*
Powiedz mi proszę co myślisz chociaż raz,
wykrzycz mi głośno wszystko co byś chciał
Powiedz gdzie jesteś czy tak będziemy trwać,
osobno już dawno choć razem cały czas.
*
Stał i patrzył na tę kruchą istotkę, ze smutną twarzą, która właśnie
oznajmiła mu, że znów wyjeżdża. Czy
właśnie w tej chwili stracił najcenniejszą rzecz jaką miał ? Miałby znów
pozwolić jej wyjechać, uciec od niego, zabierając ze sobą ich wspólne dziecko ?
Nie darowałby sobie tego nigdy, gdyby właśnie to się wydarzyło. Zatrzyma ją
tutaj, przy nim, w Dortmundzie. Nie
pozwoli jej zniknąć z jego życia.
- Chcesz wyjechać ? Chcesz mnie zostawić ? To przeze mnie, tak ? Jasne,
że tak! – odparł
- Nie, to nie przez ciebie. Podjęłam decyzję i tak będzie najlepiej.
Oczywiście nie ograniczę ci kontaktu z dzieckiem…
- Oczywiście, że mi go nie ograniczysz, bo będę miał je przy sobie.
Będę miał was oboje, tutaj ze mną, rozumiesz ? – podszedł i ujął jej twarz w dłoniach.
– Nie pozwolę na to byś zniknęła z mojego życia. Ranię cię ciągle i o tym wiem,
ale cię kocham. Kocham cię jak szaleniec i nie panuje nad tym. A może Ci po
prostu zazdroszczę ? Kiedy widzę, jaka łączy cię więź z Aaronem, widzę siebie i
Mario. Byliśmy tacy sami, nierozłączni, gotowi zrobić dla siebie wszystko.
Przyjaciele na śmierć i życie. Choć jestem, cholernie zazdrosny o niego, to się
cieszę, że go masz. Masz przy sobie Aarona, w którym masz ciągle oparcie, kiedy
nie otrzymujesz go ode mnie. Kiedy ja zawodzę. Chcesz wrócić do Londynu ?
Zgadzam się. Ale jadę tam razem z tobą.
Nigdzie nie puszczę cię samej, nie puszczę was – położył dłoń na jej podbrzuszu
i kontynuował – Kocham was tak bardzo. W tobie kocham wszystko. Kocham to jak
się złościsz, jak się cieszysz i uśmiechasz do mnie. Bez ciebie ja nie
istnieje. Kocham cię najmocniej jak tylko potrafię i nigdy nie przestanę.
Zawsze będę cię kochał – zakończył i złożył na jej ustach subtelny pocałunek. Z
jej oczu popłynęły łzy, które ocierał Marco swoimi drżącymi dłońmi.
- Wariacie, kocham cię – zaśmiała się – Ale zaufaj mi i uwierz w moje
uczucia. Bez tego nie będziemy razem szczęśliwi.
- Wiem. Proszę cię tylko o kolejną szansę.
- Zawsze ją dostaniesz. – odpowiedziała i wtuliła się w jego ciało, a z
jego oczu popłynęła łza, na myśl, że prawie co stracił swoją miłość.
***
Obudził się widząc obok siebie ukochaną dziewczynę. Spała oddychając powoli, z uśmiechem na twarzy. Sam był zadowolony, że ma ją obok siebie, mimo, że popełnił głupi błąd, przez który łatwo mógł ją stracić. Ale miłość, która ich łączy, nie jedną pokonała przeszkodę, nawet tę. Po wczorajszym wspólnie spędzonym dniu, od teraz musi być już dobrze, ale wie że łatwo nie będzie. Musi zrobić coś czego się obawia, ale dla niej zrobi wszystko.
Delikatnie odsłonił swoje ciało spod pościeli i jak najciszej opuścił wspólne łóżko, tak by jej nie obudzić. Wszedł do salonu rozglądając się w poszukiwaniu jej torebki. Leżała na fotelu więc wziął i otworzył by odnaleźć jej telefon. Choć to nie powinno mieć miejsca, wyszukał jego numer telefonu, który sobie zapisał i odłożył urządzenie na swoje miejsce. Po tym poszedł do garderoby po jakiekolwiek ubrania, które szybko na siebie nałożył i wyszedł z domu.
W Dortmundzie coraz bardziej było widać oznaki zbliżającej się wiosny. Gałęzie miejscowych drzew wypuszczały pierwsze pąki, trawniki nabierały zielonkawych barw, a śnieg znajdował się jedynie w najmniej nasłonecznionych miejscach. W rozpiętej kurtce pokonał schody ich domu i zadzwonił do drzwi. Zaczekał chwilę, a zaraz jego oczom ukazała się Ania, która powitała go z wielkim uśmiechem na twarzy i zaprosiła do środka. Akurat przygotowywała śniadanie, więc Niemiec przybył w samą porę. Nie był jednak zainteresowany spożyciem posiłku, choć uwielbiał wszystko, co jego przyjaciółka gotowała. Bardziej interesowała go obecność Lewandowskiego.
- Jest na górze. Pewnie zaraz zejdzie tutaj - odpowiedziała, gdy została zapytana o obecność swojego chłopaka. Nieco była zaskoczona jego obecnością przez ostatnią kłótnią między nim a polskim napastnikiem. Jednak nie wnikała w szczegóły, a bardziej denerwowała się faktem, że Reus nie wie nic o obecności Szczęsnego w ich domu. Po chwili i bramkarz i napastnik stali w wejściu do kuchni.
- Marco ? - wydukał przez zachrypnięty głos najlepszy snajper Borussi. Obok niego stał spanikowany Wojtek, który nie wiedział co ma powiedzieć. Jak się okazało, nie potrzebnie się stresował.
- Witaj Wojtku. Robert, co tak patrzysz na mnie ? - zaśmiał się przyjaźnie, co było jeszcze większym zaskoczeniem.
- Jestem...zdziwniony - odparł wpatrując się w szczęśliwego przyjaciela
- Nie wiem dlaczego. Ale mniejsza z tym. Zapraszam was na imprezę. Dzisiaj, u mnie, wieczorem. Obecność obowiązkowa. Wojtek też masz przyjść ! - zagroził mu palcem i znów się zaśmiał, lecz polscy piłkarze stali oniemieli i w ogóle się nie odzywali.
- Zrób coś z nimi - wskazał na mężczyzn, Reus uśmiechając się do Stachurskiej i po tych słowach opuścił dom z zamiarem poinformowania ukochanej o swoich planach.
***
Siedziała czytając książkę, gdyż Marco nie pozwalał jej nic robić, ze względu na jej stan. Jednak zaczynało ją to trochę denerwować, gdyż takie nic nie robienie, strasznie ją nudziło. Jednak wiedziała, że Marco wszystko robi z troski o nią.
Zaczytana poczuła pocałunek i zwróciła się w jego stronę. Spojrzała mu głeboko w oczy, które emanowały samym szczęściem i radością. Uśmiechnęła się odsłaniając swoje śnieżno białe zęby, po czym pocałowała go. Brakowało jej tego przez długi czas. Ale znów oboje mogą się cieszyć sie swoją obecnością.
- Będziesz na mnie zła - odparł spuszczając wzrok
- Co zrobiłeś znowu ? - zachichotała i objęła go swoimi drobniutkimi dłońmi
- Nie wyrrzymam tak dłużej. Chcę by wszyscy wiedzieli o naszym szczęściu. Chcę by wiedzieli o tobie, o nas, o dziecku. Zaprosiłem wszystkich do nas, na dzisiejszy wieczór. - posmutniał widocznie, lecz na twarzy młodej kobiety nadal widniał szczery uśmiech.
- Dobrze zrobiłeś. Nadszedł czas by wszyscy poznali prawdę - jej słowa widocznie go zaskoczyły - Nie patrz tak na mnie. Nie możemy się wiecznie ukrywać. A to jest odpowiedni moment.
- Kocham cię, wiesz ? - patrzył na nią z taką czułością i uwielbieniem, jak jeszcze nigdy nie patrzył. Przysunął się bliżej niej, tak by ich czoła się stykały, po czym pocałował ją by zapewnić ją co do swoich uczuć. Lecz ona bezgranicznie mu wierzyła w to co mówi i wierzyła w to, że dla niego jest najważniejsza. W końcu, przecież tak jest.
***
Kończyli przygotowania do wieczornej imprezy. Muzyka była już włączona, na stole i na kuchennym aneksie znajdowały się talerze z przekąskami. Stała również butelka z szampanem, gdyż oboje liczą na entuzjazm przyjaciół na wszelkie wieści.
- Już przyszli ? - zapytała Weronika gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Zaskoczona spojrzała na ukochanego, lecz ten uśmiechnął się tajemniczo mówiąc:
- Nie, to niespodzianka - po czym zniknął przedpokoju. Kiedy ona sprawdzała czy wszystko znajduje się na swoim miejscu, on rozmawiał z nim, i coraz bardziej się do niego przekonywał, nie znając go. Ale wiedział, że w nim oboje znajdą oparcie w każdej trudnej chwili. Zabrał jego walizkę odstawiajac do pokoju gościnnego po czym zaprowadził go do Weroniki.- Kochanie, masz gościa...- dziewczyna odwróciła się a na jego widok, jeszcze bardziej się uśmiechnęła.
- Mówiłaś, że tęsknisz więc jestem - odparł rozkładając ramiona, w których po chwili tulił swoją przyjaciółkę.
- Aaron, ty wariacie- objęła go tak mocno, że odejmowało mu oddech, ale brakowało mu tych uścisków i jej obecności. W końcu, rzadko trafia się na tak wspaniałych przyjaciół, jakimi była ona jedna dla niego.
- Udusisz mnie - puścił ją, gdyż zdawał sobie sprawę, że obok znajduje się jej chłopak, a jednocześnie ojciec jej dziecka. - Pokażesz mi łazienkę ? Chciałbym się odświeżyć po podróży - dziewczyna z uśmiechem na twarzy zaprowadziła go do łazienki, podając mu świeże ręczniki i pozostawiła go samego.
Wróciła do salonu, gdzie oparty o oparcie kanapy, stał Marco. Stanęła na przeciw obejmując go i spojrzała w jego połyskujące oczy.
- Ty go tutaj sprowadziłeś ? - zapytała
- Chciałaś tego. Chciałaś go mieć przy sobie.
- Dziękuję. Choć wiem że to dla ciebie bardzo trudne. I kocham cie za to. Za to, że dla mnie zrobisz wszystko. - po tych słowach chłopak pocałował ją w czoło i przytulił, chowając twarz w jej długich, kasztanowych włosach.
- Też cię kocham. Za to, że jesteś ze mną...
***
Siedziała wraz z nim w sypialni, by nadrobić stracone godziny. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. W domu gromadziło się coraz więcej osób, ale jeszcze nikt o niczym nie wiedział. Taki właśnie był plan. Kiedy będą już wszyscy, oni o wszystkim powiedzą. Kiedy oni żartowali sobie w najlepsze, w mieszkaniu zapanowała cisza. Oznaczało to, że właśnie nadchodzi ten moment. Moment prawdy.
- Posłuchajcie mnie wszyscy- zaczął, ale nie do końca wiedział, że jak ma to wszystko powiedzieć - Wiem, że ostatni czas był szalony. Przeżyliście ze mną tyle, że chyba do końca życia będziecie mnie mieli dość - wszyscy wybuchli śmiechem, a Kuba jak zwykle musiał coś dopowiedzieć
- Jak przyszedłeś do Borussia to mieliśmy cię już dość
- Dzięki Kubuś. Też cię kocham - zaśmiał się i uznał, że musi to w końcu powiedzieć - Ale obiecuję, że już nie wywinę więcej numerów. Już nie będziecie musieli mnie szukać w całym mieście i znosić moje wahania humorów. Bo jest ktoś, dzięki komu jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Są osoby, które prawdę poznały, ale od teraz oboje chcemy, by wszyscy się o tym dowiedzieli. Kochanie, chodź do nas - odparł otwierając drzwi swojej sypialni, a wszyscy spojrzeli po sobie. Z delikatnym uśmiechem na twarzy weszła do pokoju, a za nią Aaron, który wmieszał się w tłum przyjaciół. Wszyscy na moment przestali oddychać, bo każdy był pod ogromnym wrażeniem.
- Weronika wróciła ! - rozległ się czyjś okrzyk, zapewne uradowanego Błaszczykowskiego. Wszyscy powstali i bili brawa, z wyjątkiem Lewandowskiego, który nadal siedział na krześle i przyglądał się wszystkiemu z wielkiem smutkiem.
- Czekajcie, czekajcie - zaprotestował, gdy wszyscy zaczęli podchodzić by uściskać dziewczynę i razem z nia cieszyć się jej powrotem do Dortmundu, do Marco - To nie koniec dobrych wiadomości. Otóż, za kilka miesięcy... - spojrzał jej w oczy i przytulił ją, splatając z nią dłonie, kładając na jej podbrzuszu - Będziemy rodzicami ! - wykrzyczał na cały głos, a zaraz po tym rozległ się wiwat i gromkie brawa.
Wszyscy się cieszyli. Nawet Wojtek, którego dziewczyna chyba jeszcze nie zauważyła. Ale On ? On poczuł w sobie niepohamowany gniew, smutek i rozgoryczenie.
Przytuła wszystkich, dziękowała im za przybycie, cieszyła się ze wszystkim. Jednak w międzyczasie spostrzegła jak wychodzi. Spojrzał na nią. To spojrzenie ją zabolało. Po raz pierwszy patrzyła na nią w taki sposób. Beznamiętnie. Bez tego blasku w oczach, który w nim kochała...
Prawda jest jedna.
On ją kocha i nigdy nie przestanie.
Pytanie... czy ona go kocha ?
O Boże...kocham Tego bloga! Niesamowita jesteś, Twoje historie...no brak słów.
OdpowiedzUsuńRozdział genialny, cudowny, wspaniały...nieziemski.
Tylko ciekawe jak potoczą się kontakty między Weroniką i Robertem i Anią i Robertem? Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. :) Pozdrawiam :**
PS. W wolnym czasie zapraszamy na bloga. To nasz debiut, więc jeśli się podoba prosimy o reklamę :3
http://ucisz-mnie-pocalunkiem.blogspot.com
hagsjdgasgdkajghshjdsgka *.* Tyle mogę powiedzieć :D
OdpowiedzUsuńSuper i cieszę się że Marco i Weronika są razem czekam na nexta i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://kocham-sie-w-tobie.blogspot.com/ ZAPRASZAM NA NOWY BLOG!
OdpowiedzUsuńDobrze, że Reus w porę zrozumiał swój błąd i nie pozwolił jej wyjechać. Może wytrzymają razem bez kłótni i wkrótce staną na ślubnym kobiercu! Szkoda mi troszkę Roberta! Jego szanse na odzyskanie Weroniki skurczyły się. Chyba będzie musiał żyć z świadomością, że ona nigdy go nie pokocha. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńNaprawdę fajnie, strasznie mi sie podoba, ale OH! Niech ten cymbał się w końcu ogarnie, mam już dość jego osoby, to przez niego wszyscy cierpią! Paszła Robert ty siło nieczysta (i mówię to zarówno "do" tego z opowiadania jak i tego prawdziwego).
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdzial i zapraszam na nowy do siebie:
sag-mir-wo-ist-die-echte-liebe.blogspot.com
Ten rozdział jest taki genialny, że mogłabym go czytać i czytać po kilka razy. Zawsze gdy mi smutno to czytam sobie twojego bloga i mimo to na mojej twarzy pojawia się uśmiech. I za to ci dziękuję :*
OdpowiedzUsuńJezu jak ślicznie napisane ♥
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, że Weronika jest z Marco i że będą mieli maleństwo. Szkoda tylko Roberta. Pewnie jak zwykle coś chłopak namiesza. No nic. Czekam na dalsze rewelacje na tym blogu. ♥
Weny ♥
Pozdrawiam. Nadia. ♥
Cudownie piszesz ! czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że Marco i Weronika są razem ;D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
-Kamila ;>
JEZU!!!! Nie mogę powstrzymać łez! Niby rozdział nie jest smutny, wręcz przeciwnie, a ja ryczę! Oczywiście jak zwykle pozwoliłam piosence Jamesa Blunta z Twojej playlisty lecieć i mam teraz skutek. Ona tak wspaniale pasowała do tej całej atmosfery jaka panowała w tym rozdziale!! Marco jest taki cudowny! Jak sprowadził do Dortmundu Aarona to już w ogóle uznałam, że Marco to chodzący ideał mimo swoich wad. Po prostu tylko można zazdrościć Weronice takiego partnera! I te docinki Kuby! Jejciu, uwielbiam tego człowieka!! I Wojtek. Tak za nim tęskniłam! Chciałabym żeby między nimi się ułożyło. Między Weroniką a Wojtkiem. Jakby nie było, byli przyjaciółmi, opiekowali się sobą nawzajem i szkoda by było zmarnować to wszystko. Najważniejsze, że Szczęsny potrafił cieszyć się z jej szczęścia z Marco. To najpiękniejsze co może być.
OdpowiedzUsuńDobra, jeszcze wątek Roberta. Kurcze. Szkoda mi go. Źle ulokował uczucia i jeśli on będzie cierpiał to pewnie część mnie też. Jest w trudnej sytuacji, bo on kocha ją bezgranicznie, a ona bezgranicznie kocha Marco. Naprawdę, cholernie ciężki przypadek. Jestem ciekawa jak to dalej pociągniesz.
Ok, już nie mogę pisać! Wprawiłaś mnie w taki nastrój, że brak mi słów! Jeden z najlepszych rozdziałów na tym blogu kochana!!
Już Cię nie zanudzam, tylko zaproszę na nowy rozdział u mnie, buziaki ♥
http://marcinho11.blogspot.com/
Ojejuciu! Ale się narobiło. Trochę szkoda mi Roberta,bo wiem co czuje do Weroniki..
OdpowiedzUsuńAle rozdział jak zwykle mistrzostwo świata;)
Czekam na kolejny!:)
Pozdrawiam i całuje :*:*:*:*:*:*:*
Oooo w końcu razem <3 Cudowny rozdział :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że się pogodzili, kiedy Marco mówił że zazdrości Werce przyjaźni zrobiło mi się go żal :(
Czekam na następny oraz serdecznie zapraszam na mojego bloga :)
WSPANIAŁY !!!! MARZĘ O TYM BY ICH SZCZĘŚCIA JUŻ NIC NIE ZAKŁÓCIŁO... ALE CZUJĘ, ZE ZAWIROWANIA W ICH ŻYCIU JESZCZE BĘDĄ . MYLĘ SIĘ??? POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO MNIE
OdpowiedzUsuń