środa, 24 lipca 2013

Rozdział 27

 *

... kiedy kogoś kochasz... to boli...

*



* 3 dni później *

Przez te trzy dni nic się nie wydarzyło. Nie spotykałam przez ten czas Roberta,a z Wojtkiem też nie za często. Miałam dziwne wrażenie że mnie unika. Czyżby się dowiedział o tym co zaszło między mną a Robertem ? Nie, to nie możliwe. Lewandowski by o tym nie powiedział. Bał by się.
Obudziłam się wyspana i radosna w przeciwieństwie do poprzednich dni. Zamierzałam zadzwonić do Marco, ale był teraz na treningu więc zrobię to później. Wyszłam z ciepłego łóżka, narzuciłam na siebie kolorowy szlafrok i powędrowałam do łazienki. Poranna kąpiel dobrze mi zrobiła. Nałożyłam na siebie ubrania i wyszłam. Na moim łóżku siedział Wojtek, szczerząc się od ucha do ucha. Brakowało mi tego widoku. Nie lubiłam gdy Szczęsny był smutny i przygnębiony. Wtedy też ja taka byłam.
- Idziemy na śniadanie !- klasnął w dłonie i wstał
- Unikałeś mnie ostatnio, prawda ?- zapytałam
- Werka, coś sobie ubzdurałaś- widziałam po nim ledwo dostrzegalne zdenerwowanie
- Znam cię. Coś się stało. Jest coś o czym powinnam wiedzieć ?
- Nie !- podniósł głos. Nigdy na mnie nie krzyczał a to tak zabrzmiało. Zorientował się że mnie uraził. - Przepraszam, wszystko jest w porządku.- delikatnie uniósł kąciki ust i wyszliśmy z pokoju. Całą drogę do jadalni milczeliśmy. Niby tak długo się nie widzieliśmy, nie rozmawialiśmy ze sobą, a teraz nie możemy się dogadać. Cały czas mam przeczucie ze on wie o czymś o czym ja nie wiem.
Na śniadanie przybyliśmy ostatni, więc pozostały tylko dwa wolne miejsca. Jak na mój pech, oba po prawej i lewej stronie Roberta. Nie mając wyboru usiadłam pomiędzy nim a Łukaszem, który żwawo gawędził z kapitanem polskiej reprezentacji. Usiadłam na krześle i wbiłam wzrok w zastawę. Za wszelką cenę starałam się unikać spojrzenia polskiego napastnika i jakiejkolwiek styczności z nim.
Mimo to przez cały czas posiłku miałam wrażenie że spogląda na mnie kątem oka. Starałam się to ignorować, ale było to dla mnie jednak krępujące. Po zjedzeniu śniadania, wstałam od stołu i wyszłam jak gdyby nigdy nic. W tym momencie miałam ochotę na spacer. Wróciłam się do pokoju po płaszcz i buty, po czym wyszłam na zewnątrz. Termometry wskazywały co najmniej dziesięć stopni po niżej zera. Ręce schowałam głęboko do kieszeni, twarz zakryłam szalem i chodził wokół gmachu hotelu. Moje myśli wędrowały od Roberta do Wojtka. Próbowałam wszystko rozszyfrować.
Robert...Już nie wiem czy go kocham, czy tylko tak mi się wydaje. Wracam wspomnieniami do przeszłości, do nieodwzajemnionej miłości. Do tego jak mnie zranił. Czuję że moje uczucie do niego wygasa. Nie czuję już chyba tego co kiedyś. Tego jak trzęsły mi się ręce na jego widok, serce waliło jak szalone, ciało oblewał pot. To minęło, bez wątpienia. Ale może aż tak bardzo go kocham że nie widzę tych zmian. Tyle, że wiem że nie będę przy nim szczęśliwa. Nie da mi tego co daje mi Marco. Chciałabym się odciąć od niego raz na zawsze. Tyle że to nie możliwe. On zawsze będzie w moim życiu, czy tego chcę czy nie.
A Wojtek ? To już jest całkiem zagmatwane. Była przyjaźń było dobrze. Pojawiła się miłość wszystko się zepsuło. Już nigdy między nami nie będzie tak jak dawniej. Nie będę mogła wskoczyć mu na ręce po długiej rozłące, pocałować w policzek na pożegnanie, bo każdy taki gest w jego stronę da mu cień szansy.
Tak teraz myśląc to kocham...kocham ich wszystkich. Kocham Marco, Roberta i Wojtka, tylko która z tych miłości jest prawdziwa i na zawsze ?




*



Mecz zakończył się remisem, ale to i tak dobrze, patrząc na to jak graliśmy. Szczęście że to mecz towarzyski a nie o punkty, bo inaczej kibice nie dali by nam żyć.
Opuściłem stadion w towarzystwie Wojtka. Niby rozmawialiśmy ze sobą, ale i tak nasze rozmowy były sztywne i o niczym. Ostatnio wszystko się pokomplikowało i nie patrząc na nic, to moja wina. Ja namieszałem i nie umiem tego naprawić. Nie ważne co postanowię i tak ktoś będzie cierpiał a ja stracę tę osobę bez wątpienia. Nie chcę tylko stracić Weroniki. Wszyscy pozostali się dla mnie nie liczą.
We dwójkę wróciliśmy do hotelu gdzie miała się odbyć mini impreza po meczu. Towarzystwo piłkarzy i ich partnerek. Bez wątpienia miała być też Weronika. Szukałem jej wśród tłumu ludzi. Stała w towarzystwie Ewy i Agaty więc stwierdziłem że nie będę się narzucał i poczekam aż będzie sama i wtedy ją przeproszę. Kolejny raz. Dołączyłem więc do Łukasza i Kuby. Rozmawialiśmy o meczu, ale niezbyt długo bo po chwili zjawił się obok nas Wojtek.
- Robert, pozwól na chwilę- wskazał mi wyjście na zewnątrz
- Lewy, co przeskrobałeś ?- zaczął śmiać się Błaszczykowski a wraz z nim Piszczek. Odstawiłem kieliszek z szampanem i podążyłem za bramkarzem Juventusu. Usiadł na murku opierając się o miedzianą barierkę, mimo że na dworze był śnieg i mróz. Miałem ochotę porozmawiać wewnątrz ale Wojtek zamierzał pozostać tutaj.
- Co zamierzasz zrobić ?
- Z czym ?
- Wiesz o czym mówię. O tej całej Angelinie.- mówił dość spokojnie ale w jego przypadku nie wróżyło to niczego dobrego.
- Nie wiem, ale Weronika....
- Nie waż się ją w to wplątywać !- podniósł głos. Wrócił stary Wojtek.
- Nie zrobię tego, obiecuję. Nie dowie się o niczym. Ani Wera, ani Marco nie będą cierpieć. Angelina nie wejdzie pomiędzy nich. Angelina to dla Marco przeszłość, bo...- chciałem dokończyć ale zobaczyłem jak Wojtek prędko wstał a w jego oczach pokazało się przerażenie. Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem Nowakowską. - Weronika, to nie to o czym myślisz...
- Wiedziałam że obaj coś przede mną ukrywacie. Wiecie o czymś o czym ja nie wiem!
- Źle to zrozumiałaś. Nie wiesz o kim mowa
- Angelina to była Marco, tak ? Ta sama o której mówiła mi jego matka. Ta która jest tak wspaniała, idealna. Idealna dla Marco !- jej oczy zaczęły się szklic. Odwróciła wzrok w drugą stronę, trzęsąc się z zimna. - Zdradza mnie ?- skierowała wzrok na nas
- Nie! On nigdy by Ci tego nie zrobił !- zacząłem protestować aby nie zrobić jeszcze większego zamieszania.
- Skąd ją znasz ?
- Nie ważne. Weronika, wysłuchaj mnie. Mi tak bardzo na tobie...
- Nie! Nie, Robert. Zostaw mnie już raz na zawsze. A jeśli coś kombinujesz z tą całą Angeliną, to odpuść i posłuchaj mnie teraz bardzo, ale to bardzo uważnie.- podeszła tak blisko mnie, że czułem jej ciepły oddech. - My nigdy nie będziemy razem. Nigdy....- i odeszła. Stałem patrząc jak miesza się z tłumem ludzi. Po chwili już jej nie było.
- Dobrze ci powiedziała. Odpuść..-poklepał mnie po ramieniu Szczęsny i poszedł do piłkarzy  z reprezentacji.




*


Za oknem delikatnie prószył śnieg. Moja walizka była już spakowana. Sprawdziłam czy wszystko zabrałam i opuściłam pokój. Zjechałam windą na sam dół. Byli już wszyscy. Mężczyźni się ze sobą żegnali i każdy odjeżdżał w swoją stronę, choć i tak większość kierowała się na lotnisko. 
Nie byłam zła na Wojtka. To znaczy byłam, za to że mi nic nie powiedział, ale z drugiej strony zapewne też dowiedział się o tym tutaj. Bo skąd on mógłby znać byłą Marco. Pojechaliśmy razem. Po dość długiej trasie byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z taksówki i podążaliśmy przed siebie. Jego samolot był pierwszy więc postanowiliśmy się pożegnać.
- Muszę już iść
- Wiem- odparłam cicho patrząc na niego. Dłonią przejechał po moim zmarzniętym policzku. Uśmiechnął się delikatnie i przytulił. Przez grubą warstwę ubrań czułam jego szybkie i zarazem nierównomierne bicie serca. Momentalnie mnie rozgrzał swoim ciałem, przez co miałam ochotę zdjąć z siebie gruby płaszcz zimowy. Odsunął się nieznacznie nadal obejmując swoimi ramionami. Patrzył mi w oczy. Już się nie uśmiechał. Był smutny, nawet bardzo. Pochylił się na de mną tak by mnie pocałować, ale odwróciłam twarz. Nie mogliśmy tego zrobić. Nie mogłam dać mu kolejnej nadziei.
- Przepraszam, zapomniałem że jestem dla ciebie tylko przyjacielem.- opierał swoje czoło o moje, nie patrząc mi w oczy.
- Wojtek, jesteś kim więcej. Tyle, że ja kogoś kocham.
- To jest nas dwoje.- zaśmiał się- Bez ciebie nie ma przyszłości, wiesz o tym ?
- Wojtek, nie mów tak. My do siebie nie pasujemy i tyle. Jesteśmy przyjaciółmi.
- Ranię cię tym, prawda ?
- Wiesz, co najbardziej boli przy złamanym sercu? To, że nie pamiętasz, jak się czułeś wcześniej. Miłość, miłość. Co z tego dobrego ? Nic. Kompletnie nic.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale ! Zrobiłbym, kurwa, największą kanapkę na świecie, gdybyś mnie o to poprosiła. Poszedłbym na koniec świata. Wypełniłbym rzeki Tymbarkiem...tylko po to by być  z tobą. Nie umiem żyć bez ciebie. Jesteś dla mnie niczym powietrze. Gdy ciebie nie ma ja się duszę. Weronika...co ja mam zrobić by przestać cię kochać ?
- Dlaczego po prostu nie wyobrazisz sobie, że to się nigdy nie wydarzyło? Że nic do mnie nie poczułeś ?
- Bo cię kocham. Kocham cię tak mocno, że to mnie dobija. - złapał mnie za dłonie, ale prędko puścił. - To nie ma sensu. Ta nasza rozmowa. Zaraz znowu powiem kilka słów za dużo i  cię jeszcze zranię Przyjaźń, Tylko przyjaźń. Niedługo się zobaczymy. Żegnaj...- odszedł ze spuszczoną głową. Nienawidzę takich pożegnań. Takich które wszystko komplikują. Nasze nie należą do udanych. Zdecydowanie nie.
Po pewnym czasie byliśmy już w Dortmundzie. Prędko wybiegłam z samoloty by tylko przywitać się z Marco. Stał niedaleko. Na mój widok zaczął się szczerzyc jak małe dziecko i biegł w  moją stronę. Wskoczyłam mu na ręce mocno przytulając. Zrobiliśmy kilka piruetów ze szczęścia. Było tak ślisko że mało się nie przewróciliśmy. 
- Tęskniłem. Tak bardzo tęskniłem
- Ja też- odparłam śmiejąc się, ale Marco zamknął mi usta swoim czułym pocałunkiem. Spojrzał na mnie obejmując ramieniem. Pomachał w stronę chłopaków z drużyny i udaliśmy się do samochodu. Przez całą drogę Marco trzymał mnie za rękę. Po około pół godzinie byliśmy pod mieszkaniem. Wziął moją walizkę i udaliśmy się do budynku. Ledwo przekroczyliśmy próg drzwi, a blondyn odstawił torbę i wziął mnie na ręce niosąc do naszej sypialni.
- Wiesz jak bardzo cię kocham ?
- Jak?
- Bardzo ale to bardzo- delikatnie musnął moje usta, a z każdym kolejnym pocałunkiem był coraz bardziej zawzięty w swych poczynaniach. Niestety cudowne chwile przerwał dzwonek do drzwi.- Nie, tylko nie teraz!
- Pójdę otworzyć- uwolniłam się od jego uścisku i poszłam przywitać  gościa. Otworzyłam drzwi lecz nikogo już nie było. Wzruszyłam ramionami i już miałam zamykać kiedy na podłodze tuż obok drzwi zauważyłam brązową kopertę. Rozejrzałam się wokół i wzięłam ją do rąk. Zamknęłam za sobą drzwi i oglądnęłam ją uważnie. Był tylko odręczny napis : Weronika Nowakowska&Marco Reus. Wyjęłam jej zawartość i zamarłam. To co było w środku ...odebrało mi mowę.- To niemożliwe...- szepnęłam sama do siebie i oparłam się o ścianę osuwając się na podłogę...




*

przepraszam za jakiekolwiek błędy. 
Dziękuję za komentarze,
jesteście wspaniałe

http://wkrotce-bedziemy-razem.blogspot.com/




...nic nie boli tak jak życie...

26 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ! ;)
    Mam nadzieję, że ta cała Angelina nie rozwali związku Marco i Weroniki.
    Zapraszam do nas : http://mr11mg10.blogspot.com/
    Pozdrawiam - Nikola ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny.Z jednej strony to dobrze,że pogadała z Wojtkiem i Robertem,a z drugiej to szkoda mi ich.Oczywiście ona pasuję do Reusa lecz myślę,że z Lewym też byłaby szczęśliwa.Ciekawae co bylo w kopercie,Czekam na kolejny.Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe co było w tej kopercie :P
    Rozdział jest genialny ;3
    Nie mogę się doczekać kolejnego ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałyśmy Cię do The Versatile Blogger :)
    Szczegóły na naszym blogu.
    -Kamila ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe co ona tam zobaczyła.?;/
    Cudeńko moja droga ja nie wiem jak ty to robisz ale jest świetnie;*

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny ;*
    tylko co ona tam zobaczyła?
    szybko, szybko następny ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu tak strasznie szkoda mi Wojtka... Ledwo co się pogodził z Weroniką i znowu się pokłucili. Jestem też strasznie ciekawa o co chodzi z tą kopertą. Pewnie to sprawa tej Angeliny :/ Jestem strasznie ciekawa następnego rozdziału. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniałe...
    przepraszam, ale nawet nie mam weny na komentarz. Pamiętaj,że wszystko co napiszesz jest cudowne. Jesteś wspaniałą dziewczyną.
    dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. O Ja! Tak strasznie szkoda mi tych wszystkich osób tutaj! I Weroniki, bo sama już nie wie kogo kocha, i Roberta, który wplątał się w jakieś bagno i nadal żywi i stara się o względy Weroniki, i Marco, którego w coś mogą wrobić no i najbardziej Wojtka! Jeju, płakałam jak oni się żegnali na lotnisku, naprawdę! To było takie smutne :(. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, bo po prostu wyłam jak małe dziecko! No ale to własnie czyni to opowiadanie tak cudownym. Buziaki kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję im wszystkim!
    Jednak mam nadzieję, że Marco i Wera dalej będą ze sobą, i że Angelina nie popsuje ich związku!
    Ciekawe, co było w tej kopercie!
    Cudowny rozdział <3
    Kocham to po prostu! Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ się to pokomplikowało. mam nadzieję, że Marco i Wera będą razem, a Wojtek dalej będzie się przyjaźnił z Weroniką, tak jak kiedyś.
    Bardzooooo mnie ciekawi co było w tej kopercie. No utrzymujesz nas w niepewności. Ale to mi się podoba ♥
    Pozdrawiam i czekam na nextaaaa :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O Boże, zagmatwanie z poplątaniem :o Rozdział jest jak najbardziej cudny! *.* Ale uczucia Werki.. Z tym to już jest problem, nie? Szkoda mi Szczęsnego, tak bardzo ją kocha. Ale to przyjaciel i nic więcej. Robert.. Hm? Jego kwestia również jest bardzo trudna. Namieszał. I to bardzo. Nie wiem, czy uda się jemu to wszystko naprawić. :c Jednej jego ruch w jakąkolwiek stronę coś zniszczy.. Oj panie Lewandowski namąciłeś sobie! Wszystko psuje ta głupia Angelina. To przez nią Robert w części był zmuszony do tak pewnego kroku w poprzednim rozdziale :/ To jest okrutna kobieta, którą zdecydowanie przecenia matka Reusa. Naprawdę szkoda mi wszystkich bohaterów :c Współczuję im wszystkim! Tak muszą cierpieć :( Odnośnie Twojego talentu kochana jest nieziemski! Uwielbiam to jak piszesz, jak dodajesz rozdziały, opowiadasz... Kocham po prostu tego bloga! <3 Życzę ci żebyś jakoś dobrze wyszła z tej zagmatwanej akcji opowiadania. Nie mogę się doczekać nexta ;3 Normalnie pożeram wszystko co piszesz, jak jakiś ciasteczkowy potwór. xD Zapraszam Cię również do mnie:
    http://nierealne-marzenia-z-nami.blogspot.com/
    oraz:
    http://niebezciebie.blogspot.com/
    Buziaki ;**
    KC! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju komplikuje się to życie Werki. Mam nadzieję , że wybierze tego kogo kocha i będzie szczęśliwa. Ciekawe co jest w tej kopercie... Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jest cudowny.
    Ale jej się życie układa że masakra.
    Ciekawe co było w kopercie .
    czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  15. hej :) słyszałaś o the butterfly project ?
    Zasady:
    Kiedy czujesz, że chcesz się pociąć, weź marker lub długopis i narysuj motyla na skórze, w miejscu gdzie występuje samookaleczenie.
    Nazwij motyla imieniem ukochanej osoby lub kogoś kto jest dla ciebie na prawdę bardzo ważny.
    NIE zmywaj swojego motyla.
    Jeśli potniesz się zanim motyla już nie będzie na twojej ręce to umiera. Jeżeli nie potniesz się to żyje.
    Jeśli masz więcej niż jeden, cięcie się zabija je wszystkie.
    Inna osoba może narysować motyla na tobie. Te motyle są wyjątkowe. Dbaj o nie.
    Nawet jeśli się nie tniesz, nie krępuj się narysować jakiegokolwiek motyla, aby pokazać swoje poparcie. Jeśli to zrobisz nazwij go imieniem kogoś kto teraz cierpi. Pokaż mu go. To może pomóc.

    :) mam nadzieje ze pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham twoje opowiadanie ♥
    Rozdział genialny :*
    Zastanawiam się, co było w kopercie... ? O.o
    Czekam na następny :)

    Co do koleżnaki wyżej, to bynajmniej w moim wypadku podziałało, miałam 6 motylków i żadnego z nich nie zraniłam :) Co prawda zmyły się przez co płakałam, ale postanowiłam, je namalować na nowo póki jakikolwiek zarys ich został ♥ :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem ciekawa co ona tam zobaczyła.. Myślę,że to może być sprawka Angeliny ;d Nadal jestem głęboko za Robertem akurat w tej wersji bo jakoś on wydaje mi się najbardziej uczuciowym i najbardziej Kochającym szczerze Weronikę.. Może się mylę,ale jestem tylko człowiekiem :) hehe Czekam z niecierpliwością na nexta i pozdrawiam oraz całuje Marta : *

    OdpowiedzUsuń
  18. Robi się z rozdziału na rozdział coraz ciekawiej! :D
    Ciekawi mnie to co tam jest w tej kopercie.. ;o
    Czekam na kolejny i zapraszam do siebie ;3
    Kocham tego bloga! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. O rany! Jak to wszystko jest zagmatwane. Ona kocha ich trzech, ale która miłość jest prawdziwa? Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeśli wydaje Ci się, że kochasz dwóch facetów i nie wiesz kogo wybrać, znaczy, że powinnaś dać sobie spokój z obojgiem. Czy to jest najlepsze rozwiązanie? Tego nie wiem, ale ja bym raczej nie posłuchała tej rady. P.S. Co jest w tej kopercie? Ciekawość mnie zżera :( Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział ;) dodawaj szybko następny.. Ciekawe co jest w tej kopercie .)
    I szkoda mi Wojtka.. Mam nadzieję, że naprawią swoją przyjaźń i będzie tak jak wcześniej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O boże! Co ona tam znalazła?! W tej kopercie! Mam złe przeczucia ... może to coś od Angeliny? ;o

    Swoją drogą, Werka kocha ich trzech : Marco, Wojtka i Roberta. Biedna dziewczyna, taka zagmatwana, pogubiona. Okej, mówi, że Wojtek to tylko jej przyjaciel, a najbardziej kocha Marco, ale czy na pewno? Czy się nie oszukuje? Coś czuje, ze ten związek może jeszcze mieć spore problemy ...

    No i Robert. Wkopał się w tą afere z Angeliną, a teraz ma problemy. Z jednej strony mi go żal, ale z drugiej sam sobie to zgotował ;/

    Pozdrawiam i życzę weny ! :**

    www.brak-tchnienia.blogspot.com
    www.gelb-schwarz-liebe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nominowałam cię do The Versatile Blogger http://olailukaszstory.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda mi ich wszystkich.
    Mam nadzieję, że Wera będzie dalej z Marco. Jak widać wszystkich ciekawi co znajduje się w kopercie.
    Czekam nn!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*
    http://robert-eliza-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. kurczę, kurczę i znowu jestem do tyłu, ale już już nadrabiam :D
    Jeju! Coraz bardziej komplikują się losy Weroniki. Ona kocha ich trzech, ale ja osobiście cały czas, mimo wszytko widzę ją z Lewym! :)
    Idę do nexta :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy