegoś im brakuje. Nawet nie czegoś a kogoś. Mario Goetze. Najbardziej chyba Marco cierpiał z braku jego obecności. Już nie będzie Goetzeus, tych ich wygłupów na boisku, wspólnych wypadów. Chciałabym aby między z nimi się poukładało. Jutrzejszy dzień będzie dla Marco chyba piekłem. To już jutro pierwszy dzień nowego sezonu Bundesligi w którym Wielki Bayern Monachium pod wodzą Pepa Guardioli podejmie finalistę Ligi Mistrzów- Borussię Dortmund. Poprzedni sezon należał do monachijskiego klubu. Choć to bolesne wspomnienia to Bayern zabrał Borussi wszystko. Zabrał im Mario Goetzego, zgarnął Puchar LM, Puchar Niemiec, został Mistrzem Niemiec. Ale ten sezon na pewno bedzie należał do BVB. Wszyscy w nich wierzymy.



*

Klopp dał nam dzisiaj wycisk, nie ma co. Byłem zmęczony jakbym przebiegł co najmniej maraton. Reus urządził sobie z naszym trenerem małą pogawędkę na koniec, więc ja postanowiłem wykorzystać jego chwilową nieobecność i znaleźć Weronikę by z nią porozmawiać. Siedziała na ławce przed Signal Iduna Park czekając na swojego chłopaka. Powolnym krokiem podszedłem i usiadłem obok. Gdy mnie tylko zobaczyła poderwała się aby nie przebywać w moim towarzystwie, ale próbowałem zatrzymać ją, chwytając jej drobną dłoń
- Zaczekaj, proszę...- wydukałem, a ona niczym z przymusu została.
- Wiem, że dla ciebie jestem już nikim. Popełniłem największy błąd w moim zyciu i nigdy sobie tego nie wybaczę. Tyle chciałbym ci powiedzieć, ale nie wiem od czego zacząć. Może od tego ze załuję. Zraniłem cię i to bardzo. Nie wiem co mną wtedy kierowało. Może marzenia? Stałem przed taką szansą, musiałem wybierać: albo kariera albo ty. Byłem młody, nie byłem pewien co do swoich uczuć. Nasza wspólna noc była czymś wspaniałym tylko ja tego nie uszanowałem. Zachowałem się jak nie powiem kto. Żałuję. Żyję nadzieją że kiedyś mi wybaczysz- milczała. Wpatrywała się w czarny ekran swojego telefonu, którym nerwowo się bawiła.- Zależy ci jeszcze choć trochę na mnie?- zapytałem ale odpowiedziała mi cisza. - Zależy ci na mnie?- powtórzyłem pytanie. Spojrzała na mnie swymi ogromnymi oczami do których napłynęły łzy.
- Mogłabym powiedzieć że zależy mi na tobie, ale co to zmieni? Tak czy tak ty odejdziesz, znów zostawisz mnie samą, a ja nie będę mogła sobie wybaczyć że znów ci zaufałam, a ty ponownie mnie zranisz i porzucisz.
- Może warto spróbować, doroślismy się.
- Wracasz i prosisz o drugą szansę. Co ja mogę ci powiedzieć? Aby między nami coś było musiałabym zobaczyć w tobie tego, którego tak bardzo pokochałam.   Mu­siałabym do­wie­dzieć się, dlacze­go od­szedłeś, dlacze­go poz­wo­liłeś żebym tak bar­dzo przez Ciebie cier­piała i prze­de wszys­tkim… czy nap­rawdę mnie kochasz i nap­rawdę Ci za­leży, bo dru­gi raz ta­kiego bólu po pros­tu bym nie przeżyła… 
- Kocham cię Weronika, pozwól mi...
- Nie Robert, to nie ma sensu. Nie pozwolę abys znowu mnie zranił. Jestem z Marco, jestem z nim szczęśliwa. Ty jesteś największą pomyłką mojego życia. To sie nigdy nie zmieni. Zapomnijmy o tym co było. Każde z nas ma swoje życie. Ty jesteś zaręczony z Anią, ja jestem z Marco. Nie zmieniajmy tego...- wypowiedziała na koniec i pobiegła do Marco, ktory wyszedł za stadionu. Przytulił ją do siebie i pocałował, a ja siedziałem na tej ławce. Sam... 

*
no i znowu ten Lewy...mogę zdradzić że sporo namiesza ale nie tylko on...więc spodziewajcie się zwrotów akcji...dziękuję za każde nominacje do Liebster Award ale muszę też jednocześnie przeprosić gdyż nie mam czasu by odpowiadać na pytania i nominować innych. zajmę się tym  w wolnym czasie. przepraszam też że nie komentuję ale postaram się wszystko nadrobić. dziękuję za wszystko co dla mnie robicie, za wszystkie komentarze, odsłony. 
dajecie mi siłę, wsparcie...
kocham Was za to <333 

+ zapraszam na mój drugi blog http://rozabezkolcow-bvb.blogspot.com/

26 komentarzy:

  1. Swietny rpzdzial,czekam na kolejny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na kolejny, cieszę się że Werka jest z Marco

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki ten Marco jest romantyczny! Fajnie, że Werka nie daje się omotać Robertowi ;)
    I mam nadzieję, że Marco i Mario będą jednak dalej mieli dobre relacje.
    A ta scena w szatni... co, jakby zamiast sprzątaczki wszedł trener? ;>
    Nie no! Rozdział zajebisty jak zawsze <3
    Czekam na kolejny!
    Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem ci szczerze,że Marco jest moim ulubionym piłkarzem..ale jak wyobrażam sobie w głowie tą sytuację i te emocje które im towarzyszą to mam ochotę podbiec w myślach do Roberta i go uściskac i powiedzieć,że wszystko się ułoży. Tak mi go żal i mimo tego błędu,który popełnił kibicuje jemu i Weronice :)) No to koniec moich wywodów i świetny rozdział zerkam codziennie czy nie ma nowej notki :D hehe Pozdrawiam i całuje Marta : *

    OdpowiedzUsuń
  5. Raaany jacy oni są słodcy <3 Cieszę się, że Weronika jest z Marco i szczerze jakoś nie wyobrażam jej sobie z Robertem. Ale zobaczymy jak będzie ;d
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Uwielbiam Twoje opowiadanie, jest jak cudowna książka wybitnej pisarki :*
    Rozdział oczywiście fantastyczny.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham ich po prostu i czuję że będzie jeszcze ciekawie.!;D
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.;/
    Ciekawe co zmajstruje Lewy.?!;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ,,Kobieta po sześćdziesiatce była nieco zaskoczona na taki widok. Marco w samych bokserkach, ja bez górnej cześci garderoby. Czegoś takiego raczej się nie spodziewała.Prychnęła pod nosem i wyszła z szatni. Oboje wybuchliśmy się śmiechem. ''
    HAHAHHAHAHAHAHAHAH :D

    Kocham Twoje wszystkie blogi! <3
    Powtórzę to po raz kolejny MASZ TALENT ! :3
    Czekam na następny

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Super!
    Świetny rozdział *-*
    Ojej Marco i Weronika są słodcy ! <3
    Uwielbiam to!
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny :) Ach ten Robert. Widzę, że tak łatwo nie odpuści i nadal będzie walczył o Werkę. Zobaczymy czy dziewczyna kiedyś mu ulegnie. Ale muszę przyznać szkoda mi tutaj Ani. Dziewczyna jest najwyraźniej piątym kołem u wozu. Gdy Weronika olewa Roberta, ten wraca w objęcia narzeczonej. Scena w szatni po prostu epicka :) Wyobrażam sobie tą zdezorientowaną sprzątaczkę :D Pozdrawiam i życzę wenki. Ściskam mocno ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział ^^ ;3
    czekam na następny ;D
    pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Twoje opowiadanie, jest nieziemskie :)
    Ah ten Robert zawsze musi sie wtrącić :(
    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajnie że Weronika kocha Reusa, a on ją ale mogłaby też być z Lewym ;)))
    bardzo ale to bardzo mi się podobał rozdział ;)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny rozdział <3
    Nie mogę doczekać się kolejnego :)
    PS. Nominowałam cię do Liebster Awards :)
    Pytania u mnie w poście "Liebster Award"

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jest świetny .Czekałam na niego.Ale się w końcu doczekałam:P Czekam na kolejne dzieło :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Robert nie powinien oszukiwać Anki. Jak kocha Werę to niech zerwie z Anią. Marco i Weronika to wspaniała parka :D
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawi mnie kto jeszcze namiesza w tej historii.Marco powinien przemówić Robertowi do rozumu,że Wera jest z nim.
    Pozdrawiam i życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam przeogromną nadzieje, że wydarzy się coś więcej w relacji z Robertem. Szkoda mi go trochę, ale z drugiej strony to taki cholerny dupek, że zostawił Weronikę . W każdym razie nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, bo Twoje opowiadanie tak niesamowicie wciąga, że pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy! :) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominuję Cię do Liebster Award ! ;*
    Więcej szczegółów u mnie w zakładce ,,Liebster Award".
    Jeśli nie chcesz brać udziału w tej zabawie po prostu zignoruj moją wiadomość.

    OdpowiedzUsuń
  19. to opowiadanie to cud! jest tak genialne, że nie da się tego opisać. :)
    czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  20. na serio świetny rozdział! aż miło się czyta o Weronice i Marco! widać, że oboje są w sobie na serio zakochani. Lewy powinien odpuścić! choć tyle mógłby zrobić dla niej! czekam na kolejny! poza tym nastrojowe piosenki! pasują do opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  21. błagam o kolejny rozdział, twoje opowiadania uzależniają i ciągle chce się ich czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Extraaa!! Kurdę lubie takie opowiadanie pełne emocji, no i co z tego że Lewy miesza to dobrze :P, coś czuję że zakończenie nas wszystkich zaskoczy ;)
    Pozdrawiam ;****

    OdpowiedzUsuń
  23. nie no genialny ;)
    baardzo mi się podoba xD
    także, do następnego <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy