sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 39

*

Czuję, że moja miłość do ciebie
Staje się silniejsza z dnia na dzień
I nie mogę się doczekać, aż znowu cię zobaczę
Aż będę mógł trzymać cię w swoich ramionach

*



Odwrócił się na drugą stronę łóżka, lecz zobaczył, że leży w nim całkowcie sam. Podparł się na łokciach i ujrzał przed sobą swoją dziewczynę, która stała przed lustrem upinając swoje włosy w koka. Uśmiechnął się sam do siebie po czym zwrócił się do niej zaspanym głosem :
- Kochanie, czemu nie śpisz ?
- Idę biegać. - odparła i otworzyła drzwi garderoby, w której poszukiwała swojego stroju - Robert ?
- Co tam skarbie ? - zapytał zerkając na nią
- Rozmawiałeś może ostatnio z Marco ? Jak on się trzyma ? - wykazywała się troską wobec przyjaciela jej ukochanego i jej samej
- Nie, nie gadaliśmy ze sobą. W ogóle, wczoraj na treningu wydarzyło się coś dziwnego - zmarszczył czoło przypominając sobie owe wydarzenie, wciąż dla niego niezrozumiałe
- Co się stało ?
- Trener był wściekły, bo Marco nie pojawił się już na drugim treningu. Ale przyjechał spóźniony, Klopp urządził mu pogadankę, a potem Reus mu coś powiedział, a Klopp go wyściskał i podarował mu trening. I później to już całkiem był taki miły, radosny, śmiał się i żartował. Jak nie on.
- Faktycznie dziwne.A nie wiesz co mogło się stać ?
- Nie mam pojęcia - oznajmił i jeszcze na kilka minut położył się w ciepłym łóżku.
- Nic, idę pobiegać ! Niedługo wracam ! - zawołała tuż przed wyjściem
- Uważaj na siebie. Kocham cię ! - krzyknął by kobieta go usłyszała.
Próbował się zrelaksować, odprężyć - po prostu nie myśleć. Lecz wyzwanie stało się nad wyraz trudne i ciężkie do wykonania, bowiem jak na złość zaczął znów myśleć o Weronice. Próbował już wszystkiego by o niej zapomnieć, lecz stało się to niemożliwe do wykonania. Już chwilami wpadał w pewnego rodzaju paranoje. Chciał rzucić wszystko, nie przejmując się przyjaciółmi i pojechać do niej wyznając że ją kocha i chce z nią być do końca życia. Czasami już sam nie wie, czy przestał już ją kochać, czy kocha tak bardzo, że nie panuje nad tym uczuciem.
Oblany potem usiadł na łóżku, do pasa okryty pościelą, i z etażerki wyjął zdjęcie, które skrupulatnie schował pomiędzy czasopismami i innymi rzeczami. Wpatrując się w zniszczoną już fotografię przypominały mu się najprzyjemniejsze momenty spędzone wraz z nią. Na samą myśl o tych chwilach uśmiechnął się do siebie i zmierzwił swoje ciemne włosy. W tym samym czasie nieoczekiwanie do pokoju wszedł Wojtek, który nadal przebywał w Dortmundzie, mieszkając u przyjaciół. Mimo kilku kłótni, niepotrzebnych oskarżeń rzuconych przez jednego i drugiego, potrafili ze sobą normalnie rozmawiać.
- Kochałeś ją gdy wyjeżdżałeś do Niemiec ?  - zapytał nieoczekiwanie siadając obok kolegi z reprezentacji.
- Nie wiem. Nie wiem co wtedy czułem, nie wiem co czuję teraz. Przecież się przyjaźniliśmy, od zawsze, ale potem ta impreza i ... Straciłem ją już na zawsze. - mówił zrozpaczony - Może kochałem, tylko tłumaczyłem sobie ciągle, że to tylko przyjaźń, a tak naprawdę było całkiem inaczej. I już teraz nie wiem, czy dobrze zrobiłem, wyjeżdżając wtedy.
- Co zamierzasz zrobić ? - zadał kolejne pytanie
- Nie mam pojęcia. Wszystko się pokomplikowało. Jestem z Anią, kocham ją, ale Weronika... Nie ! Kocham tylko Ankę ! - znów próbował sobie wmawiać tę samą regułę
- Robert ! Ty nadal kochasz Werkę i chcesz  z nią być. Na co czekasz ? Jedź do niej ! - wypowiedź zaskoczyła zdezorientowanego napastnika Borussi, który opuścił łóżko i stanął przed drzwiami balkonowymi.
- Nie mogę - odparł zasmucony
- Dlaczego ?
- Marco ! Zapomniałeś już o nim ? Nie było cię tu na codzień, więc sobie nie zdajesz sprawy jak oni razem byli szczęśliwi. Nie wiesz nawet jak on cierpi gdy jej tu nie ma. Nie mógłbym mu tego zrobić, rozumiesz ? Marco jest moim przyjacielem...
- To zamierzasz poświęcić własne szczęście dla przyjaźni ?
- Tak, a wiesz dlaczego ? Bo wiem w stu procentach, że on potrafi zapewnić jej wszystko by była szczęśliwa. I chcę mu tylko pomóc. Chcę by Weronika wróciła. Wróciła do niego. Spróbuję odbudować naszą przyjaźń, a potem zniknę z ich życia...
- Podjąłeś już decyzję ?
- Chyba tak. Tak będzie najlepiej dla wszystkich...




***




Siedzieli w łóżku, przytulając się do siebie i przeglądali strony internetowe przeznaczone dla przyszłych rodziców. Marco mówił tylko o tym - o dziecku. Odkąd Weronika wróciła, cały czas chodził uśmiechnięty, tak bardzo szczęśliwy, jak nigdy dotąd. Przygotowywał śniadania, obiady, kolacje...A w wolnych chwilach zajmuje się lekturą magazynów i ciągle wynajduje coraz to nowsze pomysły na urozmaicenie życia przyszłej mamy. W końcu są szczęśliwi, więc  czego więcej potrzeba ?
- Marco, może koniec na dzisiaj... - westchnęła kobieta, gdyż miała już dość tych wszystkich porad i wskazówek od specjalistów
- Ale patrz. Tu piszą, że ... - nie dokończył ponieważ ukochana zamknęła laptopa, zabierając mu go. Spojrzała na ukochanego i delikatnie pocałowała jego usta, co najwyraźniej przypadło do gustu młodemu mężczyźnie. Osunął się niżej, opierając ciężar swojego ciała na rękach i całował swojąć miłość. Tak bardzo mu jej brakowało.
- Nie, nie teraz - odparł, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
- Spodziewasz się kogoś ? - zapytała lekko spanikowana, że ktoś mógłby się dowiedzieć o jej powrocie
- Nie. Pójdę zobaczyć kto to i zaraz wracam - obdarował ją pojedynczym pocałunkiem po czym powędrował otworzyć drzwi. Jego zaskoczenie było niemałe witając swojego gościa.
- Pomyślałam, że pewnie nie jadłeś jeszcze śniadania więc przyniosłam ci świeże bułki - z uśmiechem odparła Ania, wchodząc do mieszkania, a zdezorientowany piłkarz nawet jej nie zatrzymał.
- Dzięki, dzięki  - odparł zmieszany, próbując wymyślic coś sesnowanego by pozbyć się znajomej - To nie będę cię zatrzymywał, pewnie chcesz już wracać do Lewego- mówił obejmując ją ramieniem i prowadząc do wyjścia, co było dla niej sporym zaskoczeniem
- Nie, nie. Z chęcią zostanę i porozmawiamy sobie - odwróciła się i powędrowała do salonu, na przekór Niemcowi - Co to jest ?  -zapytała po chwili, biorąc z kanapy damską bluzkę, która należała oczywiście do Weroniki - Co to jest do cholery, Reus ?! To my wszyscy zastanawiamy się, co zrobić by Weronika do ciebie wróciła, a ty się zabawiasz z innymi ! Jak możesz być takim  dupkiem ! - zakończyła i z całej siły uderzyła go w twarz. Spojrzał na nią chłodnym wzrokiem, trzymając się za policzek, a po chwili wybuchnął śmiechem. - Bawi cię to, Reus ?! - krzyczała, lecz ten nadal śmiał się w niebogłosy. Podszedł do rozsuwanych drzwi sypialni, w której przebywała Weronika słuchając całej rozmowy, która też ją rozbawiła.
- Choć skarbie - powiedział czułym głosem, a po chwili oboje stali przed Stachurską. Chłopak obejmował Weronikę, opierając głowę o jej ramię i spoglądając przyjaźnie na dziewczynę Lewandowskiego. - Teraz możesz mnie przeprosić za ten policzek
- Przepraszam - odparła zakłopotana - Weronika, wróciłaś ? Kiedy ?
- Przedwczoraj  - odpowiedziała, a Marco przyciągnął ją mocniej do siebie, całując raz w szyję, na co ta się zaśmiała i zadziornie odepchnęła od siebie - Napijesz się czegoś ? Kawy, herbaty ? - zapytała i udała się do kuchni, która łączyła się z salonem. Anna i Marco usiedli przy stole, rozmawiając o powrocie młodej Polki. Po chwili ta wróciła, z tacą i trzema kubkami gorącej, świeżej kawy.
- Co ty robisz ? Nie wolno ci pić kawy- piłkarz zabrał kubek ukochanej, gdy ta próbował się napić. Siedząca naprzeciw Stachurska, przypatrywała się zaistaniałej sytuacji, nie rozumiejąc jej.
- Dlaczego nie wolno ci pić kawy ? - zapytała w końcu. Dwójka ludzi siedziała milcząc, tajemniczo się usmiechając i spoglądając na siebie. Dopiero po chwili odezwał się Marco.
- Przecież kawa może zaszkodzić dzidziusiowi - zakomunikował i znów próbował ucałować ukochaną, która odpędzała jego zaloty od samego rana, gdyż czuła się nieco skrępowana w towarzystwie Ani. Ona, gdy usłyszała odpowiedź, z wrażenia przewróciła swój kubek, który jednak był już pusty.
- Dzidzisiowi? Weronika, ty jesteś... w ciąży ? - dziewczyna przytaknęła ściskąjąc dłoń ukochanego - Boże, będziecie rodzicami . Marco, ty ojcem ? Sam jeszcze jesteś jak dziecko - zaśmiała się
- Ej ! Uraziłaś mnie. - chłopak udawał obrażonego co wywowało śmiech u młodych kobiet - Moje poczucie wartości, jest teraz znikome...
- Nie dramatyzuj! Gratuluję wam, jejku...- sama jeszcze nie dowierzała - A tak w ogóle, ktoś wie o twoim powrocie, o ciązy ? 
- Nie, i niech tak zostanie przez jakiś czas.




***




Dzisiejszy trening znów upływał w nadwyraz przyjacielskiej atmosferze. Klopp od pierwszych minut był radosny, a gdy tylko na treningu pojawił się Marco , od razu wziął go na słówko. Cały czas się śmiał, tak samo jak jego podopieczny, a reszta drużyny nadal nie wiedziała co się dzieje. Właściwie, przez cały popołudniowy trening Marco towarzyszył Jurgenowi, przez cały czas z nim rozmawiając. Po rozegraniu pół godzinnego meczu dla zawodników, trener rozporządził koniec i wszyscy udali się do szatni, lecz znów Marco dołączył później, gdyż został zatrzymany przez trenera.
- Koniec tych żartów. Mów co się dzieje ?! - odparł Lewandowski, gdy jego przyjaciel wszedł do szatni, znów z uśmiechem na twarzy. Reszta zawodników zamilkła, a na środku stali tylko dwaj koledzy.
- Co znowu ?  
- Co ?! Najpierw nie pojawiasz się na treningach, nie odzywasz się do nikogo, nie dajesz oznak życia, a potem zjawiasz się jak gdyby nigdy nic, a Klopp traktuje cię tak jakbyś był niewiadomo kim ! Podoba ci się jak, wszyscy skaczą wokół ciebie ? To co, premia za usunięcię klauzuli odstępnego ? Najlepszy kontrakt, najwyższe zarobki ? Najlepszy piłkarz Borussi, nie ? 
- Przeginasz Lewy ! 
- Ja ? Zachowujesz się jak szczeniak, który myśli, że wszystko mu się należy, bo jest niewiadomo kim ! Masz za wysokie mniemanie o sobie. Niczym się nie wyróżniasz !
- Wiesz co, wal się ! - krzyknął, wziął swoje rzeczy i nawet nie zmieniając ubrań opuścił szatnię.




***




Na początek przepraszam za te wszystkie problemy z dostępem do blogów, lecz już nie powinno się to powtórzyć. I bardzo dziękuję za wyrozumiałość wielu osób, oraz za to ile niektórzy potrafili zrobić by zdobyć jakiekolwiek informacje i kontakt ze mną. Dziękuję, jesteście wspaniałe <3
Już prawie 40 rozdział, czyli najdłuższe moje opowiadanie. Ale o końcu nie myślę. W związku z transferem Lewandowskiego zmienię nieco koncepcję, ale chyba przez to zrobi się może nieco ciekawiej, trochę się namiesza. 
Pozdrawiam :)

ps. nowy na One day, one man, one love...




12 komentarzy:

  1. cudny jest ten rozdział :)
    myślę, że Robert zbyt ostro potraktował Marco, chociaż Reus powinien powiedzieć mu o wszystkim, bo przecież są przyjaciółmi...
    nadrobiłam dzisiaj ogrom zaległości na tym blogu, ale od teraz sumiennie będę zaglądać ;)
    Pozdrawiam i zapraszam też do mnie:
    http://lena-teo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. :3 wczoraj sie martwiłam, bo nie mogłam się dostać na bloga. A jak dzisiaj zajrzałam... No kamień spadł mi z serca ;)
    Mam nadzieję, że Robert z Marco się pogodzą i dalej będą się przyjaźnić. :3

    PS. Zapraszamy na naszego bloga. Jest już prolog. http://ucisz-mnie-pocalunkiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Marco,tak na dzień dobry dostać w twarz ;):)
    Rozdział wspaniały , zresztą jak zawsze ;)
    Już nie mogę się doczekać tego co tu wymyślisz ;)
    Pozdrawiam :*
    Całuję :*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział, niech Marco im powie wreszcie prawde bo jeszcze sie ze wszystkimi pokłóci i do piero będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział jak i każdy inny ! ;) Ale cieszę się ze szczęścia Marco i Weroniki <3 Oni są naprawdę słodcy i jeszcze Marco jak się nią zajmuje ;) Lewy trochę sobie przegiął. Mam nadzieję, że się pogodzą ;) Pozdrawiam i całuję - Nikola :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Marco aż za bardzo przejął się rolą ojca. No, ale tak rozpiera go radość, że pewnie nie może myśleć o niczym innym. Podobała mi się akcja, w której dostał w twarz. Biedactwo! A to wszystko wina jednego nieporozumienia. Anka to kolejna osoba, która wie o powrocie Weroniki. Zareagowała bardzo radośnie. Ciekawe, jak zachowa się Robert. Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super,super,super <3
    Oby Marco i Werka byli szczęśliwi :)
    Szkoda mi Marco jego najlepsi przyjaciele odeszli do największego wroga :/ ale na szczęście są też inni w BVB i nie będzie sam :)
    Czekam na kolejny i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział :)
    Oj, biedny Marco :D
    czekam na kolejny i zapraszam
    pomimowszystkokocham.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny ♥
    no nie dziwie się, że Anka tak początkowo zareagowała po zobaczeniu tej bluzki xdd też bym tak zareagowała :P
    jak dobrze, że Weronika i Marco są szczęśliwi :D
    nadal ciekawi mnie reakcja... no najbardziej samego Lewego xdd
    weny kochana xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny rozdział! Anka widocznie zaskoczona ;D A Lewandowski zachowuje sie jak dupek i nie powinnam robic takiego porównania, ale muszę ci powiedzieć, że "wyjęłaś" z ust Lewusa (tego z opowiadania) opis osoby jaką jest ten prawdziwy ;/ Wybacz, jesli masz o nim inne zdanie, ale musialam to napisać. I jeszcze: DODAWAJ SZYBKO NOWY ROZDZIAŁ!
    Pozdrawiam i jesli masz ochote na cos "innego" zapraszam na swoje opowiadanie (takze o BVB)
    sag-mir-wo-ist-die-echte-liebe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jenki! Genialny rozdział! Naprawdę, fenomenalny!
    Rany, Marco jest taki słodkiii *-* Opiekuje się Weroniką i widać, że są szczęśliwi... To takie urocze, że Reus aż tak bardzo przejmuje się tym, że będzie tatą. Przynajmniej się cieszy, a to najważniejsze!
    Robert przegiął...;/
    Ogólnie - Cudo!
    Czekam na kolejny i pozdrawiam.
    Izaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Słodkie to zdjęcie na końcu ! ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy