*
gdy mam przy sobie przyjaciela, wiem że nie jestem sam,
a gdy wiem, że Ty jesteś obok, jestem zakochany,
lecz gdy mam Was oboje jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi
*
Nie spałam już, ale też nie uniosłam powiek. Starałam sobie wyobrazić to co mnie otacza. Moje wyobrażenia były bardzo realistyczne. Czułam jak mnie obejmuje i przyciąga do siebie, rozgrzewa mnie swoim ciałem. Jak pochyla się na de mną- wiem że się uśmiecha- szepcze do ucha jak bardzo mnie kocha, jak bardzo cudowna była nasza ostatnia wspólna noc. Czuję jak szybko bije jego serce, jak jego klatka piersiowa porusza się wraz z każdym wdechem i opada. Czuję ciepłe oddechy na mojej skórze. Aż w końcu czuję dotyk jego rozgrzanych, słodkich niczym miód, ust. Nie jest taki jaki poprzedniej nocy. Jego każdy ruch, dotyk jest stonowany, subtelny i delikatny. Każdy jego pocałunek jest niczym opadające piórko, jak płynąca po niebie chmura. Kocham go za to jaki jest. Dla mnie jest gotów zrobić wszystko, jest w stanie się zmienić, jeśli tego zapragnę, lecz ja nie chcę. Chcę go mieć takiego jakim jest: czułym i zabawnym mężczyzną, a jak trzeba stanowczym i odważnym. Jest mężczyzną. Moim mężczyzną. Czyż to nie brzmi cudownie. Od kilku ostatnich miesięcy Marco Reus jest MOIM mężczyzną. On należy do mnie, a ja do niego, bo oboje jesteśmy jednością. Bez siebie nie istniejemy- jesteśmy nikim.
- Śpisz?- szeptał mi do ucha, które przygryzał w bardzo delikatny sposób. Tylko mruknęłam, nadal nie otwierając oczu.- Kocham cię...kocham...kocham...kocham...- powtarzał w kółko. Obrócił moje ciało w jego kierunku, a ja po raz pierwszy tego poranka spojrzałam na niego. Uśmiechałam się, głaskałam jego policzek. Przyglądałam mu się, jego rozweselonej twarzy na której ciągle widniał szeroki uśmiech.- I kocham, i kocham, i kocham...- kolejny raz zaczął powtarzać, ale gdy zamierzał wymówić znów te słowa, uniemożliwiłam mu to, przysuwając się bliżej niego, ulegając jego ustom. Cieszyliśmy się sobą, bawiliśmy. Nasze usta powtarzały te same ruchy, które z każdym podejściem robiły się coraz odważniejsze. Okryci pościelą tylko do pasa pozwalaliśmy sobie na coraz więcej. Marco osunął się niżej, a ja oplotłam jego ciało swoimi nogami. Szybkim ruchem pozbył mnie koszulki, pozostawiając w samej bieliźnie. Całował każdy dostępny obszar mojego ciała. Zmrużyłam oczy, cicho pojękiwałam, co chyba jeszcze bardziej podobało się blondynowi, który poruszał moim ciałem.- Masz ochotę ?- zapytał zadyszanym głosem, a ja nie mogąc wydusić z siebie ani jednego słowa, tylko mruknęłam wbijając paznokcie w jego nagie plecy.
- No i trafiłem na scenkę plus osiemnaście - zachichotał Mario, który wszedł do naszej sypialni, a my go nawet nie spostrzegliśmy.- Jest może pora na reklamy, bo skoczyłbym po popcorn i colę- zachichotał rzucając się na koniec naszego łóżka, ciągle się śmiejąc.
- Goetze masz trzy sekundy, albo cię zabiję.- wymówił przez zęby Marco.- Raz...dwa...TRZY !!!- zaczął się odkrywać spod kołdry, a Mario widząc to szybko zszedł się z łóżka i pobiegł do salonu, a Marco jak to Marco ruszył za nim, wykrzykując że ten nie ma za grosz wyczucia i że powinien zapukać przed wejściem. Zaśmiałam się sama do siebie i zaczęłam przeszukiwać pościel w poszukiwaniu moich ubrań. Nałożyłam na siebie koszulkę mojej uroczej " 11 " i poszłam zobaczyć co wyrabiają dwaj przyjaciele. Turlali się po dywanie, ciągnęli za włosy, po prostu przyjaźnie się bili, świetnie przy tym bawiąc i głośno śmiejąc. Machnęłam ręką i udałam się do łazienki.
*
Wigilijny
wieczór minął w tak cudownej atmosferze, że nie zamieniłabym tych chwil
za nic innego. Gdy patrzysz jak twój ukochany mężczyzna jest tak
szczęśliwy, nie pragniesz nic innego, a jednocześnie sama jesteś
szczęśliwa. Jako mała dziewczynka marzyłam o wielkiej miłości, lecz nie
sądziłam że spotka mnie coś tak wspaniałego.
-
To co ? Prezenty !- odparł Mario ubierając czerwoną czapkę Mikołaja i
usiadł obok świątecznej choinki. Wraz z Marco wstaliśmy od stołu,
siadając obok niego, obejmując się przy tym. Brunet po kolei rozdawał
nasze prezenty. Gdy każdy otrzymał swoje, wspólnie postanowiliśmy je
odpakowywać. Marco ode mnie otrzymał rzadki do zdobycia egzemplarz płyty
jego ulubionego muzycznego wykonawcy, a on podarował mi perfumy o
których tak marzyłam, lecz nie mogłam ich zdobyć w żadnej z drogerii.
Natomiast Mario od nas otrzymał album zdjęć z Borussi, kiedy jeszcze
grał dla niej. Powoli go odpakował i zajrzał do środka. Oglądał zdjęcia a
na jego twarzy malował się uśmiech, a jednocześnie smutek że to
wszystko już minęło.- Dziękuję Wam za to, Jesteście kochani. Teraz
odpakujcie prezent ode mnie.- prezent dla nas zapakowany był w
niewielkim pudełeczku z kokardką. Spojrzeliśmy po sobie, a bawarski
zawodnik pogonił nas ruchem ręki. Zawartość odebrała mi dech w piersi. W
czerwonym etui znajdowały się dwie połówki serca z wygrawerowanymi
naszymi ramionami. Z moich oczu popłynęły łzy wzruszenia. Przybliżyłam
się do przyjaciela, mocno go obejmując i przytulając z całej siły, a po
chwili poczułam jak Marco robi to samo, obejmując naszą dwójkę.
-
Nie potrzeba mi nic więcej prócz Was- jeszcze mocniej nas ścisnął-
Mario...tęsknimy wszyscy za tobą. Wróć do nas, do Dortmundu, do
drużyny...do mnie. Aby znów było Goetzeus.
- Wiesz że nie mogę, oboje o tym wiecie.
-
Oj Mario, Mario, Mario. Ty nawet nie wiesz ile my jesteśmy w stanie
zrobić by odzyskać przyjaciela, prawda Marco ?-puściłam mu oczko, na co
ten się uśmiechnął a Mario patrzył pytająco na przyjaciela. Udałam się
do kuchni po ciastka i ciepłą herbatę. Postawiłam wszystko na stole, a
sama usiadłam pomiędzy dwójką piłkarzy, którzy nadal siedzieli na
podłodze wygrzewając się przy kominku.- Kogo niesie o tej porze ?- zapytał Marco patrząc na nas, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Powolnym krokiem udał się do przedpokoju, a zaraz po całym domu niosły się krzyki, śmiechy i radosne powitania. Po chwili przede mną pojawiła się cała ' zgraja ' a mianowicie Łukasz z Ewą, Kuba z Agatą, Wojtek ze swoją dziewczyną, Camillą.
- Co wy tu.. ?- zaczęłam dukać witając się ze wszystkimi.
- Jak to co Weruś ?- mówił Wojtek ściskając mnie z całej siły- Co to za święta bez Was ?
- Ale mieliście być w Polsce, wszyscy .
- Bo byliśmy- wtrącił się Błaszczykowski- Szybciutka wigilia a potem prosto na lotnisko, samolotem do Niemiec, taksówka i jesteśmy- odparł wznosząc ręce do góry. Wszyscy się rozsiedli gdzie było tylko miejsce, a ja ulotniłam się do kuchni by przygotować poczęstunek dla przyjaciół. Nakładając na talerzyki sałatki, placki i inne przekąski, zostałam mocno przytulona od tyłu przez...Wojtka ?!
- Wojtuś? Możesz mi powiedzieć co ty robisz ?
- Przytulam cię. Lubię cię tulić, nawet bardzo. Tak w ogóle to lubię cię dotykać- obrócił mnie w swoją stronę, szeroko się uśmiechając. Nadal trzymał dłonie na moich udach, nie zamierzając przestawać mnie dotykać.
- Wojtek ! Przestań !
- Dlaczego ?
- Ty się pytasz jeszcze ?! Za ścianą jest Marco, jest Camilla, a poza tym my..nas
- No właśnie. Co my ? Powiedz mi prosto w oczy że nic do mnie nie czujesz, że mnie nie kochasz, że jestem ci obojętny.- patrzyłam w niego nawet nie mrugając. Wiedziałam że tak nie jest. Co jak co, ale jest dla mnie...właśnie ! Kim ?- Tak myślałem.- zaśmiał się- Wiem, że mi tego nie powiesz. Boisz się przyznać przed samą sobą że poczułaś coś do mnie, tak jak ja do ciebie- powiedział po czym objął moją smukłą twarz w dłoniach, pochylił się nade mną, bo wyraźnie była niższa od dwumetrowego bramkarza... i znów to zrobił. Pocałował mnie. Zamknął moje usta swoimi, nie pozwalając mi się uwolnić. Zresztą nie potrafiłam tego zrobić. Nie potrafiłam się sama uwolnić od jego ciepła, jego czułości i tej cholernej bliskości, którą mi dawał przez tyle lat. Może od dawna go kochałam, lecz traktowałam to uczucie jako przyjaźń ? Nie wiem. Nadal tkwiłam w tym toksycznym pocałunku, który przekreślał wszystko.
- Doczekamy się na te przekąski ?- odparł Marco, a ja natychmiast odkleiłam się od Szczęsnego. Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale nie umiałam wydusić z siebie ani słowa. Ominął mnie biorąc talerzyki z blatu.- Jak mogłaś- dodał po cichu wychodząc z kuchni. Uroniłam jedną jedyną łzę. Skierowałam się do Wojtka.
- Znowu wszystko spieprzyłeś !
*
wiem że długość nie zachwyca ale w kolejnym nadrobię to, obiecuję. troszkę namieszałam i znów powraca temat Szczęsnego, który łatwo nie odpuści i sporo namiesza.
drugi rozdział w którym nie poruszyłam tematu Lewandowskiego, ale raczej w następnym już się pojawi, ze sporą zmianą życiową, ale nic nie zdradzam .
jeśli czytacie ..komentujcie. nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to mnie motywuje. więc proszę Was bardzo o komentarze .. to wiele nie kosztuje, a rozjaśnia moje ponure życie..proszę..
pozdrawiam, Pyśka
ps. 4 rozdział jeśli ktoś czyta http://wkrotce-bedziemy-razem.blogspot.com/
Nooo wow nawet nie wiem co ja tu mogę powiedzieć zatkało mnie po prostu ale pozytywnie.!:*
OdpowiedzUsuńugh. Wojtuś, czy tu musiałeś wszystko spieprzyć?!
OdpowiedzUsuńpiękne święta, a tu pojawia się taki Szczęsny i wszystko psuje...
i jeszcze Marco to widział ;(
rozdział świetny jak zwykle ♥
weny kochana ;*
A było tak przyjemnie. Marco, Mario i Weronika. Świetna wigilia. Niestety Wojtek musiał wszystko spieprzyć. Ach. Znowu wszystko się wymieszało :( Ciekawa jestem jak teraz z tego wybrniesz, ale znając Ciebie napewno nie jednokrotbie nas jeszcze zaskoczysz. Buziaki ;**
OdpowiedzUsuńRozdział boski.
OdpowiedzUsuńMarco Mario i Weronika świetna wigilia.Ale Wojtek musiał wszystko spieprzyć.
Mam nadzieję że to wszystko jakoś się ułoży.
czekam na kolejny z niecierpliwością.
Początek rozdziału podobał mi się cholernie, ale końcówka już nie! Mario jest świetny! Ten chłopak powala na kolana! Zawsze wie kiedy wejść do sypialni swoich przyjaciół. Wigilia minęła w miłej atmosferze dopóki nie pojawił się Wojtek! Wkurza mnie tak samo, jak Robert! Czy Wera nie może być szczęśliwa z Marco? Czekam z niecierpliwością na kolejny!
OdpowiedzUsuńBoski ! <3 Ale końcówka ;/ Ohh ten Wojtek ;)Nmg się doczekać kiedy dodasz newsa ;*
OdpowiedzUsuńJak masz czas to zapraszam do sb;
http://pilkarz-bvb-na-zawsze-w-moim-sercu.blogspot.com/
Mario to ma wyczucie czasu :-) tak radosnie bylo, a tu nagle Wojtek :-( czekam z niecierpliwoscia na kolejny! Pozdrawiam i zapraszam na moje blogi :-*
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział. To po prostu niesamowite jak Ty piszesz. Jesteś cudowna, Twoje opowiadania również.
OdpowiedzUsuńPoczątek rozdziału to typowa sielanka, aż uśmiech pojawia się na twarzy widząc, że wszystko jest w porządku i są szczęśliwi. Za to końcówka. No cóż martwi mnie postawa Wojtka, powinien to już zrozumieć. Obawiam się, że to znów popsuje związek Weroniki i Marco. Chciałabym by wszystko się ułożyło. A Weronika była jednak z Reusem. Nie wyobrażam sobie by było inaczej, ale może nas czymś znów zaskoczysz? ;) Cały czas to robisz i to sprawia, że opowiadanie jest takie cudowne.
Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, by dowiedzieć się co będzie dalej. Niecierpliwie więc czekam i w wolnej chwili zapraszam do mnie ;) ( Zostawiam Ci link w spamie )
Życzę weny i pozdrawiam ;*
na początku rozdziału całkowicie mnie zmiękczyłaś.naprawde,to co napisałaś było niesamowite i magiczne,aż mi sie nogi ugięły...a potem ta cała scena przy rozpakowywaniu prezentów...boże sama nie wiem dlaczego ale lekko sie rozpłakałam.tak po prostu,bez najmniejszego sensu. po prostu to co piszesz i jak to piszesz,jest tak bardzo niesamowite,że naprawde prawie przy każdym rozdziale uronie łze! nie komentowałam już dawno,wiem przepraszama,le wszystko czytałam na bieżąco,a po powrocie do Poznania nadrabiałam i jestem i obiecuję,że będę już do końca i na tym blogu,jak i na tamtym.zapraszam też do mnie dobrze wiesz gdzie.
OdpowiedzUsuńtrzymaj sie kochana,buziaki! :)
Wspaniałe! Pełne emocji...nie potrafię opisać...
OdpowiedzUsuńCudo! Początek taki lekki, wyśmienity.
Końcówka...ach, popłakałam się. Wojtek! ;c
To takie świetne!
Podziwiam Cię za te rozdziały i nie tylko! Masz ogromny talent!
Dziękuje za te rozdziały i za wszystko!
Czekam na następny!
Pozdrawiam,Izaa
awrrr!!! A było tak pięknie... Ale cóż takie jest życie... Czekam na następny :* pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńsuper, mam nadzieję ze w tygodniu coś wstawisz:)
OdpowiedzUsuńA tak wspaniale się zaczynało, a tu Szczęsny.. :P
OdpowiedzUsuńKońcówka świetna, taka życiowa xd
Rozdział ogólnie cudowny! :)
Czekam na kolejny! ;*
Wow! A na początku rozdziału było tak słodko a pod koniec wszystko się zepsuło. Boedny Marco myśli że Weronika go zdradziła. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńTo jest genialne ;) Początek był taki... cudowny i nagle pojawia się Mario i niszczy magiczne chwile :D Aż mi się zebrało na płacz, kiedy przeczytałam o albumie Mario w Borussi ;) Pojawia się Wojtek i życie się komplikuje ;/
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny i pozdrawiam ;*
Omomomomom! *.* Hahahah ten początek jest rewelacyjny i suoodki. Hyhyhy i Mario, aww <3 Hahahah, musiałeś rozwalić nastrój? W ryjka po prostu ;D A te zabawy i szarpanki z Marco :3 Loffciam takie scenki :D Wgl. ich przyjaźń to coś magicznego ^^ Świetny pomysł z tymi odwiedzinami :) Tak miło i "rodzinnie", hahaha xD No ale wszystko ma swoje wady i zalety. Wojtek... Boże to taki trudny temat :/ Nivy przyjaciel, a jednak coś więcej. Werka zdecyduj się! -.-
OdpowiedzUsuńCały rozdział jest genialny i wgl. przecudowny. *.* Z nieciepliwością oczekuję nn :3
Zapraszam Cię również do mnie :)
Buziaki :**
Jejku kochana, przepraszam, że nie komentowałam. Kocham tego bloga. Masz talent do pisania.
OdpowiedzUsuńMario, Marco i te ich zabawy :) Było tak miło i rodzinnie, a Wojtek musiał wszystko zepsuć -,- Weronika musi się zdecydować i ulokować swoje uczucie w jednym z chłopaków.
Czekam nn! Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://robert-eliza-story.blogspot.com/
świetny bloog!
OdpowiedzUsuńTrochę jakaś niezdecydowana ta Weronika!
Fajny bloog i wgl a ja wgłębi serca mam nadzieje że ona będzie z Robertem oni pasują do siebie!!!!!!!!!!!
Ach, ten początek.... Taki świetny!! Wręcz mistrzowski! A potem? Jej, Wojtuś! Na prawdę go lubię i kiedyś nawet myślałam, że Weronika powinna być z nim, ale przez ostatnie rozdziały tak bardzo przekonałaś do mnie Marco, że teraz.... Ach... No nie wiem! Marco i Werka są dla siebie stworzeni! I chyba to z nim powinna być. Mam nadzieje, że blondyn zrozumie i wybaczy ten pocałunek. Buziaki kochana ;*
OdpowiedzUsuńPrzepraszam ale dopiero teraz wszystko nadrabiam. Nawet nie masz pojecia jak bardzo byłam wsciekła na Wojtka. Początek taki ach a tu nagle on i dupa.
OdpowiedzUsuńTo już mnie przeraziło. Jeśli mozesz informuj mnie o nowościavch teraz postaram sie byc na bierząco na każdym twoim blogu
Pozdrawiam zyczę weny
a jesli masz ochotę zapraszm do mnie
Nadrobiłam wszystkie rozdziały i muszę powiedzieć, że świetnie piszesz. Kocham wszystko, co wymyślisz i napiszesz. A co do treści, wszystko zaczynało się układać i Wojtek to zepsuł. Mam nadzieję, że Marco wybaczy Weronice ten pocałunek. Tworzą taką świetną parę, oby szybko wyjaśnili tą sytuacje. Z niecierpliwością wyczekuję następnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę dużo weny :)
Hahahahahah :D Mario i to jego wyczucie czasu powala :D
OdpowiedzUsuńWszystko już się układało... I Szczęsny to zepsuł : /
Za co ? W święta ? Ygh. Zabić gnoja !
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Pozdrawiam,
Nessie ;3