*
kochając go zaczynam nowe życie. życie bez Niego
*
To było jedno z najbardziej bolesnych pożegnań jakich musiałam doświadczyć w swoim życiu. Wybiegłam z jego mieszkania jak burza i szybko biegłam w kierunku domu Kuby i Agaty. Zdyszana wbiegłam do środka i nie zważając na uwagi pod moim adresem od domowników udałam się na drugie piętro i zaszyłam się w pokoju. Rzuciłam się na łóżko głośno i histerycznie płacząc. To wszystko co mi powiedział poza tym, że mnie zdradził, było tak piękne. Tyle że to i tak nie ma sensu. Ciągle, wzajemnie się ranimy, więc po co mamy cierpieć ? Od teraz każde z nas zacznie żyć na nowo, bez siebie.
Teraz tylko on mnie rozumie, i właśnie teraz jest przy mnie. Przyszedł do mnie, położył się obok, objął i próbował uspokoić mimo że to nie było, tak łatwe jak mogłoby się wydawać. Tak bardzo teraz cierpiałam, tylko przez to że kocham. Właśnie dlatego będąc jeszcze w Londynie obiecałam sobie, że nigdy się nie zakocham, bo mam dość cierpienia, dość własnych problemów.
- Weronika, co się znowu stało ? Marco po raz kolejny ?- zapytał Kuba łagodnym głosem
- Kubuś, ja go kocham, on mnie też, a ciągle jest źle. Nie wiem jak ja będę potrafiła wyjechać i zapomnieć.
- To nie wyjeżdżaj i nie zapominaj. Zostań i oboje dajcie sobie jeszcze jedną szansę. Jesteście sobie pisani.
- I co z tego ?! Podjęłam decyzję i jutro wyjeżdża. Nie wytrzymam tu dłużej.
- Ale już jutro ? Nie zostaniesz nawet na zabawę sylwestrową ?
- Nie. Im szybciej wyjadę tym lepiej dla mnie i dla niego.
- Jesteś tego pewna ? Tak na sto procent ?
- Tak. Chcę już tam być.
- Powiesz chociaż mi dokąd wyjeżdżasz ?
- Nie. Jak się zaaklimatyzuję to was zaproszę do siebie.- delikatnie się uśmiechnęłam, co chyba choć trochę uspokoiło mojego przyjaciela. Po naszej krótkiej acz ważnej rozmowie zostałam sama. Udałam się do łazienki na długą i relaksującą kąpiel, a po około godzinie czasu wróciłam do swojego pokoju na zasłużony sen.
*
Właśnie
dzisiaj miał nawiązać próbę przepraszania za swoje karygodne
zachowanie, lecz w związku z tym co wydarzyło się wieczorem poprzedniego
dnia, miał mętlik w głowie. Przez te kilka dni od zerwania z młodą
Polką, próbował sobie wmówić, że jest ona dla niego nikim, że jej nie
kocha. Tyle, że nie ważne co robił, o czym próbował myśleć, ciągle miał w
głowie ukochaną. Kochał ją i ot tak nie mógł przestać. Był dla niego
tak ważna, tak mocno ją kochał, że tracił rozsądek.
Siedząc
na podłodze, oparty o szklany stół z ramką z ich wspólnym zdjęciem,
wspominał wszystkie ich wspólne chwile. Począwszy od pierwszego
spotkania, przez wspólne mieszkanie, a skończywszy na rozstaniu. I
właśnie w tym momencie po jego bladym policzku spłynęła jedna łza.
Przecież taki był. Był wrażliwy, delikatny, czuły, ale i stanowczy,
poważny. Co najważniejsze, jak kochał, to kochał mocno i na zawsze.
W
pewnym monecie nie wytrzymał natłoku myśli i w efekcie rzucił ramkę na
podłogę, a szklana szybka pękła. Pękła w połowie, wyraźnie oddzielając
ich od siebie. Piłkarz położył ręce na głowie, wstał i krążył po całym
mieszkaniu. Był w totalnej rozsypce. Nie mógł sobie wybaczyć tego jak
postąpił, co zrobił, jak się zachował. Najbardziej bolał go fakt, że to
on zdradził, a nie ona. Był tylko ciekaw skąd wiedziała ? Kto jej
powiedział i dlaczego ? Czyżby Robert, po to by ich skłócić i odzyskać
jej zaufanie ? Przecież to nie możliwe, bo o tym incydencie nie wiedział
nikt poza samym piłkarzem i tym który nakrył go z blondynką, czyli ...
KLOPP, krzyknął najgłośniej jak mógł. Nie mógł tego zrozumieć, bo jak
ktoś mógł tak postąpić ? Dlaczego się wtrącał w nieswoje sprawy ?
-
Co Klopp ?- w przestrzeni apartamentu rozległo się pytanie zadane przez
byłego już piłkarza Borussi Dortmund. Spokojnie usiadł na fotelu
wpatrując się uważnie w załamanego i ... zapłakanego przyjaciela.
- Powiedział Weronice że ją zdradziłem - odparł tak cicho, że ledwie dosłyszalnie.
- Czyli jednak to zrobiłeś. Dlaczego ?
- A ty skąd wiedziałeś ?- zapytał nie udzielając odpowiedzi na zadane mu pytanie.
- Bo cię znam Reus. Odkąd pamiętam zawsze taki byłeś ...
- Taki czyli jaki ?
-
Wierny, kochający ale skok w bok to norma dla ciebie. Nie ważne z kim
byłeś, jak bardzo kochałeś, to i tak zdradzałeś. Raz czy dwa, ale
robiłeś to. Myślałem że skończysz z tym, będąc z Werą, ale jak widać
byłeś na tyle głupi, że nadal brnąłeś w te swoje nawyki.
- Czyli już wiem co tak naprawdę o mnie myślisz- spojrzał na przyjaciela, przeszywając go wzrokiem
-
Tu nie chodzi o to co ja o tobie myślę, Marco. Ale spójrz na siebie.
Siedzisz, zamartwiasz i obwiniasz się, ale nie robisz nic w tym kierunku
by to naprawić. Powinieneś stać teraz przed nią z największym bukietem
kwiatów i błagać o wybaczenie.
- Dam jej trochę czasu, sobie.
-
Reus do cholery ! Jakiego czasu ?! Za chwile jej już tu nie będzie ! Za
chwilę wsiądzie do samolotu, a tobie pozostaną tylko wspomnienia i nic
więcej !
- Jakiego samolotu ?! O czym ty mówisz Mario ?!
- O tym że kobieta twojego życia za kilkadziesiąt minut wsiądzie do samolotu, zniknie stąd i gdzieś tam zacznie żyć na nowo!
- Ty mi teraz dopiero o tym mówisz ?!- krzyknął szukając kluczyków do swojego samochodu.
-
Myślałem, że wiesz. Chodź, zawiozę cię na lotnisko- powiedział po czym
szybko zbiegli na parking i ruszyli w kierunku miejscowego lotniska.
Mario postanowił zadzwonić do Kuby by dowiedzieć się czy już są na
lotnisku, lecz ten nie odbierał. Mimo tego że spędzili ze sobą chwilę
czasu podczas wizyty świątecznej u Reusa, wszyscy mają do niego żal o
przenosiny do Bayernu Monachium. Nie ponawiając prób skontaktowania się z
Błaszczykowskim, zadzwonił do jego żony. Jak się okazało Polka sama
wyjechała bez słowa, zostawiając tylko krótki list z przeprosinami.
-
Gdzie ją teraz znajdę ?- odparł Marco rozglądając się w około, szukając
ukochanej ale w takim tłumie ludzi, to było niemożliwe. Mario wzruszył
tylko ramionami, próbując coś wymyślić. Przebiegli znaczną cześć obiektu
ale nie znaleźli jej. Po kilkunastu minutach zobaczyli tylko
Błaszczykowskich, którzy też nerwowo poszukiwali swojej przyjaciółki.
Podbiegli do nich by się czegoś dowiedzieć, ale oni też nie wiedzieli
gdzie mogą ją znaleźć.
- Mamy dwa
wyjścia. Albo leci do Polski albo wraca do Londynu. Powiedziała że czeka
na nią dom, więc tylko tam może się udać. - po chwili namysłu
oświadczył kapitan polskiej reprezentacji. Tam gdzie odbywała się
odprawa do ojczystego kraju, nie było śladu po Polce, więc pobiegli w
przeciwnym kierunku. Zobaczyli ją. Stała niepewnie przy odprawie.
Krzyczeli jej imię ale w tym harmidrze nawet ich nie usłyszała, a poza
tym była zbyt daleko. Reus nie dawał za wygraną i biegł najszybciej jak
tylko mógł i na ile wystarczało mu sił. Jednak nie zdążył. Wsiadła na
pokład samolotu.
- Tam nie można !- powiedział mężczyzna tęgiej postury zatrzymując Niemca.
-
Muszę tam wejść ! Muszę z kimś porozmawiać !- wołał ale to nic nie
dawało. Nie pozwolono mu wejść, by ostatni raz z nią porozmawiać i
przeprosić za wszystko. Zrezygnowany stanął na środku, wpatrując się w
unoszący się ku górze samolot. - WERONIKA !!!- krzyknął po czym cicho
dodał.- Kocham cię, tak bardzo cię kocham. - zakrył twarz dłońmi, by nie pokazywać innym jak płacze. Bo płacze. Jest mężczyzną ale to go
przerosło. Nie wierzył w to że stracił najbliższą osobę jaką do tej pory
miał.
- Będzie dobrze, jeszcze kiedyś
będzie cię z tego śmiać- próbował pocieszyć swojego przyjaciela Jakub,
ale to jeszcze bardziej pogorszyło sytuację.
- Śmiać ?! Nic nie będzie dobrze! Odeszła ! Straciłem ją z własnej
głupoty ! To jest życie a nie film! Nie będzie happy endu. Nie dla nas.-
jego oczy jeszcze bardziej się zaszkliły. Machnął rękoma i ruszył w
kierunku wyjścia.
- Stój !- zawołał Kuba- To zostawiła dla ciebie- podał mu niewielki kawałek papieru po czym wrócił do żony i Mario.
Niemiec rozchylił karteczkę i zaczął czytać krótką wiadomość.
Marco, tak bardzo Cię kocham, lecz nie potrafię już z Tobą być. To moja wina, że się rozstaliśmy. To ja zniszczyłam nasz związek,a nie Ty. Życzę Ci szczęścia w dalszym życiu. Pamiętaj że kochałam i będę kochać Cię.
Kilka razy czytał te kilka słów do niego, po czym włożył kartkę do kieszeni w spodniach i wyszedł na zewnątrz, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Obiecał sobie tylko jedno. To, że nie odpuści i zrobi wszystko by ją odzyskać. Nawet gdyby to miało trwać kilka lat. Nie podda się. On nigdy się nie poddaje. Jak kocha to na zawsze...
*
Siedzę w samolocie. Czuję się tak okropnie z tym wszystkim. Nie miałam nawet odwagi by pożegnac się z najbliższymi przyjaciółmi, a pozostawił im tylko krótki liścik. Napisałam jeszcze jeden, dla Marco. Nie wiem jak teraz to wszystko się potoczy, jak wyglądac będzie moje życie. Za zaoszczędzone pieniądze wynajęłam niewielkie mieszkanko, ale pieniądze które jeszcze mi zostały, na zbyt wiele nie wystarczą. Na razie muszę rzucic szkołę i znaleźc pracę. W końcu muszę z czegoś życ. Będąc w Londynie żyłam na utrzymaniu Wojtka, a w Dortmundzie- Błaszczykowskich i Marco.
Po locie wysiadłam z samolotu i ruszyłam na znane mi miasto. Pamiętam te pożegnania z Wojtkiem, właśnie tutaj, jego wyznania, list, pocałunek. To wszystko tak doskonale pamietam. To co było to przeszłośc. Jego tu nie ma. Londyn nie jest już jego miastem, nie jest jego częścią.
Spacer z walizkami po mieście przy panujących warunkach stał się uciążliwy więc wezwałam taksówkę. Podałam kierowcy adres i szybko byłam na miejscu. Otworzyłam drzwi mojego niewielkiego mieszkanka. Rozpakowałam swoje rzeczy, po czym postanowiłam pójść w moje ulubione tutaj miejsce. Emirates Stadium. To tutaj poznałam tylu fantastycznych ludzi, tutaj przeżyłam tak wiele przygód. Tu poznałam życie, a Ci ludzie stali się moją rodziną. Nie wiedzieli o mnie nic, nie znali mnie, a już pierwszego dnia, kiedy się tutaj pojawiłam potraktowali mnie jak jedną z nich.
Ubrałam ciepły płaszcz i ruszyłam w drogę. Wędrując uliczkami z którą wiązały się osobne wspomnienia dotarłam pod gmach stadionu.
Pierwszy raz od kilkunastu dni na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Obiekt jak zawsze był otwarty, nawet podczas świąt. Weszłam na trybunę by trochę powspominać stare czasy. Przez chwilę czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie. Tak jakby nic się nie zmieniło.
Czas w tym miejscu zawsze dla mnie szybciej leciał, więc nim się obejrzałam zastał mnie wieczór. Ostrożnie zeszłam w kierunku wyjścia. Założyłam czapkę, rękawiczki, mocniej obwinęłam się szalem i ruszyłam przed siebie. Patrząc pod nogi, znów nie spostrzegłam że ktoś idzie w moim kierunku i wpadłam na człowieka. Podnosząc głowę nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Będąc w Londynie, to właśnie on obok Wojtka, był mi tak bliski. Mówiłam mu o wszystkich moich sekretach, bezgranicznie ufałam.
- Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Moja mała Werka tu jest !- pwoiedział po czym objął mnie, biorąc na ręce.- Jak ja się stęskniłem za tobą ! Co ty tutaj robisz ?- dodał stawiając mnie na ziemi, ale nadal obejmując.
- Wróciłam. Aaron, wróciłam.- oświadczyłam z szerokim uśmiechem na twarzy.
*
- Kochanie, może pójdziemy do Kuby i Agaty ? Pewnie będzie też Łukasz z Ewą.- zapytałem, bo nie powiadomiłem ich o tym, że wróciłem z Polski, i o tym że ja i Ania znów jesteśmy razem. Nadszedł czas by inni się o tym dowiedzieli.
- Świetny pomysł. Czemu by nie ?- oznajmiła zadowolona z mojej propozycji i udała się do garderoby. Gdy oboje byliśmy gotowi ruszyliśmy piechotą do ich domu. Po półgodzinnej wędrówce, byliśmy pod ich domem. Zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż ktoś je otworzy. Natychmiast pojawiła się Agata, która widocznie zaskoczona naszą obecnością, zaprosiła nas do środka. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się hucznej sylwestrowej imprezy a nie tego co zastałem. Przywitaliśmy się ze wszystkimi, przy okazji oznajmiając że jesteśmy razem, lecz jednak nie zrobiło to na nich wrażenie. Sztucznie się uśmiechnęli i nic nie mówili.
- Ej, ludzie ? Co jest grane ?- zapytałem widząc ich kwaśne miny- Weroniki nie ma ?
- Nie ma. Nie widac ?!- wrzasnął Kuba. Już dawno nie widziałem go w takim stanie.
- Nie ma jej. Wyjechała do Londynu- na te słowa Agaty aż przestałem oddychac na moment.- Ale to wszystko się potoczyło. Jeszcze kilka dni temu mówiła że to będą jej najwspanialsze święta.
- Co się stało ?! Jak to wróciła do Londynu ?! Dlaczego ?!- dociekałem
- Dużo by tu gadac. Przez Wojtka, przez Marco, przez siebie samą. Zaczęło się w wigilię- zaczęła Błaszczykowska a ja z Anią uważnie słuchaliśmy- Ostatecznie podjęła decyzję że nie chce tu byc. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że żadne z nich nie przestało kochac. Marco się całkowcie załamał, ale jest z nim Mario, a Weronika, nawet telefonu nie odbiera.
- Marco ją zdradził !? Jak to możliwe ?
- Nie wiem. Nie mogę w to uwierzyć. Tak powiedział nam Mario. Podobno to było raz, ale o jeden raz za dużo. Mam dziwne wrażenie że Weronika mogłaby by mu wybaczyć, może nawet wybaczyła, ale obawiała się że znów może cierpieć, że to ona może go skrzywdzić i dlatego chciała wyjechać. Jeszcze ten Wojtek.
- Gdzie on jest ?!
- Wyjechała zaraz do Włoch. To od niego się zaczęło. Nie wiem co on sobie wyobrażał.
- Jak go spotkam to zabiję. Trzeba coś zrobic, coś by znów byli razem !
- Robert też tak myśleliśmy, ale ostatecznie doszliśmy do wniosku że trzeba dać im czasu. Oboje tyle ostatnio przeszli, że muszą odpocząć od siebie.
- Ale dlaczego wróciła do Londynu ? Czemu akurat tam ?
- Twierdzi że tam jest jej dom. Tam jest jej miejsce.
- Tu chodzi tylko o to czy chodzi o kogoś ?
*
wprowadzam nowego bohatera, który trochę namiesza w życiu bohaterów. jest nim Aaron Ramsey. bliski przyjaciel Weroniki, lecz po jej wyjeździe do Niemiec, ich kontakt całkowicie zanikł. ale teraz chłopak stanie się jej jedynym oparciem, gdy jej świat znów runie w gruzach. wystarczy jeden artykuł pełen kłamstw, aby dziewczyna w jednej chwili straciła wszystkich przyjaciół. będzie próbowała to wyjaśnić,lecz nikt nie będzie chciał jej słuchać. w tym momencie będzie miała tylko Aarona, który postanowi wziąć sprawy w swoje ręce. mimo, że to co się wydarzyło nie byłą jego winą, o wszystko będzie obwiniał siebie samego.
w związku z tym, że rozdziały dodaję co dwa tygodnie, nie będę Was trzymała w takiej niepewności i już teraz mówię, że nowy bohater nie dołączy do grona wielbicieli młodej dziewczyny. mimo tego, że będą blisko, czasami nawet bardzo blisko, pozostaną wyłącznie przyjaciółmi. prawdopodobnie to zawodnik Arsenalu Londyn najbardziej wpłynie na kontakty między Weroniką a Marco.
więc wprowadziłam Was troszkę w moje świeże pomysły odnośnie opowiadania i mam nadzieję, że się Wam spodobało. widzimy się więc za dwa tygodnie.
bardzo proszę o komentarze ! bardzo mnie tym motywujecie! nawet nie wiecie jak bardzo !
pozdrawiam : )
Jejku jak ja płakałam.. Boże.. jakie to było piękne ! Nawet nie wiesz jaki masz talent <33 Pozdrawiam, dużo weny życzę i czekam na nexta ! :**
OdpowiedzUsuńMatko! Piekny rozdzial! Poplakalam sie! Marco i Weronika musza sobie wybaczyc i byc razem. Oni sa dla siebie stworzeni! Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńTotalnie namieszałaś! Fajnie, że pojawi się Aaron. Mam nadzieję, że on jako jej adorator nie wpisze się na listę osób, które ranią Weronikę. W tym rozdziale sytuacje, jak w prawdziwym romansie. Najsmutniejsza ta, w której Marco próbuje zatrzymać swoją ukochaną. I może dobrze, że mu się nie udało. Przynajmniej mają czas na to, żeby przemyśleć kilka spraw w swoim życiu. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak Marco i Weronika się zejdą. Biedny Marco, tak bardzo to przeżywa -.-
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. Buziaki ;*
matko jak ty potrafisz na mnie wpłynąć! łzy w oczach przez prawie cały rozdział! Szkoda mi związku Marco i Weroniki,ale zaczyna sie robić ciekawie,wiec jestem jak najbardziej za! miło,że wróciłaś do komentowania i,że znowu widząc twoje komentarze moge sie szczerzyć do monitora! buziaki : *
OdpowiedzUsuńno w końcu dodałaś :D
OdpowiedzUsuńświetny rozdział :*
Szkoda tylko że jej nie dogonił :(
Ale mam nadzieje że się pogodzą :)
Pozdrawiam i czekam na więcej <3
Mam nadzieję, że do siebie wrócą. I jeszcze ten Aaron. Zapowiada się ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńO jeju..;c mam nadzieję,że będzie dobrze. że do siebie wrócą...
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział! :)
Jesteś świetną pisarką!
Czekam na kolejny rozdział! ;>
Pozdrawiam,Izaa
cudowny rozdział *.*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Weronika i Marco wrócą do siebie :* Czekam na kolejny rozdział :>
Pozdrawiam :* Klaudia ;3
Ojeju, płakałam jak Weronika odlatywała!! Marco tak ją kocha! Z resztą, ona też żywi do niego silne, mocne uczucia! Ach, mam nadzieje, że oni będą jeszcze razem! Muszą być! Tworzą idealny związek!! Widać, że Marco się nie może pozbierać. Ona będzie miała w Londynie Aarona! W ogóle! Wydaje się, że zapowiada się bardzo ciekawie! Już czuję tę zazdrość Reusa! Wtedy to się chłopak napali na to by odzyskać Weronikę!! Oj, będzie się działo!!
OdpowiedzUsuńBuziaki kochana i zapraszam do siebie ;*
http://zakochana-na-zaboj-w-robercie.blogspot.com/
To było piękne! Dosłownie. Tyle wzruszeń. Płakałam razem z Werką, płakałam z Marco i jeszcze teraz płaczę. Dlaczego ona tak szybko podjęła decyzję o wyjeździe? Dlaczego nie dała im więcej czasu? Ach nie wiem co powiedzieć. Pocieszenie jest jedno! Pojawił się tutaj Aaron. Taak AARON RAMSEY we własnej osobie! Nic więcej nie muszę dodawać ;D Pozdrawiam! Trzymaj się ;**
OdpowiedzUsuńPo prostu się rozryczałam mam nadzięję że Werka i Marco się pogodzą i wrócą do siebie pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńO jeny! Świetny rozdział! <3
OdpowiedzUsuńJesteś świetna! ; ]
Pozdrawiam ;**
O ja.. Ale się naczytałam i to całą noc nadrabiałam twoje rozdziały, ale w końcu się udało! :) Było warto! Teraz tylko żeby Weronika pogodziła się z Marco i będzie świetnie ;)
OdpowiedzUsuńI Aaron będzie <333 Oh! :D
Czekam na kolejny i zapraszam do siebie! :)
Hej, wczoraj zaczęłam czytać Twoje opowiadanie i dzisiaj dokonczylam. Ogólnie jest super,naprawdę świetna histora, mam nadzieję, że jeszcze wszystko się ułoży, że Wera wróci do Marco i będą szczęśliwi i wybaczy mu zdradę (głupi Reusowaty). Co do tego rozdziału to siedziałam i wyłam jak bóbr dobrze, że mam zapas chusteczek. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńP.S. Jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie, opowiadanie również o Marco http://wygraliciktorzyniezwatpili.blogspot.com/ Zachęcam i mam nadzieję, że jeśli będziesz czytać, to ci się spodoba.
+ DODAJĘ DO OBSERWOWANYCH♥
Piękne, piękne, po prostu piękne <3 Poryczałam się, i to dosłownie, kurde no, urzekłaś mnie jak nikt tym rozdziałem :) Ciekawa jestem w jaki sposób namiesza Aaron, dodawaj szybciutko nowy rozdział bo nie mogę się doczekać :D No i mam nadzieję, że Marco i Weronika się jednak pogodzą, koniecznie muszą ! Pozdrawiam : *
OdpowiedzUsuńPolecam:
OdpowiedzUsuńhttp://this-story-is.blogspot.com/
http://love-in-holiday.blogspot.com/