piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 16

 *

 A w moim ser­cu nie ma ta­kiego miej­sca, gdzie nie chciałabym Cię kochać.  

*


Jestem zły na siebie. Nie wiem co ja sobie wyobrażałem. Muszę się walnąć w ten głupi łeb, a wtedy może do mnie dotrze że ja dla niej jest nikim. ' Jesteś największą pomyłką w moim życiu '. Ma rację. Zniszczyłem to co było między nami.
Ania była w łazience a ja siedziałam w łózku z laptopem na kolanach przeglądając zdjęcia gdy grałem jeszcze dla polskich klubów. Na środku monitora wyświetlił się niewielki napis: ' Szczęsny dzwoni '. Kliknąłem odbierz i ukazała mi się twarz roześmianego piłkarza już Juventusu Turyn.
- Jak tam we Włoszech ?- zapytałem na początek
- Cudownie, musisz kiedyś wpaść do mnie w odwiedziny-i kontynuował swoje opowiadania jak tam jest wspaniale- No dobra, nie słuchasz mnie. Co się stało?
- Nic, serio wszystko jest w jak najlepszym porządku
- Ehe, ale minę masz jakby cię z krzyża zdjęli. Gadaj!
- No bo chodzi o to, że..że...
- Że...?!
- Pocałowałem Weronikę i powiedziałem że ją kocham !- powiedziałem nieco podniesionym głosem ale tak by Ania nie dosłyszała. Wojtek patrzył na mnie nawet nie mrugając
- Co zrobiłeś?!- zaczął gestykulować, machając rozwścieczenie rękami- Pojebało cię do końca?! Robert co ty sobie ubzdurałeś w tym durnym łbie?! Ciesz się że mnie nie ma przy tobie bo stłukłbym cię na kwaśne jabłko! Ja pierdolę- mruknął pod nosem i kręcił z niedowierzania pod nosem. Stary dobry Wojtek. Sypie przekleństwami jak z rękawa, wściekły jak zawsze, gdy chodzi tylko o Polkę- Dobra, a co ona na to wszystko?
- Dała mi w twarz a potem dała mi do zrozumienia że między nami nic nie będzie
- I dobrze zrobiła. Mi się wydaje czy ty jesteś tym zaskoczony?
- Myślałem że ona jednak coś do mnie czuje
- Oj Lewy, oczywiście że czuje, tyle ze nienawiść. Teraz coś ci powiem i raczej uważaj bo nie będę powtarzał, ostatnio mnie nie posłuchałeś, ale liczę że teraz tak. Masz się od niej trzymać z daleka. Nie mów jej że ją kochasz, że ci zależy. NIC! Ona jest z Reusem i ty nie masz prawa się w to wtrącać. Ona wie co robi.
- Dziękuję za kazanie drogi przyjacielu- warknąłem na niego z lekkim sarkazmem- Skoro jesteś takim ideałem, święty Wojtuś to dlaczego nie zdradziłeś jej prawdziwego powodu twoich przenosin?
- Jeszcze nie musi wiedzieć, a ty masz trzymać język za zębami!
- A jeśli jej powiem? Zyskam u niej w oczach
- Lewy, bo jak ci przypier...
- No dobra, dobra. Przez monitor chyba się nie da. Nie będę taką świnią, ale nie czekaj zbyt długo jak ostatnio, bo tym razem tak łatwo może ci nie wybaczyć. A to może prędzej się wydać
- Wiem, wiem. Dobra kończę, do następnego- pożegnał się i rozłączył. Odłożyłem laptop na podłogę i zmeczony całym dniem zasnąłem nie czekając na narzeczoną.


