piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 29

 *

bycie tutaj, z Tobą, to najcudowniejszy czas w moim życiu


*


- Wszyscy wiemy że przeniosłeś się dla pieniędzy !- usłyszałam donośny głos Marco dobiegający z salonu. Ubrałam się, po czym opuściłam sypialnię by sprawdzić kto przyszedł. Na kanapie siedział Mario a  po pokoju krążył zdenerwowany Marco. Stanęłam w drzwiach przyglądając się całej scenie.
- Nie znasz prawdy !- odpowiedział i odwrócił się w moją stronę- Weronika, przepraszam że was tak nachodzę, ale...
- Spokojnie, nic się nie dzieje.- posłałam mu przyjacielski uśmiech- Widzę ze coś się stało, więc zostawię was samych
- Nie ! Też zostań. W końcu to też dotyczy ciebie- dodał. Usiadłam na przeciw niego na fotelu, a blondyn obok swojego przyjaciela i obydwoje uważnie słuchaliśmy zawodnika Bayernu Monachium. Z każdym wymawianym przez niego zdaniem traciłam jakikolwiek możliwy rozsądek i zastanawiałam się dlaczego oni chcieli to zrobić.
- Dlaczego to zrobiłeś ?- zapytał Marco ślepo wpatrując się przed siebie
- Nie rozumiesz ? Żeby chronić ciebie, drużynę, przyjaciół. Myślałeś że zależało  mi na kasie ? Nie. Zależało mi tylko na przyjaźni z tobą. Poświęciłem wszystko...kompletnie wszystko. Straciłem przyjaciół, bo nie mogłem powiedzieć im prawdy. Rodzina nie chce mnie znać. Wszyscy mają mnie za zdrajcę. W klubie też mnie nie lubią. Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo chciałbym wrócić do  Dortmundu, do Borussi.
- To wróć- odparłam po długotrwałym milczeniu. Mężczyźni spojrzeli na mnie, a Mario tylko się zaśmiał, spuszczając głowę.
- Mario...nie wiem czy dobrze wszystko zrozumiałem. Podsłuchałeś jak władze Borussi omawiają temat sprzedaży kilku swoich zawodników, w tym mnie, do Bayernu bez naszej zgody ?
- Tak, właśnie tak. Bayern zamierzał nas, to znaczy was osłabić. Wymyślili, że dogadają się tak z Borussią że ta, sama sprzeda swoich piłkarzy za jakąś tam cenę, a Bawarczycy po cichu im dopłacą. Nie przystawali na początku na to, ale im ci zawyżali ceny, tym dyrektor się zgodził. Pozostała tylko kwestia piłkarzy. Bayern chciał naszą trójkę, czyli ciebie, mnie i Roberta. Borussia zaprotestowała, mówiąc że mnie nie sprzedadzą, nie podając konkretnych argumentów. Wtedy Bayern postawił ultimatum, że albo oddają mnie i waszą dwójkę a Bayern sporo zapłaci, albo wykupią nas na podstawie odstępnych zapisanych w umowach.- westchnął i kontynuował- Nie mogłem słuchać tego o czym mówią więc wszedłem do środka, mówiąc że wszystko nagrałem. Wtedy to ja postawiłem ultimatum. Że dobrowolnie odejdę do Bayernu, ale tylko sam, a ty i Robert pozostaniecie albo rozmowa ujrzy świtało dzienne. Przyciśnięci do muru zgodzili się i tak wyszło. Publicznie oznajmiono że SAM zdecydowałem się odejść za trzydzieści siedem milionów euro, a Monachijczycy dopłacili dwa razy tyle. Zamierzałem wszystko wyjaśnić ale mi zabroniono, nawet trener o niczym nie wie. Nie sądziłem że tak zależało im na pieniądzach. Więc teraz znacie prawdę..tylko zatrzymajcie to dla siebie. Nie wolno mi o tym mówić, a chciałem abyście o tym wiedzieli. Będę się zbierał- wstał ubierając swoją kurtkę.
- Mario ?- spojrzałam na zasmuconego bruneta
- Tak ?
- Co robisz w święta ?
- Nic. Zaraz wracam do Monachium i pewnie przesiedzę ten czas przed telewizorem z paczką chipsów.- zaśmiał się sztucznie. Widać było że cierpi, że jest samotny.
- Zostań. Zostań z nami. Spędź z nami święta. Przecież nie możesz tak sam siedzieć- spojrzałam na Marco- Nie masz nic przeciwko, prawda ?
- Skądże ! Że ja na to nie wpadłem- pocałował mnie w policzek, obejmując ramieniem.- Stary...zostań. - brunet podszedł do nas wpadając nam w ramiona- Nawet nie wiecie jak mi was brakuje- mówił mocno nas ściskając. Gdy się odsunął widziałam jak znacząco zmienił się jego wyraz twarzy. Pojawił się uśmiech, radość.
- Ale i tak muszę wrócić do siebie, do domu, po kilka swoich rzeczy. Jadę.
- Teraz ?!- odparliśmy razem
- Tak. Będę rano u was.
- Mario...uważaj na siebie- przytuliłam go na pożegnanie, całując w policzek.
- Właśnie ! Uważaj szaleńcu- pogroził mu przed oczami palcem. Brunet pokręcił głową i chwycił za klamkę.- Goetze. Pamiętaj że to Dortmund był, jest i zawsze będzie twoim domem.
- Wiem, dzięki. - odparł i zniknął za drzwiami naszego mieszkania. Odwróciłam się w stronę ukochanego, pozwalając mu się czule pocałować, a po tym udaliśmy się do sypialni na zasłużony sen.




*


Obudziłam się jeszcze bardziej zmęczona, niż przed położeniem się do łóżka. Marco zaraz zasnął a ja przewracałam się po łóżku, nie mogąc zasnąć. Głównym i chyba jednym jedynym powodem była podróż Mario do Monachium i z powrotem. Marco nie raz mi opowiadał ja Goetze lubi zaszaleć za kierownicą swojego sportowego samochodu. A teraz gdy drogi pokryte są gęstym, lepkim śniegiem i lodem, jest to bardzo niebezpieczne dla podróżujących, zwłaszcza ciemną nocą. Po krótkim śnie, obudził mnie zapach świeżo zaparzonej kawy, dolatujący z kuchni.  Założyłam ciepłe pantofle i szlafrok i udałam się do kuchni. Przywitałam się z ukochanym soczystym pocałunkiem, siadając mu na kolanach. 
- Mario wrócił ?
- Nie jeszcze, a co ?
- Nic, tylko martwię się trochę o tego wariata. A dzwonił ?
- Nie. Weruś nie martw się. Jest szalony, ale też ostrożny jak trzeba.
- Taką mam nadzieję. Biegnij się ubrać i wychodzimy na zakupy świąteczne. - upiłam dwa łyki jego kawy i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż, nałożyłam ubrania i byłam gotowa na zakupy.
Po dwóch godzinach w supermarketach wróciliśmy do domu z zapakowanym po brzegi bagażnikiem samochodu. Zabraliśmy zakupy i wróciliśmy do domu. Spojrzałam na zegar który wskazywał godzinę dwunastą a po Mario nie było żadnego śladu. Czas mijał a ja z Marco coraz bardziej się niepokoiliśmy o przyjaciela, który nie dawał oznak życia. Dobiegała już godzina szesnasta, a my siedzieliśmy jak na szpilkach.
- Oby to on !- zawołałam biegnąc do drzwi, gdy zadzwonił dzwonek.
- Weruś! Witaj kochana!- wszedł do mieszkania obładowany torbami i pocałował mnie w policzek. Gdy tylko odłożył torby oberwał ode mnie w brzuch- Ej ! Za co to ?!
- Za co ?! Do cholery jasnej- nie mogłeś zadzwonić, powiedzieć że będziesz później ? Wiesz jak się martwiliśmy o ciebie !- krzyczałam na całe mieszkanie, gestykulując rękoma.
- Ciii...przepraszam. Nie chciałem was denerwować - objął mnie ramieniem, a ja zaczęłam w nie płakać, choć sama nie wiem dlaczego. Po chwili przyszedł Marco przywitać się z przyjacielem, a ja poszłam do sypialni, aby się uspokoić.



*


- Przepraszam jeszcze raz. Nie chciałem was martwic, zwłaszcza Weroniki.
- Nie przejmuj się tym. Nie wyspała się. Przejdzie jej- mężczyźni powędrowali do jadalni siadając przy stole i popijali gorącą herbatę. 
- Angelina wróciła do Niemiec, prawda?
- Skąd o tym wiesz ?
- Widzisz...dużo wiem ostatnio- zaśmiał się- A tak na serio to była u mnie.
- U ciebie ? Po co ?
- Pytała o ciebie, o twój związek z Werą, i o Lewego.
- Właśnie Mario. Pamiętasz jak jeszcze byłem z nią i  wtedy mi powiedziałeś, że ona mnie  z nim zdradziła.
- Nie uwierzyłeś mi.
- Jak się dowiedziałeś ?
- Po prostu, miałem oczy. Ty widziałeś tylko ją, nic poza tym. Te ich sekretne spotkania, telefony, wyjścia. Poza tym przyłapałem ich kiedyś u niego w mieszkaniu. Powiedziałem ci ale ty miałeś to gdzieś, miałeś gdzieś mnie i moje słowa. Pozostało mi tylko udawać że się myliłem, i ze z Lewym jesteśmy kumplami a normalnie się nie znosimy.A pro po niego. Jak to jest że ty i Wera, ze on i ona kiedyś tam...
- Skomplikowana sprawa. Niby jesteśmy razem, ale czasami mam wrażenie że ona nadal coś do niego czuje. Próbowali przyjaźni ale skończyło się to tak jak się skończyło. Ona go znienawidziła za to wszystko, za te zdjęcia. Jest jeszcze Wojtek...
- Ten Wojtek ? Szczęsny ?
- Tak. Wiesz że się w niej zakochał. To kolejny problem, bo ona traktuje go jak przyjaciela, niczym brata i boi się go stracić..
- I tak ostatecznie kocha ciebie.
- Niby tak. Dobra tej gadaniny ! Idziemy po Werkę i ubieramy choinkę !



*


Mój błogi czas wylegiwania się na łóżku przerwał szturm na mnie, dwóch facetów. Ze śmiechem na twarzy wbiegli do sypialni rzucając się na mnie, przygniatając sobą moje ciało. I ani myśleli zejść ze mnie.
- Idioci. Po prostu idioci !- warknęłam na nich zrzucając z siebie. Ledwo co zeszłam z łóżka a oni złapali mnie za ręce i nogi, niosąc do salonu. Położyli mnie na kanapie i obsypali licznymi łańcuchami choinkowymi. W tym momencie poczułam że to będą najwspanialsze święta ostatnich lat. Marco i Mario zachowywali się jak przedszkolaki, strojąc mieszkanie w świąteczne dodatki, a ja krzątałam się po kuchni przygotowując podstawowe potrawy.
- Marco !!! Biegnij do sklepu.- zawołałam z kuchni a on pojawił się obok mnie niczym wierny pies
- Po co kochanie ?
- Cukier mi się skończył
- No dobrze- odparł markotnie zdejmując  z szyi światełka- Zaraz wracam.- ubrał kurtkę, wziął portfel i wyszedł do sklepu za rogiem.
- Wera, a tę jemiołę to gdzie wieszać ?- zapytał Goetze rozglądając się po pokoju z gałązką zieleniny w ręce.
- Na żyrandolu. Daj, ja powieszę, tylko mnie trzymaj- zdjęłam fartuszek, wytarłam dłonie z mąki i stanęłam na pufie. Mario delikatnie mnie przytrzymywał abym nie spadła. Jednak to nie pomogło. Mebel się zachwiał a ja upadłam na bruneta  a wraz z nim na kanapę. Oboje wybuchliśmy śmiechem, ciągle leżąc na sofie. 
- Mhmmm- chrząknął Marco zazdrośnie patrząc na nas. Poderwałam się schodząc z przyjaciela i stanęłam w towarzystwie Mario na środku, z rękoma założonymi za sobą, spuszczając głowę.
- Przepraszamy - odparliśmy smutno a po chwili znów wybuchliśmy śmiechem.
- To ja was zostawiam na pięć minut a wy mi już tu romansujecie ? Już ja wam wybiję te romanse  z głowy !- pokiwał palcem przed nami i zabrał się za kontynuowanie ubierania lampek na choinkę. Piekąc ulubione ciasto Marco, ciągle przyglądałam się dwójce mężczyzn. Na sam ich widok szczerzyłam się sama do siebie. Brakowało mi tego widoku. Byłam szczęśliwa że te święta spędzimy w takim a nie innym gronie.
Około godziny dwudziestej zjedliśmy kolację i rozsiedliśmy się na kanapie przed telewizorem. Oglądaliśmy komedię, ciągle się śmiejąc i opowiadając sobie różne historie.
- Idę spać, a was zostawiam samych- oznajmił Mario puszczając do nas oczko, na co ja się zarumieniłam a Marco pokręcił głową śmiejąc się pod nosem.
-  W końcu zostaliśmy sami- odwrócił mnie w swoją stronę, stopniowo pochylając się nade mną, aż w końcu leżeliśmy w tuleni w swoje ciało. - Kocham cię. Bardzo- po tych słowach pocałował mnie w policzek a następnie czule w usta. Ręce zarzuciłam mu na szyję i całkowicie oddałam mu swoje ciało. Jedną dłoń wsunął w moje włosy, a drugą przesuwał od uda ku górze i z powrotem, a na końcu dobrał się do zamka moich spodni, które zwinnie rozpiął i zabrał się do ich zdejmowania.
- Zapomniałem telefonu !- zawołał zawodnik Bayernu- Oooo...znów nie w porę.
- Mario !! Wynocha stąd !- zawołał Marco rzucając w niego poduszką.
- Będę wujkiem, będę wujkiem, będę wujkieeeemmm!!! - podśpiewywał sobie Mario kierując się do gościnnej sypialni.
- Marioooo noooo !!!- krzyczał wkurzony Marco, ale zarazem szczęśliwy
- Tęsknisz za nim, tu w Dortmundzie ?
- Bardzo ....
- To zrobimy wszystko aby z powrotem go tu ściągnąć.
- Jesteś niemożliwa
- Wiem- zakończyłam i tym razem pierwsza go pocałowałam...



*

ajajaj...coś nie wyszło, przepraszam bardzo. znów nie mam głowy ani weny, ani nic. przepraszam jeszcze raz. dziwię się że czytacie te bzdury...
takie jeszcze dwa małe ogłoszenia. może niektórzy zauważyli że usunęłam jednego bloga z opowiadaniem. przyznaję szczerze że to mój niewypał. nie mam kompletnie na nie pomysłu, nie wiem o czym pisać. przepraszam że zawiodłam. jeżeli wśród czytelniczek jest ktoś kto ma pomysł na nie, wie o czym można pisać, niech się do mnie odezwie. jestem gotowa oddać treść w czyjeś ręce. wiem że ja tego nie dokończę...
druga sprawa...usunęłam pamiętnik. pojawiły się liczne zażalenia od anonimowych i nieanonimowych czytelników. więc ostatecznie też usunęłam. jeżeli będę chciała coś napisać, opowiedzieć o czymś będę to robiła pod rozdziałami. jeżeli też ktoś chce poznać moje zdanie na jakiś temat, niech pisze w komentarzu- poruszę go pod rozdziałem bądź napiszę prywatnie.
i jedna prośba. jeżeli czytacie, komentujcie...bardzo bardzo proszę..
pozdrawiam, Pysia

+ gorącą polecam nowe opowiadanie. zajrzyjcie, komentujcie, obserwujcie. to całkiem coś innego. to inna historia niż wszystkie...http://czas-na--zmiany-e.blogspot.com/ 
Izaa TarnoŚ...dziękuję Ci za to...


brakuje mi woli życia..
kolejny raz upadłam...
boję się...
wybacz...

22 komentarze:

  1. Świetny rozdział.
    Fajnie, że chłopcy się pogodzili.
    Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham, to co piszesz! Rozdział wspaniały :)
    Ciekawe święta xD Wielka szkoda, że usunęłaś tamtego bloga i pamiętnik :(
    Czekam na następny i życzę weny ;)
    Pozdrawiam, Wiktoria :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest po prostu genialne masz ogromny talent kochana.;*
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.<33

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny! Wreszcie się pogodzili ;) fajnie, ze zaprosili go na święta.
    Czekam na nn i zapraszam
    bvbstory.blogspot.com
    life-is-sometimes-cruel.blogspot.com :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne, cudowne, fantastyczne! :)
    Naprawdę uwielbiam Twoje opowiadania i jest mi trochę żal,że usunęłaś pamiętnik,ale rozumiem :)
    Fajne święta! Haha,świetne!
    Czekam na następny, fantastyczny rozdział!
    Serdecznie pozdrawiam,Izaa.

    PS. Dziękuje za polecenie mojego bloga! Kiedy skomentowałaś rozdział,wzruszyłam się.
    To opowiadanie to my. <3
    Dziękuje. ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział rewelacyjny! Powiem szczerze, że chyba najlepszy w Twoim opowiadaniu :D Doskonale oddawał tę świąteczną atmosferę. Ach ta magia przygotowań :D Kocham święta, a dzięki temu rozdziałowi mogłam się poczuć jak podczas świątecznych przygitowań. Historia Mario mnie cholernie zaskoczyła. Nie spodziewałabym się tego po władzach klubów. Mam nadzieję, że uda im się z powrotem ściągnąć Mario do Dortmundu. Czekam na kolejny. Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to nie wyszło? Bardzo mi się podoba. Jest taki inny niż poprzednie. Więcej w nim humoru, i radości. W końcu u bohaterów są święta. To co zrobił Mario, naprawdę się poświęcił dla przyjaźni. Cud nie przyjaciel. Cieszy mnie to, że są wszyscy razem. Najbardziej podoba mi się końcówka. Szkoda, że usunęłaś tamte ale trzeba się cieszyć z tego co się ma ;)
    Trzymaj się, Paulina.

    Nie bój się życia. Uwierz, że war­to życ, a two­ja wiara spra­wi, że tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu boskie. Nie wiem co jeszcze ci powiedzieć bo wiekszosc mówię ci prywatnie :) Bardzo wciągnęła mnie treść i ten rozdział tak szybko przeczytałam,że szok :D Tak to jest jak coś super się czyta hehe Czekam na nastepny i pozdrawiam najlepszą pisarkę jaką znam : * Miaa

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest boski jak zawsze.
    Fajnie że chłopacy się pogodzili.
    Ahh...ten Mario Mario.
    czekam na kolejny.:**

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezusie... popłakałam się jak małe dziecko. Z pewnością to jest najbardziej wzruszający, a jednocześnie przepełniony szczęściem rozdział. Cudo, no po prostu cudo *_*
    Aż nie mogę z siebie wykrztusić żadnego słowa. Jesteś cudowną bloggerką, Twoje blogi są genialne. Mogę czytać tą samą historię dwadzieścia razy, a i tak mi się nigdy nie znudzi. Dzięki temu opowiadaniu przenoszę się w zupełnie inny świat i to właśnie Twoja zasługa. Jesteś niesamowita <3
    Ściskam cieplutko i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział! Biedny Mario! Totalnie poświęcił się dla swoich przyjaciół i przez to cierpi. Mam nadzieję, że Wera oraz Marco coś wymyślą i piłkarz wróci do Borussi. Dobrze, że Getze może na nich liczyć, bo pewnie musiałby samotnie spędzać święta. I mam nadzieję, że Mario zostanie wujkiem! Na pewno cieszyłby się z takiej roli! Czekam z niecierpliwością na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  12. jej po prostu kocham to opowiadanie i twoje inne tez uwielbiam :* :* rozdzial cudo cudo jeszcze raz cudo oby tak dalej :* czekam na kolejny rozdzial :p zycze weny !!!!!!! <3 jak bys mogla mnie informowac o nowych rozdzialach przez GG 47700257 z gory dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ohoho! Nieźle wymyśliłaś z tym transferem Mario! Od razu wszyscy no i oczywiście ze mną na czele, zaczęliśmy inaczej na niego spoglądać. To piękne co zrobił dla swoich przyjaciół! Naprawdę podziwiam go! W ogóle ten rozdział bardzo, bardzo mi się podoba. Jest taki radosny... Taki jaki powinien być rozdział przedświąteczny! Mario i Marco strojący choinkę... IDEALNIE!! No i Wercia pichcąca dwanaście, wigilijnych dań! Świetnie to się prezentuje! A ostatnia scenka, rozwala wszystko! Najlepsza! Więcej takich chwil w życiu Marco i Weroniki! Podsumowując jeszcze: ŚWIETNY ROZDZIAŁ! Buziaki kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. jejku..!!! ale świetny rozdział ;3 super pomysł z tym transferem Mario i mam nadzieję, że razem coś wymyślą żeny Götze wrócił do Dortmundu, do swojego domu i przyjaciół.
    Czekam na kolejny rozdział - Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo przepraszam że nie komentowałam al chciałam nadrobić :)) zapraszam serdecznie http://por-siempre-fur-immer.blogspot.com/ i liczę na twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  16. takimi świętami to nawet ja bym nie pogardziła ;)
    fajny ten pomysł z tymi transferem xD
    i to "Będę wujkiem, będę wujkiem" mnie rozwaliło :P
    do następnego ;)
    duuuużo weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham kocham kocham! *.* Wspaniały! Najlepsze, gdy Wera upadla na Mario, a pozniej scebka z Marco. Mario mnie rozwalil: bede wujkiem, bede wujkiem! XD Najlepsze opowiadanie! ;) Pozdrawiam i zycze duzo weny! <3 ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahhahaha.... Mario jest niezastąpiony ;-) Tak zabawnego człowieka jeszcze nigdy nie widziałam ;-) A jak się ucieszy gdy zobaczył Werke i Marco w dość nietypowej scenerii :-P Hahahah... No coś wspaniałego!
    Cieszę się, że Gotze zdobył skecze na odwagę i opowiedział o wszystkim Marco. Ich przyjaźń wygląda tak jak powinna wygladac zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Hhahahah xd Mario jest geniuszem!
    Bardzo fajny i pozytywny rozdział, oby tak dalej :D
    Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Boże, no po prostu brak mi słów. Jesteś niesamowita i masz ogromny talent. Każdy rozdział czytam z przyjemnością. ;)
    Troszkę mi żal Marco. Myśli, że Weronika go nie kocha ;C W sumie to troszkę mnie już ona wkurza z tym całym Lewym . Grrr xD Niech się zdecyduje, a nie. Najpierw kocha Lewego potem Marco, potem znów Lewego i tak na zmianę;/
    Ogólnie to rozdział bardzo mi się podoba. No i Marioo <3 Uwielbiam go ! ; *
    Czekam na kolejny rozdział ! ;D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Skarbeńku nie miałam na razie czasu czytać blogów, ale powoli nadrabiam.

    Sprawa namber tu to taka jest.
    CO TO MA BYĆ ZA CZTERY OSTATNIE LINIJKI ?! PYŚKA BO JAK CIĘ DZIECKO DOROGIE W ŁEPETYNĘ PIERODLNĘ TO SIĘ OBRÓCISZ I CAŁE ŻYCIE W JEDNEJ SEKUNDZIE ZOBACZYSZ !

    NIE ZAŁAMUJEMY SIĘ !!!!!!! I TO SIOBIE POWTARZAJ !!!!!!!!!

    Zapraszam na nowy blog http://oczy-sa-tajemnica.blogspot.com/

    Nie kuźwa nie ma w tym ani grama subtelności !

    OdpowiedzUsuń
  22. ZABIJĘ CIĘ ZA USUNIĘCIE PAMIĘTNIKA !
    Musisz pamiętać że ludzie to pierdolone chujki nie mające odwagi na przeżycie tego co ty przeżyłaś, i żal im dupy ściska, dlatego hejtują. Pokaż im środkowy palec i uśmiechnij się, bo każdy twój uśmiech to cios w serce dla kogoś kto chce się zniszczyć. Pamiętaj nas, w trudnej sytuacji jest więcej i będziemy się wspierać, choćby skały srały, zawsze razem <3 Trzymać się kochani :** I ty Patrycja też. Wiecie co jest dziwne? Z nikim jeszcze tak blisko nie byłam, a przecież znamy tylko swoje imiona, to wspaniale czuć się w "wspólnocie" :D Powodzenia i weny życzę !

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy