*
Obok jesteś wciąż i nie ma Cię
nie potrafisz wprost nie kochać mnie
może to nie nam pisana jest
taka miłość aż po życia kres.
*
Czy ktoś kiedykolwiek pomyślał, że te dwie młode i piękne kobiety, będą siedziały w swoim towarzystwie, rozmawiając ze sobą ? Bez żadnych kłótni, nieporozumień. Tak się dzieje właśnie teraz, mimo faktu, że na swój sposób łączy je jeden mężczyzna. On, kocha je obie, choć z jedną z nich, łączy go coś wyjątkowego, wyjątkowe uczucie i specyficzny sentynement do tego co przeżył wraz z nią. Mimo, że tak naprawdę nigdy razem nie byli. Tyle, że teraz wiele się zmieni. Jej przyjazd wzbudzi w nim wielkie uczucie, miłość ożyje na nowo, lecz prawda okaże się zbyt wielkim wstrząsem.
- Nie rozumiem cię. Nie rozumiem, jak mimo tego co było kiedyś, ty cieszysz się z mojego przyjazdu - odparła przerywając ich wspólną rozmowę.
- Właśnie, bo to było kiedyś. Jak wyjechałaś, wszystko się zmieniło. Każdy się zmienił. Choć wszyscy nie dawali po sobie poznać, że cierpią, to można było to dostrzec. Każdego dnia widziałam w oczach Roberta ten smutek, tę pustkę. Każdy tęsknił, a ja wiedziałam, że tylko twój powrót wszystko odmieni. Obawiałam się tego, nie ukrywam. Bałam się, że jednak Robert będzie chciał do ciebie wrócić, być z tobą, ale teraz...gdy jesteś w ciąży i to z Marco, to jestem spokojna. I cieszę się waszym szczęściem. Mam też cichą nadzieję, że w końcu uda nam się zaprzyjaźnić - posłała ciepły, przyjacielski uśmiech i ciągle się uśmiechając wróciła do poprzedniego tematu ich rozmowy.
Kiedy one świetnie się bawiły w swoim towarzystwie, ci dwaj mężczyźni rozeszli się w dwie przeciwne strony. Miał do siebie pretensje, że zachował się tak podle, że tak okropnie potraktował swojego najlepszego przyjaciela, a tylko dlatego, że sam nie radzi sobie ze swoimi problemami. Robert Lewandowski,bo o nim właśnie mowa, wyszedł niedługo po tym, gdy szatnię opuścił wspomniany Marco. Teraz chciał jak najszybciej znaleźć się we własnym mieszkaniu, u boku Ani. Chciał przemyśleć swoje zachowanie i zastanowić się jak może naprawić swój błąd, lecz wie, że łatwo nie będzie. Blondyn już tyle razy mu wybaczył, że tym razem szansy może nie otrzymać. Może właśnie mówiąc te kilka słów, posunął się zadaleko...
A On ? Przecież niczemu nie zawinił. On nie prosi o specjalne traktowanie, jest mu obojętne ile zarabia, kto chce go mieć w klubie. Jego domem jest Dortmund. Zawsze nim był. A teraz ma w nim wszystko czego pragnie. To miasto jest jego miłością i nie wyobraża sobie, życia gdzie indziej, między innymi ludźmi.
Jeszcze przez chwilę siedział w swoim samochodzie, opierając czoło o kierownicę. Zamknął oczy i próbował ochłonąć lecz nie potrafił. Zimne powietrze schładzało jego rozgrzane ciało, lecz nie potrafiło schłodzić myśli. Słowa zabolały, nawet bardzo, ale nie może się przejmować jakimiś tam błahostkami. Teraz musi zająć się tym co najważniejsze : rodziną. Od teraz myśli tylko o Weronice, o dziecku, które za kilka miesięcy przyjdzie na świat i o tym, jak bardzo jest szczęśliwy.
Wysiadł z samochodu, zakładając kaptur by ochronić się przed pruszącym śniegiem. Otworzył bagażnik, z którego wyjął torbę i udał się do mieszkania. Zdjął kurtkę odwieszając na wieszak i zmoczone obuwie, przez co stał na zimnych płytkach w samych, białych skarpetkach. Słysząc rozmowy, powędrował do salonu, gdzie siedziała jego ukochana wraz ze Stachurską. Cieszył się, że mimo tego co było kiedyś, dziewczyny próbują się ze sobą zaprzyjaźnić, i jak na razie wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku. Przystanął przy barku, z którego wyjął butelkę swojego ulubionego trunku, napełnił nim literatkę do połowy po czym przysiadł się do kobiet. Przysunął krzesło bliżej ukochanej i usiadł tak by mógł ją swobodnie obejmować. Zimnymi ustami złożył pocałunek na jej policzku i mocniej przyciągnął do swojego ciała by poczuć jej ciepło.
- Kochanie, wszystko w porządku ? - zapytała troskliwym głosem, gładząc jego blond włosy.
- Tak, tak - zaprzeczył, gdyż nie chciał jej denrwować. Wiedział, że gdyby powiedział jej to, co sam usłyszał od Lewandowskiego, ona by tego tak nie zostawiła. Wolał przemilczeć i zapomnieć.
- Wiesz, że nie potrafisz kłamać ? - uśmiechnęła się szeroko widząc w jego oczach to zakłopotanie.
- Nic się nie dzieje - odparł po czym zwrócił się do Ani - To o czym tak rozmawiałyście przez tyle czasu ?
- Marco, przecież że o tobie - zachitoła patrząc na zakochaną i szczęśliwą do granic możliwości parę - Nic, będę już szła. Pewnie chcecie pobyć sami więc już znikam, a Robert zapewne się zastanawia gdzie się podziewam - mówiła zakładając swoją kurtkę i buty.
- Do zobaczenia. Cieszę się że przyszłaś - rzekła na pożegnanie, gdy kobieta otworzyła drzwi. Przyjacielsko uściskała Polkę, która po chwili udała się do łazienki, pozostawiając Marco z gościem.
- Weronika poszła. To teraz mów co się stało na treningu - odparła stanowczo unosząc brew i spojrzała na zaskoczony wyraz twarzy przyjaciela. Ten jednak nic nie powiedział, lecz wziął swoją kurtkę, która nadal była wilkotna i oboje wyszli na zewnątrz. Zatrzymali się na jednym ze schodków, by porozmawiać. Mężczyzna oparł się o zimną, metalową barierkę, zakładając ręce na piersi i chowając twarz w kołnierzu. - Robert. Robert coś zrobił, prawda ? - powiedziała, a blondyn uniósł wzrok. Nie musiał nic mówić, gdyż kobieta wiedziała, że to właśnie jej chłopak zawinił. Była zła na niego, że znów zachował się tak jak zachować się nie powinien. Gdy Marco opowiedział jej o wszystkim, wściekła udała się do domu.
***
Leżał na kanapie w salonie, okryty do pasa błekitnym kocem i z twarzą zwróconą w stronę ekranu telewizora. W jej dłoni trzymał pilot, co chwile przełączając kanał do póki do domu nie wróciła Stachurska wyłączając urządzenie i wręcz zdzierając z mężczyzny okrycie. Podparł się na boku patrząc na brunetkę, ale widząc, że szykuje się poważniejsza rozmowa, uniósł ciało i usiadł nic nie mówiąc.
- Co ty sobie do cholery wyobrażasz ?! - krzyknęła tak głośno, że piłkarz miał wrażenie, jakby ktoś przyłożył mu megafon do ucha. - Już nie wymyśliłeś nic głupszego ? Jak mogłeś mu coś takiego powiedzieć ? Jak ?! Robiłeś wiele głupot ostatnimi czasy, ale teraz przeszedł samego siebie. Nie wiem jak to odkręcisz, ale może ci się już nie udać. Nie miałeś prawa mówić mu takich rzeczy, rozumiesz ? Tak traktujesz przyjaciół ? To licz się z tym, że w krótce stracisz ich wszystkich i zostaniesz sam. Nie będę stawała po twojej stronie - mówiła chodząc po całym pokoju, aż w końcu zatrzymała się przed nim samym patrząc w jego oczy - Robert, nie wiem co się z tobą dzieje - westchnęła - Zastanów się nad swoim zachowaniem. Nie wiem, czy zachowujesz się tak przez to, że Weronika wyjechała, czy jest coś jeszcze o czym nie wiem. Ale musisz jak najprędzej poradzić sobie ze swoimi problemami, bo nie długo dowiesz się o czymś... Gdy inni będą się cieszyli, ty będziesz cierpiał. I martwię się o ciebie, bo nie wiem jak sobie z tym poradzisz.
- Ania, o czym ty mowisz ? O czym się dowiem ? - zaskczony jej wypowiedzią wstał i podszedł blisko niej kładąc dłonie na jej ramionach.
- Nie mogę ci powiedzieć. W krótce sam się dowiesz - odparła, wiedząc, że nie od niej poza prawdę. Uwolniła się z jego objęć i pobiegła do sypialni, w której się zamknęła by nie przebywac w tej chwili z Lewandowskim.
Siedział długi czas sam, zastanawiając się nad słowami Stachurskiej. Myslał, lecz nic nie przyszło mu do głowy. Co jakiś czas Wojtek próbował z nim porozmawiać, lecz mu się nie udało.
***
Drobne światełka rozwieszone wokół sufitu oświetlały całą sypialnię. Włączyła swoją ulubioną muzykę, okryła się puchową pościelą, wcześniej poprawiając poduszkę. Gdy już siedziała wygodnie, wzięła na kolana laptop, który prędko uruchomiła i myslała co napisać. Odkąd wyjechała trzy dni temu, nie rozmawiała z nim, nie wie co u niego, jak się miewa. I właśnie to ją boli. Fakt, że gdy potrzebowała wparcia, otrzymywała je od niego, lecz po podjęciu decyzji, wyjechała bez słowa, bez żadnych tłumaczeń. Przecież to jej prawdziwy przyjaciel. Ten, który jest zawsze i bez względu na wszystko. Tęskni za nim, bo jak mogłaby nie tęsknić ? Przeżyli ze sobą tyle przygód, wiele wzlotów i upadków. Byli ze sobą zawsze. To miała byc przyjaźń na zawsze. Nie taka jak z Wojtkiem, która całkiem zmieniła bieg zdarzeń, lecz taka która przetrwa wszystko.
Otworzyła okienko wiadomości, lecz nie potrafila nic napisać. Każde zdanie, zaraz usuwała, myśląc jak wszystkie swoje uczucia ubrać w słowa. Po kilkudziesięciu minutach potrafiła tylko napisać : " Tęsknię za Tobą, Aaron. Nie chcę Cię stracić. Odezwij się, proszę... ". Wcisnęła klawisz enter z drżeniem rąk i pozostało jej czekać na jakąkolwiek odpowiedź. Otwarty laptop odłożyła na wolną część łóżka, i w króciutkiej piżamce pobiegła do kuchni po coś do picia.
W międzyczasie łazienkę opuścił Marco, który od razu udał się do sypialni i do łóżka. Widząc nieobecność ukochanej, rozłożył się wygodnie i czekał na nią. Wcześniej wziął laptopa, który znajodwał się ne jego miejscu. Zobaczył tylko, że Weronika napisała do kogoś, lecz pomyślał, że nie będzie czytał jej korespodencji. Ale po chwili uświadomił sobie, że jeśli są razem to nie powinni mieć przed sobą żadnych tajemnic i sekretów. Pożałował swojej decyzji, gdy przeczytał tę krótką, lecz jakże treściwą wiadomość. Poczuł się na swój sposób oszukany i zdradzony. Myślał, że odkąd wróciła już nic nie stanie im na drodze, lecz nie im widocznie pisana jest miłość na wieki. Zawsze kiedy zaczyna się układać między nimi, zjawia się ktoś trzeci. Ktoś kto burzy ich spokój. Był Robert, Wojtek, a teraz Aaron. Może to przez złość, lecz poczuł , że nie ma stuprocentowej pewności, że dziecko które nosi Weronika, jest jego dzieckiem.
- Jesteś już - dobiegł go cichutki głos dziewczyny, która cichutko wemknęła się do sypialni i do łóżka. Przysunęła się bliżej niego by go pocałować, lecz ku jej zaskoczeniu ten odsunął się. - Marco ?
- Co to jest ? - zapytał ze spokojem, wskazując wiadomość na ekranie laptopa.
- Czytasz moje wiadomości ? - zapytała z lekkim wzburzeniem
- Co to jest do cholery ?! - uniósł głos
- Wiadomość, nie widzisz ?!
- Takie wiadomości mu wysyłasz ? Tęsknisz ?! Jak... Kim ja tak naprawdę dla ciebie jestem, co ? Po co wróciłaś ?
- Znowu zaczynasz ?! Dla ciebie ! Dlatego, że będziemy mieć dziecko. Dlatego, że cię kocham - mówiła ze łzami w oczach
- Nie wierzę ci. Weronika, nie wierzę w twoje słowa. Nie jestem pewien twoich słów co do uczuć wobec mnie, tak jak nie jestem pewien, czy to dziecko...jest moim dzieckiem
- Nienawidzę cię ! - wykrzyczała, gdy ten wyszedł z sypialni, a ona pozostała sama.
***
Po nocnej nieobecności w mieszkaniu, wszedł po cichu do wspólnego mieszkania. Zdjął buty i kurtkę, odwieszając na swoje miejsce. W dłoni trzymał kosz zapełniony różami, z kartką z przeprosinami. Zdaje sobie sprawę, że teraz będzie musiał wspiąć się na wyżyny by naprawić to co zrobił wczorajszego wieczoru. Wszedł na palcach do salonu, gdzie zastał Weronikę. Dopinała guziki swojego czarnego płaszcza, a obok stała jej walizka. Mężczyzna zaniemówił na ten widok, aż w końcu odparł
- Weronika ? Co ty robisz ?
- Jak to co ? Wracam do domu. Wracam do Londynu...
***
Przepraszam za opóźnienia ale tak wyszło.
+
polecam świetnego bloga. http://marcinho11.blogspot.com/ w imieniu Autorki, serdecznie zapraszam, bo naprawdę warto.
kolejny rozdział w najbliższą sobotę
Zawsze tak jest .. zawsze jak coś zaczyna się układać, to zaraz musi się zepsuć. Jak czytam twoje opowiadania to one są takie realne i czuję się jakbym była w tym świecie.Ten rozdział jest tak cudowny, że już brakuje mi słów ...
OdpowiedzUsuńCzemu jak jest dobrze to musi się od razu zepsuć??? Myślałam, że będą już szczęśliwi. Ciekawe o co chodziło Ance? Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńJeśli będziesz mieć czas wpadnij na mojego bloga
Pozdrawiam :)
Nie wierzę! Znowu? Czy oni kiedykolwiek dojdą do porozumienia? Ile razy można kłócić się o to samo? Ile razy jeszcze Reus będzie wyciągał pochopne wnioski i wydzierał się na Weronikę? Jeśli tak ma być w ich związku to lepiej niech się rozstaną! Bo wkrótce Wera napisze do kogoś kilka miłych słów, a on będzie ją od razu posądzał o zdradę. Widać, że Marco jest niedojrzały i zaborczy. Lepiej, żeby dziewczyna związała się z kimś, kto nie będzie jej ograniczał! Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńBOoooooooooooSkiii!!<3<3<3
OdpowiedzUsuńMarco to totalny kretyn..Boże co za człowiek, a jaki zazdrosny ...Teraz to naprawdę musi zrobić wszystko żeby odzyskać Weronikę!!
Czekam na kolejny!:)
Pozdrawiam :*:*
ja cię chyba znajdę i ukatrupię...
OdpowiedzUsuńdlaczemu znów to robisz?
czy oni będą w końcu razem szczęśliwi?
i jeszcze ten Lewy...
weny ♥
i żeby wszystko się ułożyło :D
Nieeeee ;(
OdpowiedzUsuńTylko nie do Londynu,nie znowu,nie może go zostawić :o
Tak czekałam na reakcje Lewego,Kuby i Wojtka na tę "wieść" a tu ona znowu ucieka ;c Jeju,umiesz trzymać w napięciu. :) Rozumiem trochę Weronikę,Marco przesadza z tą zazdrością ale to chyba przez to że ją tak bardzo kocha a tu 3 facetów próbuje mu ją podejść ale moje przemyślenia moimi przemyśleniami a to co piszesz jej genialne i kocham to opowiadanie ♥
BOŻE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNo ale żeby czytać jej wiadomości to już przeginka !
Mam nadzieję że się pogodzą :)
Pozdrawiam ;)
http://mijamyyyyysie.blogspot.com/
Woooooow, fenomen!
OdpowiedzUsuńSzkoda, że znowu nie idzie po Ich myśli, ale mam nadzieję że wszystko się ułoży i będą szczęśliwi!
Naprawdę jestem pod wrażeniem ( jak zawsze ) Genialnie piszesz! Uwielbiam to opowiadanie!
(Reusy mnie troszkę wkurza swoją zazdrością i charakterkiem, ale nieważne :D )
Super! Super! Super!
Pozdrawiam, Lizzie! ;*
Ojoj ale się porobiło ;/ Mam nadzieje że Marco to naprawi i Werka nie wyjedzie ;* Ciekawa jestem też reakcji Lewego jak się o tym wszystkim dowie ;3
OdpowiedzUsuńRozdział boski ! <3 Pisz jak najszybciej newsa ;)
A jak masz czas i chęć to zapraszam do siebie;
http://pilkarz-bvb-na-zawsze-w-moim-sercu.blogspot.com/
No nie, znowu? :cc Mam nadzieję, że Marco tym razem ją zatrzyma, nie pozwoli jej uciec.
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny! Czekam z nieciepliowością na dalsze losy bohaterów!
Pozdrawiam ;**
PS. Zapraszamy na bloga: http://ucisz-mnie-pocalunkiem.blogspot.com
Jak Marco mógł pomyśleć, że to nie jego dziecko! ;(
OdpowiedzUsuńWkurzył mnie tym!
Ale rozdział świetny i czekam na następny ;p
-Kamila ;>