*
Im bardziej Cię tracę tym bardziej czuje że mi na Tobie zależy..
*
Dzisiejszy dzień zapowiadał się bardzo interesująco. Marco miał trening więc postanowiłam że pojadę wraz z nim, do mojej nowej pracy. Nie wiem jak to będzie, czy się nadaję ale warto spróbować.
Marco jeszcze spał więc po cichu wyszłam z sypialni, zabierając ze sobą tylko ubrania. Postanowiłam przygotować śniadanie dla nas obojga, ale gdy tylko otworzyłam lodówkę wiedziałam że łatwo nie będzie. Pozostało tylko opakowanie oliwek, mleko i jogurt. Z tego nic niestety nie da się zrobić. Ubrałam się w miarę ciepło i wyszłam na miasto. Za rogiem był niewielki sklepik w którym można było kupić podstawowe artykuły. Z pólek wzięłam co najpotrzebniejsze i udałam się do kasy. Stojąc, zauważyłam że pewna kobieta bacznie mi sie przygląda. Nie mogłam skojarzyć jej sylwetki ze znanymi mi ludźmi. Postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Zabrałam torby z zakupami i wróciłam do mieszkania.
- Kotku, gdzie byłaś?- usłyszałam wołanie z kuchni
- Po zakupy, co zamierzałeś zjeść na śniadanie ?- zaśmiałam sie i pozwoliłam pocałować.
- Racja, zapomniałem zrobić zakupy- blondyn zmierzwił swoje niezaczesane włosy i pomógł mi z przygotowaniem posiłku.
Zbliżała się godzina jedenasta więc stwierdziliśmy że pora się zbierać na stadion. Będąc na miejscu Marco przywital się z kolegami z drużyny a ja udałam się do swojego gabinetu. Zdjęłam płaszcz wieszając na wieszaku i usiadłam przy burku. Ledwo uruchomiłam laptopa a już ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę- odparłam i czekałam na gościa. Myślałam że to będzie Marco bądź Jurgen Klopp, ale nie Robert.
- Nie przeszkadzam?- zapytał i wszedł do pomieszczenia siadając na kanapie- Przepraszam że cię tak nachodzę ale chciałem z tobą o czymś porozmawiać, a właściwie o kimś. O Wojtku.
- Robert, jak możesz to się nie wtrącaj.
- Nie gniewaj się, ale to też mój przyjaciel. Powiedział mi o wszystkim.
- Czyli wszystko wiesz. To o czym chcesz rozmawiać ?
- Pojedziesz na nasz mecz towarzyski do Polski ?
- Nie wiem- sama o tym często myślę- Zostaw mnie już samą.- poprosiłam. Chciałam zostać sama i pomyśleć. Powinnam być na tym meczu, kibicować wszystkim, ale mam obawy. Spotkanie z Wojtkiem mogłoby nie należeć do udanych. Poza tym musiałabym rozstać się na kilka dni z Marco.
*
Po męczącym treningu udałem się do domu. Zaparkowałem samochód i powędrowałem do przytulnego mieszkanka.Rozłożyłem się wygodnie na kanapie, włączając telewizję. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie miałem ochoty na żadne wizyty ale udałem się aby powitać gościa. Szczerze mówiąc, jej wizyty się tu nie spodziewałem. Ubrana w kusą sukienkę i zwiewny płaszczyk stała naprzeciw mnie.
- Witaj Robercie
- Witaj, wejdź- przywitałem gościa, zapraszając do środka. Pomogłem zdjąć jej płaszcz wieszając w przedpokoju. Usiadła na kanapie, rozglądając się po mieszkaniu, które dobrze było jej znane. - Co cię tu sprowadza?
- Niepokoisz się ? Nie odzywałeś się, a ja chciałam poznać twoją decyzję odnośnie mojego planu.
- Zastanawiam się- odparłem patrząc na towarzyszkę. Nie zmieniła się od naszego ostatniego spotkania. Ten sam wyraz twarzy, spojrzenie, uśmiech.
- Zbyt długo. Muszę wiedzieć na czym stoję, kochany
- To nie jest dobry pomysł. Nie chcę ich zranić.
- Robert, nie bądź taki wielkoduszny. Chcesz być z Weroniką, więc działaj. Ja ci w tym pomogę. Mi zależy na Marco, uświadomiłam to sobie, gdy było już za późno.- założyła nogę na nogę, odsłaniając swoje nogi. Dłonią wędrowała wzdłuż mojego ciała. Nie chciałem tego ,ale też nie umiałem powiedzieć ' nie '.- Chyba nie chcesz żeby Marco się dowiedział że miałeś ze mną romans?
- Nie powiesz mu!
- Nie, jeśli będziesz ze mną współpracował
- Co mam robić?- zapytałem
- To co ci powiem. Na razie nie jesteś mi potrzebny
- Nie chcę aby za bardzo cierpieli.- zależy mi na Polce ale nie chcę jej zdobyć wszelkim kosztem
- Nie będą bo my będziemy przy nich. Weronika będzie miała ciebie, a Marco mnie. Uda się, zobaczysz.- odparła pewna siebie, zresztą jak zawsze. Na moim policzku złożyła soczysty pocałunek, pozostawiając ślad krwisto czerwonej szminki i zostawiła mnie samego. Siedziałem wpatrując się w czubki moich butów i myśląc czy dobrze postąpiłem wplątując się w ten cały ' genialny ' plan. Co jeśli coś się nie uda, a prawda wyjdzie na jaw ?
- Witaj Robercie
- Witaj, wejdź- przywitałem gościa, zapraszając do środka. Pomogłem zdjąć jej płaszcz wieszając w przedpokoju. Usiadła na kanapie, rozglądając się po mieszkaniu, które dobrze było jej znane. - Co cię tu sprowadza?
- Niepokoisz się ? Nie odzywałeś się, a ja chciałam poznać twoją decyzję odnośnie mojego planu.
- Zastanawiam się- odparłem patrząc na towarzyszkę. Nie zmieniła się od naszego ostatniego spotkania. Ten sam wyraz twarzy, spojrzenie, uśmiech.
- Zbyt długo. Muszę wiedzieć na czym stoję, kochany
- To nie jest dobry pomysł. Nie chcę ich zranić.
- Robert, nie bądź taki wielkoduszny. Chcesz być z Weroniką, więc działaj. Ja ci w tym pomogę. Mi zależy na Marco, uświadomiłam to sobie, gdy było już za późno.- założyła nogę na nogę, odsłaniając swoje nogi. Dłonią wędrowała wzdłuż mojego ciała. Nie chciałem tego ,ale też nie umiałem powiedzieć ' nie '.- Chyba nie chcesz żeby Marco się dowiedział że miałeś ze mną romans?
- Nie powiesz mu!
- Nie, jeśli będziesz ze mną współpracował
- Co mam robić?- zapytałem
- To co ci powiem. Na razie nie jesteś mi potrzebny
- Nie chcę aby za bardzo cierpieli.- zależy mi na Polce ale nie chcę jej zdobyć wszelkim kosztem
- Nie będą bo my będziemy przy nich. Weronika będzie miała ciebie, a Marco mnie. Uda się, zobaczysz.- odparła pewna siebie, zresztą jak zawsze. Na moim policzku złożyła soczysty pocałunek, pozostawiając ślad krwisto czerwonej szminki i zostawiła mnie samego. Siedziałem wpatrując się w czubki moich butów i myśląc czy dobrze postąpiłem wplątując się w ten cały ' genialny ' plan. Co jeśli coś się nie uda, a prawda wyjdzie na jaw ?
*
Po południu wróciliśmy do naszego mieszkania. Wspólne mieszkanie to był wspaniały pomysł. Prawie każdą chwilę spędzamy razem ciesząc się sobą, naszą miłością.
Odkąd jednak wróciliśmy Marco dziwnie się zachowywał. Sprawiał wrażenie zdenerwowanego i nieobecnego myslami.
- Coś się stało ?- zapytałam gdy ten nerwowo spoglądał na swój telefon, tak jakby czekał na bardzo ważny telefon.
- Co? Nie, nie, tylko..- usiadł na krześle- Dzwoniła moja mama, zaprosiła nas na kolację. Chce cię poznać- nie sądziłam że tak szybko to nastąpi. Jego rodzice już chcą mnie poznać, tak szybko ?
- Co powiedziałeś?
- Że przyjdziemy. Przepraszam że nie zapytałem cię o zdanie, ale..
- Marco, nie przepraszaj. To twoi rodzice, rozumiem to.- obawiałam się tego spotkania i tego jak jego rodzice mnie potraktują, czy mnie polubią ?
Kolacja miała odbyć się o godzinie dziewiętnastej więc wiele czasu nam nie pozostało. Pobiegłam do garderoby by wyszukać jak najpiękniejszą sukienkę. Wybrałam kremową, przed kolano, z półrękawkiem. Włosy postanowiłam zaczesać w koka, a na twarz nałożyłam tylko podkład, szminkę i tusz do rzęs. Po pół godzinie byłam gotowa do wyjścia, tak jak Marco.
Jego rodzice mieszkali na obrzeżach miasto, więc musieliśmy przejechać przez prawie całe miasto. Pogoda nie dopisywała, więc warunki na drodze były okropne. Po około półgodzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Jak dla mnie dom bardziej przypominał mini zamek niż zwykły dom. Marco odstawił samochód na miejscu do tego przeznaczonym.
- Weronika, wiesz, nie bierz wszystkiego do siebie co powie moja mama.
- To znaczy ?- nie wiedziałam czego mam się spodziewać
- Przekonasz się za chwilę- odparł ściskając moją dłoń bardzo mocno i weszliśmy do środka.
Minęła dopiero godzina a ja czuję się jakbyśmy siedzieli tu cały dzień. Przyznam że atmosfera jest drętwa. Pan Reus sprawia wrażenie sympatycznego człowieka, ale jego żona już nie. Mam wrażenie że nie przypadłam jej do gustu.
- Słyszałam, że jesteś Polką.To prawda ?- zapytała kobieta piorunując mnie wzrokiem zza okularów
- Tak- przytaknęłam
- Widać po urodzie. Przyznam że jesteś piękną dziewczyną- poczułam pewną satysfakcję, że zostałam zaakceptowana. Kobieta zadawała mi mnóstwo pytań przez co czułam się jak na przesłuchaniu.- Podsumujmy. Bardzo młoda dziewczyna która idzie na studia bez żadnej przyszłości. Pracę dostała jedynie dzięki mojemu synowi i zyje na jego utrzymaniu.
- Mamo, przestań- Marco starał się załagodzić sytuację ale na marne szły jego próby
- Marco, jak możesz spotykać się z kimś takim! Angelina była taką wspaniałą kobietą a ty pozwoliłeś jej odejść!
- Zdradziła mnie!- Marco wybuchnął
- Nie rób z siebie takiej ofiary synu. To wolisz się spotykać z taką nieudacznicą ?- wskazała na mnie- W dodatku sierota!- na te słowa wstałam od stołu, wzięłam swój płaszcz i wybiegłam z domu z płaczem. Stanęłam na środku ogrodu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Widocznie nie zasłużyłam by być częścią rodziny Reus'ów. Okazuje się że była dziewczyna Marco była kimś, w przeciwieństwie do mnie.
- Weronika! Kochanie!- blondyn krzyczał biegnąc do mnie- Proszę nie płacz, nie warto. Ona nie wie że jesteś dla mnie wszystkim, kocham cię jak nikogo innego- przytulił mnie całując w czoło.- Chodź, jedziemy- oznajmił prowadząc mnie do samochodu. Miałam wrażenie ze to nie koniec kłopotów...
- Weronika, wiesz, nie bierz wszystkiego do siebie co powie moja mama.
- To znaczy ?- nie wiedziałam czego mam się spodziewać
- Przekonasz się za chwilę- odparł ściskając moją dłoń bardzo mocno i weszliśmy do środka.
Minęła dopiero godzina a ja czuję się jakbyśmy siedzieli tu cały dzień. Przyznam że atmosfera jest drętwa. Pan Reus sprawia wrażenie sympatycznego człowieka, ale jego żona już nie. Mam wrażenie że nie przypadłam jej do gustu.
- Słyszałam, że jesteś Polką.To prawda ?- zapytała kobieta piorunując mnie wzrokiem zza okularów
- Tak- przytaknęłam
- Widać po urodzie. Przyznam że jesteś piękną dziewczyną- poczułam pewną satysfakcję, że zostałam zaakceptowana. Kobieta zadawała mi mnóstwo pytań przez co czułam się jak na przesłuchaniu.- Podsumujmy. Bardzo młoda dziewczyna która idzie na studia bez żadnej przyszłości. Pracę dostała jedynie dzięki mojemu synowi i zyje na jego utrzymaniu.
- Mamo, przestań- Marco starał się załagodzić sytuację ale na marne szły jego próby
- Marco, jak możesz spotykać się z kimś takim! Angelina była taką wspaniałą kobietą a ty pozwoliłeś jej odejść!
- Zdradziła mnie!- Marco wybuchnął
- Nie rób z siebie takiej ofiary synu. To wolisz się spotykać z taką nieudacznicą ?- wskazała na mnie- W dodatku sierota!- na te słowa wstałam od stołu, wzięłam swój płaszcz i wybiegłam z domu z płaczem. Stanęłam na środku ogrodu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Widocznie nie zasłużyłam by być częścią rodziny Reus'ów. Okazuje się że była dziewczyna Marco była kimś, w przeciwieństwie do mnie.
- Weronika! Kochanie!- blondyn krzyczał biegnąc do mnie- Proszę nie płacz, nie warto. Ona nie wie że jesteś dla mnie wszystkim, kocham cię jak nikogo innego- przytulił mnie całując w czoło.- Chodź, jedziemy- oznajmił prowadząc mnie do samochodu. Miałam wrażenie ze to nie koniec kłopotów...
*
znowu nie wyszło tak jak chciałam. przepraszam...
dziękuję tym, którzy zareagowali na komentarz do mojej osoby pod ostatnim rozdziałem. dziewczyny jesteście WIELKIE! dziękuję Wam za to wsparcie. nie sadziłam że ktoś zwróci na to uwagę. po prostu dziękuję Wam za to. choć to za mało, za to co dla mnie robicie...wszyscy..kocham Was, jesteście wspaniałe<3
+ polecam cudownego bloga http://rozne-swiaty-ona-i-on.blogspot.com/ na prawdę warto czytać, bo to nie tylko historia z piłkarzem w roli głównej, ale historia która uczy.. przynajmniej mnie, więc zajrzyjcie. to jest wspaniałe, autorka tego bloga jest wspaniała..<3
Iza, dziękuję Ci za tego bloga !
Też Cię kocham, za to, że piszesz takie cudo <3
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! Tylko ta matka Marco, wkurzyła mnie! Mam nadzieję, że kiedyś pojmie swój błąd.
Czuję, że to nie koniec kłopotów w życiu Wery.
Czekam z niecierpliwością na kolejny <3
Pozdrawiam ciepło :*
Świetny rozdział.Nie spodziewałam się że Robert może coś takiego wymyśleć,ale w sumie to dobrze bo gdzieś w głębi liczę na to że ona Wera będzie z Lewym.Mi się wydaję że oni strasznie do siebie pasują.Marco też lubię,ale te zachowanie jego matkimogło dać Werce do myślenia.Chyba nie chcę dziewczyna do końca życia wysłuchiwać jaka to jest nieudana...co do polecanego bloga to zaraz zajrzę
OdpowiedzUsuń+zapraszam do mnie :-)
Rozdział jest cudowny.
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Weroniki. Jaka bezczelna jest matka Marco.
Lewy jak zawsze coś kombinuje.
Czekam na kolejny z niecierpliwością .:**
Szkoda mi tej biedulki zawsze ma pod górke;/
OdpowiedzUsuńRozdział cudeńko.;D
Ta matka Marco jest bezczelna i chamska.Biedna Weronika ;/
OdpowiedzUsuńRozdział po prostu świetny <33
Zapraszam do mnie ;)
Rozdział jak zwykle cudowny! :) A jednak Robert zgodził się współpracować z tą brunetką. Ale, że on miał z nią romans? Tego to się nie spodziewałam. Zobaczymy co pni wykombinyją. Mama Marco jest bezczelna. Jak ona może tak przy niej mówić. Jak coś jej się nie podoba mogła zachować to dla siebie, a nie obraża dziewczynę. Przecież tak naprawdę prawie nic o niej nie wie. Pozdrawiam i ściskam mocno ;**
OdpowiedzUsuńBoże, dziękuje Ci za to ,że zesłałeś na Ziemię taką wspaniałą dziewczynę jak autora tego opowiadania!
OdpowiedzUsuńRozdział wspaniały! Jejku...czytanie tego opowiadania to czysta przyjemność! Naprawdę...bez niego już nie umiem żyć. Jest świetne!
Matka Marco mnie denerwuje, nie wiem dlaczego ale z reguły czyjeś matki mnie wkurzają...:) Mam nadzieję,że Marco wraz z Weroniką będą szczęśliwi mimo rodzicielki Reusa.
Świetne! Dziękuje za ten rozdział i czekam na następny ;*
Dziękuje za polecenie mojego bloga...To ty jesteś wspaniała!
Dziękuje...
świetny jak zawsze! mega głupia sytuacja z matką Marco,ale cóż tak już bywa. miejmy nadzieję tylko,że w końcu zaakceptuje Weronike. a ta Angelina... ciekawi mnie co kombinuje.troche sie tego obawiam,a co gorsza wciąga w to Roberta. czekam na następny.:)
OdpowiedzUsuńPS. nie wiem co działo się pod ostatnim rozdziałem,ale jeżeli byli to hejterzy to sie nie przejmuj. tacy już są,jeżeli ktoś jest lepszy od nich i nie ukrywa takiego ogromnego talentu jaki ty posiadasz to potrafia tylko hejtować innych.przykre,ale prawdziwe.jak już mówiłam, nie przejmuj się bo jesteś serio WSPANIAŁA KOCHANA!:)
buziaki!:*
i znowu badziewie w twoim wykonaniu. nie masz zielonego pojęcia jak należy pisać opowiadania, masz tak ogromne braki że nie mogę. co wypłakałaś się swoim psiapsiółeczkom żeby Ci pomogły? haha :D ale jesteś dziwna ! jesteś totalnym beztalenciem. są o wiele lepsze. nie rozumiem dlaczego inni to czytają, normalnie nie rozumiem. jesteś nikim! zwykła gówniara i tyle. pobaw się lepiej żyletkami a nie zaśmiecaj neta takimi bzdetami.
OdpowiedzUsuńchciałam łagodnie ale Ty mi to uniemożliwiasz. czego do cholery chcesz ode mnie ?! co ja Ci takiego zrobiłam ?! zazdrościsz mi ? nie wiem... po prostu nie wiem.. nie prosiłam nikogo aby się wypowiadał na ten temat. chciały coś napisać to napisały. wiesz, moje oczy coraz rzadziej płaczą. płacze moje ciało. krwawymi łzami. ale i tak pewnie nie jesteś w stanie tego pojąć. mimo że tak mnie wkurwiasz i obrażasz życzę Ci szczęścia. choć jesteś podła, to żyj szczęśliwie bo wielu osobom to nie jest dane. a po za tym odpierdol się ode mnie raz na zawsze. skoro jest tyle ciekawszych opowiadań to czytaj tamte a tu się nie pojawiaj i nie zatruwaj mi życia swoim jojczeniem !
UsuńAnonimie! Nigdy więcej tu nie pisz! Nie widzisz ,że niszczysz komuś życie?! Ona jest wrażliwa! Nawet nie wiesz co teraz robi i jakie ma myśli przez Ciebie! Jeżeli masz ochotę kogoś pohejtować to proszę bardzo! Wejdź sobie do mnie i pisz śmiało! Ale nie tutaj, zrozumiałeś?!
UsuńNienawidzę takich ludzi jak ty...jesteś śmieciem. dlaczego piszesz z anonima?! Kim do cholery jesteś!? Kim jesteś,że śmiesz oceniać Pyskę ?
Jesteś skurwiałym sukinsynem i dzieciaczkiem,który nawet nie ma pojęcia jak te twoje hejciki mogą mieć skutki.
Patrycja, trzymaj się.
Pyska nie przejmuj się dziewczyną, która nawet nie ma odwagi się podpisać pod swoją "oceną", a raczej hejtem. Rozważyłaby zablokowanie dodawania komentarzy z anonima - szkoda nerwów dla takich "odważnych" jak powyższa anonimka. I jeszcze jedna rada: nie odpisuj na jej komentarze, bo suce właśnie o to chodzi chce cie zdołować, wkurwić pokazać jaka to niby jesteś beznadziejna. Nie daj się jej! Pokaż, że masz w dupie jej zdanie, bo to ona,(a nie ty),jest zerem.
UsuńTRZYMAJ SIĘ PYSKA, Jesteśmy z tobą, a ty anonimie wypierdalaj!
ŻAL MI CIĘ
UsuńCiekawe czemu piszesz jak anonimek, co boisz się przyzać kim jesteś. Pewnie dlatego, że nie potrafisz pisac tak genialie jak autorka tego bloga. Naprawdę nie rozumiem takich ludzi. Jeśli Ci się nudzi to zacznij robić na drutach a nie pisać jakiś gównianych kometarzy!!!
Opowiadanie genialne!! Ohh ta matka..tylko ją walnąć i tyle!;)
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się tym anonimem, to na bank jakieś dziecko pisze , które pewnie samo jest beztalenciem ;)
Czekam na kolejny rozdział z wielką niecierpliwością !<3
Pozdrawiam ;***
Genialny rozdział i ani mi się waż myśleć inaczej!
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie plan ... no właśnie. Ta dziewczyna to Angelina, prawda ? :)
(pewnie już wszyscy to wiedzą , tylko nie ja xd)
Oby tylko Robert nie wplątał się w coś, czego będzie później żałować ....
Co do mamy Marco, masakra! Jak tak można?! Dyskryminacja...oby to nie zepsuło ich związku.
Czekam na next i wysyłam duuużo weny! :*
pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
PS DO ANONIMA.
UsuńMam dla ciebie tylko jedno słowo .... WYPIERDALAJ!
Ta dziewczyna pysze świetnie, na pewno dużo lepiej niż ty. Może ma problemy, dzieli się nimi tutaj, ale nic ci do tego! Czy ktoś każe ci to czytać? Nie. Więc żegnam.
PS 2 DO CIEBIE :*
Nie przejmuj się nim lub nią <3
czekam z niecierpliwością na kolejny !!:)
OdpowiedzUsuńKochana wielbię to.! <3
OdpowiedzUsuńTo jest kolejny wspaniały rozdział *.*
I to nie prawda, że ci się nie udał... Musisz uwierzyć w siebie, że tworzysz coś pięknego! ;*
Ten blog jest wartościowy i pokazuje prawdziwe uczucia.
Intryguje mnie pokazana tu fałszywa (była Marco?)
Co to jest za plan? Czy będą cierpieć bohaterowie? ;c
Mam nadzieję, że to nie będzie nic strasznego :o
Ta matka Marco jest wredna.. Kobieta bez żadnych skrupułów :/ Ughh, nie lubię jej! :/
Dobrze by było, żeby zmieniła nastawienie. :)
Nie mogę się doczekać nexta ;33
Zapraszam również do mnie na kolejny :)
http://niebezciebie.blogspot.com/
Mile widziany komentarz :)
Buziaki ;**
A no i jeszcze bezczelny anonim -.-
UsuńCzłowieku, czy ty w ogóle znasz się na pisaniu?! Wiesz co oznaczają poniektóre słowa? Moim zdaniem to ty masz braki, i to nie małe! Swoim komentarzem pokazujesz jak jesteś niedojrzały,a także, że jesteś zazdrosny. Głupie hejty -.- Autorka tego bloga jest cudowną pisarką. Każdy ma prawo do pisania, więc nie możesz jej tego zabronić. A tym bardziej, że pisze genialnie. Beztalencie? Chyba w Twojej osobie anonimie. Weź się ogarnij i wypad z tego bloga, jeśli ci coś nie pasuje! Ludzie to czytają, bo jest co. Dziewczyna, która pisze tego bloga opowiada nieraz o swoich życiowych problemach.. Co Cię w ogóle to obchodzi? Może szuka wsparcia i pocieszenia, którego nie otrzymuje z bliższego otoczenia? Jesteś totalnym idiotą podpowiadając jej jeszcze, żeby bawiła się żyletkami.. Czemu tacy ludzie istnieją? Zajmij się lepiej sobą !
DO Autorki: Kochana nie przejmuj się takimi idiotami! Sami nie wiedzą co mówią i widocznie nie znają znaczenia słowa "talent", a także innych słów. Pamiętaj jestem z Tobą, zapewne tak jak inne osoby czytające tego bloga ;33 Jesteś najlepsza <3
świetny ♥
OdpowiedzUsuńmatka Marco nieźle mnie zdenerwowała xD
wredne babsko...
o i tan cały plan... o co chodzi?
dawaj już następny ;)
P.S. anonimku znowu musiałabym ci pokazać to co wszystkim hejterom xD
Aaaaaaaaa!!! Zakochałam się w tym rozdziale!! Jest cudy!! Co ten nasz Robercik kombinuje ? Wpłatal się w jakieś bagno i będzie siedział w nim po uszy... Coś mi się wydaje że to wszystko się źle skończy :-\
OdpowiedzUsuńPs. Żal mi tej osoby, która wypowiada się na twój temat nic o tobie nie wiedząc. Ludzie są podli... Wiem jedno, że jeszcze się taki nie urodził co by
każdemu dogodził. Jak coś komuś nie W paski to niech Spierdala i się nie wpierdala :-P
teraz zacznie się trudny okres dla związku Weroniki i Marco. myślałam, że Lewy jest na tyle inteligentny, że odpuści, a nie będzie knuł jakieś intrygi z byłą Reusa. to najgorsze, co on może zrobić! mam nadzieję, że miłość, która połączyła Polkę z niemieckim piłkarzem jest na tyle silna, że przetrwają to! poza tym matka Reusa zachowała się okropnie. jak można być tak perfidnie niemiłym? czekam na kolejny z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńrozdział genialny jak zawsze ;3
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny - pozdrawiam :*
Nono, to teraz pojawią się dopiero prawdziwe kłopoty. Jestem ciekawa czy wszystko wyjdzie na jaw i jak potoczy się dalej związek Marco i Weroniki. Szkoda mi się jej zrobiło, kiedy mama Marco tak się o niej niemiło wypowiadała. Kobieta bez skrupułów! No ale bywają i tacy na tym świecie, więc... Ten cały "'genialny' plan" zapowiada się ciekawie i intrygująco. Wiem, że pewnie dużo tym wszystkim namieszasz, ale chyba to dobrze :) Dużo się wydarzy! Buziaki kochana ;*
OdpowiedzUsuńhttp://reusowa.blogspot.com/ - zapraszam ! :* +
OdpowiedzUsuń- świetnie piszesz, wciągnął mnie ten rozdział ! :3 przeczytałam go kilka razy, a kłopoty widzę dopiero się zaczynają ! :3 świetnie
Rozdział jak zawsze genialny !!!
OdpowiedzUsuńMoim skromnym zdaniem ten blog jest jednym z najlepszych jakie czytam i czytałam, z resztą każdy Twój blog jest godny uwagi.
Co do wypowiedzi ,, Anonima'' chociaż bardziej pasuje określenie ,,Hejter". Nie rozumiem takich zachowań. Rozumiem konstruktywną krytykę , ale takie ataki w stronę Autorki to lekka przesada. Ta oto osoba nie zna życia Pyśki , więc po jaką cholerę ja się pytam wypowiada się na ten temat !!!! Jeżeli nie podoba Ci się to co pisze Patrycja mam jedną radę - nie czytaj tego!!! Jest wiele innych osób , które wyczekują z niecierpliwością na kolejny rozdział :) ( m.in ja :) )
Pyśka trzymaj się i nie dziękuj , bo My Ci dziękujemy za to, że byłaś, jesteś i BĘDZIESZ ( mam nadzieję ) wśród naszego małego grona blogerek!!!!
Pozdrawiam :*
To Twoje opowiadanie jest wspaniałe <3
OdpowiedzUsuńWidzę, że masz zamiar namieszać w życiu Werki i Marco, ale mam też nadzieję że wszystko zakończzy się szczęśliwie :)
Czekam na następny rozdział
Z całego serca dziękuję Ci za tego bloga bo jest najlepszy <3<3<3
Wczoraj odnalazłam twojego bloga i w jedną noc przeczytałam wszystko :-) Tak mnie wciągnęło, że z zapartym tchem pochłaniałam zawartość każdego rozdziału i powiem ci, że było warto. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem twojego talentu! Piszesz niesamowicie! Z taką lekkością, pewnością. Tekst jest miły do czytania, spójny. Fabuła też rewelacyjna, to samo bohaterowie! Od teraz masz we mnie stałą czytelniczkę, nie mogę się wprost doczekać następnej części.
OdpowiedzUsuńPlan Lewego i byłej Marco (?) bardzo mnie zaintrygował. Mam nadzieję, że bohaterowie na tym nie ucierpią, bo bardzo podoba mi się para Werka-Marco. Są razem cholernie uroczy. Te wszystkie ich wspólne rozmowy, wyjścia, kłótnie... Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.
Matka Reusa... Czysta wredota! Tak obrazić dziewczynę kochanego syna! Szczyt bezczelności! :D
Ale ...
Życzę ci wytrwałości w życiu i w pisaniu, dużo weny i wspaniałych wakacji.
Czekam z niecierpliwością na następną część! Pozdrawiam z całego serduszka <e
Sognante :-*