*

Cała chodziłam w nerwach dzisiejszego dnia. Denerwowałam się tym meczem chyba bardziej niż moi przyjaciele. Bardzo mi zależało na tym by chłopcy wygrali i uwierzyli w siebie. Zbiegłam na dół gdzie Kuba przygotowywał się do meczu. Pakował do torby najpotrzebniejsze rzeczy. Mecz miał się odbyć na SIP więc bedzie sie wszystkim chyba lepiej grało.
- Podrzucić cię do Marco?- zapytał piłkarz który jechał na stadion by przygotowac się do meczu. Skinęłam głową i podążyłam za nim do samochodu.
Drzwi jego mieszkania były otwarte. Uchyliłam je i weszłam do środka. Siedział na kanapie z ramką na zdjęcia w ręce. Jego wspólne zdjęcie z Mario z pierwszego meczu ubiegłego sezonu gdy Marco przyszedł do Borussi Dortmund.
- Nie smuć się-powiedziałam i połozyłam dłoń na jego ramieniu. Spojrzał na mnie, nie usmiechając się i położył głowę na moich kolanach. Tak jak wtedy gdy zostałam u niego na noc po odejściu Mario do Bayernu. 
- Pierwszy mecz bez niego. Byliśmy przyjaciółmi. Przecież to Borussia go wychowała a on odchodzi do jej najwiekszego wroga!
- Marco, ty zachowałeś się podobnie rok temu. Odszedłeś z Borussi Moenchengladbach do tej z Dortmundu
- To nie jest to samo !- krzyknął i poszedł do kuchni. Udałam się za nim.
- Naprawdę? A mi się wydaje że tak. Nie możesz mieć do niego pretensji o to że chcę się rozwijać. Porozmawiaj z nim. Walcz o tę przyjaźń bo warto.- powiedziałam i podeszłam aby go przytulić.Objął mnie mocno i wyszeptał
- Dziękuję że jesteś.- spojrzał jeszcze na mnie przed wyjściem i delikatnie się usmiechnął.
Atmosfera na trybunach była fantastyczna. Stałam w towarzystwie Ewy, Agaty i niestety Anki. Nie wymieniłyśmy miedzy sobą specjalnych uprzejmości tylko się przywitałyśmy i każda z nas kibicowała swojemu ukochanemu. Chłopcy wyszli na murawę. Ale na murawie atmosfera nie była przyjemna. Piłkarze podając sobie dłonie pominęli Mario. Każdy. Spojrzałyśmy po sobie i tylko westchnęłyśmy. Gwizdek. Mecz rozpoczęty. Nie tak miało być. Borussia była całkowicie zagubiona, nic im sie nie udawało. Najbardziej widoczne było zagubienie Marco. Podawał piłki na pamięć ze świadomością że piłkę przejmie Mario, ale Mario jest po drugiej stronie. Trzynasta minuta i Bayern prowadzi po bramce Gomeza. Kto podawał? Były piłkarz Borussi. Cieszył się z tej bramki. Nie przeszkadzało mu że to gra przeciw byłej drużynie. Dwudziesta czwarta minuta i 2:0, a po chwili w trzydziestej minucie już trzy zero po bramce Mario! Wykorzystał błąd obrońców żółto czarnych i posłał piłkę do siatki. BVB upadło. Po trzeciej bramce z moich oczu popłynęły łzy. Gwizdek arbitra i przerwa. Opadłam na krzesło. W sektorze kibiców Borussi zapanowała cisza. Poczułam wibracje telefonu i zobaczyłam nieznany mi numer. Odebrałam i okazało się że to Jurgen Klopp. Kazał mi natychmiast przyjść do szatni. Pobiegłam w tamtym kierunku i weszłam do szatni. Piłkarze z wzrokiem wbitym w posadzkę, całkowicie przybici. Już chyba nie mają ochoty wychodzić na drugą połowę. Trener poprosił mnie abym tchnęła jego podopiecznych do gry, bo on już nie potrafi.
- Nie wierzę w to co widzę- piłkarze przenieśli swój wzrok na mnie- Co się stało z tymi piłkarzami którzy zawsze walczyli do końca? Ci którzy w doliczonym czasie strzelili dwie bramki i pokonali Malagę awansując do ćwierćfinału. Ck którzy w połfinale pokonali wielki Real Madryt?
- A w finale przegrali z Bayernem minutę przed zakończeniem regulaminowego czasu- rzucił Kuba
- Kuba nooo! To nie o to chodzi. Na świecie nie ma takiej drużyny jak Borussia Dortmund. Zawsze walczycie do końca, dajecie z siebie wszystko. Poświęcacie siebie dla dobra drużyny. W tym sezonie macie cos do udowodnienia. Musicie udowodnić kibicom, sobie że jesteście najlepsi. I musicie pokazać Mario że jego odejście to największy błąd w jego życiu. W tym sezonie to Borussia będzie wielka! Walczcie bo jesteście do tego stworzeni- zakończyłam i czekałam na ich reakcję. Nic to nie dało. Nadal siedzieli tak jakby ponownie przegrali Ligę Mistrzów. Już miałam wychodzić gdy
- Ona ma rację. Wygramy ten mecz! Damy radę!- podniósł na duchu swoją drużynę Roman nawołując swoich kolegów do walki. Pobiegłam na trybuny a po chwili wyszli piłkarze na murawę i zaczęła sie druga połowa. Całkowicie inna od pierwszej. Teraz do BVB stawiało warunki. W 50. minucie pierwszą bramkę dla Dortmundu strzelił Kuba, a potem padały kolejne. W 62. i 73. minucie bramki zdobył Marco. Myślałam że nie wytrzymam do końca przez te emocje. Jeszcze w 90. minucie było 3:3. Sędzia dolicza dwie minuty. Do końca kilka sekund. Dobry remis ale ostatnia akcja i bramka!!! Marco. Znowu się popłakałam ale ze szczęścia.
Czekałam na uroczego blondyna na zewnątrz. Ze stadionu wychodzili juz uradowani kibice Borussi Dortmund. Wpatrywałam się w niebo na którym połyskiwały gwiazdy. Poczułam czyjeś objęcia. Odwróciłam się, a przede mną stał uśmiechnięty i uradowany Marco. Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Co my byśmy bez ciebie zrobili?- zapytał i wziął mnie na ręce
- Nie wiem- zaśmiałam się i dłonią gładziłam jego rozgrzany policzek
- Przegralibyśmy- powiedział i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Taka chwila mogłaby trwać wiecznie.
- Gratuluję wygranej- dobiegł nas czyjś głos, znajomy jednocześnie. Kilka metrów od nas stał Mario Goetze. Marco stał z miną pokerzysty i nic nie mówił. Milczał.- Zasłużyliście na to, byliście niesamowici.
- Dzieki- rzucił pod nosem piłkarz Dortmundu i pociągnął mnie za rękę bo chciał już iść
- Marco, przepraszam za to co zrobiłem- krzyknął piłkarz już bawarskiej drużyny
- To już nie ma znaczenia. Borussia i bez ciebie jest dobra, i szczerze nie widać różnicy w grze z tobą czy bez ciebie.- powiedział na koniec i ruszylismy w stronę jego samochodu


*

Taki sukces bez wątpienia trzeba było uczcić, nawet trener nie miał zastrzeżeń i pozwolił swoim podospiecznym się zabawić na całego. Piłkarze postanowili urządzić imprezę u Marco. Ten nie protestował ale widziałam po nim że sytuacja po meczu wybiła go z rytmu zwycięstwa. Był taki nieobecny.
W salonie brakowało już przekąsek to postanowiłam coś dorobić, bo piłkarze po takim wysiłku jedli za dwóch. Wyjęłam wszystko co było mi potrzebne i zaczęłam przygotowywać jedzenie. Ktoś wszedł do kuchni i przeszukiwał lodówkę.
- Marco, potrzebujesz czegoś?- zapytałam ale moja pomoc nie była potrzebna. Wyjął miskę dojrzałych truskawek i bitą smietanę.
- Chodź, zjemy sobie- zaproponował. Podniósł mnie sadzając na marmurowym blacie kuchennym i podszedł blisko mnie. Oplotłam go swoimi nogami, dając do zrozumienia że go nie puszczę. 
- Aammm- śmiałam sie i " karmiłam " go truskawkami w bitej śmietanie. Tak uroczo wtedy wyglądał.
- Wiesz co, już sobie wyobrażam ciebie taką całą w tej bitej śmietanie- zaczął marzyć
- Ty świntuchu!- przyblizyłam się i go pocałowałam nadal się śmiejąc. Dłońmi wędrował wzdłuż mojego ciała, przechodząc na wysokość guzików mojej jeansowej koszuli którą zaczął nachalnie rozpinać
- Choć się zerwiemy do sypialni
- Mamy gosci, zaprosiłeś ich to teraz imprezuj z nimi
- Ja ich zaprosiłem ? Sami sie wprosili- mówił i kontynuował nasz pocałunek


*

Cieszyłem się z wygranej zwłaszcza że to pierwszy mecz sezonu w dodatku z Bayernem Monachium. Po meczu w gronie najbliższych udaliśmy się do Marco by świętować. Impreza rozpoczęła się na dobre. Alkohol lał się litrami. Nikt nie szczędził sobie procentów tego wieczora.
- Chodź pomożesz mi zabrać się z piwem- zawołał mnie kolega z klubu i reprezentacji, Błaszczykowski. Odszedłem od Ani i podążyłem za mężczyzną. Weszliśmy do kuchni ale jak się okazało nie w porę. Takie sytuacje doprowadzały mnie do białej gorączki a nic nie mogłem zrobić. Starałem się tym nie przejmować i opróżniałem lodówkę z schłodzonego piwa. Kuba stanął z założonymi rękami
- Reus czy ty się czasem nie zapędzasz?- rzucił w jego stronę lekko poddenerwowany całą sytuacją
- Kuba, o co ci chodzi?- na twarzy blondyna pojawiło się zaskoczenie
- Nie przeginaj, ona ma zaledwie dziewiętnaście lat. Ona idzie dopiero na studia i nie w głowie jej macierzyństwo!- krzyknął na co ja zaśmiałem się w równi z Weroniką. Spojrzała na mnie delikatnie unosząć kąciki ust. Miałem wrażenie że owy uśmiech był zwrócony pod moim adresem.
- Kuba, to ty się nie zapędzaj i z łaski swojej nie bądź naszym materacem- prychnął zirytowany Marco i wyszedł do salonu gdzie odbywała się impreza. Weronika pomogła nam zabrać się z prowiantem i wróciliśmy do znajomych. Telewizor był włączony, a na jednym z kanałów przeprowadzany był wywiad. Spojrzeliśmy po sobie z Jakubem i podeszliśmy szybko do ekranu by go zasłonić. Żaden z nas nie mógł znaleźć pilota by wyłączyć " grające pudło ".
- Ej, znam ten smiech- skomentowała Weronika i przepchała się między nami by zobaczyć fragment rozmowy- Wojtek ?- odparła cicho ale pełna zaskoczenia. Niestety nie pozytywnego. Jej piekny uśmiech zszedł z twarzy, a na jego miejscu pojawiło się całkowite zawiedzenie i w pewien sposób ogromna złość...


*

wiem że rozdział całkowita porażka, ale musiałam coś dodać, obiecuję że następny będzie lepszy i dużo się wydarzy. czy pozytywnego to nie powiem ale zwrot akcji będzie.
wiem że mam u Was spore zaległości na blogach ale jak  tylko skończy się u mnie zamieszanie związane z wystawianiem ocen i końcem roku szkolnego to wszystko nadrobię i skomentuję.
a teraz proszę o komentarze tylko szczere bo sprawiają mi one dużą radość : )
kolejny rozdział prawdopodobnie dopiero za tydzień...

28 komentarzy:

  1. Szkoda Marco dobrze,że ma Werke przy sobie.!;D
    Ciekawe co takiego się wydarzy.!;)
    I rozdział jest świetny nie mów głupot.!;D
    Szkoda,że tak późno ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super!
    Ciekawe co tak zdenerwowało Weronikę :/
    Zapraszam do mnie
    http://wwwkochamcieborussiodortmund.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego porażka? Według mnie jest świetny! Jestem strasznie ciekawa o co chodzi z tym Wojtkiem. Dodawaj szybko następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty jak zawsze :) Dzięki i pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny <3
    Dobrze, że Marco ma przy sobie Weronikę, bo tak to by się pewnie załamał :(
    A tak akcja w kuchni z nimi w roli główne... Hihihih, zaszalałaś :D
    Jestem bardzo ciekawa, co się zdarzy w następnym rozdziale ;3
    Mam nadzieję, że szybko go dodasz.. Także ten, no wiesz, czekam. <3
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział,Marco i Wera są słodcy razem <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten rozdział jest genialny jak każdy inny . Lubie czytać twojego bloga.Kocham go i czekam na kolejny :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Geniusz! :D Marco i Weronika są git! <3 Uwielbiam :D Szkoda że dopiero za tydzień.. Ale będę wytrwała :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się spodobał ten rozdział. Widać że nasi zakochani, nie szczędzą sobie czułości, nawet przy wszystkich. Mam nadzieję że Weronika wybaczy Wojtkowi. Uwielbiam twoje opowiadania. Czekam na kolejny. Pozdrawiam. Paulina;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to <3
    Mam nadzieję, że Robert nie namiesza w życiu Weroniki i Marco! :>
    Ciekawe, o co chodzi z tym Wojtkiem, mam nadzieję, że szybko się to wyjaśni ;>
    Mam nadzieję, że Marco i Mario jednak odbudują swoją przyjaźń.
    Szkoda, że dopiero za tydzień kolejny! Cóż, czekam z niecierpliwością :3
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG! ciekawe o co chodzi z Wojtkiem! nie kogę sie już doczekać kolejnego rozdziału .. :D
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba i czekam na następny ;)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie
    http://thiswonderfulworld0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku! Cudo!
    O CO CHODZI Z WOJTKIEM NOO?! Co to za sekret? :c
    Hahhahahhahahaa "Kuba, nie bądź naszym materacem" <3 !
    Marco i Werka to taka słodka para! :3
    A Robert? Nie lubie go tutaj, nie ukrywam -.-
    Pozdrawiam! <3
    I zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku! Poprawiłaś mi humor! ;* Jak zawsze!
    Piękny rozdział!
    Reus...hahah i Kubuś <3
    Super!Super! Super!
    Dziękuje za wszystko! Za rozmowy, za rozdziały...<3
    Jeju...ja też mam zamieszanie w tym wszystkim...
    Mam nadzieję,że wszystko ogarniemy! Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział! Super, że Borussia nie dała się i wygrała. Marco zaszalał strzelając aż tyle bramek. Widać, że ma dużo motywacji dzięki Weronice. Nic dziwnego, że Wojtek tak wkurzył się na Lewego. Pewnie Robert mógł mieć obitą buźkę. Akcja w kuchni rewelacyjna! Kubuś, jaki opiekuńczy! Czekam na następny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawi mnie dlaczego Weronika się zdenerwowała na Wojtka.Kolejny rozdział jak najszybciej!!
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział świetny. Prawie płakałam jak czytałam o tym że Mario gra przeciw Borussii :(
    Kurde ciekawi mnie ta sytuacja z Wojtkiem. Po co tak naprawdę wyjechał? Mam nadzieję że szybko dodasz nowy rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialny rozdział !!! Ciekawe co to za akcja z Wojtkiem ... Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Pozdrawiam Amadea :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Musiałaś zakończyć akurat w takim momencie?
    Genialny rozdział, a nie żadna porażka <3
    Nie mogę doczekać się kolejnego :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział ! Jestem tego samego zdania co moje poprzedniczki. Dobrze, xd Marco ma przy sobie Weronike, bo naprawdę mógłby się załamać. Cóż za emocjonujący mecz. Przegrywali 0:3 by wygrać 4:3. Coś niesamowitego :D Akcja w kuchni, normalnie śmiałam się jak głupia :D No i na koniec zasadnicze pytanie: O co chodzi z Wojtkiem? Pozdrawiam o czekam na następny. Ściskam mocno ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlaczego skończyłaś w takim momencie ?
    Rozdział GENIALNY <33

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny jak zwykle. Powiedz mi jeszcze raz,że nie masz talentu..... Masz i to ogromny pogódź się z tym w końcu! Rozdział,ahhh marzenie! Marco jest taki przesłodki,że chętnie zamieniłabym się z Weroniką miejscami :D
    Weronika chyba przestała mieć żal do Lewego, ten uśmiech chyba nie był przypadkowy...
    a co ukrywa Wojtuś to mnie zaciekawiło więc czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nominuję Cię do Liebster Award :) Gratuluję :* Więcej informacji u mnie :D

    http://quiet-another-bvb-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Marco i Weronika są mega słodcy, ale Weronika i Robert to coś zakazanego, a to co zakazane najbardziej kusi, dlatego jestem tak bardzo ciekawa co wydarzy się dalej między tym trójkącikiem. No i nie wiem jak można przerwać w takim momencie? Jezu, co ten Wojtek znowu ukrywa i dlaczego nie powiedział o tym Weronice. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurwa .. genialne to jest!! Uwielbiam to <3333 Czekam z niecierpliwością na nexta|!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialny ! zapraszam http://dortmund-moim-zyciem.blogspot.com/?m=1 ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy