*
mówisz że kochasz, a ciągle ranisz..
...a każda rana pozostawia bliznę na sercu...
*
Czyli to koniec naszej przyjaźni ? Tak to wszystko ma się zakończyć ? Będziemy się mijać, nie mówiąc sobie ani słowa, nie patrząc na siebie ? Nie zniosę tego. Wojtek jest najbliższą mi osobą jaką dotychczas miałam. Tak wiele dla mnie zrobił, tak wiele mnie nauczył. Traktuję go jak brata. Jego miłość do mnie nie może przekreślić naszej długotrwałej znajomości i jakże bliskiej przyjaźni. Dam tu tyle czasu, ile tylko potrzebuje, ale on musi być przy mnie. Musi być ze mną, dla mnie.
Robert wyprowadził mnie z sali, gdzie staliśmy się wszyscy numerem jeden rozmów. Szliśmy schodami do mojego pokoju. Nie wiem dlaczego, ale pozwoliłam mu się objąć, pocieszyć, rozweselić.
Usiadłam na łóżku, chowając twarz w poduszkę i głośno szlochając. Chciałabym być teraz w Dortmundzie, być przy Marco, który mnie przytuli, doda otuchy. Pocałuje i wszelkie smutki znikną. Ale tak nie jest. Mój ukochany jest kilkaset kilometrów stąd, a tutaj mam tylko...Roberta. Teraz to on jest mi najbliższy.
- To nie koniec. Już niedługo znów będziecie najbliższymi przyjaciółmi.- mówił, starając się mnie pocieszyć ale to nic nie dawało. Wiedziałam że tak nie będzie. Nigdy nie może być dobrze, bo zawsze coś się zepsuje i pójdzie niezgodnie z planem.- Porozmawiam z nim.
- Zostaw mnie chwilę samą- spojrzałam na niego zapłakanymi oczami, wymuszając w sobie delikatny uśmiech. Odwzajemnił się tym samy i wyszedł tak jak prosiłam. Usiadłam wygodnie, oparłam głowę o poduszkę i pozwoliłam moim oczom płakać.
*
Nie
mogłem znieść tego widoku. Nie mogę patrzeć jak Weronika płacze. Jej
łzy sprawiają że jest mi ciężko, czuję jakby to było przeze mnie choć
nie jest. Teraz winny wszystkiemu jest Wojtek. Choć z drugiej strony nic
nie zrobił. Może to dlatego tak wszystko się potoczyło ? Odszedł by nie
zrobić czegoś głupiego, a jednak mógł powiedzieć coś więcej, cokolwiek,
poza przepraszam.
Domyślałem
się, że zapewne siedzi sam w pokoju zadręczając się. Jego pokój
znajdował się na tym samym piętrze co mój i Weroniki, więc nie miałem
daleko. Zapukałem na wszelki wypadek i przekroczyłem próg. Nic się nie
pomyliłem. Siedział na łóżku ze spuszczoną głową. Gdzieś pogrywała
muzyka, a światło było przygaszone. Podszedłem bliżej, ale ten nie
zwrócił nawet na mnie uwagi. Tak jakby mnie tu nie było.
- Szczęsny co ty wyrabiasz ?- zapytałem siadając obok przyjaciela
- Siedzę. Nie wolno mi ?!- podniósł głos
- Nie o to pytam, wiesz że mam na myśli Werkę
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy.
-
No nie takie nie moje. Jesteście moimi przyjaciółmi- ignorowałem jego
mało przyjacielskie zachowanie wobec mnie. Znam go jak mało kto i wiem
że jutro i tak będzie za to przepraszał.
- I co z tego ? To są nasze sprawy. Poza tym nie proszę cię o pomoc więc daj mi spokój.- Wojtek, przestań pieprzyc! Ona cierpi przez ciebie, naprawdę tego nie widzisz ?!
- Co jeszcze może mi powiesz co mam robić ?!
- Żebyś wiedział! Idź i porozmawiaj z nią, powiedz jej że...
- Ja już wiem co mam jej powiedzieć !- warknął na mnie. Doszedłem do wniosku że mam mnie już chyba dość i postanowiłem ulotnić się z jego pokoju. Wstałem z zamiarem wyjścia z pomieszczenia.- Wiem, że Angelina wróciła- dodał, a ja stanąłem w miejscu. Tak jakby moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Zamarłem. Jak to możliwe że on wie o jej powrocie ? Jak to ogóle możliwe że wie o jej istnieniu ? To jest jedyna rzecz którą przez tak długi czas ukrywałem przed bramkarzem. Spojrzałem na niego. Mniemam że widać było po mnie niemałe zaskoczenie - Co się tak patrzysz ? Nie masz mi nic do powiedzenia ? Może mi opowiesz o tym jak zdradzałeś Ankę i to w dodatku z dziewczyną Twojego kolegi. Jesteś chujem, wiesz o tym chyba, nie ? - milczałem i słuchałem- Nie wiem, nie rozumiem. Wiesz co będzie jak wszystko wyjdzie na jaw?!
- Nie wyjdzie, bo...
- Teraz ty przestań pierdolić! Masz pewność?! Oczywiście że jej nie masz. I nie warz się w to wplątać Weroniki ani Marco! Oni nie są niczemu winni. Załatw to jak chcesz ale oni nie mogą przez to cierpieć. Jeśli się dowiem że ją znów skrzywdziłeś to cię zabiję! Nie kłamię. Mogę spędzić resztę życia za kratami, ale nie pozwolę jej zranić kolejny raz!- zakończył i wyszedł, a ja stałem na środku jego pokoju, nie wiedząc co mam robić. Za bardzo zabrnąłem bym mógł się wycofać.
*
To
boli gdy tracisz ludzi na których ci zależy. Nawet o nie nie walczę.
Ale jak mam walczyć skoro nie na to siły ? Nie wiem co mam zrobić, co powiedzieć aby Wojtek, ze mną porozmawiał. Wytłumaczył mi wszystko.
Siedziałam
na środku łóżka, mnąc koniec pościeli. Przestałam płakać. Moje oczy
były jednak podkrążone, całe zaczerwienione. Cały czas rozmyślając o tym
co się ostatnio wydarzyło, nie usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
Nie odwróciłam się. Siedziałam patrząc w ten sam punkt. Usiadła obok,
ale nic nie mówił. Dla niego to nietypowe. Zazwyczaj buzia mu się nie
zamyka, zawsze ma coś do powiedzenia. Ale nie dziś. Właściwie to go nie
znam. Nie zauważyłam jak stara się do mnie zbliżyć, jak stara się mi pokazać swoje uczucia. Nie widziałam tego.
-
Przepraszam.- powiedział szeptem, po czym objął mnie ramieniem i
przyciągnął do swojego ciała, mocno przytulając. Właśnie tego mi
najbardziej brakowało w ostatnim czasie. Nikt tak nie przytula jak on.
Tylko on tak potrafi.- Rozłąka z tobą to coś okropnego. Cholernie mi
ciebie brakuje. Weronika, ale ja musiałem...musiałem powiedzieć ci
prawdę. Powiedzieć co czuję, żebyś wiedziała. Nie wiem kiedy i jak to
się stało, ale stało się. Nie kontroluje tego. To jest silniejsze ode
mnie. Zdaję sobie sprawę że my nigdy nie będziemy razem, ale czasami
chciałbym mieć ciebie tylko dla siebie. Aby było tak jak dawniej.
Wspólne mieszkanie, każda chwila spędzana z tobą. Chciałbym móc znów cię widzieć na każdym treningu, meczu. Móc położyć się obok ciebie
wieczorem i patrzeć na spadające gwiazdy. Uspokajać cię gdy śnią ci się
koszmary. Krzyczeć na chłopaków z drużyny gdy któryś z nich tylko
zerknie na ciebie. Uczyć się gry w piłkę, jeździć na wspólne wakacje, chodzić na zakupy. Razem przyrządzać posiłki. Niespostrzeganie wrzucać
cię do basenu. Chciałbym znów usłyszeć twój krzyk kiedy zostawię ubrania
na podłodze. Tłumaczyć się kiedy nie wrócę na noc, nie dając znaku
życia. Twoich pobudek wczesnym rankiem. Wspólnych ćwiczeń z tobą każdego
dnia. Mieć cię przy sobie gdy mam gorsze dni. Każdego dnia widzieć twój
promienny uśmiech i radość. Patrzeć jak zasypiasz obok mnie późnym
wieczorem, a rano się budzisz cała rozczochrana. Po prostu....- zamilkł
na chwilę. Nie przerywałam mu, lecz dokładnie słuchałam co ma mi do
powiedzenia- Po prostu tęsknię i kocham. Kocham choć nie
powinienem-zakończył nie patrząc na mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć na jego słowa. Nie ważne co powiem, bo on i tak nie usłyszy
tego czego by chciał.
- Wojtek, bo ja- złapałam jego dłoń
-
Weruś, ja wiem- zaśmiał się pod nosem- Wiem że mnie kochasz, ale jak
brata, jak przyjaciela. I wiem że nigdy mnie nie pokochasz w inny
sposób. Nie mam ci tego za złe. Nie mogę przecież kazać ci mnie kochać
czy być ze mną. Chcę byś była szczęśliwa, a wiem że jesteś z Marco.
Muszę się z tym pogodzić i tyle. Chcę tylko abyśmy znów potrafili być
przyjaciółmi. Choć po części chcę odzyskać to co miałem.
- Byliśmy, jesteśmy i będziemy przyjaciółmi. Pamiętasz jak to sobie obiecaliśmy ?
-
Oczywiście że pamiętam. Jak razem zakopaliśmy małą drewnianą skrzynkę z
naszymi wspólnymi zdjęciami pod starą jabłonią w ogrodzie. Tam
pochowaliśmy nasze największe sekrety, miały przetrwać do końca świata.
- Właśnie. My przetrwamy razem, bo jesteśmy przyjaciółmi. Na dobre i złe.
- Masz rację. Dobrze że jesteś. Pójdziemy jutro razem na trening ?
-
Pewnie- odparłam uśmiechając się optymistycznie i uścisnęłam Wojtka.
Uśmiechnął się do mnie, po czym opuścił mój pokój. Siedziałam ciągle w
tym samy miejscu, lecz w innym humorze. Uśmiechałam się sama do siebie,
zadowolona że znowu ja i Wojtuś jesteśmy przyjaciółmi. Wszystko zaczyna
się okładać. Miałam iść do łazienki, gdy ktoś zapukał do okna.
Poderwałam się na nogi z przerażenia. Za oknem zobaczyłam Roberta z
butelką wina i dwoma kieliszkami. Uśmiechał się zawadiacko. Podeszłam do
okna, otwierając mu je aby wszedł.
- Zawału bym przez ciebie dostała !- krzyknęłam gdy ten stał obok mnie.
-
Oh przepraszam- śmiało mogę powiedzieć że w ten sposób mnie wyśmiał. Po
tym wydarzyło się coś dziwnego, przynajmniej dla mnie. Odstawił butelkę
na stolik, ujął moją dłoń i przyciągnął do siebie. Swoje dłonie położył
powyżej moich ud i pochylił się nade mną. Uniósł nieznacząco kąciki
swoich ust, tworząc lekko widoczny uśmiech. Może nawet się nie
uśmiechał, tylko takie sprawił wrażenie. Czułam jak jego oczy
przeszywają moje ciało. Jak wnika do mojej duszy i myśli. Jak chce coś wyczytać z moich oczu i ust. Pochylił się jeszcze bardziej i musnął moje
usta. Potem kolejny raz i kolejny.- Kocham cię- wyszeptał i do ucha.
Ręką zsunął ramiączka mojej bluzki odsłaniając moje ramiona, na których
zaczął składać pocałunki.
- Robert, przestań- powiedziałam, choć w głębi serca chciałam jego dotyku i czułości. Mimo to odepchnęłam go od siebie.
- Myślałem że chcesz. Że chcesz tego tak bardzo jak ja- powiedział i patrzył
- Bo chcę !
- To o co chodzi ?
-
Wiesz co ? Kiedyś uderzę Cię w ten niedomyślny łeb i wykrzyczę
jak mocno Cię kocham ... Później przeproszę i poproszę, abyś
to zignorował tak, jak to dotąd robiłeś. - wykrzyczałam mu prosto w
oczy. Poczułam ulgę. Tak jakbym od dawna tłamsiła to w sobie. W końcu
powiedziałam nie. - Wyjdź i zostaw mnie w spokoju raz na zawsze. My
nigdy już nie będziemy razem. Choć cię kocham jak głupia to pamiętam co
mi zrobiłeś. Zostawiłeś bez słowa i zraniłeś. Nie chcę już nigdy więcej cierpieć. I nie będę. Bo mam Marco, a on mnie tak nie potraktuje jak ty.
Jesteś dupkiem.
- To chciałaś mi powiedzieć !?
- Tak!
- To dobrze. Więc oboje wiemy na czym stoimy ! Jesteśmy dla siebie nikim, tak ?
- Tak
-
Dobrze, skoro tego chcesz...Zostawię cię w spokoju. Nie będę dzwonił,
pisał, nachodził. Odsunę się na dalszy plan. Jeśli takie jest twoje
życzenie to je spełnię. Bo dla ciebie jestem gotowy zrobić wszystko.
Dosłownie wszystko- powiedział na koniec i wyszedł trzaskając drzwiami.
*
czekam na Wasze komentarze, o które bardzo proszę. potrzebuję ich bo ostatnio u mnie kiepsko z weną. ciche dni, można powiedziec.
+ zapraszam do mojego ' pamiętnika ' jeśli chcecie zajrzyjcie http://zycie-to-cierpienie.blogspot.com/
+ polecam świetnego bloga http://cant-forget-this-love.blogspot.com/
dziękuje Wam za wsparcie. dziewczyny...boże, jesteście WIELKIE I NIESAMOWITE.
dziękuję ze jesteście. nie wiem co bym bez Was zrobiła, zapewne jakąś największą głupotę w życiu. nie wiem jak dziękować, bo chyba się nie da za to co dla mnie robicie..kocham Was z całego mego serduszka..dziękuje
O matko! Kochana czytałam i płakałam.. To jest cudowne *.*
OdpowiedzUsuńTak bardzo się cieszę, że Wojtek i Wercia znowu są najlepszymi przyjaciółmi! :D
Ale Robert, jego ostatnie słowa... Boże tak bardzo jemu zależy.. Kurde nie wiem co mam myśleć.. :c
Rozumiem Weronikę, szkoda mi jej i to bardzo. Teraz straciła Roberta.. Czy to tak miało być? -.-
O Boziu na koniec teraz smutam, te zakończenie :c
Ach... Jesteś chyba najlepszą blogerką! <3
Kocham Cię :*
Nigdy się nie poddawaj, wierzę w Ciebie! ;3
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
Życzę ci jak najwięcej weny i siły do tworzenia następnych dzieł *.*
Buziaki ;**
PS: Nominowałam Cię na moim pierwszym blogu do The Versatile Blogger :)
http://niebezciebie.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html
A na moim nowym blogu zostałaś wyróżniona do Liebster Award :D
http://nierealne-marzenia-z-nami.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html
Kochana! To jest po prostu boskie!
OdpowiedzUsuńTeż Ciebie kocham! :3
Rozdział super! Cieszę się, że Wojtek i Wera znów są przyjaciółmi...
Szkoda, że tak wyszło z Robertem!
Czekam na nn z niecierpliwością <3
Pozdrawiam ciepło! Trzymaj się <3
Ojej ... Kochana! <3 Zakochałam się w Wojtku po tym rozdziale :-* Hehhe... Świetne było to jego wyznanie ;-) Mega!!
OdpowiedzUsuńChciałabym żeby Werka była z Lewym, ale to jet raczej niemożliwe :-\ .
Jesteś genialna pisarka :-* Uwielbiam cię! Kocham cię! Wielbie cię dziewczyno :-* nie odczuwam twojego braku weny :-D W ogóle go nie ma :-*
Buziaki:-*:-*:-*:-*
Blog świetny, ten rozdział boooski. Do niczego nie doszło,ale boję się, że zdjęcia ktoś zrobił i Marco je dostanie ;) Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńO cholera! Przepraszam, ale nie umiem tego inaczej podsumować. Tyle emocji zawarłaş w tym rozdziale. Mistrzostwo dosłownie :) Cieszę się, że Wojtek i Weronika znów są przyjaciółmi. Ta ich rozmowa w pokoju bohaterki cudowna i ten słowotok Wojtka. Awww słodko się zrobiło :D No to teraz Robert. Muszę przyznać, że gdy zaczął zbliżać się do Weroniki byłam na niego zła. Bałam się, że zrobi coś czego później będzie żałował coś, co zniszczy ich na zawsze. Ale te jego ostatnie słowa. Jestem pewna, że naprawdę mu na niej zależy. On ją musi bardzo mocno kochać dlatego trzymam za nich kciuki. Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńCo tu dużo mówić rewelacja.!;**
OdpowiedzUsuńZnowu przez Ciebie płaczę. Piszesz GENIALNIE <3 Dobrze, że Wojtek i Weronika się pogodzili i że powiedziała Robertowi NIE. A Wojtuś jaki stanowczy wobec Roberta, dobrze, że mu wygarnął :D Kocham to opowiadanie <3<3<3 Kocham, kocham kocham <3<3<3
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do The Versatile Blogger
Usuńhttp://bvbvsarsenal.blogspot.com/
Rozdział jest boski jak zawsze.
OdpowiedzUsuńDobrze że Weronika pogodziła się z Wojtkiem, i powiedziała Robertowi Nie.
Kocham to opowiadanie.
nie mogę się już doczekać następnego rozdziału
Jeju rozdział po prostu cudo ! Uwielbiam tą historię, jest taka ... nieprzewidywalna ! I to w niej kocham . Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńGenialnyy <33
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga :*
Pozdrawiam i czekam na kolejny :)
Wow... czytam to ze łzami. Szczerze nie rozumiem Weroniki. Wydaje mi się, że kiedyś doceni jaki skarb miała, a tak szybko (znów) straciła. A Robert nie dziwie mu się. Weny życzę...
OdpowiedzUsuńRozpłakałam się kiedy Wojtek wyznawał Weronice te wszystkie rzeczy. Kurde, zawsze widziałam ich tylko jako przyjaciół, ale teraz... Jej, oni nawet mogliby być parą! I to na dodatek dobraną! Wgl, mega zdziwienie, kiedy Wojtek opowiedział Lewemu, że wie o tej całej Angelinie. A Lewy wpakował się w jakieś straszne bagno i teraz nie ma ratunku! :( Oby się wszystko ułożyło. Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńRozdział świetny. Mam nadzieję, że ona będzie szczęśliwa z Marco.
OdpowiedzUsuńMogę wyżalić się wam?
Ja tak samo wakacje spędzam w domu. W tym roku skończyłam gimnazjum i muszę rozstać się z moimi 3 przyjaciółkami. Milena jest moją rówieśniczką i to właśnie z nią jest mi najtrudniej rozstać się. Przyjaźnimy się od 1 klasy w podstawówce. Siedzimy razem od 2 klasy. Teraz będziemy chodzić do szkoły w innych miejscowościach. Dwie pozostałe przyjaciółki są młodsze ode mnie o rok i dwa lata. Mieszkamy w tej samej miejscowości, ale jak ja zacznę chodzić do szkoły to nie będzie czasu spotykać się. One teraz są na wakacjach. N szczęście niedługo wracają i mamy zrobić mini balangę. :) W szkole oprócz nich nie miałam przyjaciół, koleżanek i kolegów. Jeden kolega okazał się fałszywy. Mieszkamy w tej samej miejscowości. W maju była kilkudniowa wycieczka. Pojechałam na nią. Oprócz mnie pojechały jeszcze 4 dziewczyny z mojej klasy i ten,,kolega”. W autobusie ja siedziałam z nim a dziewczyny siedziały obok. Przykro mi się zrobiło jak zaczęli grać w karty. Wszystkich pytali się czy grają tylko nie mnie. Wiem, że to tylko karty, ale mi się zrobiło smutno z tego powodu, bo może ja też chciałabym pograć. Nie chciałam przeszkadzać towarzystwu, więc podziwiałam widoki za szybą. To nawet wtedy nie spytali się czy nic mi nie jest, czy coś mnie nie boli tylko zachowywali się jakbym była powietrzem. W schronisku dziewczyny wzięły sobie pokój wspólny a ja musiałam dzielić go z dziewczyną z podstawówki. To nawet wtedy nie zajrzały do mnie tylko cały czas latały do chłopaków z 2 gimn. Z jednej strony cieszę się, że idę dalej do szkoły z drugiej strony nie będę spotykać się z moimi prawdziwymi przyjaciółkami i nie wiem jak to będzie w tej szkole. Bardzo chciałabym mieć tam koleżanki i kolegów. Bardzo chciałabym mieć chłopaka, który by mnie kochał taką, jaka jestem. Boje się tego, co mnie tam czeka.
Przepraszam za to coś, powyżej ale po prostu chciałam się komuś wyżalić.
Ela
dobrze że się wyżaliłaś. na pewno Ci ulżyło. wiem, że ja nie jestem odpowiednią osobą jeśli chodzi o życiowe problemy, bo sama sobie z nimi nie radzę, ale gdybyś chciała pogadac albo coś to napisz. jeśli będę w stanie to pomogę, a na pewni wysłucham. nie wyśmieję. numer na moim profilu jak coś.trzymaj się !
Usuńpozdrawiam, Pysia
Dziękuje Ci za to, co napisałaś. Bardzo wiele to dla mnie znaczy. Masz rację trochę ulżyło mi.
UsuńEla
Jezu nawet nie wiesz jak się cieszę, że Weronika i Wojtek się pogodzili. Boooże taka ogromna ulga... A Robert..pff nie rozumiem go. Najpierw ją wykorzystał, wyjechał bez słowa a teraz chce do niej wrócić... Głupi. Bardzo podoba mi się ten rozdział. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy rozdział http://trudny-wybor.blog.pl/ :)
OdpowiedzUsuńArrr <3
OdpowiedzUsuńTrochę chaosu, ale to chyba zrozumiałe :D
Czekam na kolejny :) I zapraszam do mnie na prolog :D
http://opowiadanie-bvb.blogspot.com/
rozdział? omg! wspaniały! serio,jeden z lepszych! zaskoczyło mnie jedynie zachowanie nie tyle Roberta,co Weroniki! czytałam z oczami wielkości pięciozłotówek! ona go w końcu kocha,ale nie chce z nim być,ale myśli o Marco no i co Roberta nagle na to wzięło? ahh,sama nie wiem czekam na następny rozdział! :)
OdpowiedzUsuń+ meega dziękuję i szczerze powiem,że jestem zdziwoniona,że polecasz tu mojego nowego bloga. kolejne zaskoczenie,ale jakże miłe. dziękuję bardzo i cieszę się,ze ci sie podoba,na to liczyłam :D
buziaki, my tez cie kochamy,w szczególności ja! : *
Pisz częściej proszę :* Kocham twój bloog <3
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do The Versatile Blogger ;)
OdpowiedzUsuńhttp://zagubionawswoimswiecie.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html
Cudowny rozdział ^^
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :3
Pozdrawiam ;*
Czytam też twój pamiętnik. Jest niesamowity. Tylko, że nie mogę dodawać tam komentarzy, gdyż anonimowi nie mogą. Pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuńzapomniałam o tym. już zmieniłam ustawienia. dziękuję...
Usuńzdobyłam się na odwagę. chciałam Cię przeprosić za te moje okropne komentarze które kiedyś dodałam. wiem że to nic nie zmieni ale muszę coś napisac.
OdpowiedzUsuńTy i Twoje czytelniczki miałyście rację. zazdrościłam Ci. zazdrościłam ogromnego talentu, wyobraźni i charakteru pisania. tego że masz tak wierne i oddane czytelniczki. nie powinnam Cię tak obrażac publicznie, ani prywatnie.
na pewno nie jest Ci łatwo w życiu, czytam jak wiele doświadczyłaś. gdyby to było możliwe oddałabym częśc swojego szczęścia Tobie. nie znam Cię ani trochę ale czuję że jesteś wyjątkową dziewczyną. tak jak inni tu pozostali, życzę Ci szczęścia.
pozdrawia, Kamila
naprawdę przepraszam, zachowałam się jak idiotka.
przepraszam
świetny rozdział naprawde.. Szczęka mi opadła jak go przeczytała a łzy stanęły w oczach.. Dziękuje : ) Czekam na nastepny i pozdrawiam oraz śle buziaki Marta : *
OdpowiedzUsuńMam szklanki w oczach.. ;(
OdpowiedzUsuńRozdział świetny jak zawsze :D Masz talent! ;*
Czekam na kolejny i zapraszam do mnie!
http://wiezienswojegotalentu.blogspot.com/
http://czas-na-prawdziwych-bohaterow.blogspot.com/
Świetne, świetne, świetne ! :)
OdpowiedzUsuńMasz niesamowity talent do pisania. Doszłam do wniosku, że moje opowiadanie jest niczym w porównaniu to Twojego.
Życzę weny ♥ Oczywiście, znajdujesz się już u mnie w zakładce ' czytane i polecane '. http://ilovelewandowski.blogspot.com/p/czytane-i-polecane.html :)
Moje opowiadanie nie jest tak genialne jak Twoje, ale mimo wszystko zapraszam http://ilovelewandowski.blogspot.com/ :*