*
...choć jesteś obok, to i tak Cię nie mam tak blisko jakbym chciał...
*
Minęły kolejne dni. Zbliżająca się zima, była widoczna gołym okiem. Drzewa zrzuciły liście, było coraz chłodniej i ciemniej o wczesnych porach popołudniowych. Im bliżej do zimy tym bliżej do końca rudny jesiennej Bundesligi. Co o pozycję Borussi Dortmund w tabeli wszyscy mogą być spokojni, bowiem drużyna wypracowała sobie sporą przewagę nad drugim Bayrnem Monachium.
Jednak też coraz bliżej do świąt Bożego Narodzenia. Tegoroczne będą chyba najgorsze w całym moim dotychczasowym życiu. Straciłam całkowicie kontakt z Wojtkiem. Pierwsze święta prawdopodobnie bez niego. Zawsze o tej porze byliśmy razem, Razem ubieraliśmy choinkę, jechaliśmy na zakupy, pakowaliśmy prezenty. Teraz tak nie będzie. Świąteczny okres spędzę z Marco. Nasze pierwsze wspólne święta odkąd jesteśmy razem.
- O czym myślisz ?- zapytał blondyn siadając obok mnie, obejmując ramieniem.
- Jak wiele się ostatnio zmieniło- z szafki obok sypialnianego łóżka, wyjęłam średniej wielkości zdjęcie
- To twoi rodzice ?- złapał końce zdjęcia i spoglądał- Nigdy o nich nie mówiłaś.
- Nie było okazji. Tęsknię za nimi, bardzo- z moich oczu popłynęły łzy. Mimo iż przywykłam do tego, że odeszli, to samą myśl o nich czuję ból i tęsknotę. W moim sercu jest pustka, której niczym nie mogę zapełnić.
- Wiem skarbie- mocniej mnie objął, a ja położyłam głowę na jego ramieniu- Pójdziemy na spacer ?
Wędrowaliśmy żwirowymi alejkami miejscowego parku. Termometry wskazywały zaledwie trzy stopnie powyżej zera. Wiatr sprawiał że było jeszcze chłodniej. Szliśmy wtuleni w siebie, trzymając się za dłonie. W połowie drogi usiedliśmy na drewnianej ławce obok fontanny.
- Kiedy jedziesz do Polski ?- spytał, przyciągając do siebie, widząc jak trzęsę się z zimna.
- Jutro po południu, wiesz że będę tęsknic ?
- Wiem, ja też. Ale to tylko pięć dni, wytrzymamy. Później święta, razem
- Nie mogę się doczekać- uśmiechnęłam się w jego stronę i postanowiliśmy wracać. Zaczął prószyć delikatnie śnieg, więc gdy dotarliśmy do domu, moje włosy pokryte były śnieżnymi płatkami.
*
Moja torba była już spakowana. Wszystko było gotowe. Teraz wystarczyło tylko zadzwonić po taksówkę i pojechać na lotnisko. Tak bardzo się cieszyłem na myśl o najbliższych dniach spędzonych w towarzystwie Weroniki. Ciągle jednak myślę o tym co powiedziała mi Angelina. Nie mogę tego zrobić, to zbyt ryzykowne. Ale z drugiej strony może byłby to krok by odzyskać Polkę. Jeśli tego nie zrobię Niemka jest gotowa wyjawić Reusowi całą prawdę o naszym romansie. Wtedy stracę i Marco i Weronikę, gdy się dowie co zrobiłem najlepszemu kumplowi.
Taksówka stała pod domem więc po raz ostatni sprawdziłem czy mam wszystko ze sobą, zamknąłem dom i wsiadłem do samochodu. Po dwudziestominutowej jeździe byłem na lotnisku. Oni już byli. Stali w towarzystwie Piszczków i Błaszczykowskich. Wyglądała niesamowicie. Ubrana w płaszcz, a na głowie miała niebieską czapeczkę i szalik tego samego koloru. Ten jej uśmiech rozjaśniał wszystko.
- Witaj Lewusku- powitali mnie przyjaciele polskiej reprezentacji. Polka nieśmiało się uśmiechnęła i odwróciła wzrok. Nakazano już wsiadać do samolotu, więc wzięliśmy pod rękę swoje bagaże zmierzając w tamtym kierunku. Weronika żegnała się jeszcze z Marco, w dość czuły sposób, przez co znowu nie miałem ochoty tam przebywać.
- Robert !- zawołał mnie niemiecki piłkarz. Podszedł bliżej, tak aby zapewne jego dziewczyna wszystkiego nie słyszała- Nie wierzę że to mówię, ale...- zamilkł, kręcąc głową- opiekuj się nią w Polsce.
- Pewnie, nie martw się- starałem się go uspokoić. Wszyscy byli już w samolocie, więc zamierzałem też już iść.
- Robert, ale spróbuj ją tylko tknąć, a pożałujesz. Pamiętaj- powiedział na koniec dość surowo, pewny swoich słów. Nigdy nie mówił do mnie takim tonem, ale nie dziwię mu się. Już sporo nawywijałem. Pożegnałem się i wszedłem do samolotu. Siedziała na ostatnich siedzeniach, sama. Postanowiłem zając miejsce obok.
- Mogę?- chciałem się upewnić, wskazując wolne miejsce. Skinęła głową i wróciła do czytania czasopisma. Nie chciałem jej przerywać, więc założyłem słuchawki na uszy puszczając swoją ulubioną muzykę i zamyśliłem się. Nie usłyszałem nawet jak do mnie mówiła.
- Robert, halooo!- machała przede mną ręką, uroczo się uśmiechając.
- Mówiłaś coś ?
- Staram się od kilku minut, ale tak się zamyśliłeś że mnie nawet nie słuchasz.
- Przepraszam, mów.
- Wojtek, wie że będę ?- zapytała wpatrując się we mnie
- Nie mówiłem mu nic. uśmiechnęła się nie pewnie, po czym odwróciła twarz w stronę okna.
*
Lot był dla mnie bardzo męczący, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Czułam się tak przyjemnie, może przez to że on był obok. Cieszę się że spędzimy trochę czasu razem, może nasza przyjaźń, rozkwitnie?
- Weronika, wysiadamy- do moich uszu napływał subtelny głos, należący do Lewandowskiego. Uśmiechnął się w moją stronę i pomógł z walizkami. Powędrowaliśmy do hotelu. Jak się okazało nasze pokoje były obok.
- Tu jest mój pokój- stałam przed drzwiami swojego
- A tu mój- śmiał się. Otworzyłam drzwi i zostawiłam go samego na przestronnym korytarzu. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Dwuosobowe łóżko, niewielka łazienka, telewizor i olbrzymie okno z widokiem na miasto i balkonik z posrebrzaną balustradą. Otworzyłam drzwi wychodząc na zewnątrz. Podmuch wiatru rozwiał moje włosy. Odgarnęłam je i ujrzałam kilka kroków ode mnie Roberta. Opierał się o szklane okno, przyglądając mi się bardzo uważnie. Nic jednak nie mówił. Po krótkiej chwili zmył się do swojego apartamentu. Odprowadziłam go wzrokiem i weszłam do pomieszczenia. Rozpakowałam swoje rzeczy i usiadłam na skraju łóżka.
Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Przeszukałam torebkę. Na ekranie widniała wiadomość od Roberta, czy nie mam ochoty na kolację. Faktycznie, byłam głodna. Zgasiłam światło i wyszłam. Stał naprzeciwko moich drzwi, szeroko się uśmiechając.
- Co się tak szczerzysz ?
- Bo cię widzę. To wystarczający powód, jak dla mnie- odepchnęłam go ręką na żarty. Wsiedliśmy do widy, nie mając ochoty schodzić po licznych schodach w hotelu. Na parterze znajdowała się wielka sala w której zawodnicy w towarzystwie swoich gości mięli zjadać codzienne posiłki.
Przy stole ujrzałam siedzącego Wojtka. Moje serce mocniej zabijało, zwłaszcza wtedy gdy ten spojrzał na mnie. Odszedł od stołu i powolnym krokiem podszedł bliżej mnie i Roberta. Podał mu rękę na przywitanie i skierował swój wzrok na mnie.
- Weronika...ja...tęsknię za tobą. Tak cholernie tęsknię. Wybacz mi wszystko- mówił. Zrobił kolejny niewielki krok w moją stronę, tak jakby chciał mnie przytulic, a nawet pocałować. Nie zrobił tego. Nie przytulił, nie pocałował. Minął mnie i Roberta, wychodząc z pomieszczenia ze spuszczoną głową. Czułam jak na sali zapanowała cisza, a wszyscy mi się przyglądają. Do moich oczu cisnęły się łzy rozczarowania, że tak to wszystko wyszło. Lewandowski widząc, że coraz bardziej się rozklejam, objął mnie ramieniem i wyprowadził stamtąd. Prowadził mnie do mojego pokoju, bez żadnego mojego protestu. Może powinnam była coś powiedzieć, bo finał tego będzie nie taki jak być powinien.
*
po pierwsze przepraszam że musiałyście tyle czekac, a po drugie że znowu nie wyszło...
...nie zasłużyłyśmy na to...
Jakie nie wyszło?? Kochana wyszło boskie. Cudowny rozdział. No ciekawe, co się stanie w pokoju Weroniki. Oby dogadała się z Wojtkiem. Z niecierpliwością czekam na następny. Buziaki :***
OdpowiedzUsuńPleciesz głupoty. Czekałam na ten rozdział z niecierpliwością i oto jest. Fantastyczny, dopracowany w każdym detalu. Tylko pozazdrościć talentu.
OdpowiedzUsuńJednym słowem genialny :)
Nie wyszło?! Wyszło i to jak! Rozdział jest boski! Kocham to jak cholera <3
OdpowiedzUsuńAngelina naprawdę miesza -.-
Mam nadzieję, że Wera dogada się z Wojtkiem. I że nie będzie jakichś zgrzytów w jej związku z Marco :>
Czekam na kolejny!
Buziaki ;* Zapraszam http://bvbstory.blogspot.com/
Co nie wyszło.? Własnie wyszło i to genialnie.;**
OdpowiedzUsuńKocham Cię po prostu.<33
Czekam na kolejny.;)
jakie nie wyszło? kochana wyszło najcudowniej jak mogło! miło,że Werka chce sie przyjaźnić z Robertem i ich relacje są jakie są,jak narazie idealne,mam nadzieje,że Lewus tego nie zepsuje. czekam na następny buziaki! :)
OdpowiedzUsuńCo nie wyszło, co nie wyszło??Przecież to jest mega!!! Lepszego rozdziału nie mogłaś nam zaserwować :-* Może Robert posunie się do czegoś więcej niż tylko do zwykłego przyjacielskiego uścisku:-) Mam taka nadzieję <3 Fajnie by było żeby Weronika pogodziła się z Wojtkiem :-) Z nim jest tak wesoło... A teraz. On chodzi taki przerażony, zdolowany :-\
OdpowiedzUsuńRozdział Cudenko:-* <3
Nie wyszło ?
OdpowiedzUsuńTo jestt świetne <33
Ciekawe co będzie dalej ?
Mam nadzieje że Weronika pogodzi się z Wojtkiem :)
Pozdrawiam
Podoba mi się ten rozdział. Trzymasz w napięciu, ponieważ niewiadomo, co ten Robert wywinie. Szkoda, że ta była lalunia Reusa pojawiła się w opowiadaniu. Wojtek zachował się przyzwoicie. Na szczęśnie nie dał za wiele powodów do płaczu Weronice. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńWarto było czekać !!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Werka nie zrobi nic głupiego ...
Twoje rozdziały są zawsze idealne i proszę nie pisz , że nie wyszło , bo wyszło i to jak !!!
Pozdrawiam :*
Oo , niech Robercik bierze te swoje ramiona od Werki, bo sama mu do tyłka nakopię ;)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze super ;)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;) ;*
Rozdział jak zwykle świetny, i nie waż się mówić, że ci nie wyszedł ! ^^
OdpowiedzUsuńRobert ... dlaczego musiałeś się wplątać w to wszystko? ;c Obyś nic głupiego nie wykombinował ...
I Z DALA OD WERY, ona jest Marco!
Co do Wojtka, mam nadzieje, że pogada szczerze z Weroniką no proszę ! * _________ *
Pozdrawiam i buziaki : **
http://brak-tchnienia.blogspot.com
No wlasnie pytanie.. Jak nie wyszlo?? Czekałam,czekałam,ale doczekałam się fantastycznego rozdziału,który mnie trochę zaskoczył. :) Mam nadzieje,że miedzy Robertem a Werą dojdzie do czegoś więcej a z Wojtkiem się pogodzi :D Czekam na nastepny i serdecznie pozdrawiam Marta :*
OdpowiedzUsuńPiękne. Cudowne!
OdpowiedzUsuńPatrycja, to jest takie magiczne...
Wspaniałe. Naprawdę. Opowiadanie jest idealne,jak i każdy rozdział.
Nie potrafię nic więcej napisać.
Po prostu świetny rozdział!
Czekam na następny.
Pozdrawiam!
...Stąpam po swojej ścieżce cierpienia.
wyszło!!! i czekam na następny !:*
OdpowiedzUsuńWyszło, wyszło ;) I nie przepraszaj ;)
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny<333 czekam an kolejny ;)
Pozdrawiam ;***
Nie nie nie! Niech Robert tego nie robi co ma zrobić!!! Zabiję go jeśli tknie Weronikę! Rozdział świetny <3 Kiedy pisałaś o rodzicach Werki miałam łzy w oczach. Piszesz genialnie, ale to już na pewno mówiłam <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :)
Zapraszam bardzo serdecznie na mojego bloga :)
Jakie znowu nie wyszło? Jest bardzo dobrze :) Mam nadzieję, że Weronika w końcu pogodzi się z Wojtkiem i nadal będą przyjaciółmi. Ciekawa jestem jak dalej rozwinie się akcja. Niech Lewy nie zmarnuje szansy, bo taka może się już nie powtórzyć, ale tym samym niech nie robi czegoś głupiego, bo Werka mogłaby mu już nigdy tego nie wybaczyć. Czekam na next. Pozdrawiam ;**
OdpowiedzUsuńWyszło!!
OdpowiedzUsuńRozdział jest boski.
Mam nadzieję że Weronika pogada z Wojtkiem.
Lewy niech nawet tego nie robi, bo to się skończy źle.
Czekam na kolejny z niecierpliwością .:***
mi się podoba!
OdpowiedzUsuńi to bardzo ;*
a Lewego po prostu zabije ;D
i to tak, że się nikt o tym nawet nie dowie ;P
świetny rozdział ;3
czekam na kolejny ;]
Nominowałam Cię do Liebster Award. :)
OdpowiedzUsuńWięcej informacji na moim blogu: http://przeznaczenia.blogspot.com/
Rozdział wspaniały jak zawsze, tylko mogłabyś częściej dodawać :)
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Award!
Zapraszam po pytania do mnie:
http://wiezienswojegotalentu.blogspot.com/
Wowwww .....
OdpowiedzUsuńJest, jest, jest! W końcu się trochę do siebie zbliżą! Cieszę się ale i jednocześnie złoszczę, że Lewy wszedł w ten cały układ z byłą Marco. Postępuje niewłaściwie i wierze, że to wszystko wyjdzie na jaw... Prędzej czy później, ale wyjdzie... I te ostatnie zdanie... Jeju, czyżby Weronika miała iść z Lewym do łóżka?! Hoho! Nie mogę się doczekać kolejnego! Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńCzego ty chcesz od tegp rozdziału?! Według mnie jest cudowny. Boże...normalnie nie mogę, jak czytałam wątek o Wojtku to prawie się poryczałam. Tak strasznie mi go szkoda.... Mam nadzieję, że jakoś się pogodzą jednak nie mam pojęcia czy to możliwe :/
OdpowiedzUsuń