sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 24

*

 Oso­by z przeszłości nig­dy nie powrócą do nas w tej sa­mej for­mie co daw­niej. Ten, kto pow­ra­ca jest zaw­sze in­ny od te­go, który od­szedł.

*


Siedziałam oparta o szklane drzwi balkonowe. Patrzyłam jak krople deszczu spływają po niej. Stało się to dla mnie tak bardzo interesujące, że straciłam rachubę czasu. Myślałam. Co jest ze mną nie tak ? Przecież się staram jak tylko mogę. Może po prostu nie jestem godna aby kiedyś nosić nazwisko Reus.
Siedząc nadal w tym samym miejscu, pozwalałam moim oczom płakać. Po chwili poczułam przyjemne, znane mi ciepło. Ciepło bijące od jego ciała. Usiadł obok, obejmując mnie ramieniem. Oparłam się o niego, nadal cichutko szlochając.
- Nie płacz- podał mi pudełko aksamitnych chusteczek higienicznych.- Kocham ciebie i tylko ciebie, nic ani nikt się dla mnie nie liczy poza tobą.
- Marco, ale to twoja mama, twoja najbliższa rodzina- mówiłam
- I co z tego? Gdy ciebie nie ma wszystko inne traci na wartości. Jesteś częścią mnie, rozumiesz ?- dodał, pocałował czule w czoło, i przytulił przyciągając do siebie. Siedzieliśmy tak w milczeniu długie chwile. Robiło się coraz później, a na dworze panowała całkowita ciemność. Moje myśli nadal krążyły wokół zaistniałej sytuacji u rodziców Marco. Jestem nikim, według jego matki, taka jestem. Wspomniała o jego byłej. Ona zapewne była kimś. Z perspektywą na przyszłe lata, ambicją i miała - jak się domyślam- idealny kontakt z panią Reus.
- Musimy się rozstać - uwolniłam się z jego objęć i wstałam. Blondyn spojrzał na mnie z niezrozumieniem, po czym prędko wstał, łapiąc mnie za nadgarstek.
- O czym ty mówisz ? Rozstać ? Dlaczego?- zasypywał mnie masą pytań. Na myśl o odpowiedzi do oczu cisnęły się kolejne łzy.- Chyba nie przez moją matkę ?
- Ona mnie nienawidzi !- krzyknęłam
- To jej problem. Nie ma pojęcia jak wspaniała jesteś dziewczyną. Nie pozwolę ci odejść kolejny raz, już nie. Ona nie będzie decydowała o moim życiu prywatnym. Będę z tobą czy tego chce czy nie.- wziął mnie na ręce i usiedliśmy na kanapie.- Pomyśl, za kilka lat jak skończysz szkołę, weźmiemy ślub. Będziesz miała piękną białą suknię. Będziesz najpiękniejszą panną młodą. Olśnisz wszystkich. Potem spędzimy cudowną noc poślubną, tylko ty i ja. Kupimy ogromny dom, z ogrodem. Będziemy mieć psa, który będzie nas budził każdego dnia, wskakując na nasze łóżko. Będziemy mieć dzieci. Taką gromadkę. Będziemy rodziną. Każdego dnia będziemy sie budzić razem. Będziemy patrzeć jak nasze dzieci dorastają. Do końca życia będziemy razem, czy wszyscy tego chcą czy nie. Nikogo nigdy w życiu tak bardzo nie kochałem jak ciebie...
- Nie sądziłam że kiedykolwiek będę tak szczęśliwa. Ale jestem, dzięki Tobie
- Zasługujesz na szczęście, a ja chcę ci je dawać każdego dnia- odparł uśmiechając się w moją stronę- To co, wspólna kąpiel ?- zaśmiał się zawadiacko niosąc do naszej łazienki.



*



Za oknem znów padał deszcz przez co dzień był bardzo senny. Marco nadal spał, jak zawsze zresztą. Jest takim śpiochem. Przygotowywałam śniadanie dla nas z myślą o dzisiejszym dniu, spędzonym u boku Marco. Gdy już wszystko było przygotowane usiadłam przy stole i czekałam na ukochanego. Dochodziła już godzina dziesiąta.
- Mmm, zrobiłaś śniadanko- przywitał się buziakiem i usiadł obok mnie porywając z talerza kanapki. Wyglądał tak bardzo uroczo każdego poranka. Dla kobiety to najpiękniejszy widok ujrzeć szczęśliwego faceta. Dzisiaj musiałam niestety iść do pracy, a Reus miał wolne i mógł cały dzień przesiedzieć w domu.
- Mogę cię o coś zapytać?- odparłam i zastanawiałam się jak zadań mu niezręczne dość pytanie.
- Pytaj- odparł opierając się o krzesło
- Kim była albo jest dla ciebie Angelina ?- na jego twarzy pojawiło się zakłopotanie. - Przepraszam, nie powinnam była pytać. To twoje sprawy- wstałam sprzątając po śniadaniu.
- Chodź tu do mnie- objął mnie usadzając na swoich kolanach- Dlaczego chcesz wiedzieć ?
- Żebym wiedziała co zrobić by twoja mama mnie polubiła- pokręcił głową
- Angela...- spojrzał w okno a następnie na mnie- Angela była moją dziewczyną. Poznałem ją na imprezie, wymieniliśmy sie numerami telefonów i tak sie to zaczęło. Wtedy, można powiedzieć że była jeszcze nikim znanym. Gdy zaczęliśmy się spotykać, do niej zaczęły napływać oferty z agencji modelek. Jedna sesja, druga i kolejne. Ja przestawałem sie liczyć. Ważna była sława, pieniądze.- westchnął głęboko- Kochałem ją i myślałem że przetrwamy ten trudny okres, ale  ona- znów zawiesił głos i patrzył tylko przed siebie- Ona mnie zdradziła. To był dla mnie cios. Zaczęła się tłumaczyć że nic nie zrobiła, że to tylko plotka by nas skłócić, ale skojarzyłem fakty. Tajemnicze wyjazdy, nocne telefony, nie powracała do domu na noc. To był już definitywny koniec.
- Przykro mi- posłał mało efektywny uśmiech
- Mi też.
- Wiesz z kim ?- zapytałam dość delikatnie
- Gdy zerwaliśmy ktoś mi powiedział z kim to zrobiła, ale nie uwierzyłem. Nadal nie wierzę. On by mi tego nie zrobił, nigdy- był bardzo pewny słów które mówi- Zmieńmy już temat. Polska gra mecz towarzyski, jedziesz ?
- Nie wiem, powinnam. Powinnam tam być, ale...ale się boję.
- Spotkania  z Wojtkiem ?- przytaknęłam- Kiedyś będziecie musieli porozmawiać. Pojechałbym z tobą, ale wiesz że nie mogę. Według mnie powinnaś pojechać, naprawdę- jeśli on jest zdania że powinnam pojechać to pewnie tak zrobię.



*



Dzień wolny od treningów a ja i tak muszę jechać na stadion. Co za paradoks. W dodatku jeszcze w taką pogodę. Na samą myśl o wyjściu z przytulnego mieszkanka, mam ochotę powiedzieć trenerowi że nie mogę przyjechać. Ale gdyby się dowiedział że coś kręcę to było by po mnie.
Ubrałem ciepłą kurtkę, buty i czapkę, po czym wsiadłem do samochodu i udałem się na Signal Iduna Park. Obiekt świecił pustkami, byli jedynie pracownicy. Podążałem wzdłuż licznych korytarzy do gabinetu trenera. Chwyciłem za klamkę ale drzwi były zamknięte. Pomyślałem że może jeszcze nie przyjechał, więc poczekam. Siedziałem tak przez prawie pół godziny.
- Robercie!- dobiegł mnie krzyk starszej kobiety która też tu pracuje- Nie mogłam cię znaleźć- mówiła zdyszana- Jurgen kazał cię przeprosić ale nie może się dzisiaj pojawić- sprawy rodzinne. Powiedział abyś poszedł do pani Nowakowskiej. Trafisz, prawda ?- na sam dźwięk wymawianego jej nazwiska na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Oczywiście- szybkim krokiem pobiegłem do niej. Zapukałem do drzwi i czekałem. Zawołała aby wejść.
- Witaj, Weronika- uśmiechnąłem się w jej stronę, a ona odwdzięczyła się tym samym. Usiadłem na krześle i podałem jej dokumenty, które właściwie miały powędrować do rąk Kloppa.
- Dzięki, przekaże mu je- odparła- Chcesz coś do picia?
- Tak, wody- postawiła naprzeciw mnie dwie szklane literatki i butelkę z wodą. 
Siedzieliśmy chwilę rozmawiając sobie. Znów było tak normalnie. Tak jakby między nami nie było wcześniej jakiś nieporozumień, spięć. Czas leciał, a na mnie była już pora.
- Będę się zbierał. Nie chcę ci dłużej przeszkadzać.- dopiłem ostatni łyk wody
- Robert?
- Tak?
- Będę na waszym meczu- odparła z błyskiem w oczach. Ucieszyłem się na myśl że będę mógł z nią spędzić czas. Co prawda nie będziemy sami, ale nie będzie Marco. Może uda nam się w końcu tak naprawdę szczerze porozmawiać.




*


Zbliżał się wieczór a ja sam jak palec siedziałem w pustym domu. Włączyłem telewizję i na tym się skupiłem. Ale jak zawsze ktoś musiał przyjść. Otworzyłem drzwi, zapraszając ją do środka.
- Co cię znów do mnie do sprowadza? -zapytałem siadając na fotelu na przeciw niej
- Robert- zaśmiała się- zawsze przechodzisz do rzeczy. Jak sprawy z Weroniką ?
- Tak jak było- odparłem spoglądając na jej zaciekawienie moimi relacjami z Polką
- A jej wyjazd do Polski na mecz nic nie zmienia?- jak to możliwe że ona już wie ?
- Skąd wiesz ?
- Mam swoje źródła. Mam dla ciebie zadanie, więc słuchaj uważnie i nie próbuj mi przerywać.
- Masz załatwić sobie pokój obok niej. Gdy będziecie mieć wolny wieczór, zabierzesz ją na romantyczny spacer, zbajerujesz ją. Masz coś wymyślić, przez co pójdzie z tobą do łóżka. Nie musicie tego robić. Ja chcę mieć wasze wspólne zdjęcia, rozumiesz ? 
- Czyś ty oszalała ?! Nie zaciągnę jej do łóżka!
- Robert do cholery !! Nie panikuj! Nie masz się z nią przespać, tylko tak ma to wyglądać.- mówiła ubierając płaszcz- Chyba że chcesz aby Reus poznał prawdę.
- Nie uwierzy ci na słowo!
- W słowa nie uwierzy, ale zdjęcia mówią same za siebie- posłała ironiczny uśmiech i wyszła z domu. Siedziałem z twarzą w dłoniach: Robert, w coś ty się wpakował...- pomyślałem




*

już tak mieszam że nie wiem jak z tego wybrnę, ale cos się wymyśli. mam nadzieję ze się Wam spodobał rozdział. bo mi jak zwykle nie...
dziękuję za wszystkie komentarze, za to co robicie dla mnie i za to że jesteście. nawet nie zdajecie sobie sprawy ile to dla mnie znaczy. potrzebuję Was...
pozdrawiam




Każdy rozdział powstaje dzięki Tobie..
Jesteś, więc i ja jestem...

25 komentarzy:

  1. Ahh no to mniej więcej wiem kto z kim heh;D
    Co ty mówisz rozdział jest genialny wręcz.!;*
    Czekam na kolejny;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział.Coś mi się wydaję,że jak oni wyjadą na ten mecz to do czegoś dojdzie między Weroniką a Robertem

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny!!<3 uwielbiam to opowiadanie <3<3
    Czekam na kolejny z niecierpliwością ;):*
    Pozdrawiam ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrycja, to jest fenomenalne!
    Każdy rozdział jest świetnie napisany! Stylu w jakim piszesz nie powstydziłby się nawet sam Sienkiewicz, uwierz!
    Masz niesamowity talent!
    Jestem pod wielkim wrażeniem tego co robisz! Jesteś moim wzorem do naśladowania i dobrze o tym wiesz... dziękuje za wszystko!
    Czekam na następny rozdział i pozdrawiam!


    ~Musisz być. Bez Ciebie nie istnieję.
    Jestem bezsilnym,samotnym kwiatem...Ty moim ogrodnikiem.
    Dziękuje za życiodajną wodę. Za to ,ze jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrycja boskie, super !!!
    Nienawidzę Lewego za te intrygi, mógłby sobie dać spokój -,-. Wywołujesz we mnie emocje nie do opisania !
    Zazdroszczę talentu i tego, że tak wspaniale oddziałujesz na czytelnika. Samymi słowami potrafisz sprawić, że obraz który przedstawiasz jest dostrzegany przeze mnie jako realna sytuacja.
    Zapraszam do oceny, http://only-this-one.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No to się Robercik wpakował... Ale naważył piwa to niech go teraz wypije :-V Nie mam pojęcia co on zrobi żeby było ok. Sytuacja beznadziejna!
    A ja miałam nadzieję że Weronika jeszcze z nim będzie :-\ Szkoda, że to wszystko tak się potoczyło... A może Marco j zdradzi?? Liczę na to xD Ale jestem podła.... No cóż... Ja wolę Lewego <3 :-*
    Rozdział jest bardziej fajny i ciekawy:-) tak się zaczytalam a tu już koniec :-/ No szkoda:-| mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny :-*
    Buziaki Maja :-*:-* <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Grrr! Lewy mnie już denerwuje -.-
    Mam nadzieję że matka Marco nie będzie się wtrącała w ich związek!
    Boski rozdział, po prostu brak słów aby opisać Twój nieziemski talent. Zazdroszczę Ci tego talentu, naprawdę! Piszesz po prostu bajecznie <3
    Czekam na kolejny!
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje blogi !!! Te rozdziały są zawsze genialne !!!
    Mam nadzieję, że mimo tych wszystkich intryg Marco i Wera pozostaną parą a ich życie potoczy się według planów Reusa ( zawartych w rozdziale :) )
    Ta Angelika grrrrrrrr.... I Robert zachowujący się jak dupek a nie mężczyzna.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Patrycja, bo chyba tak masz na imię....TO JEST FENOMENALNE!
    I nie masz myśleć inaczej! :*
    Co do rozdziału ... Ehh, Robert ;c
    Wpakował się chłopak, to ma za swoje ... ; /
    Ta tajemnicza dziewczyna (jak dla mnie była Marco) mnie tak wkurwia, ze nie mogę -.- Rozszarpałabym ją!
    Oby zwiazek Marco i Wery nie ucierpiał na tym "planie" ... :c
    Pozdrawiam i weny :*
    PS Jesteś ty - jesteśmy my, twoje czytelniczki. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział jest cudowny.
    Mam nadzieję że Robert nie będzie tak głupi i że nie zrobi tego głupstwa.
    czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały rozdział :)
    Wydaje mi się że ta tajemnicza dziewczyna to ta Angela.
    Zapraszam do mnie na nowe rozdziały i na nowego bloga
    http://zagubionawswoimswiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu ta mama Marco jest okropna! Żeby tak biedną dziewczynę skrzywdzić :/ Ciekawa jestem kim jest ta dziewczyna co przychodzi do Roberta. No i oczywiście ciekawe jak to będzie kiedy Weronika spotka się z Wojtkiem. Mam nadzieję że to się niedługo wyjaśni bo mnie zżera ciekawość. Więc podsumowując rozdział jest super. Nie wiem co ty od niego chcesz...Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy rozdział http://trudny-wybor.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie rozdział świetny jak zawsze :)
    Czekam na kolejny !

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie cierpię tej byłem Marco - głupia idiotka. Tez mam nadzieję że jakoś t tego wybrniesz i Weronika i Reus będą żyli długo i szczęśliwie. Ale fajnie, że mieszasz im w życiu, bo to znaczy, że to opowiadani jeszcze troszkę potrwa <3 Mam nadzieję, że Lewy nie zrobi nic głupiego no i jeszcze Szczęsny, jestem bardzo ciekawa jak przebiegnie ich spotkanie :) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Tymczasem zapraszam Cię na mojego bloga, gdzie pojawił się nowy rozdział :)
    Pozdrawiam cieplutko ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest cudowne *.*
    Ale Marco jest słodki *.*
    Fajną są parą :)
    Ojeju ale ten plan z Lewym... ;c
    Boję się tego. :/
    Jestem ciekawa tego meczu.. :)
    Z niecierpliwością czekam na nexta ;3
    Zapraszam również do mnie na 25 :D
    http://niebezciebie.blogspot.com/
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny ♥
    oj, Lewy zaczyna mi działać na nerwy!!
    mam nadzieję, że ten cały plan nie wypali xD
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam Ciebie do Liebster Award c;
    Więcej tu - http://olailukaszstory.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  18. Brakło mi słów, by opisać to jak piszesz. Normalne że tobie sie nie podoba swój rozdział, chyba to jest naturalne że swoje prace nam się nie podobają. Mam nadzieję że Robert nie nabroi zabardzo, bo już mnie denerwuje, mógłby odpuścić. Jestem bardzo ciekawa tego, co się będzie działo na meczu. Czekam z niecierpliwością na kolejne dzieło. Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. ojejejj, troszkę mnie to nie było, za co bardzo przepraszam! ale znasz moją sytuację kochana.. ;c ale teraz wszystko nadrobiłam i mam nadzieję,że gdy tylko dodasz rozdział, ja tego samego dnia wieczorem będę mogła przeczytać, żeby być na bieżąco <3 normalnie dla mnie to zaszczyt czytać opowiadanie tak utalentowanej osoby, jak Ty! jestem pod mega wielkim wrażeniem.. nie dość, że potrafisz wymyślić coś kreatywnego, to jeszcze umiesz to pięknie opisać.. Jezu, idealnie ♥ Mogłabym tak jeszcze w wielkich superlatywach opisywać tego bloga.. naprawdę! po prostu mistrzostwo <3 no i mam nadzieję, że Lewy nie zrobi nic głupiego, a między Weroniką a Wojtkiem wszystko będzie już OK.. pozdrawiam i całuję! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Mmmm <3 Dzieje się, oj dzieje :D Genialny rozdział, tak jak wszystkie poprzednie :) Bez kitu.. Robert mnie powoli zaczyna.. przepraszam za określenie, ale wkurzać! Niech sobie da święty spokój i już! :D No!
    Dziękuję za to że jesteś i serdecznie pozdrawiam! :)
    +zapraszam do mnie na kolejne rozdziały:
    http://wiezienswojegotalentu.blogspot.com/
    http://czas-na-prawdziwych-bohaterow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny! szkoda, że Angela pojawiła się w takim momencie, w którym matka Reusa nie akceptuje Weroniki. modelka ma paskudny plan! mam nadzieję, że się on nie uda! gardzę Lewym! nie rozumiem, jak on na to może się godzić! czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  22. Co ty gadasz. Rozdział suwary świetny. Zgadzam się namieszałaś im troszkę, ale przez to jest ciekawiej. Powiem szczerze, że ten plan Angeli z zbajerowaniem Weroniki nie przypadł mi do gustu. Mam wrażenie, że Angela jest w spisku z mamą Reusa, chyba że to tylko przypadek. Cieszę się, że Werka pojedzie na ten mecz do Polski. Może w końcu wyjaśnią się sprawy między nią, a Wojtkiem i znów będą przyjaciółmi. Pozdrawiam i życzę wenki kochana ;**

    OdpowiedzUsuń
  23. Marco jest taki idealny! najlepszy na swiecie,zazdroszcze Weronice strasznie! tobie z reszta tez zazdroszcze ogromnego talentu. naprawde nie llatwo jest wymyslic cos tak fantastycznego i jeszcze w tak wspanialy sposob dokladnie wszystko opisac. :) mam nadzieje ze miedzy Wera i Wojtkiem bedzie dobrze a ta Angelina az tak bardzo nie namiesza. buziaki i zapraszam do mnie na nowosc :**

    OdpowiedzUsuń
  24. Super.Czekam na następny rozdział <3 :))

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy