poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 1

*

Poz­nał mnie - ja­ko zwykłą nas­to­latkę 
Zmienił mnie- w doj­rzałą ko­bietę 
Zos­ta­wił mnie- jak za­bawkę odłożoną na półkę 



*




Myślałam że kiedyś się zakocham do szaleństwa jak każda normalna nastolatka i będę mieć wspaniałego chłopaka, ale myliłam się.Nikt nigdy mnie tak nie zranił jak on. Poczułam się taka naiwna, głupia. Zawsze sobie powtarzałam że nigdy nie będę płakać przez faceta. Ale dla niego uroniłam tyle łez. Dla niego byłam gotowa zrobić wszystko, by cierpial. By cierpiał tak jak ja wtedy...


*
Sierpień 2010
To był jeden z najcudowniejszych dni w moim życiu. Polska wygrała tak wązny mecz. Znowu polska reprezentacja w piłce nożnej została zauważona. Polacy- kibice byli z niej tak dumni. Ja najbardziej, bo grał w niej mój przyajciel- Wojtek. Dla niego byłam najważniejsza, a on dla mnie. Od dziecka się dogadywalismy. To dzięki niemu tak bardzo pokochałam piłkę nożną. Gdy był w Polsce chodziłam na każdy jego mecz, trening. Był fantastycznym mężczyzną, ale nie miał szczęscia w miłości. Każda dziewczyna chciała z nim być dla sławy. Oboje często się kłóciliśmy tylko po to aby za chwilę się pogodzić. Dzieki niemu poznałam Roberta. Nasza znajomość na początku nie przypominała bliskiej przyjaźni. Cały czas sobie dogadywaliśmy, kłocilismy się, ale z czasem to minęło. Stalismy się najlepszymi przyjaciółmi.  Ale wróćmy do tego dnia kiedy wszystko zaczęło się zmieniac. Polska wygrywa! Tak! Po takim zwycięstwie trzeba się zabawić. I to nie byle gdzie, a w domku letniskowym Kuby. Był przyajcielem Wojtka i Roberta. Jest jeszcze Łukasz. Razem z Kubusiem graja dla Borussi Dortmund. Po meczu oczywiście był tylko jeden kierunek powrotu- do Kuby. To tam wszystko się zaczęło. Oczywiście ja i Wojtek się spóźniliśmy. Na miejscu był już Lewy, Kuba z Agatą, Łukasz z Ewą i inni nasi znajomi a raczej chłopaków, gdyż ja za bardzo ich nie znałam a później do nich dołączyliśmy ja i Wojtek. Rozpoczęła się impreza na całego. Mimo iz byłam pełnoletnia nie tknęłam alkoholu. Nie miałam troche ochoty przebywać w gronie wstawionych facetów, więc udałam się do domku na drzewie. Kuba go przygotował z myslą o jego dzieciach których tak pragnął, ale na razie wazna dla niego była kariera. Siedziałam sobie wpatrując się w gwieździste niebo. Było mi zimno ale nie chciało mi sie schodzić po bluzę. Nagle poczułam że ktos mnie obejmuje. Oczywiście że Lewy. Chyba jeden jedyny piłkarz który tez nie tknąl alkoholu. Usiadł za mną i mnie przytulił. Czułam te 36.6 st. obok siebie. Zawsze lubiłam gdy mnie przytulał. Czułam sie tak bezpiecznie. Siedzieliśmy tak przez chwile nic nie mówiąc.

- Czemu jesteś smutny, wygraliście mecz, i to jaki mecz ?!
- Nie jestem smutny, cieszę się
- Wiesz, tylko nie widać żebyś się cieszył
- Jestem zmęczony
- To idź na pietro i połóź się spać
- A pójdziesz ze mną?
- Po co?
- Będzie mi się dobrze spało obok ciebie
- Lewy, zapędziłeś się w swoich marzeniach...
- Wcale nie. Chce je spełnić- spojrzałam na niego bo nie wiedziałam co ma na mysli. Przy świetle księżyca jego błekitne oczy wyglądały niczym błyszczące perełki. Patrzyłam na niego a on na mnie. Cały czas się uśmiechał. Ale tak inaczej. Inaczej niż zwykle. Nagle poczułam dotyk jego ust. Tak ciepłych, delikatnych. Odwzajemniłam ten gest. Zatapiałam się  w jego ustach.
- Wejdźmy do środka- powiedział, chwycił moją dłoń prowadząc mnie na materac będący w domku. Nie minęła minuta a nasze ubrania leżały na podłodze. Było mi tak cholernie zimno, ale Robert przyblizył się do mniie, aby było mi cieplej. Całował mnie w każdym dostepnym miejscu. Było to tak przyjemne że nie chciałam aby przestał. Moje dłonie błądziły po jego nagich plecach. Nagle poczułam jego dłoń w moim intymnym miejscu.
- Robert, czekaj- powiedziałam delikatnie odsuwając go od siebie.
- Co sie stało? Myślałem że chcesz?
- Chcę, ale ja nigdy...
- Spokojnie, obiecuję ci że będę delikatny i nic nie będzie bolało- przekonał mnie i przeszedł do rzeczy. Po wszystkim leżałam przytulona do jego klatki piersiowej i czułam przyspieszone bicie jego serca. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

*

Obudziłam sie tak szczęsliwa. Nie sądziłam że jedna osoba może spowodować tak ogromna radość drugiej osobie. Przez małe drewniane okienka do pokuj wpadały promienie wschodzącego słońca. Czułam gęsią skórkę na ciele. Robert to zauwazył i jeszcze mocniej mnie przytulił, tak że nie mogłam się od niego uwolnić. Opuszkami palców błądził po moim ciele.
- Wyspałaś się?
- Mhmm- wymamrotałam- A ty ?
- Nie
- Czemu?
- Bo przez całą noc patrzyłem na ciebie i nie mogłem oderwac wzroku od twojego usmiechu na twarzy
- To przez ciebie ten usmiech. Ale moze już pójdziemy do domu, bo niedługo zaczną nas szukac. A chyba domyslasz się że Wojtek nie będzie zadowolny z takiego widoku
- Masz rację. Ale nie wiem czy Wojtek będzie w stanie wyjść na drzewo o tej porze- oboje wybuchnęlismy smiechem. Usiadłam owijając się kolorowym kocykiem. Szukałam swoich ubrań, które zauwazyłam za głową Roberta.
- Podaj mi moje rzeczy
- Nie- powiedział usmiechając się łobuzersko
- Jak to nie?
- Wolę cię tak ubraną w moją bluzę
- Lewy, ale ja poza ta bluzą nie mam na sobie nic więcej
- Wiem i niczego nie potzrebujesz bo w tym pieknie wyglądasz.- po kliku minutach proszenia oddał mi moje ubrania, które szybko na siebie nałozyłam. Ostrożnie zeszlismy z drzewa i weszliśmy do domu. Na kanapie przytuleni do siebie spali Łukasz z Kuba, a Wojtek? Oczywiście że na podłodze. Ewa z Agata przygotowywały sniadanie w kuchni.
- A wy gdzie się zagubiliście wczoraj? Hmm?- zapytała podejrzliwie na nas Agata
- Nigdzie. Siedzielismy w domku na drzewie rozmawiając i zasneliśmy. I wrócilismy na ciepłą herbatę bo noc za ciepła nie była- odparłam patrzac na Roberta
Zjedliśmy śniadanie i ogrzaliśmy się gorącą herbatą z cyryną. Postanowiłam trochę podokuczać Wojtkowi jak to on lubi mi tak robić.
- Wojtek wstawaj- krzyknęłam mu do ucha ale zero reakcji z jego strony
- Wojtek, Arsenal wygrywa Ligę Mistrzów!!-wiedziałam jak go postawić na nogi. Był na mnie zły, ale nie długo. Nie potrafił się na mnie gniewać. Spędziliśmy wspólnie cały dzień.

*

Wróciłam od swojej przyjaciółki ze szkolnych lat i zobaczyłam Kubę, Łukasza i Wojtka grających w Fifę. Nie było Roberta.
- A wy co tak we trójkę? Gdzie wasz napastnik?- zapytałam siadając obok Sczęśnego
- No jak to gdzie? Odwieźliśmy go na lotnisko i poleciał
- Gdzie poleciał? O czym wy mówicie?
- No nie mów że ci o niczym nie powiedział?
- Zaczniecie mówić czy mam się sama domyślać?!
- Poleciał do Niemiec podpisać kontrakt z Borussią Dortmund
Nie wierzę że mi to zrobił. Potaktował mnie jak przedmiot. Przespał się ze mną a potem bez słowa wyjeżdża sobie do jakiegoś Dortmundu aby grać dla tamtejszego klubu. Z płaczem wybiegłam z salonu i kierowałam się do ogrodu. Wspięłam się na drzewo, do miejsca gdzie to wszytsko się wydarzyło. Przyszedł Wojtek. Nakrzyczałam na niego i kazałam mu mnie zostawić samą.


*

Często wspominam tą historię. Nie wiem po co i dlaczego, ale tak mam. Może robię to tylko dlatego by znowu nie popełnić tego samego błedu. Po tym jak przecierpiałam nieodwzajemnieną miłość myślałam że znowu będę miała normalnie życie, ale nie. Jestem skazana na tragedie.  A właśnie ! Jeszcze nie wiecie kim jest dla mnie Wojtek. Więc moze trochę Wam o nim opowiem. Jest dla mnie jak brat. Jak Anioł Stróż. Znamy się od “pieluszki”. Moi rodzice przyajźnili się bardzo z jego rodzicami. Byliśmy nawet sąsiadami. Moje dzieciństwo to on. Spędzaliśmy każdą wolną chwilę, do czasy gdy nie wyjechał do Londynu.  Ten okropny 2010 rok. Wojtek dostaje się do Arsenalu Londyn. Cieszę się z jego sukcesu, ale nie potrafię sobie wyobrazić tego, że go tracę. Nie na zawsze, ale to nie będzie już to samo. Jakoś się z tym pogodziłam i nauczyłam żyć. Wyjazd spowodował że staliśmy się ze sobą jeszcze bardziej żżyci. Mijają dwa lata. Znowu los obarcza mnie problemami. Nieszczęśliwa i nieodwzajemniona miłość. Gdy dochodzę do siebie spotyka mnie największ tragedia w życiu. Śmierć obojga rodziców. Jak na tak młodą osóbkę, która ma 18 lat to zbyt wiele. Zamykam się w sobię, nie chcę niczyjej pomocy, wsparcia. Nic. Chcę być sama. Ale jest ktoś kto mnie nie zostawia. Wojtek. Był przy mnie w tym trudnym dla mnie okresie. Ale po takiej tragedii chcę rozpocząć nowe życie. Postanawiam lecieć do Wojtka, do Londynu. I właśnie w taki oto sposób zaczęłam nowe życie w Londynie. Z Arsenalem i całym zespołem, który stał się dla mnie rodziną...


*


Pierwszy rozdział za nami. Co Wy na to ? Mam nadzieję że nie zawiodłam. Początek nudny ale zazwyczaj tak jest. Więc zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania.

Pyśka

ps. zapraszam na mojego drugiego bloga http://w-moim-swiecie-bvb.blogspot.com/

20 komentarzy:

  1. Boski <33 Po prostu zakochałam się w tym opowiadaniu *-*
    Zapraszam do mnie
    http://ona-i-on-na-zawsze-razem.blogspot.com/
    Nowy rozdział :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest cudny no ale rzeczywiscie Robert nie zbyt ladnie ja patraktowal

    OdpowiedzUsuń
  3. Już się w tym zakochałam! Fenomenalne, dziewczyno, chciałabym pisać tak zajebiście jak Ty *.*
    Czekam na drugi rozdział z niecierpliwością! Pozdrawiam :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty!! Nie wiem skąd ty bierzesz te pomysły na takie pisanie ale to co piszesz jest jak nabardziej fantastyczne. Ja już Kocham tego bloga!!<3 czekam na nexta!
    Pozdrawiam;***

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba naprawdę. Jestem ciekawa dalszych losów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział!
    Czekam na kolejny
    Zapraszam do mnie http://wwwkochamcieborussiodortmund.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest cudowny! Szkoda, że Robert ją tak potraktował.
    Czuję, że będzie się działo ;)
    Pozdrawiam :** i czkeam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nonono, jak dla mnie świetny. Bardzo mi się podoba jak wszystko opisujesz. Naprawdę masz niesamowite pomysły na opowiadania. To opowiadanie już mi przypadło do gustu. Napewno będę je czytać na bieżąco. Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale Robert postąpił chamsko, mógł chociaż coś powiedzieć. Wyszło na to, że uciekł.
    Zakochałam się w tym blogu. Mimo, że to początki jego początki :D
    Czekam na kolejny :)
    zapraszam w wolnej chwili: http://nowe-zycie-bvb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko ... To jest genialne ! Pierwszy rozdział a taki świetny. No ja już nie mogę doczekać się rozdziału 2 i ogólnie kolejnych rozdziałów ! To będzie coś fenomenalnego <3 Czekam , czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny <33 Czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały,cudny,genialny i świetny :) Czekam na kolejnyy <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaa !! Aż nie mogę się doczekać następnego ! Boskie !!!!!!! <333
    PS. Mam nadzieje , że następne będą tak samo zajefajne !

    OdpowiedzUsuń
  14. FENOMENALNY!♥
    Nie mogę doczekać się następnego!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Matko Boska Częstochowska o.O przecież to jest cudne. Jeju, kiedy ja ostatnio czytałam coś tak wciągającego. Dopiero początek, a ja już wyobrażam sobie dalszą cześć. Naprawdę zapowiada się świetnie. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny! :D Rany jak mnie wciągnęło.. <3 Czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział czekam na następny. Możesz informować mnie na moim blogu.
    http://skradles-mnie.blogspot.com/ - nowy 3 rozdział :) Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  18. zajebiście się zaczyna niemogę doczekać się następnego rozdziału pozdrawia i zaprasam do mnie :)
    http://everyonehastheirowndream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. świetnie się zaczyna !!
    zapraszam do mnie http://trulululululululu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo ciekawy rozdział! Wera została strasznie skrzywdzona przez Roberta. zabawił się nią i zostawił! powinien dostać za to nauczkę. może to by go nauczyło szacunku dla kobiet! czekam na kolejny! jeśli możesz to informuj mnie na http://iswedwolf.blogspot.com/ w zakładce 'informator'! dziękuję! :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy