sobota, 12 października 2013

Rozdział 35

 *

nasze błędy zniszczyły wszystko. nie ma już nas i nigdy nie będzie


*


Nie miałam ochoty się nawet budzić. Niepewnie unosiłam powieki, delikatnie trzepotałam rzęsami, unosiłam swoje ciało do pozycji siedzącej. Otulona kocem, spoczywałam na kanapie wpatrując się w błękitną ścianę przede mną. Czułam się słaba, każdy ruch sprawiał mi ból z niewiadomych przyczyn. Obraz był zamazany, nawet podwojony, silne zawroty głowy dawały się we znaki. Dodatkowe mdłości odbierały mi ochotę do życia. Skurczyłam swoje ciało, oparłam podbródek o kolana i w takiej pozycji próbowałam ignorować ból przeszywający mnie w każdej partii ciała.
- Co się dzieje ?- Aaron podszedł do mnie, siadając obok i kładąc dłoń na moim ramieniu. Jego obecność była dla mnie zaskoczeniem, ale nie wnikałam w to czy przyszedł rano, czy może został na noc. Ważne było dla mnie to, że jest teraz tutaj i martwi się, martwi o mnie. Właśnie przy nim czułam się bezpiecznie, czułam się potrzebna i wiedziałam, że dla kogoś jestem ważna, komuś zależy na mnie. - Coś nie tak ? Boli cie coś ?
- Źle się czuję. To nic poważnego.- odparłam i ponownie się położyłam. Aaron okrył mnie kocem i poszedł do kuchni po jakiekolwiek leki przeciwbólowe. Słyszałam tylko trzaskanie kuchennych drzwiczek, krótkie słowa zdenerwowania.
- Nie ma nic !- zawołał z sąsiedniego pomieszczenia.- Zaraz wracam, a ty leż. Wytrzymaj !




*



Siedzieli przy stole jedząc obiad. Panowała cisza, a słychać było tylko dźwięk sztućców i odgłosów dobiegających z zewnątrz. Na zewnątrz panowała śnieżyca, przez co mimo dość wczesnej pory, było wyjątkowo ciemno i ponuro. W mieszkaniu pogrywała cicha muzyka, światła lamp oświetlały przestronny salon i jadalnię. Żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć, oboje nie mogli zrozumieć swojej przyjaciółki. Ciszę i spokój przerwało dobijanie się do drzwi.
- Zostań. Otworzę- odparł Jakub widząc, że małżonka odsuwa się od stołu. Otarł usta serwetką i poszedł sprawdzić, kto ich odwiedził. Na progu drzwi stali ośnieżeni Robert i Anna. 
- Możemy się u was chwilę zatrzymać, bo w taką pogodę nie da się jechać- Lewandowski wyjaśnij powód ich wizyty, a Błaszczykowski bez słowa zaprosił przyjaciół do środka. Zdjęli swoje ciepłe płaszcze i buty, po czym wraz z domownikiem przyłączyli się do obiadu. Agata dostawiła dwa talerze z gorącym posiłkiem i nastawiła wodę na herbatę. Przybyli widzieli w oczach przyjaciół smutek i przygnębienie. - A wam co znowu ?
- Nic. O co ci chodzi ?- Błaszczykowski burknął na kolegę biorąc łyk kompotu z owoców. Agata tylko go skarciła wymownym spojrzeniem i przyjaźnie spojrzała na Roberta, lecz nic nie powiedziała. Oparła głowę na dłoniach wbijając wzrok w stołową zastawę. Goście wzruszyli ramionami i rozpoczęli konsumpcję posiłku. Dopiero po krótkiej chwili, gdy Agata powędrowała do kuchni by zrobić herbatę, Anna zauważyła gazetę leżącą na jednym z krzeseł. Wzięła ją do rąk i popatrzyła na swojego narzeczonego, a potem na Kubę i Agatę, która powróciła do nich.
- Tylko mi nie mówcie, że w to uwierzyliście ?!- podniosła ton głosu wskazując palcem na okładkę.- Nie wierzę. Jacy z was przyjaciele ?!- dodała widząc miny pozostałych- Robert, ty w to nie wierzysz prawda ?-
Lewandowski spuścił głowę. Wziął talerz i odniósł do kuchni, by nie siedzieć tak bezczynnie. Ciężko było mu się pogodzić z faktem, że Weronika zostawiła Marco dla kogoś innego. Że zostawiła jego, mimo tego co wydarzyło się między nim a Polką, coś ich łączyło. Teraz doznał tego uczucia jakim jest strata kogoś kogo się kocha. Wiedział, że między nimi wszystko jest skończone, ale uczucie do dziewczyny mimo to nie wygasło i pewnie nigdy nie wygaśnie. Czasami ma nawet wrażenie, że jest ono silniejsze z każdym dniem. Tyle, że już sobie z tym radzi. Tłamsi to w sobie, zabija miłość do kobiety marzeń, bo wie że już nie może zniszczyć tego co przez ostatnie tygodnie udało mu się odbudować. Poza tym jest jeszcze Marco. Jest jego przyjacielem i nie może mu tego zrobić. Nie może odebrać mu ukochanej.
- Ania, sami widzisz. To co tutaj napisali...
- To kłamstwo ! Największe kłamstwo o jakim czytałam . Przecież wiecie doskonale, że ona by tego nie zrobiła. Każda, ale nie ona. Ona kocha Marco, tak jak on ją, więc dlaczego miała by się z kimś innym wiązać ?
- Może dlatego, że między nią a Reusem to definitywny koniec ? - włączył się Kuba
- Koniec ?! Na pewno nie z jej winy. Jak już coś to z jego za to co zrobił i z waszej!
- Naszej ?!- chórem odezwali się wszyscy
- Mylę się ? Zamiast ją wspierać teraz to siedzicie tutaj i wierzycie w to co piszą jacyś obcy ludzie. Jeszcze Wojtek. Pieprzony Szczęsny który też dorzucił swoje trzy grosze. Właściwie to on to wszystko zaczął. A ty czego nic nie mówisz ?- spojrzała na Roberta, który nie rozumiał ukochanej - Ty najbardziej zawiniłeś. Ty najbardziej ją skrzywdziłeś. Cały czas mieszałeś się w ich związek, nie rozumiałeś kiedy mówiła byś odszedł. Myślisz, że ja nie wiem, że ją nadal kochasz ?! Wiem, doskonale o tym wiem. Próbujesz od tego uciec, ale nie potrafisz. Gdy dowiedziałam, się że oni nie są razem, bałam się. Bałam się tego, że kolejny raz mnie zostawisz i odejdziesz do niej. Ale wtedy coś do mnie dotarło. Że nawet gdybyś tak zrobił, ona nie dałaby ci szansy. Bo ona kocha tylko Marco i tego nic nie zmieni. Ona kocha go tak bardzo jak ty ją. I to jest takie wszystko zagmatwane. Ty i ja w tym wszystkim jesteśmy na drugim planie. Czujesz się, źle widząc to jak oni się kochają, a ja mam tak samo gdy widzę ciebie obok niej. Choć nie jesteście razem widzę...- zamilkła. Po jej twarzy spływały pojedyncze łzy, właśnie w tej chwili odważyła się powiedzieć wszystko co czuje. - Widzę jak na nią patrzysz. Jak się zachowujesz przy niej. Jesteś inny. Promieniejesz widząc jej uśmiech. Cieszysz się, gdy podchodzi do ciebie. Wiesz co to jest ? To jest miłość. Miłość prawdziwa z twojej strony, lecz nieodwzajemniona. A wiesz jak mnie to boli ? Ty nigdy nie jesteś taki przy mnie. Próbuję, staram się byś kiedyś pokochał mnie tak bardzo jak teraz kochasz ją. Teraz, gdy jesteśmy razem, niby jest wszystko dobrze. Ale cały czas mam przeczucie, że za pięć, dziesięć, a może nawet dwadzieścia lat, powiesz mi, że to koniec. Że chcesz być z nią do końca życia. A ja zostanę będąc błędem twojego życia. To najgorsze doświadczenie dla kobiety być tą trzecią, a ja nią właśnie jestem.
- Ania...- Lewandowski podszedł bliżej, próbując się zbliżyć, lecz objęta mu to uniemożliwiła.
- Przestań. Nie zmienisz tego. Jeśli ją kochasz to zrób wszytko by znów była szczęśliwa. By znów była z Marco.- po tych słowach, zapłakana zatrzasnęła się w łazience,a Robert odwrócił się w stronę przyjaciół, którzy przez cały czas przypatrywali się całej sytuacji.
- I co ja mam zrobić ? - odparł załamany obrotem spraw, na co Błaszczykowscy tylko pokręcili głowami, nie wiedząc co mu doradzić, i sami nie wiedząc co zrobić.





*




Wszystkie dolegliwości zniknęły jak ręką odjął, bo tabletkach które zażyła i po domowych sposobach mamy Aarona. Cały dzień spędzili razem, przez co dziewczyna była pod doskonałą opieką ze strony Walijczyka. Siedzieli oglądając komedię, razem się śmiejąc, i choć na chwilę na twarzy dziewiętnastolatki można było zobaczyć uśmiech.
- Późno już. Będę się zbierał- odparł mężczyzna przeciągając się we wszystkie strony i uśmiechając się do przyjaciółki.
- Musisz ?- zapytała ze smutkiem
- Chcesz, abym został ?- przybliżył się do niej, głaskając jej rozweselony policzek, dekoncentrując ją przy tym.
- Chcę.- odpowiedziała zalotnie, przygryzła wargę, ale nie panowała nad swoimi gestami w jego stronę.
- To zostanę- zaśmiał się, a dziewczyna objęła go, wtulając się w jego ciało.
- Zostań. Chcę byś już na zawsze został moim przyjacielem.






*



Agata próbowała namówić Stachurską by ta jej otworzyła, lecz nic z tego nie wynikało. Znużona ciągłymi próbami dołączyła do mężczyzn siedzących w salonie i rozmawiających ze sobą. Rozmowa zbytnio się nie kleiła, ale zaistniała sytuacja również miała na to wpływ.
- Kochasz ją ?- zapytała przyjaciela, Błaszczykowska
- Tak.
- O kim teraz mówisz ?
- A o kogo pytałaś ?
- Zadałam tylko pytanie czy kochasz. A kochasz tylko Ankę, prawda ?- położyła nacisk na ostatni wyraz. Lewandowski chwilę się jednak zastanawiał.
- Kłamiesz
- O co ci Agata chodzi ?- odparł wzburzony, bowiem czuł, że kobieta zna go lepiej niż on sam siebie. 
- Pytam o Weronikę. Ty ją nadal kochasz, nic się nie zmieniło.
- Tak, kocham ją- Polak mówił szeptem- Ale to nic nie zmienia, rozumiesz ? Tak, chciałbym z nią być. Oddałabym wszystko by tak było, lecz tak się nie stanie. Gdybym jeszcze raz o nią zawalczył straciłbym ludzi na których również mi zależy. Straciłbym was, Ankę, Wojtka i Marco. Jego i Ankę, zraniłbym najbardziej. Dlatego tego nie zrobię. Poza tym Anka ma rację. Weronika nie dałaby mi szansy, bo za bardzo kocha Reusa. Chcę by była szczęśliwa. Życzę tego jej i Marco. Nie jestem nim  i ja jej szczęścia nie dam, tylko właśnie on. I teraz wszyscy musimy zrobić coś, co zbliży ich do siebie. Oni muszą być razem!- zakończył, a na twarzy Agaty pojawił się ledwo widzialny uśmiech. Prawdopodobnie to chciała usłyszeć. Że Lewandowski już nigdy więcej nie zrani dziewczyny. Chwilę milczenia przerwał dzownek do drzwi.
- Kogo znowu niesie- Błaszczykowski kolejny raz tego dnia poszedł powitać gościa. Jego oczom ukazał się przyjaciel z drużyny Borussi, Marco. Pierwszy raz od bardzo dawna był uśmiechnięty i nie czekając wszedł do domu. Zdjął swoje odzienie i z Kubą powędrował do salonu gdzie siedziała reszta znajomych.
- Hej, wam wszystkim- powitał radośnie przyjaciół i przysiadł się do Lewandowskiego, z którym mimo ostatnich kłótni i nieporozumień łączyły dobre stosunki. - Co tak smutacie ? Stało sie coś ?- spojrzał na wszystkich.
- Nieee- odparli chóralnie- Taka pogoda i w ogóle- próbowali myślic jakąc wymówkę, lecz Reus im nie wierzył.
- Ludzie, co jest ?
- Nic, nic.
- Mów, coś ty taki wesoły ?- zapytał Robert by nie brnąc w coraz to trudniejsze pytania przyjaciela
-  Sam nie wiem. Postanowiłem rozpocząc nowy etap w życiu. Pora zapomniec o tym co było, co się wydarzyło. Życie nie stoi w miejscu, trzeba iśc dalej. Pewnie tak miało byc- mówił wpatrując się w wiszące na ścianie zdjecie Weroniki i Błaszczykowskich. Jego twraz trochę posmutniala, blask w oczach zniknął, znów stały się matowe jak ostatnimi dniami.- O macie gazetę!- zmienił temat widząc czasopismo. Błaszczykowski poderwał się z fotela i przed blondynem złapał brukowiec.- Kuba, no co ty ? Daj poczytać.
-  Tam nie ma nic ciekawego, serio. Szkoda czasu na te brednie.
-  Kuba, daj mi to- nalegał Niemiec, ale kapitan polskiej reprezentacji był nieugięty.- Piszą coś o mnie, tak ? Chcecie to przede mną ukryc.
- Marco, nie o tobie. Tylko...- nie dokończył bo dwudziestoparolatek zabrał mu gazetę. Nawet jej nie otwierał lecz wpatrywał się w okładkę, zdjęcia i nagłówki. Przyjaciele mówili, że to nie prawda, tylko jedno wielkie kłamstwo, lecz w tym momencie ciężko było go do czegoś przekonać. Poczuł się zraniony, mimo wszystko. - MARCO ! STÓJ !- krzyczeli za nim, gdy ten po tym jak rzucił czasopismo na podłogę, wybiegł wściekły z mieszkania. - REUS !!!- wołał jeszcze Kuba gdy blondyn wsiadał do swojego samochodu. Nie udało się niestety nikomu go zatrzymać. Patrzyli tylko jak samochód ślizga się po jezdni, ale po chwili stracili go z oczu. Coraz gorsze warunki atmosferyczne sprawiały że obawy o piłkarza narastały, a nieodbierane połączenia wzbudzały najgorsze myśli. Pragnęli tylko by się odezwał. Nie chcieli by coś mu się stało, nawet nie chcieli dopuszczać do siebie takich myśli.
Blisko o północy, gdy wszyscy coraz bardziej się denerowali, ich oczekiwanie na jakiekolwiek oznaki życia Marco Reusa, przerwał kolejeny raz dzownek do drzwi. Błaszczykowski w mgniniu oka znalazł się przy drzwiach wejściowych, a za nim Agata, Anka i oczywiście Lewanodwski.
- Mnie się nie spodziewaliście, prawda ?





*

o niczym. wiem. pomysł jest, lecz z realizacją cholernie trudno. przepraszam.





12 komentarzy:

  1. Jej Marco i Werka oni muszą być razem czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, moim zdaniem Ania w tym opowiadaniu jest taka wyrozumiała. Po prostu, jestem pod wrażaniem jej wypowiedzi. Wspaniałe.
    Kurcze, współczuje Robertowi...naprawdę współczuję. Mam nadzieję,że zrobi wszystko aby Ania i Weronika były szczęśliwe. Co do Reusa, to trochę słabo,że nie dał sobie tego wszystkiego wytłumaczyć. Mam nadzieję,że w końcu im się ułoży. Wojtkowi również...
    Czekam na kolejny świetny rozdział.
    Pozdrawiam, Izaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Podejrzewam, ze to Wojtek do nich przyszel, ale zobaczymy :) Ania dobrze powiedziala Lewandowskiemu. Oby tylko Marco nic się nicsie nie stalo!! Ogólnie świetny rozdzial, nie mogę doczekać się nastepnego. Jesli tylko bedziesz miala taka mozliwosc i ochote, to prosze dodaj wczesniej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże ! Jak ja to kocham. Aż mi się łezka w oku zakręciła, jak czytałam wyznania Ani. Każdy z nich przeżywa swoją małą tragedię. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze, chociaż wiem, że nie każdy będzie w pełni szczęśliwy. Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o jejku!! Uwielbiam to opowiadanie. Marco i Weronika muszą być razem, pomimo tego co razem przeszli.
    Podziwiam Anię, za jej słowa... czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie.Bardzo podoba mi się twój styl pisania,bardzo taki lubię.
    Zapraszam do mnie na http://madeforyoux.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, nie wiem komu bardziej współczuję w tym opowiadaniu ;/
    Coś mi się zdaje, że tym kimś kto przyszedł do nich jest Wojtek.
    Pozdrawiam ;)
    -Kamila ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby nic Marco nie było! On i Wera muszą być razem!
    Czekam na kolejny <3 Buziaki
    http://bvbstory.blogspot.com/2013/10/rozdzia-68.html
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny, zresztą jak zawsze! :)
    Ah Anka jaka ona jest wspaniała <3
    Marco musi być z Weroniką! :D
    Czekam na następny i zapraszam do siebie ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam chciałabym żeby Lewy był z Weroniką <3
    Szkoda mi Marco mam nadzieję że nic mu sie nie stało!!
    Podziwiam Anię!!!
    Czekam na następnego z niecierpliwością i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Żeby nic się nie stało :( I żeby to Weronika wróciła!!!

    nowy na: http://dortmunder-junge.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana! Przede wszystkim przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale szkoła i te inne duperele... Po prostu nie było jak, ale w końcu znalazłam czas i nadrabiam wszystko!
    Ogólnie rozdział jest cudowny, jak zwykle! Jak widać Robert cały czas coś czuje do Weroniki... Przez jakiś czas myślałam, że naprawdę już sobie ją odpuścił, ale jak widać to nie prawda i nadal ją kocha... Jak nikogo innego. I tak się zastanawiam co dalej... Czy Wercia wróci? I czy jeśli wróci to będzie z Marco? Bo ten ją kocha jak szalony, widać to nadal... I jeszcze ten reportaż w gazecie... Ach.... Wszystko się komplikuje ale wiem, że Ty i tak wybrniesz z tego najlepiej na świecie!
    Buziaki kochana i zapraszam na (W KOŃCU!) nowość u mnie :) ŚCISKAM♥
    http://zakochana-na-zaboj-w-robercie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy