wtorek, 11 czerwca 2013

Cierpienie

* nie związane z opowiadaniem

Ból.
Cierpienie.
Strach.
Lęk.
Znasz te uczucia ?
Pewnie nie. Ja walczę z nimi każdego dnia. Gdy się budzę zadaję sobie pytanie: Co mnie dzisiaj spotka? Czemu będę musiała stawić czoła? Byle nie śmierci. Nie mojej. Nie bliskiej mi osobie. Boję się jej. Że zastanie mnie znienacka i nie zdołam nic zrobić.
Dzień jak każdy inny. Pochmurny. Deszczowy.
Wokół mnie pusta i szara rzeczywistość, a w centrum niej ja sama.
Nikt więcej.
Tylko ja.
Co robię ?
Szukam prawdziwiej siebie. Tej osoby którą byłam kilka lat temu. Tej która mimo choroby i przeciwności losu kochała świat i życie. Nie przeszkadzała jej ta odmienność. Ale z czasem to zaczęło się zmieniać. Czuła, że nie pasuje, że jest inna od swoich rówieśników. Odsunęła się od wszystkich. Zamknęła w sobie. Zamknęła na świat. Jej życie zaczęło się zmieniać. Choroba ją ograniczała. Nie miała pasji, zainteresowań. Nic. O swój ciężki los obwiniała wszystkich. Rodzinę, lekarzy a najbardziej własną siebie. Winiła tez Boga. Bo dlaczego ona ? Choroba mamy, taty, babci i jej samej zaczęła ja przerastać. Rzuciła się w wir nauki. Tam czuła sie spełniona. Chciała być kimś. Coś osiągnąć w życiu. Ale jej ambicja z czasem niszczyła jej życie. Za każde niepowodzenie chciała się karać.
Tylko jeszcze nie wiedziała jak.
Do czasu...
Poznała uczucie bólu zadawanego przez własną siebie.
Wtedy poczuła że żyje. Ulga. Wewnętrzna satysfakcja.
Tyle że nic nie trwa wiecznie.
Te ledwo widoczne cięcia jej niezadowalały.
Szła dalej. Więcej. Głębiej.
Padał deszcz. Płakało niebo.
Leciała krew. Płakało ciało.
Śnieg a na nim krople jej krwi. Jak w bajce o Królewnie Śnieżce.
Ból.
Cierpienie.
Strach.
Lęk.
Znowu przyszło jej się z tym zmierzyć.
Przeszła przez próg szpitalnych drzwi. Szła schodami, długimi korytarzami. Podeszła do drzwi sali. Zanim do niej weszła wymusiła w sobie uśmiech. Nie był prawdziwy, ale nie mogła pokazać swojej bezsilności.
Stanęła obok łóżka. Patrzyła.
Czuła że jej wnętrze pęka. Do oczu napływają ciężkie łzy. Nie może płakać. Nie teraz.
' Patrysiu, dlaczego jesteś smutna?- spytała ujmując moją zmarzniętą dłoń
Babciu nie jestem smutna. Cieszę sie ze spotkania z Tobą.
Wnusiu, mnie nie okłamiesz. Nie martw się o mnie. Wszystko będzie dobrze.
Wiem.
Zobaczysz. Już niedługo przyjedziesz do Nas, będziemy siedzieć na werandzie, pić herbatę i rozmawiając sobie.
Tak, już niedługo.
Zaufajmy Bogu. On wie jaki będzie mój los. Jeszcze nie umieram. Jestem z Tobą.
Kocham Cię babciu.
Ja Ciebie też wnusiu. No, a teraz biegnij do rodziców bo czekają na Ciebie i odpoczywaj. Żyj szczęśliwie. Żyj za nas obie. ' *
Wyszła.
Oparła się o ścianę. Westchnęła głęboko. Dała upust swoim uczuciom. Zaczęła płakać.
Wróciła do domu.
Nic nie mówiła.
Milczała.
Szukała swoich przyjaciółek. Nie mogła znaleźć. Gdzie są ?
Wyrzuciła.
Posłuchała Je. Pozbyła się tego co dawało jej ulgę.
A tak cholernie ich teraz potrzebowała.
Nawet nie ich.
Czegokolwiek.
Ostrza.
Zwykła temperówka. Wyjęła z niej kawałek metalu.
Poczeka.
Jej pokój.
Cisza.
Ciemność.
Samotność.
Wzięła do ręki. Przyłozyła do skóry. Zaczęła ciąć.
Raz, drugi, trzeci.
Do ośmiu...
Rzuciła ostrze w kąt pokoju. Schowała twarz w dłoniach. Zaczęła szlochać. Obiecała że już tego nie zrobi. Sobie, innym, tym którym to obiecała. One ją wspierają, a ona jest bezsilna wobec swojego nałogu...
Nie umie walczyć.
Jest słabeuszem...
Uniosła wzrok. Po ręce spływają strugi krwi.
Żałuje.
Tak bardzo żałuje...
Tyle ze już jest za późno...
Nowy dzień. Budzę się.
 Kim ja tak naprawdę jestem ? Każdego dnia o to pytam własną siebie.
Znasz odpowiedź?
Nie. Raczej nie poznam.
Dom. Tylko ja. Nikt więcej. Jestem sobą.
Przy ludziach- ktoś inny.
Kochasz swoje życie? Takim jakim jest?
Kocham ale nie takie jakie mam.
Zabij się. W niebie będziesz szczęśliwa. Zobaczysz.
Skąd to wiesz?
Bo ja jestem w niebie. Zrobiłem to. Jest fajnie.
Ja nie zrobię.
Dlaczego?
Bo zranię innych. Nie jestem słaba tak jak ty.
Żyjąc coś sobie uświadomiłam. Nie ważne jak jest nam w życiu ciężko, trzeba żyć. Trzeba być silnym i musimy znaleźć w sobię tę siłę by pokonywać przeszkody.
Znalazłaś tę siłę ?
Szukam. Każdego dnia. I każdego dnia ją odnajduję. Ale ja nie jestem sama. Są ludzie którym zależy na mnie.
Mylisz się.
Dlaczego tak myślisz ?
Bo wszyscy wokół życzą ci najgorszego. Dzisiejszy świat jest inny. Ludzie są inni. Są perfidni, samolubni, egoistyczni, narcystyczni i pragnący twego nieszczęścia. Życie jest piekłem. Przetrwają tylko ci najsilniejszy. Ludzie są jak zwierzęta którzy szukają mięsa, i nie patrzą na mniejszych.
Jestem silna.
Naprawdę ? Dlaczego się tniesz ?
Bo. Bo. Ja nie wiem.
Ale ja wiem. Pokazujesz swoją bezsilność. Myślisz że jesteś najważniejsza?! Nie nie jesteś. Jesteś głupią małolatą która boi się życia, a ukojenia szuka raniąc się. Powiedz mi tylko jedno: jak ci to pomaga?
Jestem silniejsza.
Kłamiesz. Właśnie w tym momencie pokazujesz swoją bezsilność.
Nie kłamię! Tak jest.
Kiedy przestaniesz okłamywać własną siebie?
Chcesz pokazać że jesteś silna ? Wyrzuć żyletki. Żyj bez nich. Wtedy udowodnisz i pokażesz innym swoją siłę. Teraz nie wyróżniasz się niczym specjalnym. Jesteś nikim. W głowie ci się poprzewracało
Nie mów tak !
Bolą te słowa, nie? Taka jest prawda. Zmierz sie z tym a wtedy porozmawiamy.
Jak cię odnajdę?
To zależy od ciebie.
Niby jak?
Jak nadal będziesz taką egoistką która stchórzyła przed tym by żyć to spotkamy sie tam na górze. W niebie.
A jeśli nie?
To nie będziesz mnie potrzebować. Będziesz żyć.
Więc co wybierasz ?
Będę żyć i się nie spotkamy. Pokaże wszystkim że jestem silna.
Jak tam chcesz. Bedziesz tego żałować. Nie wytrzymasz w tym świecie.
Wytrzymam. Ty teraz żałuj, że spieprzyłeś sobie życie.
Skoro tak bardzo chcesz żyć, to czym jest dla ciebie to życie?
Czym? Wszystkim. To dar od Boga. Inni go nawet nie dostali. On mnie wybrał.
Ja też go dostałem. Też mnie wybrał.
Ale nie doceniłeś tego daru. Ty pokazałeś swoją bezsilność, słabość. Przyznaj się: nie walczyłeś?
Nie.
Chciałeś żyć?
Nie.
Dlaczego?
Bo nie miałem dla kogo.
A ja mam.
Ja będę żyć.
Czy inni tego chcą czy nie.

* rozmowa autentyczna

Szczerze to nie mam pojecia dlaczego postanowiłam to jednak opublikować. Może po to abyscie mnie lepiej poznały. Myslałam że nareszcie moje życie zmierza ku dobremu, ale nie. Jak zawsze zrobiłam sobie nadzieję, łudziłam się że będę szczęśliwa ale nie. Nie jest mi to widocznie pisane. Zdaję sobie sprawę z tego że niektórzy mogą mieć dość tych moich " wstawek " ale ja po prostu nie mam komu o tym powiedzieć. Bo nikt mnie nie zrozumie, tylko wyśmieje. Coraz więcej osób zarzuca mi że zmierzam ku najgorszemu.  To nie jest tak. Czasami naprawdę gdy każdego dnia towarzyszy Ci ból i cierpienie to ból ktory sobie samemu zadajesz daje Ci siłę- czujesz że żyjesz. Ja już sobie nie radzę. Nie wiem co robić. Mam dość wszystkiego. Mój dzień obraca się wokół domu, szkoły i szpitala. I tak każdego dnia. Nie mogę sie nad niczym skupić. Do tego wszystkiego dochodzi cholerna szkoła która teraz jest piekłem. W obecnym tygodniu mam 12 (!) sprawdzianów, więc nie mam czasu spać. A wiem że nie mogę niczego odpuścić bo po pierwszej klasie kończę większość przedmiotów a oceny są na świadectwie maturalnym. Mam dość tej szkoły, chociać z drugiej strony uczać się sie mam czasu mysleć o własnych problemach, więc jest z tego jakaś korzyść.
Nie chcę abyscie mnie uznały za jakąś " psychiczną " tylko chciałam pokazać jaka naprawdę jestem. Może gdy dowiecie się czegoś więcej o mnie spostrzeżecie w moich opowiadaniach pewien przekaz, przesłanie, nie wiem. Ten blog to prawdziwa ja. Nie ta co każdego dnia udaje przed wszystkimi jaka to niby jest szczęśliwa, lecz ta która każdego dnia walczy z przeciwnościami losu, ale wie że nie jest sama. Bo mam Was, i za to dziękuję Bogu każdego dnia.

" jeżeli spotkało nas nieszczęście, jego źródło nie jest w nas, jest gdzie indziej, na zewnątrz, poza mną i moją społecznością, daleko w Innych "

14 komentarzy:

  1. Popłakałam się, ale dziękuje ci za to. Pokazałaś mi, że trzeba cieszyć się każdym dniem bo następnego może już nie być. Musimy być silni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana. Jak czytam to co piszezz chce mi sie plakac :'( Kazdy ma te lepsze i gorsze dni ale z tego co tu widze ty miewasz same te gorsze.Mam do ciebie takie pytanie na ktore chcialabym uzyskac odpowiedz. Powiedz mi czy ty nie masz zadnych przyjaciol, znajomych, chlopaka?? Mi wlasnie te osoby pomagaja ;-) Nie mam chlopaka ale swietnych zbajomych na ktorych zawsze moge liczyc. Mam kompleksy na swoim punkcie, ale kto ich nie ma.. Chcialabym ci pomoc ale nie mam bladego pojecia jak to uczynic. Z tego co napisalas to wywnioskowalam ze masz 17 lat :-) Wydaje mi sie ze jak na swoj wiek jestes bardzo dojrzala osoba.. Ja nie mam nic przeciwko temu zebyc zalila sie czytelnikom. Zatrac sie w swiat z tymi ktorzy sa z toba i tyle :-* Ja uwielbiam twoje opowiadanie i czekam na kolejny rozdzial ;-) Uwielbiam ciebie :-) Powiedz mi jeszcze jak to jest u ciebie z tym Lewandowskim ?? Jaka to jest milosc ?? ;-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za te słowa. mam znajomych, niby przyjaciół ale wiem że się różnie: ich życie to imprezy, zakupy, kasa. ja taka nie jestem. wiem że nie mogę im powiedzieć o swoich problemach bo nie zrozumieją albo powiedzą " Wszystko bedzie dobrze " wiec wolę nic nie mówić. a ostatniego pytania to nie zrozumiałam :PP

      Usuń
    2. Chodzi o to czy sie tym wszystkim tak bardzio interesujesz ;-) Moze rzeczywiscie zle to napisalam :-P Lubisz pilke ? Lubisz Lewego ? Interesujesz sie tym, czytasz itp ?? Jezeli tak to masz jakas pasje, ktora odrywa cie od codziennosci ;-) Skoro tak jest to nie jestes inna, bo taka sama jak MY! :-* Jak my wszystkie :-* Powinnas byc dumna z tego ze masz jakas pasje i hobby ;-) Ja tak mam. Ja tez jestem ,,inna". Inna od wszystkich i bliska dla bliskich :-)

      Usuń
  3. Nie mamy nic przeciwko tym ,,wstawką". Naprawdę możesz nam się wyżalać ile tylko chcesz. Ta historia była taka prawdziwa. Płaczę teraz nad telefonem. Uświadomiłam sobie, że wokół nas jest tyle ludzi potrzebujących pomocy, a my ich nie zauważamy. Bo co? Bo tak jest najłatwiej. Czytając to wszystko co piszesz wiem, że nie jesteś zbyt szczęśliwą dziewczynę. Szczerze ją Cię podziwiam. W życiu miałaś już tyle trudności i te choroby. A jednak mimo wszystko się nie poddałaś i walczysz. Walczysz o szczęście. Ja wiem, że ono kiedyś dotknie każdego, bez wyjątku i Ciebie napewno też. Proszę nie załamuj się i nigdy nie poddawaj. Może najłatwiej tak poprostu żyć chwilą i cieszyć się z każdego dnia. Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Co ty za głupoty mi tu piszesz! Mi się podobają twoje wstawki!! :D Są takie wspaniałe, życiowe, uczuciowe. Dajesz mi inspirację :)
    Nikt nie ma łatwo, też mam ostatnio załamkę, dzisiaj na przykład miałam 4 sprawdziany z czego dwa sumujące. Jutro to samo.. -.- Masakra. Jeszcze do tego moje "przyjaciółeczki", które brzydzą się piłką nożną i gadają tylko "O matko.. Jaki on przystojny!" Zero wsparcia. Albo jeszcze dzisiaj przyczepił się do mnie taki jeden Pawełek, który ani urody ani inteligencji nie ma.. Tylko łazi za mną! Krok w krok. Kiedyś go zabiję..
    Cieszę się że dajesz radę i się nie poddajesz, masz siłę. Jej mi czasem brakuje.. Sama nie daję rady i czekam byle do wakacji.. Chcę zwyczajnie odpocząć od wszystkiego.
    Na pewno znajdziesz swoje szczęście, jak nie w miłości to w przyjaźni. Albo w rodzinie :D
    Życzę ci wszystkiego co najlepsze! :) Nie poddawaj się.
    PS. Pewnie nie będzie ci się chciało czytać, ale sama lubię się wypisać w komentarzach :D
    3MAJ SIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi cb... Ale ja mam podobnie... Od pewnego czasu nikt poza moją przyjaciółką, nie potrafi mnie zrozumieć. To świetny pomysł żeby wyżalić się nam czytelniczkom ;-) Przez to rozumiem że nie jestem jedyną osobą na świecie o takich problemach... Chciałabym Ci pomóc, jednak nwm jak... Za to doskonale rozumiem jak to jest usłyszeć od znajomych, w chwilach kiedy czujesz że jesteś na dnie dna: 'Wszystko bd db', 'wszystko się ułoży', 'ciesz się życiem, bo warto'-chociaż ty wiesz że nie ... Kiedy mi tam koleżanka powiedziała prawie się rozpłakałam. Bo choć cały czas liczysz że dni twojego szczęścia przyjdą, a one są cały czas dalej niż bliżej... :/ trzymaj się jakoś... POZDROO <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że nam to piszesz. Myślę że powinnyśmy się wszystkie wspierać nawzajem. Nie chcę się zabardzo rozpisywać więc powie tak; nie warto udawać kogoś innego. Bądź poprostu sobą. Nie ma sensu udawać. Inni powinni cię zaakceptować taką jaką jesteś. Choroba nie czyni cię w żadnym stopniu inną, albo gorszą. Wiedz że nie jesteś sama, i w każdej chwili możesz z nami porozmawiać. Jeśli chcesz powiedzieć komuś co ci leży na sercu to proszę bardzo, tylko napisz. Trzymaj się kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny raz czytając Twoje "wstawki" płaczę... nie wiem czemu. Może to dlatego, że wiem co czujesz. Wokół siebie też mam pełno osób, które zawsze jak coś jest nie tak to mówią to samo "wszystko bd ok." i wgl. :( Tak jak wszystkie dziewczyny, które pisały przede mną chciałabym Ci pomóc lecz nie wiem jak. Jeśli pisanie jest odskocznią od Twej szarej rzeczywistości to rób tak dalej, a we mnie masz stałego czytelnika :P Życzę Ci aby w końcu szczęście się do Ciebie uśmiechnęło i nie miała tylu kłopotów. Trzymaj się ciepło :) Pozdrawiam <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  8. ~Padał deszcz. Płakało niebo.
    Leciała krew. Płakało ciało.''
    Najpiękniejsze słowa jakie w życiu przeczytałam. Naprawdę.
    To piękne, bo prawdziwe. Wiem,że to cząstka Ciebie. Wiem o tym.
    Cierpienie to część tego popieprzonego żywota. Popieprzone, a jednak je kochamy. Bo w końcu ...część z nas nienawidzi rzeczy które kocha. A życie jest jedną z tych rzeczy ,która rutynowo nas rani.
    Nigdy tego nie zrozumiem i ...może wcale nie chcę.
    Jesteśmy jak marionetki. Może jak zwierzęta. Tak. Jak zwierzęta. Walczymy o byt. Tylko w tej dżungli dzielimy się na łowców i ofiary. Ktoś musi być tą ofiarą. Ale nie martw się. Może będziemy jak ten żółw? Lepsi od zająca. Może wykiwamy myśliwego?
    Płaczę...nie płaczę. Nie chce płakać. To czyni mnie słabszą. Wiem o tym... I nie chcę tak. Już nie chcę być słaba, upokorzona...
    Myślę,że wiem co czujesz...Cierpienie.
    Mogę zadawać sobie jedynie pytanie...dlaczego? Dlaczego tacy ludzie jak Ty, ludzie o wielkim sercu, dobrzy ludzie...płaczą? Dlaczego cierpią?!
    Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. ojejku ja znów płacze.. za każdym razem, gdy to czytam. Jest to taki przekaz, który wywołuje emocje, przeszłość i wspomnienia, o których chciałabym zapomnieć ale się nie da...
    w pewnym sensie wiem co czujesz. wszystkie powinniuśmy się wspierać nawzajem.
    pisz dalej właśnie takie "wstawki" jak to nazwałaś. naprawdę dają dużo do przemyśleń.
    Trzymaj się.! :**
    Pozdrawiam ;* ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że Twoje życie nie jest usłane płatkami róż. Jednak ty mimo przeciwności losu stawiasz czoła swoim problemom. Pamiętaj , że świat jest okrutny i na każdym kroku musisz być silna ! Wierzę w Ciebie! Tym co napisałaś w tych ,,wstawkach'' udowadniasz mi, że powinam doceniać to co mam . Życie jest tylko jedno! Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam cię za to, że mimo tego wszystkiego z głową podniesioną do góry brniesz przez życie <3 Zapraszam do siebie ;) http://forevermarcoreus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętaj że masz nas i zawsze możesz liczyć na pomoc innych. Ja cały zeszły rok przesiedziałam w pooju i myśląc po co tak naprawdę żyję, ale dzięki pomocy innych udało się a teraz jestem odporniejsza. Ja uważam że każdego w życiu musi spotkać coś co go zniszczy ale jedni znajdą w sobie siłę żeby żyć ale niektórzy nie są aż tak zdeterminowani żeby poradzić sobie z tym co czeka go w życiu. Uważam że Bóg daje nam problemy w życiu żeby pogłębić w nas siłę na jakże ciężkie życie. Ale nie będę się produkować ważne żebyś ty znalazła w sobie tą siłę tak jak ja. I pamiętaj że ja w Ciebie wierzę i liczę na wstawkę "dzięki za pomoc poradziłam sobie" czy coś w tym stylu ;) i wiem że to pojawi się już niedługo. Pzdrawiam :* i trzymam kciuki za Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy