Życie jest skomplikowane. Myślała.
Każdego dnia szukała jego sensu. Sensu świata, życia i istnienia.
Próbowała.
Chciała odnaleźć piękno, ale go nie dostrzegała.
Nie chciała już życ.
Życie było dla niej męką. Sprawiało jej ból.
Każdego dnia pytała: po co ?
Przestała wierzyc we wszystko.
Ludzie jej nie znali. Ona nie dawała się poznac. Udawała kogoś kim nie była.
Kim więc była ?
Egoistką, bo nie myślała o innych. Chciała odejśc zostawiając wszystkich.
Masochistką, bo kochała zadawac sobie ból. Fizyczny i psychiczny.
Materialistką. Nie wierzyła w żadne znane jej uczucia. Nie doceniała ich.
Feministką. Nie potrzebowała do szczęścia mężczyzn. Była zdania że dają kobiecie wyłącznie cierpienie.
Pesymistką. Z dwóch najgorszych opcji wybierała obie. Nie wierzyła w szczęście.
Moralistką. Starała się pokazać innym cenione przez nią same wartości świata doczesnego.
Samotnikiem. Ceniła samotnośc. Nie chciała przebywac wśród ludzi.
Tchórzem. Nie potrafiła zrobic ostatniego kroku ku końcowi....
To cała ona.
W dodatku jest nałogowcem. Szuka ukojenia tam gdzie nie powinna.
Znajduje je...wyniszczając przy tym cały swój organizm, swój umysł.
Nie ma pojęcia czego szuka w świecie. Nie ma celu. Nie ma marzeń. Utraciła je...
Jest nikim. Takie ma zdanie o sobie samej. Nie docenia się...
Choc żyje, tak naprawdę jest martwa.
Jest jej ciało, bez duszy...opuściła ją...
Jest sama...tylko ona...jedna jedyna...
Umiera każdego dnia.
Pije, choc nie jest spragniona.
Je, choc nie jest głodna...
Słucha, a mimo to nie słyszy...
Patrzy, a mimo to nie widzi...
Mówi, a mimo to milczy...
Żyje, a mimo to jest martwa...
Zadaje sobie mnóstwo pytań każdego dnia, a na żadne nie zna odpowiedzi.
Każdego dnia myśli o śmierci...swojej...
Wczoraj, chciała umrzec...
Dzisiaj, chce umrzec...
Jutro, będzie chciała umrzeć, choć jutra przecież może już nie być, nie dla niej...
Zastanawia się...jak ? Jak tego dokonac ?
Efektywnie, czy subtelnie...
Poeci od wieków powtarzają, że w każdej kobiecie drzemie dusza romantyczki.
Czyli śmierc też powinna taka byc...romantyczna...
Ubrana w koronkową sukienkę, najlepiej białą. Łóżko pokryte pościelą, satynową, też białą. Na stoliku bukiet czerwonych róż. Mocno czerwonych. Tak czerwonych jak jej krew. Usiądzie na skraju łóżka, zrobi kilka cięć, by po raz ostatni zobaczyć krew. Swoją. Kilka kropel spadnie na biały materiał.
Rozejrzy się wokół, zapamięta ten widok. Będzie sama. Nikt jej nie przeszkodzi by dopełnić dzieła. Na dłoń wysypie tabletki, włoży do ust, popijając alkoholem. Ułoży się wygodnie. Jej powieki zaczną opadać. I opadną, ale już się nie otworzą. Odjedzie na zawsze. Będzie spoglądać na świat z góry.
Czy będzie szczęśliwa ? Co się z nią stanie ?
Nikt nie wie co jest po drugiej stronie...
Może nie ma nic...
Niebo...może to tylko wyobrażenie..dla wierzących...
A ona nie wierzy w nic. W Boga też nie ?
Sama nie wie...zastanawia się...bo gdyby istniał nie pozwolił by ludziom cierpiec...
Podejmuje walkę o życie, ale ciągle stoi w miejscu...nie radzi sobie..
Chce śmierci, ale chce życia...
Chce pokazać komuś, że warto żyć, mimo że sama w to nie wierzy...
W wiele rzeczy nie wierzy...
W miłośc...bo to uczucie złudne, dające cierpienie i ból..
W przyjaźń....nie istnieje....ludzie życzą ci jak najgorzej.
Żyje w strachu...o jutro..
Często płacze..bo jest słaba...jest tchórzem
Stara się odnaleźc w swojej przeszłości moment, który na zawsze ją odmienił...
Kiedy nastąpił, dlaczego..czy była w stanie temu zapobiec...
Powiedziała sobie: podejmę się walki.
Zrobi tyle ile będzie w stanie...
Odda całą siebie...
Będzie się starac...dla jednej osoby..
....bo tylko ona do końca jest w stanie ją zrozumiec...
*
nie musicie nic pisac, nie proszę o to...Ci którzy czytają mojego bloga od początku już trochę mnie poznali..
wiedzą jaka jestem, jak wygląda moje życie..jest mi ciężko, cholernie ciężko...każdego dnia robię kolejny krok do tyłu...wyniszczam się...robię rzeczy których nie powinnam..popadam w nałogi..staram się walczyc, ale dla mnie to trudne...nawet bardzo...
straciłam sens życia...nie wiem po co żyć, istnieć....szukam siebie...ale chyba nigdy nie znajdę...
na blogach mam zaległości, rzadko coś publikuję ostatnio, ale to dla tego... że nie umiem się skupić...chcę coś napisać ale nie umiem...
wybaczcie mi to..proszę, dajcie mi czas..będę publikować, ale rzadziej..
będę się starać, aby to co piszę było w miarę dobre...obiecuję..
wiecie, cieszcie się życiem. bądźcie szczęśliwe...
będę się starać, aby to co piszę było w miarę dobre...obiecuję..
wiecie, cieszcie się życiem. bądźcie szczęśliwe...
I have lost the will to live
Simply nothing more to give
There is nothing more for me
Need the end to set me free
Simply nothing more to give
There is nothing more for me
Need the end to set me free
*
Straciłem chęć życia
Po prostu nic więcej już nie dam
Nie ma nic więcej dla mnie
Potrzebuję końca, który mnie uwolni
Po prostu nic więcej już nie dam
Nie ma nic więcej dla mnie
Potrzebuję końca, który mnie uwolni
Nominowałam cię do Liebster Award ! :) http://reusowa.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html#comment-form
OdpowiedzUsuńŁzy mi stanęły w oczach, kiedy to czytałam, naprawdę.
OdpowiedzUsuńZ tego wpisu wynika, że Twoje życie nie jest usłane różami - współczuję Ci jak cholera, ale też trzymam za Ciebie kciuki, żeby Twój los się znacznie polepszył! A jakbyś chciała pogadac, to możesz napisac do mnie na gg, chętnie z Tobą porozmawiam.
Samotnosc - jakże to dobrze znane mi uczucie. wiem dokładnie, co czujesz z tego powodu.
Mnie też dopadają chwile, w których czuję, że moje życie nie ma sensu. Nie uważam się również za szczęśliwą osobę...
Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za Ciebie, kochana <3
Patrycja...ja ryczę.
OdpowiedzUsuńTo takie prawdziwe...piękne, smutne...
Nie potrafię...się pozbierać. To naprawdę piękne. Wszystko co piszesz jest piękne.Nawet nasze rozmowy...wiesz romantyczna śmierć zapadła mi w pamięci po naszej rozmowie,chyba pamiętasz...
''Będzie się starac...dla jednej osoby..
....bo tylko ona do końca jest w stanie ją zrozumiec...'' ...
Mimo wszystko przetrwamy. Przetrwasz bo jesteś aniołem. Moim aniołem stróżem. Pamiętaj.... chciałabym Ci napisać,że wydaje mi się....że życie jest jak koń Mustang. Z jednej strony jest ujeżdżony,ale cały czas jesteś w niebezpieczeństwie. Możesz upaść i upadasz... Leżysz. I z tego wszystkiego możesz w końcu zaprzestać walki i wypuścić swojego konia. Twoje życie może wysmyknąć Ci się z rąk...I umrzesz. Moje życie to dziki koń. Nieobliczalna bestia, która niszczy we mnie ostatki człowieczeństwa.
Ale walczę dla Ciebie. Pokazałaś mi,że życie ma sens. - Dotarcie do celu na swoim mustangu.
Wiem ,że jest bardzo ciężko. Wiem,że ledwie dajemy radę. Wiem. Ale damy radę, bo mamy siebie.
''To ten kolejny dzień kiedy myślę nad sensem,
Cieszę się, że jeszcze czuje coś, bo to znaczy, że jestem''
Ból. To on daje nam siłę,prawda?
''Cel do którego dążę okazał się porażką,
Czuje że przegrałem bitwę, życie bezustanną walką.''
Brak wiary w cokolwiek, niszczy wszystko. Niszczy nas.
''Nadchodzi dzień ten kiedy wszystko się prostuję (...)Sens przyszedł sam bez szukania go na siłę.''
Wygramy. Już nie muszę wierzyć. Ja to wiem. Dasz sobie radę z życiem. Wyjdziemy na prostą. Musimy wstać i biegnąć.
Dziękuje Ci.
Zastanawiam się, co mam Ci napisać. Bo na pewno nie przejdę obojętnie obok tak poważnej sprawy, jaką jest Twój stan psychiczny. Łatwo mówić, że nie masz się przejmować. Jutro będzie lepiej. Każdy tak mówi i pewnie nie raz jeszcze się nasłuchasz takiego typu wypowiedzi. Z Twojej wypowiedzi wynika, że czujesz się cholernie samotna. Ale czy na pewno? Wyobraź sobie, że będąc w gimnazjum również miałam problem z odnalezieniem się w grupie. Miałam wrażenie, że nikt mnie nie lubi i każdy mnie wyśmiewa. Może było to spowodowane tym, że jedna wredna koleżanka dokuczała mi. Jednak z czasem, gdy w moim życiu pojawił się sport, treningi poczułam, że żyję. Zdobyłam koleżanki, które lubiły mnie taką jaką jestem oraz podziwiały moją grę. Nie poddałam się. Ty również tego nie rób. Znajdź jakiś sposób, by pokazać innym, że jesteś fajna. Moim wybawieniem był sport, a Twoim? Wierzę w Ciebie! Walcz! :D Trzymam kciuki i czekam na nowy rozdział!
OdpowiedzUsuńWow, aż mnie zatkało, ale tez zabolało. To co piszesz brzmi jak ... poezja to mało powiedziane, dramat nie gdyż to prawdziwa historia z życia, którą mógłby przeżyć każdy. Czytając każde słowo zrozumiałam, że kiedyś byłam w podobnej sytuacji może nie aż tak podobnej, ale można znaleźć kilka podobieństw. Wiem, że to trudne przeżycia dla których wydają się łatwe. Codziennie powstawało pytanie "Czy dzisiaj już mój czas ? A może jednak nie przydam się komuś ? Chciałabyś lecz to nie prawda. " Lecz udawało mi się znaleźć zawsze jakiś pozytyw w tym trudnym i nędznym życiu. I to dało mi siłę. Raz był ktoś bliski, raz nie. Powiedziałam, że będę walczyć ale tylko o siebie. Jeśli będziesz chciała się wygadać, porozmawiać, poradzić się pisz na moje gg 26589882. A co do bloga może daj sobie trochę czasu, a gdy poczujesz, że warto i jesteś gotowa pisz, pisz dalej. Myślę, że nikt się nie poczuje urazy jeśli zrobisz sobie przerwę.
OdpowiedzUsuńI pamiętaj "Będzie się starac...dla jednej osoby..
....bo tylko ona do końca jest w stanie ją zrozumiec...". I przy tym się trzymaj ;**.
O Boże. Naprawdę w pczach stanęły mi łzy jak to czytałam. Wiesz..z tego co tu piszesz wynika, że naprawdę jest ci ciężko ale trzeba iść dalej. Życie jest wielkim skarbem, który trzeba szanować mimo wszystko. Rozumiem, że są chwile, kiedy wątpimy, kiedy wydaje nam się, że życie jest do dupy i nie warto żyć. Ale powiem Ci coś. moja babcia zawsze powtarzała, że życie jest ogromnym darem od Boga dla człowieka i to on decyduje kiedy nam go dać, a kiedy zabrać i grzechem jest je sobie samemu odbierać. Czyli niszczyć zdrowie poprzez papierosy, alkohol, narkotyki czy po prostu podcinanie żył. Wiem, że możesz powiedzieć, źe Cię nie rozumiem bo nigdy nie przeżyłam czegoś takiego jak ty, ale nie można mówić,że nie chce mi się żyć. Nasze życie jest już zaplanowane i może po prostu tak ma być i może a aczej napewno po sporych cierpieniach nastaje spokuj, ukojenie i musisz pamiętać, że kiedyś napewno będzie dobrze. Trzymaj siE :**
OdpowiedzUsuńGdy to czytałam, popłakałam się.Musi ci być na serio ciężko.To takie prawdziwe,piękne, smutne...
OdpowiedzUsuńwspółczuję Ci jak cholera, ale też trzymam za Ciebie kciuki.Wyobraź sobie, że będąc w technikum również mam problem z odnalezieniem się w grupie. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi i każdy mnie wyśmiewa.
Mnie tez dopadają myśli, czemu życie musi być tak okrutne.
wierzę w ciebie kochana :*
Ja płaczę. Patrycja co ty ze mną zrobiłaś? :( To było takie prawdziwe, realne i jeszcze ta ostatnia scena. Biała pościel, biała sukienka i czerwone krople krwi. O Boże! Po Twoich wpisach wiem, że musi Ci być cholernie ciężko. Wierzę w Ciebie, wszystkie w Ciebie wierzymy. Nie poddawaj się. Masz dla kogo żyć, pamiętaj. Ja również nie jestem szczęśliwa. Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, a jak już znalazłam to po dwóch latach przyjaźni to wszystko się skończyło. Niby utrzymujemy ze sobą kontakt ostatnio byłyśmy nawet razem na wycieczce, ale już nie jest tak jak dawniej. W szkole też nie jest za wesoło. Nie mogę się odnaleźć wśród rówieśników, być może to za sprawą takiego chłopaka, który codziennie mi dokuczał. Na szczęście odchodzi ze szkoły. Mam nadzieję, że wszystko się zmieni, oczywiście na lepsze. I trzymam kciuki za Ciebie, za Twoje życie. Może w końcu zaznasz szczęścia :) Buziaki kochana ;**
OdpowiedzUsuńGenialny wpis..
OdpowiedzUsuńNie warto się poddawać, bo bez odwagi nie ma nagrody.
Co ja tu mogę napisać, wolę się nie rozpisywać bo i tak nie wiele z tego zapamiętasz i ty i ja.
Jakby coś zawsze możesz napisać na gadu, albo na asku. Chyba numer masz a jak nie to gdzieś tam na którymś z blogów napisałam w jednej z zakładek. Sama nie mogę się połapać w tym wszystkim.
Też miałam podobny problem jak ty, chociaż pewnie nawet taki sam. Nieprzespane noce, ciężkie dni. Brak akceptacji ze strony znajomych i rodziny. Jednak dałam radę i się nie poddałam i tego właśnie Ci życzę.
Kurde..! Miałam się nie rozpisywać.. ;(
Trzymaj się i jakby coś pisz :)
Jezu, kiedy czytam to co napisałaś, czuję się jak... Jakbym czytała swój pamiętnik. Boże, tyle ile przeżyłaś... I nadal tu jesteś. To wielkie, że pomimo wszystko dalej dajesz radę i przeżywasz kolejne dni. Wiem jak ciężko jest w życiu i wiem jak ciężko je zrozumieć. Jak ciężko pojąć ludzi, którzy potrafią się zakochać, bo sama też nie wierzę w miłość. Ani w przyjaźń... Kocham samotność i kocham to, że mogę codziennie zamknąć się w pokoju i przepłakać cały dzień w łóżku, przykryta kołdrą, zapisująca swoje przeżycia i uczucia w pamiętniku. Może spróbuj tego... Pisania w pamiętniku. Coś co by Cię oderwało od rzeczywistości. Ja za każdym razem kiedy piszę... Jakby było ciupkę lepiej, bo komuś to powiedziałam. Zapisałam i pamiętnik wie. I nie powie... Może mój tok rozumowania jest dziwny i chory, ale kiedy gubisz swoją drogę i nie masz nikogo, to zaczynasz myśleć inaczej...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana! Żyj, bo za kilka lat będziesz mogła wyjechać na studia. Możesz poznać nowych ludzi i zacząć swoje życie od nowa! Wytrwaj! A przynajmniej spróbuj wytrwać! Błagam...
Ojejku! Ten post jest cudowny... Brak mi słów po prostu... Ty tak wiele przeszłaś :c Bardzo ci współczuję i jestem z Tobą całym sercem! :* Nigdy się nie poddawaj i walcz! Jesteś wspaniałą i bardzo wartościową osobą <3 Nie poddawaj się.. Na pewno w życiu spotkasz wyjątkowe osoby, które będą z Tobą na zawsze. Od nas- czytelniczek - masz dodatkowe wsparcie. Możesz na nas liczyć!
OdpowiedzUsuńKochamy Cię i wierzymy, że dasz radę! :*
Pozdrawiam ;***
PS: może to w niewłaściwym momencie, ale muszę Cię poinformować, że za to, że jesteś wspaniałą pisarką nominowałam Cię do nagrody The Versatile Blogger :) Więcej info. u mnie: http://niebezciebie.blogspot.com/