*
popełniłem największy błąd w życiu, pozwalając Ci odejść.
*
Stałam wpatrując się w nich, nie rozumiejąc zaistniałej sytuacji. Jak to możliwe, że są tutaj? W dodatku razem ? Jest tylko jedna odpowiedź jaka aktualnie mi się nasuwa, a mianowicie to, że wrócili do siebie. Tylko, że nadal nie rozumiem jak to możliwe i jak to się stało. Zwłaszcza przez to jak Lewandowski potraktował Stachurską i jeszcze ta była Marco. To już było zbyt wiele jak na mnie.
- Tak się stało, że znów jesteśmy razem- odparł pierwszy polski napastnik, mocniej przyciągając swoją ukochaną, która nieznacznie się uśmiechnęła. - A co ty tutaj robisz sama o tak późnej porze ?- dodał
- Wracam do domu. I gratuluję wam z całego serca- powiedziała. Zdziwiły mnie moje słowa, które wypłynęły z moich ust, ale były prawdziwie szczere. Nadszedł w końcu ten moment w którym dotarło do mnie, i zapewne też do niego, że nasz rozdział to skończona historia.
- Ale jak do domu, skoro Marco mieszka w przeciwnym kierunku?- znów dopytywał.
- Do Błaszczykowskich.- odpowiedziałam krótko, unikając spojrzeń ich dwójki.
- Przecież mieszkałaś...
- Tak, u Marco- moja wypowiedź wiała chłodem- Rozstaliśmy się. Przepraszam, muszę iść.- oświadczyłam ze spuszczoną głową, ominęłam ich, po czym jak najszybciej zmierzałam w kierunku domu. Po kilku minutach byłam już na miejscu, więc przekroczyłam próg i szybkim krokiem weszłam na drugie piętro i prosto do ' mojego ' pokoju. Usiadłam na podłodze, opierając się o szklane drzwi balkonowe. Skulona i otulona ciepłym kocem, znów zatopiłam się we własnym myślach. Od pierwszego dnia w Dortmundzie zaczęły się piętrzyć moje problemy, ale teraz osiągnęły apogeum. Gdyby spojrzeć na moje życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy to można wyróżnić kilka istotnych momentów. Moja przyjaźń z Wojtkiem przechodziła przez różne stany, było lepiej bądź gorzej, ale ostatecznie zakończyła się w momencie naszego trefnego pocałunku. Kolejną rzeczą jest moja ponowna znajomość z Robertem. Pierwsze dni, tygodnie nie należały do udanych. Potem było lepiej, lecz i tak co chwilę coś nas różniło. Ja sama cały czas próbowałam odkryć własne uczucia jakie do niego żywiłam bądź żywię. Widząc go dzisiaj z Anką uświadomiłam sobie że tak naprawdę nic do niego nie czuję. Te moje huśtawki uczuć co do niego były niepotrzebne. Śmiało mogę sobie powiedzieć że nareszcie odkochałam się. Stałam przy nim i już nie czułam jak miękną mi kolana, jak serce bije mocniej i szybciej, jak ciało zalewa zimny pot. To minęło. Teraz ten Robert Lewandowski, który przed kilkoma laty skradł me serce jest dla mnie nikim. W moim sercu nie ma dla niego miejsca, bo całe nadal należy do Marco. Jak tylko o nim myślę, do oczu napływają mi łzy. Nigdy tak bardzo nie kochałam. Nigdy tak bardzo mi na nikim nie zależało. Ale i ten rozdział w moim życiu się zakończył. Mój związek z wielką gwiazdą niemieckiej piłki rozsypał się jak domek z zapałek. Może tak miało być ? Zerwał za mną, to jasne. Między nami jest definitywny koniec.
Minęła ponad godzina kiedy w końcu wstałam i podeszłam do mebla stojącego obok mego łóżka. Na gładkim blacie leżał świstek papieru, ale jakże ważny. To mój bilet. Bilet do domu. Tam jest moje miejsce, tam mam wszystko czego potrzebuję by jakoś funkcjonować. Spojrzał na niego jeszcze raz. Wyraźnie napisana godzina odlotu, czyli godzina punkt dwunasta. Moja walizka tak właściwie jest spakowana, więc pozostaje mi czekać. Jeszcze tylko przed odlotem chcę uzyskać odpowiedź na jedno pytanie, które dręczy mnie od spotkania z trenerem Kloppem. Czy Marco mnie zdradzał ?
Otarłam policzki z łez, otworzyłam drzwi mojego pokoju i zbiegłam na dół. W salonie siedzieli Błaszczykowscy z Piszczkami, którzy musieli niedawno się pojawić.
- Marco mnie zdradzał ?!- zapytałam prosto z mostu i oczekiwałam na odpowiedź. Nie ważne jaka by ona nie była, chciałam ją znać. Nie uzyskując odpowiedzi, bardziej stanowczym głosem zapytałam po raz drugi- Pytam, czy Marco mnie zdradzał będąc ze mną ?- zapanowała idealna cisza. Cała czwórka spojrzała na siebie, i już po ich spojrzeniach widziałam że coś ukrywają.
- Skąd takie pytanie ?- w końcu odezwał się Kuba, nieco zmieszany.
- Chcę wiedzieć, czy to co usłyszałam to prawda.
- Coś źle zrozumiałaś. Marco przecież nigdy by...
- Kłamiesz ! Ale skoro wy nie chcecie powiedzieć mi prawdy to tylko jedna osoba musi mi to powiedzieć.- pożegnałam ich złowrogim spojrzeniem i pobiegłam po kurtkę i buty.
*
Leżałem
na sypialnianym łóżku wraz z Anią, która opierała głowę na moim
ramieniu i gładziła mój nagi tors, a ja bawiłem się jej długimi włosami.
Nie było mnie, a właściwie nas w Dortmundzie zaledwie kilka dni, a tyle
się wydarzyło. Co takiego mogło się stać, że się rozstali ? Czyżby
Angelina maczała w tym palce ? A jeśli tak, to co takiego zrobiła ? Co
powiedziała ? Przecież jeszcze przed moim wyjazdem do Polski, przed moim
zejściem się z Anią rozmawialiśmy. To była taka nasza pierwsza i
zapewne ostatnia rozmowa.
- Robert, ja zawiniłam. Mój powrót to był błąd. Tak bardzo cierpiałam przez ciebie, przez Marco, że chciałam abyście też cierpieli. Okłamywałam ciebie przez cały czas. Tak naprawdę chciałam skłócić was wszystkich. Ciebie, Marco, Weronikę. Lecz jak zobaczyłam i uświadomiłam sobie, jak ty i Marco bardzo ją kochacie, zrozumiałam że ja nic nie mogę zrobić. Postanowiłam że raz na zawsze wyjadę z Niemiec i już nigdy nie wejdę pomiędzy was.
- I myślisz że po twoim wyjeździe coś się zmieni ?! Zniszczyłaś wszystko !
- Wiem. Robert wiem. Żałuję. Gdybym tylko mogła cofnąć czas...
- Ale nie możesz !
- Tak nie mogę. Mogę powiedzieć tylko to głupie przepraszam. Wiem ze nie chcesz mnie znać, ani słuchać, ale przez te kilka tygodni tutaj zobaczyłam jedno. Zobaczyłam Marco tak bardzo zakochanego jak nigdy dotąd. On i Weronika tak bardzo się kochają, więc nie niszcz tego. Jeśli ją kochasz to pozwól być jej szczęśliwej z nim. Doskonale wiesz że nie dasz jej tego szczęścia jakie on jej daje. Ich miłość przetrwa wszystko. Rozumiesz ? Wszystko.
I właśnie po tych słowach wyszła. Przez kila godzin trawiłem jej słowa, aż w końcu zrozumiałem że ona ma tak naprawdę rację. Nikt nigdy nie da Weronice tyle szczęścia co Marco. Mimo to nadal nie wiem dlaczego się rozstali. Dlatego postanowiłem wrócić do Anki, naprawiając nasz związek. Tyle razem przeszliśmy, tyle byliśmy ze sobą, więc pasujemy do siebie. Kochamy się. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- O czym myślisz ?- zapytała Ania, całując mnie w szyję.
- O niczym.
- Myślisz o Weronice i Marco ? Dlaczego się rozstali ?
- Tak.
- Ja też. Wiem, że już może na to trochę za późno, ale postanowiłam zyskać jej sympatię. Byłam o nią zazdrosna przez tyle czasu, lecz teraz wiem że nie potrzebnie. Przecież ona tak bardzo kocha naszego Marco. Nie mam pojęcia co się mogło wydarzyć. Może porozmawiaj z nim ?
- Lepiej się nie wtrącajmy- urwałem krótko temat przypominając sobie ostatnie rozmowy z Niemcem. Przecież on mnie znienawidził po tym jak zobaczył te głupie zdjęcia. Najbardziej boję się tego, że w ramach zemsty wyjawi Ani prawdę, której ja nadal jej nie powiedziałem.
- Może masz rację. To ich życie, ich sprawa.
*
W
mieszkaniu reprezentanta Niemiec panowała całkowita ciemność. Jego
przyjaciel wyjechał na prośbę Reusa. Nie sprzeciwiał się, lecz obiecał
sobie samemu że wróci do Dortmundu w dniu Sylwestra by ten wieczór spędzić z najlepszym przyjacielem.
Drzwi
były otwarte więc mężczyzna bez problemu wszedł do środka. Widząc
ciemności panujące w domu, zaświecił światło i podszedł do swojego
zawodnika potrząsając nim. Widząc puste butelki po alkoholu widział że
dobrze nie jest. Po kilku minutach młody mężczyzna otworzył zaspane oczy
i zaskoczony spojrzał na swojego trenera, który stal nad nim. Z bólem
głowy podniósł się, lecz nie mogąc ustać na własnych nogach ponownie
usiadł i chwycił po butelkę, która i tak szybko zabrał mu Jurgen.
- Reus do cholery ! Co ty wyrabiasz ?!- krzyknął tak jak on to potrafił.
- Co trener tu robi ?
-
Ratuję ci życie matołku ! Wy młodzi nic nie macie w tych głowach. Nie
pozwolę ci zostawić takiej dziewczyny jak Weronika. To skarb. Anioł.
Przecież ją kochasz!
-
Nie kocham. A co ? Już się panu poskarżyła ?- zaśmiał się ironicznie co
spotkało się ze złością trenera dortmundzkiej drużyny. Klopp chwycił
piłkarza za koszulę stawiając na nogach i ze złością zaczął mówić.
-
Nie zachowuj się jak rozpieszczony gówniarz, bo nim nie jesteś ! Nie
mów mi że jej nie kochasz bo wiem że jest ona dla ciebie całym światem!
Zrób coś do cholery bo zaraz może być za późno! O taką miłość trzeba
walczyć a nie się obrażać ! I tylko mi nie mów że cię zdradziła jednym
pocałunkiem, bo to nie ona na meczach wyjazdowych pieprzyła się z
jakimiś panienkami !- krzyknął popychając blondyna na kanapę, który
opadł na nią. - Myślałem że jesteś mądrym chłopakiem, ale chyba się
myliłem.- powiedział na koniec a następnie zatrzasnął za sobą drzwi,
zostawiając dwudziestoczterolatka samego. Ten oszołomiony tym co się
wydarzyło już nie miał nawet ochoty by złapać za kolejną butelkę. To co
zrobił jego trener postawiło go na nogi i miał już prawie trzeźwy rozum.
Sama zgadzał się ze słowami mężczyzny, który był dla niego jak ojciec.
Postanowił że z samego rana pojedzie do niej i będzie błagał ją o
wybaczenie.
*
Przy
obecnej godzinie miasto świeciło pustakami. Coraz większy mróz dawał
się we znaki, a dodatkowe podmuchy wiatru obniżały temperaturę. Będąc
pod jego blokiem spojrzał na okna w których paliło się światło. Zła jak
nigdy wbiegłam do budynku, a windą wjechałam na odpowiednie piętro,
zarazem ostatnie. Nie miałem nawet zamiaru dzwonić do drzwi, gdy
spostrzegłam że są otwarte.Wchodząc do środka, obawiałam się
najgorszego, tego że natknę się na niego i jakąś panienkę, w której
ramionach się pociesza, jednak tak się nie stało. Z workiem na śmieci w
ręku zbierał puste butelki. Patrząc na ich ilość, nieźle zabalował.
Szczerze mówiąc nie znałam go od tej strony, a tak właściwie to mało co
o nim wiem, tak naprawdę. Widząc mnie odłożył foliowy worek na podłogę i podszedł do mnie.
- Weronika..ja...ja..
- Zdradziłeś mnie ?! - zapytałam przerywając jego nieudolną wypowiedź. Zaskoczyłam go.
- To nie tak jak myślisz. To było...
- Jak mogłeś!- krzyknęłam nie pozwalając mu dokończyć. Już wiedziałam że to prawda. Z całej siły uderzyłam go w twarz. - Powiedz mi tylko jedno. Dlaczego ?
- Bo byłem głupi. Weronika ! Ja cię kocham ! Rozumiesz ?! Jak wariat !Jak zobaczyłem was, wtedy, razem, to się wściekłem. On trzymał w ramionach i całował cały mój świat. Ty jesteś moim całym światem. Nie umiem żyć bez ciebie. Tak, zdradziłem cię. Wiem że nie mam nic na swoją obronę. Byłem pijany, wygraliśmy mecz, poszedłem do swojego pokoju w hotelu, a potem przyszła ta dziewczyna i .... ale to było tylko raz ! Jeden jebany raz ! Żałuję tego jak niczego innego w świecie. Zniszczyłem to co było między nami, nie po raz pierwszy. Zniszczyłem nasze pierwsze wspólne święta. Weronika...ja. ja.... Kurwa nooo ! Kocham cię !- krzyknął wpatrując się we mnie. To co powiedział zrobiło na mnie wrażenie, ale to nie zmienia faktu że mnie zdradził.
- Kocham cię- powiedziałam przez płacz w oczach. Zbliżyłam się do niego, dłonią przejechałam po jego torsie i wpiłam się w jego usta. Przez te zaledwie kilka dni, tak bardzo mi tego brakowało. Tego ciepła, namiętności, czułości.
- Wybaczasz mi ?- zapytał opierając się o moje czoło, nadal trzymając w dłoniach moją twarz.
- Nie. Żegnam się z tobą. Ostatni raz.- spojrzałam w jego oczy które szkliły się pod wpływem napływających łez. Wiem, że te słowa go zraniły, lecz mnie też. To koniec.
- Weronika..ja...ja..
- Zdradziłeś mnie ?! - zapytałam przerywając jego nieudolną wypowiedź. Zaskoczyłam go.
- To nie tak jak myślisz. To było...
- Jak mogłeś!- krzyknęłam nie pozwalając mu dokończyć. Już wiedziałam że to prawda. Z całej siły uderzyłam go w twarz. - Powiedz mi tylko jedno. Dlaczego ?
- Bo byłem głupi. Weronika ! Ja cię kocham ! Rozumiesz ?! Jak wariat !Jak zobaczyłem was, wtedy, razem, to się wściekłem. On trzymał w ramionach i całował cały mój świat. Ty jesteś moim całym światem. Nie umiem żyć bez ciebie. Tak, zdradziłem cię. Wiem że nie mam nic na swoją obronę. Byłem pijany, wygraliśmy mecz, poszedłem do swojego pokoju w hotelu, a potem przyszła ta dziewczyna i .... ale to było tylko raz ! Jeden jebany raz ! Żałuję tego jak niczego innego w świecie. Zniszczyłem to co było między nami, nie po raz pierwszy. Zniszczyłem nasze pierwsze wspólne święta. Weronika...ja. ja.... Kurwa nooo ! Kocham cię !- krzyknął wpatrując się we mnie. To co powiedział zrobiło na mnie wrażenie, ale to nie zmienia faktu że mnie zdradził.
- Kocham cię- powiedziałam przez płacz w oczach. Zbliżyłam się do niego, dłonią przejechałam po jego torsie i wpiłam się w jego usta. Przez te zaledwie kilka dni, tak bardzo mi tego brakowało. Tego ciepła, namiętności, czułości.
- Wybaczasz mi ?- zapytał opierając się o moje czoło, nadal trzymając w dłoniach moją twarz.
- Nie. Żegnam się z tobą. Ostatni raz.- spojrzałam w jego oczy które szkliły się pod wpływem napływających łez. Wiem, że te słowa go zraniły, lecz mnie też. To koniec.
*
teraz kilka słów ode mnie:
taki
trochę smutny wyszedł ten rozdział. ogólnie jakieś smutne te moje
rozdziały ale nie jestem w stanie napisać nic weselszego. wybaczcie...
nie
wiem jak to będzie ale prawdopodobnie będę musiała dodawać rozdziały
raz na dwa tygodnie. jak na razie będę próbowała co piątek ale nie wiem
przez jaki długi okres czasu.
pojawił się nowy rozdział na Wkrótce będziemy razem a na Keine Rose ohne Dornen dodam jak ustąpią usterki ze strony bloggera.
i
jeszcze o losowaniu LM. nie jest raczej źle patrząc na przeciwników.
BVB- Arsenal ? już się nie mogę doczekać tego meczu i ogólnie LM.
za jakiekolwiek błędy każdego pokroju-przepraszam
jeśli czytacie...komentujcie...
życie jest cholernie trudne.
niby czekamy na chwile szczęścia, a tak naprawdę są to
krótkie momenty poprzedzone bólem i cierpieniem.
a czasami jest tak, że tego szczęścia w ogóle nie ma.
albo go nie dostrzegamy.
a może na nie nie zasługujemy ?
może w ciągu naszej wędrówki na Ziemi popełniliśmy błąd.
błąd który zaważył nad naszym życiem.
czasami chciałoby się uciec od tego wszystkiego.
odejść.
tyle, że odchodząc, również będziemy samotni.
sami ze sobą, światem, problemami.
mówią, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży ?
skąd oni to wiedzą ?
nie wiedzą !
a Ty próbujesz im uwierzyć, mimo że znasz prawdę.
prawdę, która boli.
życie i ludzie Cię ranią.
dlaczego ?
bo jesteś słaba.
zbyt słaba by żyć -
zbyt słaba by umrzeć
Robert nie kocha Anki takie jest moje zdanie, myslałam ze Weronika bd z Robertem no ale coz szkoda ;/
OdpowiedzUsuńKLAUDIA
Oby Marco i Weronika do siebie wrócili. Rozdział świetny.
OdpowiedzUsuńW sumie to rozumiem decyzję Weroniki o rozstaniu z Marco. Byli uroczą parą, ale jak można żyć z kimś, kto zdradza? Polka nie ponosi winy za pocałunek z Wojtkiem, bo to bramkarz ją do tego zmusił. Dla Reusa nie ma wytłumaczenia! Może, dlatego, że jest facetem! Na pewno Wera jeszcze troszkę pocierpi, lecz wkrótce znajdzie nową miłość i wreszcie będzie szczęśliwa. Uważam, że zasługuje na kogoś lepszego niż Marco. Przynajmniej Robert zszedł się z Anną. Czekam z niecierpliwością na kolejny!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział !
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Marco nie pozwoli wyjechać Weronice i nie będzie to koniec ich pięknej miłości ..
Pozdrawiam - Nikola :)
Mam ochotę rozszarpać Marco. Uszkodzić tę jego śliczną buźkę, zostawiając na niego czerwony ślad mojej otwartej dłoni. Po prostu nie wierzę. Kocha Weronikę, a zdradza ją?! Oczekuje jeszcze na dodatek, że ona mu wybaczy? No chyba mu sie pomyliło.
OdpowiedzUsuńAle z drugiej strony smutno mi. Tak chciałam, żeby Wera była z Reusem, więc kiedy czytałam ich wyznanie na koniec, myślałam, że się poryczę ; - ; To takie smutne, a zarazem niby normalne, w końcu ona nie będzie z kimś, kto ją zdradził, ale no .... oni muszą się zejść, proszę :c
Co do Roberta, to jego związek z Anią ... coś sądzę, że to niewypał. Bo jakoś nie wierzę w to, że nagle przestał myśleć o Weronice i zadowolił się Anią. No sama nie wiem ... może Robert coś jeszcze namiesza?? : )
Pozdrawiam i weny !! :*
Rozdział jest boski.
OdpowiedzUsuńDobrze że Robert i Ania są razem.
Nie dziwie się Weronice.Tak samo bym ja zareagowała na wieść że chłopak mnie zdradził.Nie ma wytłumaczenia dla Marco.Ale mam nadzieję że Weronika wybaczy Marco i że będą razem.
Marco teraz będzie się musiał starać aby być z Weroniką.I nie da jej wyjechać.
czekam na kolejny.:**
buziaki.:*
oj a myślałam że ona się pogodzi z Lewym, no ale cóż trudno!
OdpowiedzUsuńCZekam na więcej ;*
Dobrze ze Jurgen nagadal dla Marco. Mam nadzieje ze Wera mu wybaczy kiedys. Super rozdzial :-).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na moje blogi :-*
Rozdział genialny *.*
OdpowiedzUsuńA co do Marco Weroniki - mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będą razem.
Z nieciepliwością czekam na następny rozdział.
pozdrawiam ;**
Piękny rozdział.
OdpowiedzUsuńNaprawdę, uwielbiam to opowiadanie i z niecierpliwością wyczekuje każdych kolejnych rozdziałów.
Mam szczerą nadzieję,że Weronika będzie z...no właśnie z Lewym. Chciałabym,żeby byli razem. To dziwne,ale wydaje mi się,że pasują do siebie :)
Marco zasługuje na szczęście,ale nie z nią.
Czekam na kolejny rozdział!
Pozdrawiam,Izaa
Przepraszam.
Ten rozdział jest niesamowity! :) A końcówka? Popłakałam się...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Wiktoria pogodzi się z Marco. Tworzyli taką cudowną parę.
Zastanawiam się, co teraz zrobi Robert. Czy zostawi Ankę i spróbuje szczęścia u Weroniki? Jestem bardzo ciekawa dalszych wydarzeń.
Czekam na następny rozdział!
Pozdrawiam :)
Rozdział jest niesamowity ! :)) Robert wrócił do Anki, ale czy jest z nią szczęśliwy? Ciekawa jestem co zrobi teraz, gdy Weronika jest wolna. Końcówka obłędna. Myślałam, że oni się pogodzą, że znów będzie tak jak dawniej, niestety :( Czekam na kolejny. Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńGenialny! <3 W sumie to dobrze, że Lewy wrócił do Ani :0 Tylko ciekawe, czy im się ułoży... Kocham to i zapraszam do siebie na nowy :) http://marcoreusforever.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńO jeju!!! No to się porobiło! Może zacznę od tego wątku Roberta i Weroniki... No więc tak... Sprawa jest jasna, obydwoje już nic do siebie nie czują. Dobrze, że się w końcu ustabilizowali w swoich uczuciach, no a Anka chce nawiązać przyjacielskie kontakty z Wercią. Po drugie... Ach, Marco... Szkoda mi ich wszystkich. Reus nie powinien jej zdradzić, no ale tak wyszło... I widać, że bardzo żałuje!! Weronika chce wracać do Polski? To tu ma przyjaciół, pracę i chłopaka, który skradł jej serce, którego pokochała ze wzajemnością! Gdzie jej się do tej Polski śpieszy?!
OdpowiedzUsuńPopłakałam się na końcówce... Totalnie, rozbeczałam.... To przykre... Mam nadzieje, że jednak dadzą sobie jeszcze jedną szansę!
Odniosę się jeszcze do tego co napisałaś pod rozdziałem! Kochana, pamiętaj, że zawsze, ale to zawsze masz oparcie w dziewczynach z bloga! Możesz im powiedzieć wszystko! Wiem, że życie nie jest łatwe, sama mam teraz tysiące, miliony bardzo poważnych problemów, ale Wy (tak, łącznie z Tobą) powtarzacie mi, że trzeba iść dalej, że nie można się poddać... Tyle się przeżyło... Wierzę, że kiedyś może szczęście do Ciebie zapuka i właduje się ze swoimi buciorami w Twoje życie. Bo bardzo zasługujesz na szczęście!! I trzymaj się tego! Bo przecież wiesz, że razem przez to przejdziemy... Bo jesteśmy tu wszystkie dla siebie! Pamiętaj o tym! Trzymaj się tego!!
ŚCISKAM KOCHANIE!! ♥
Wow cudowny rozdział. Dość smutny, ale cudowny. Szczerze to nie wiem z kim chciałabym żeby była Weronika. Może lepsze było by wyjście z Lewym on tak o nią walczył. Ale wszystko zależy od ciebie i twojej wyobraźni ;*.
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM :
http://skradles-mnie.blogspot.com/ <-- 25
http://za-maly-jest-swiat.blogspot.com/ <-- 13
http://wojna-damsko-meska.blogspot.com/ <-- nowy
W końcu wszystko nadrobiłam!! A było tego sporo... Jeju rozdział fantastyczny, normalnie dziewczyno się rozkręcasz i pisze coraz lepiej, już się nie mogę doczekać kolejnego ;):):)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;****
P.S Zapraszam do sienie ;)